Wracając do tego co zaproponowała Iwetka01 z rozkładem gwiazdy - skoro moje pytanie dotyczy jednego ciągu przyczynowo-skutkowego, to czy gwiazda lepiej sprawdzi się niż keltski krzyż? Bo widziałem już opinie że keltski jest bardziej kompleksowy.
Keltski krzyż jest bardziej szczegółowy, ale przez to też trudniejszy do interpretacji kiedy pytanie dotyczy aktywnej przemiany a nie statycznej sytuacji. Gwiazda ma bardziej dynamiczną strukturę pozycji i łatwiej z niej wyciągnąć kierunek działania. Choć dużo zależy jak interpretujesz poszczególne pozycje.
Wracam do pytania Ninki o tasowanie, bo chyba wciąż nie padła bezpośrednia odpowiedź. Trzy tasowania jako magiczna liczba to bardziej tradycja niż reguła. Przy złożonym pytaniu o powiązane przemiany ja bym sugerowała tasować tak długo aż poczujesz że talia jest twoja w tym momencie, i podzielić ją na trzy stosy przed wyciągnięciem kart. To daje trochę więcej aktywnego udziału w procesie.
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale czy tasowanie przez przeciąganie kart po stole jest równie dobre jak tasowanie w rękach? Bo mam dużą talię i w rękach mi się rozsypuje i się wstydzę robić rozkład przy innych przez to 🙂
A ile w ogóle czasu zajmuje zrobienie takiego rozkładu gwiazdy od początku do końca z interpretacją? Pytam bo zawsze wyobrażam sobie że to jest sprawa na całe popołudnie i przez to odkładam na potem.
To może ja dopytam o tę godzinę co wspomniała Iwetka01 - czy to dotyczy rozkładu gwiazdy konkretnie, czy każdego rozkładu podobnej wielkości? Bo zastanawiam się czy przy moim pytaniu o przemiany nie lepiej byłoby zrobić dwa krótsze rozkłady w odstępie kilku dni zamiast jednego dużego na raz.
Dwa rozkłady w odstępie to ciekawy pomysł, ale przy pytaniu o przemiany ja bym ostrożnie z tym podeszła. Jest ryzyko że drugi rozkład zrobisz już pod wpływem interpretacji pierwszego i nieświadomie będziesz szukać potwierdzenia tego co już widziałeś. Ktoś miał takie doświadczenie? Że drugi rozkład był jakby echem pierwszego?
Przy pytaniach o przemiany jest jeden problem który rzadko się porusza - pytanie musi dotyczyć procesu, nie wyniku. Jeśli Ninka_73 zapyta 'co się zmieni w moim życiu' to dostanie inne karty niż przy pytaniu 'jak przejść przez tę zmianę płynniej'. To dwa różne pytania mimo że brzmią podobnie.
Przy tym problemzie z pytaniem ja robię tak że piszę kilka wersji na kartce i czytam je głośno. Które brzmi prawdziwie, to jest właściwe. Prosto i bez filozofii, ale u mnie działa. Nie wiem czy to coś ezoterycznego czy po prostu pomaga to uchwycić intencję.
Wracając do liczby tasowań bo taki mamy temat - ta trójka to nie tylko tradycja. Trójka to liczba syntezy, łączy dwa bieguny w jedno. Przy pytaniu procesowym jak ma Ninka_73, trzy tasowania mają wewnętrzną logikę: skąd, gdzie jestem, dokąd. Ale czy ktoś próbował siedem tasowań i ma jakieś porównanie?
Dużo majorów w rozkładzie sugeruje że sprawa ma szerszy kontekst, wychodzi poza bieżące okoliczności. Nie zawsze tak, bo zależy od pytania i rozkładu, ale to jeden z sygnałów że karty wskazują na coś głębszego niż czysty poziom praktyczny.
Wracam tu z myślą która mi chodzi od początku tej dyskusji o tasowaniu. Liczba tasowań i czas tasowania to jedno, ale to co dzieje się z energią tali między rozkładami to osobna sprawa. Czy ktoś z was w ogóle 'czyści' talię po rozkładzie? Bo jeśli nie, to przy kolejnym rozkładzie tasujemy w coś co niesie poprzednią sesję.
Chyba decyduję się na rozkład gwiazdy. Po tym co pisał Ballen o dynamicznej strukturze pozycji i po tym że moje pytanie jest procesowe a nie diagnostyczne, wydaje mi się że to lepszy wybór niż keltski. Zostaje mi tylko kwestia ile tasowań, bo to był oryginalny temat i wciąż nie jestem pewny.
Skoro Ninka_73 sklania się ku gwieździe, to może wróćmy do tego tasowania konkretnie pod ten rozkład. Przy sześciu kartach i pytaniu procesowym ja bym sugerowała trzy tasowania z wyraźną przerwą - znaczy nie jedno po drugim od razu, tylko po każdym tasowaniu chwila ciszy i ponowne skupienie na pytaniu. Nie dlatego że trójka jest magiczna, ale że te przerwy dają ci czas żeby intencja była naprawdę tam, a nie gdzieś z boku.
