Tasowałem karty różnie przez lata i zacząłem się zastanawiać, czy w ogóle ma znaczenie ile razy tasujemy przed rozkładem. Czytałem gdzieś, że trzy to taka umowna liczba, która funkcjonuje w wielu tradycjach, ale nie wiem czy to ma jakieś głębsze uzasadnienie czy po prostu ktoś kiedyś tak powiedział i wszyscy powtarzają. Mam konkretne pytanie w tle - chcę zobaczyć co zmieni się w moim życiu i jak przejść przez te zmiany spokojniej. Zastanawiam się czy liczba tasowań w ogóle wpływa na jakość odczytu, czy to tylko rytuał dla samego siebie.
Liczba tasowań to temat, który wraca co jakiś czas i za każdym razem kończy się podobnie - połowa mówi trzy, druga połowa mówi tyle ile czujesz. Moim zdaniem oba podejścia mają sens, ale z różnych powodów. Trzy tasowania to nie magia liczby, tylko minimum potrzebne żeby karty faktycznie się wymieszały i żebyś ty zdążył skupić się na pytaniu. Ale jeśli po trzecim wciąż masz gonitwę myśli, to tasuj dalej. Zanim zaproponuję ci rozkład pod to pytanie o zmiany - napisz mi więcej. Czy chodzi o zmiany, które już się dzieją, czy takie które przeczuwasz że nadchodzą?
O, właśnie o to chciałam zapytać od dawna! Ja zawsze tasowałam trzy razy bo tak mi powiedziała koleżanka i nigdy nie wiedziałam czy to ma sens 🙂 Betalia, a czy jest jakiś rozkład specjalnie do pytań o zmiany w życiu? Słyszałam o keltyjskim krzyżu ale nie wiem czy to nie za dużo kart na raz.
Wracając do samego tasowania - mam inne zdanie niż to co tu już padło. Nie sądzę żeby liczba miała znaczenie sama w sobie, ale mam obserwację z wielu rozkładów, własnych i dla innych. Kiedy ktoś tasuje mechanicznie, bez skupienia, to nawet dwadzieścia przemieszań nic nie da. A kiedy jest skupiony i uważny, to czasem jedno solidne tasowanie wystarczy. Ninka_73, a jak ty to robisz technicznie? Bo pytanie o ilość tasowań to jedno, ale sposób w jaki to robisz może być ważniejszy.
To co mówi Otylka ma sens, dodam tylko swoją perspektywę. Tasowanie to moim zdaniem moment, w którym twoja energia wchodzi w talie. Jeśli głowa jest gdzie indziej, to te trzy tasowania rzeczywiście nic nie znaczą. Ja przed rozkładem robię chwilę ciszy, dosłownie minutę, żeby wyciszyć się i sformułować pytanie w głowie możliwie konkretnie. Przy pytaniach o zmiany i jak przez nie przejść - to szczególnie ważne, bo takie pytanie może iść w dziesięć różnych kierunków.
A czy ktoś z was tasuje też w określonym kierunku albo z intencją wypowiedzianą na głos? Słyszałam o takim podejściu, ale nigdy nie wiedziałam czy to robi różnicę czy to po prostu pomaga skupić uwagę. Pytam bo temat tasowania wydaje się prostszy niż jest.
Trzy tasowania to nie jest żadna magiczna liczba, to po prostu tyle ile większość ludzi robi zanim im się znudzi. Widziałem podejście gdzie tasuje się do momentu kiedy ręce same się zatrzymają i karty 'chcą' zostać rozłożone - brzmi ezoterycznie ale w praktyce sprowadza się do tego że tasuje się tyle ile potrzeba żeby być naprawdę skupionym. Ninka_73, wróć do pytania o rozkład bo to ważniejsze niż sama liczba tasowań - do zmian i jak przez nie przejść dobrze sprawdza się układ z kartą centralną jako sytuacją obecną, a wokół niej siły działające. Ale najpierw powiedz czy te zmiany mają konkretny obszar, praca, relacje, coś innego?
Mogę się dołączyć bo to mnie też interesuje. Jak robię kilka rozkładów jeden po drugim dla tej samej osoby to karty są inne za każdym razem i nie wiem jak to traktować. Czy to znaczy że wynik za każdym razem jest ważny czy że coś robię nie tak?
U mnie sprawdziło się tasowanie z zamkniętymi oczami i bardzo powolne. Kiedyś spieszyłam się z rozkładem i wychodziły mi bzdury których nie umiałam spleść w całość. Odkąd zwalniam i naprawdę wchodzę w to pytanie, rozkłady zaczęły być bardziej spójne. Nie wiem czy to kwestia liczby tasowań czy po prostu większej uwagi, ale coś się zmieniło.
Słucham tego co piszecie i mam jedno sceptyczne pytanie - czy naprawdę uważacie że liczba tasowań albo skupienie zmienia to jakie karty wypadną, czy to bardziej tak że skupienie zmienia to jak je interpretujecie? Bo to by były dwie bardzo różne rzeczy.
Wracając do kwestii Ninki_73 i kilku obszarów naraz - nie robiłbym jednego wielkiego ogólnego rozkładu jeśli zmiany dotyczą różnych sfer. Ogólny rozkład przy takiej sytuacji często daje odpowiedź, która pasuje do wszystkiego i do niczego. Lepiej dwa oddzielne rozkłady z wyraźnie różnymi pytaniami, ale z przerwą między nimi, żeby karty i głowa zdążyły się zresetować.