...chwilę skupienia na pytaniu. Nie mówię o medytacji, tylko dosłownie kilkanaście sekund ciszy. Zastanawiam się czy Ninka_73 w ogóle ma wypracowany jakiś rytuał przed samym tasowaniem, bo to może mieć wpływ na to jak karty się układają przy pytaniu procesowym.
Szczerze mówiąc to raczej siadam i tasuje bez większego wstępu. Może to jest właśnie ten brakujący element. Ale Iwetka01 - jak ta przerwa między tasowaniami ma wyglądać w praktyce? Bo mówisz o chwili skupienia, ale czy to jest po prostu cisza, czy raczej aktywne wracanie do pytania?
to ważne pytanie i myślę że nie ma jednej odpowiedzi. U mnie ta przerwa to dosłownie odłożenie kart na chwilę i przeczytanie pytania jeszcze raz. Nie skupiam się na wyniku, tylko na samym pytaniu jako takim. Przy rozkładzie gwiazdy szczególnie bym to zalecała, bo ta struktura rozkładu zakłada pewien ruch i jeśli wejdziesz w tasowanie bez jasnego procesu w głowie, to karty mogą ci dać obraz statyczny zamiast procesowego.
Wracając do tasowania, bo trochę odeszliśmy - przy rozkładzie gwiazdy mamy sześć kart, a sześć to dwa razy trzy. Nie wiem czy ktoś o tym myślał, ale może właśnie dlatego trzy tasowania dobrze do niego pasują? Każde tasowanie jakby buduje dwie pozycje. Może to naciągane, ale numerologicznie jest tu pewna spójność.
A ja ciągle wracam do tego co pisałam wcześniej o energii tali między sesjami, bo nikt mi nie odpowiedział na to pytanie. Ninka_73, jak często używasz tej talii? Bo jeśli to talia na co dzień i masz za sobą dużo rozkładów, to przed pytaniem procesowym o przemianę naprawdę bym ją wcześniej oczyściła. Nie zmieniasz przecież samochodu nie sprawdziwszy oleju.
kilka razy w miesiącu to nie jest dużo, ale przy pytaniu tak osobistym jak to twoje - o przemianę w życiu - warto zadbać żeby talia nie miała na sobie energii z poprzednich sesji. Najprostsze co znam to rozebranie talii na pełną sekwencję i złożenie z powrotem. Bez żadnych dodatków, po prostu mechaniczne przejście przez wszystkie karty po kolei. To jakby resetuje układ.
Ja przy czyszczeniu nigdy nie myślałam o odwróconych, bo po prostu ustawiam wszystko prosto w sekwencji. Ale teraz Gienia przez twoje pytanie zaczynam się zastanawiać czy może warto jednak zostawić karty tak jak skończyłaś sesję i czyścić od tego stanu. Nigdy nie próbowałam.
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale nie do końca rozumiem - mówicie o czyszczeniu energii kart, ale czy to czyszczenie robi się przed każdym rozkładem czy tylko od czasu do czasu? Bo jeśli miałabym to robić za każdym razem to chyba bym z tego zrezygnowała, to dużo zamieszania zanim w ogóle zacznę.
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może podstawowe, ale dla mnie ważne - czy tarot działa bez tego całego przygotowania? Znaczy, czy samo tasowanie i wyciąganie kart daje cokolwiek, czy to właśnie ta intencja, pytanie i rytuał przed są tym co w ogóle uruchamia interpretację? Pytam bo zastanawiam się czy zacząć od karty w ogóle.
Podsumowując to co zebrałem z tej dyskusji - rozkład gwiazdy, pytanie sformułowane procesowo, trzy tasowania z chwilą przerwy między nimi, ewentualnie wcześniejsze czyszczenie tali. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Ballen albo Betalia - czy przy rozkładzie gwiazdy czytacie karty pozycja po pozycji, czy próbujecie najpierw zobaczyć cały obraz?
to jest właściwie kluczowe pytanie do rozkładu procesowego. Ja zawsze najpierw patrzę na całość zanim zajmę się pojedynczymi pozycjami - bo układ kart względem siebie często mówi coś czego nie ma w żadnej pojedynczej karcie. Przy pytaniu o przemianę szczególnie ważne jest czy karty 'rozmawiają' ze sobą nawzajem, czy każda stoi osobno.
Rozumiem, ale jak to przełożyć na moją sytuację? Chodzi mi o to - skoro nie zrobiłem jeszcze rozkładu, to nie wiem co wyjdzie. Ale może macie jakiś patent jak podejść do interpretacji zanim w ogóle zacznie się czytać? Coś w stylu - co obserwować jako pierwsze?
to jest właściwie pytanie o kolejność czytania, a nie o sam rozkład. Ja przy gwiezdnym zawsze najpierw zamykam oczy po rozłożeniu i patrzę który fragment układu przyciąga wzrok, zanim cokolwiek świadomie przeczytam. To brzmi może dziwnie, ale ta pierwsza karta którą widzisz często jest kluczem do całości interpretacji.