Czytam tę dyskusję i mam pytanie które może być naiwne, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o skupieniu i intencji jako ważnych, ale jak to się ma do tasowania przez kogoś innego za ciebie? Bo słyszałem że niektórzy tarotyści tasują sami, a inni dają karty osobie pytającej. Co wtedy z tą energią skupienia?
Wracając do mojej sytuacji bo trochę za dużo tu filozofii - jeśli mam dwie sfery które się zmieniają naraz, praca i życie osobiste, to Ballen sugerował dwa oddzielne rozkłady. Ale jak mam robić dwa oddzielne, to tasować dwa razy oddzielnie każdy, czy wystarczy raz?
Dwie oddzielne talie jeśli masz, dwa oddzielne tasowania z osobnymi intencjami. Jeśli masz tylko jedną talię, wymieszaj porządnie między rozkładami, żeby tamte karty nie leżały w tym samym miejscu. Zrób też przerwę kilka minut między nimi, nie rób tego jednego po drugim bez zatrzymania.
Przy tym co mówi Cynamonka o przerwie - zastanawiam się czy to nie jest też kwestia numerologiczna. Dwa rozkłady jeden po drugim to jakby wymuszanie odpowiedzi bez dania czasu energii na ułożenie się. Nie bez powodu trójka pojawia się tak często jako liczba w tradycjach, trzy minuty przerwy, trzy oddechy, trzy tasowania.
to są dwa pytania w jednym. 'Co się zmieni' to pytanie diagnostyczne, 'jak przez to przejść' to pytanie o strategię. Możesz je połączyć w rozkładzie, ale musisz wiedzieć które karty odpowiadają na które pytanie. Dlatego układ z wyraźnymi pozycjami jest tutaj lepszy niż np. trzy losowe karty bez przypisanych znaczeń.
Właśnie, a czy ktoś próbował dla takich złożonych pytań rozkładów z wyraźnie nazwanymi pozycjami, gdzie jedna pozycja to 'co blokuje' albo 'co wspiera przejście'? Przy pytaniu o przemiany takie wskazanie wydaje mi się bardziej przydatne niż ogólna przeszłość-teraźniejszość-przyszłość.
Przepraszam że wchodzę ale czytam ten wątek i ciągle mam wrażenie że za dużo tu warunków wstępnych. Dobry stan energetyczny, właściwe pytanie, odpowiednia przerwa, właściwa liczba tasowań... Czy naprawdę to wszystko musi być spełnione żeby rozkład w ogóle cokolwiek znaczył?
No dobrze, rozumiem ten argument Ballena, ale nadal mam wrażenie że trochę to brzmi jak 'im więcej warunków spełnisz, tym lepiej' i to może być bez końca. Gdzie jest granica między przygotowaniem a przekombinowaniem?
A wracając do tego co mówiła Iwetka01 o dwóch pytaniach w jednym - to znaczy że dla mojej sytuacji powinienem robić dwa rozkłady? Czy jest jakiś układ który ogarnia jedno i drugie naraz, i diagnostykę i strategię?
Rozkład gwiazdy, sześć kart, ma pozycje które obejmują i stan obecny i przeszkody i to co wspiera i kierunek działania. Da się nim ogarnąć oba aspekty jeśli pytanie jest dobrze sformułowane. Ale najpierw powiedz mi - te dwie sfery, praca i życie osobiste, są ze sobą powiązane w tym co się zmienia, czy to dwie niezależne zmiany które zdarzyły się jednocześnie?
Przy powiązanych zmianach jedno po drugim to właśnie sytuacja gdzie jeden rozkład jest lepszy niż dwa. Dwa osobne mogą dać sprzeczne sygnały i się zaplączesz w interpretacji. Lepiej zrobić jeden porządny z dobrze nazwanymi pozycjami.
Ale chwila - jak karta 'rozmawia' z kartą z innego rozkładu? To jest metafora czy jest jakaś konkretna technika za tym?
Wracając trochę do tasowania i liczb - jeśli Ninka_73 ma jedno złożone pytanie o przemianę, to może tasowanie warto dostosować do tego? Nie automatyczne trzy razy, ale np. tyle ile wynika z sumy cyfr daty ważnego momentu tej zmiany. Czy ktoś z was to stosuje?
Chcę wrócić do tego co Ninka_73 powiedział o powiązaniu zmian w pracy i życiu osobistym, bo to ważna obserwacja. Przy takich złożonych przemianach warto przed samym rozkładem sprawdzić stan czakry serca i czakry gardła, bo pierwsza mówi o tym co czujesz wobec zmian, a druga o tym czy potrafisz wyrazić czego potrzebujesz w tym procesie. Jeśli tam jest napięcie, karty mogą to pokazywać, ale odczyt będzie trudniejszy.
Najprostsze co możesz zrobić to połóż obie dłonie płasko na stole po obu stronach talii, zamknij oczy i przez chwilę oddychaj do brzucha. Nie liczyłabym oddechów, po prostu czujesz kiedy się uspokoiło. Czakra gardła to napięcie w szyi i szczęce, czakra serca to ucisk albo lekkość w klatce. Nie potrzebujesz do tego żadnego rytuału, wystarczy że sprawdzisz co tam siedzi zanim zaczniesz tasować.
A ja się zastanawiam czy ta cała dyskusja o czakrach przed tasowaniem nie odciąga trochę od pierwotnego pytania Ninki? Bo temat był o liczbie tasowań i rozkładzie dla przemian, a zaczęliśmy rozmawiać o diagnozie energetycznej. Czy to naprawdę jest potrzebne żeby wybrać dobry rozkład?
