Wracając do liczby tasowań, bo Ninka_73 pytał o to na początku i trochę zatonęło w innych wątkach - czy ktoś próbował tasować inną liczbę razy przy pytaniach procesowych i porównywał wyniki? Mam na myśli dosłownie - tasowanie dwa razy kontra pięć razy przy tym samym pytaniu, innego dnia.
Dziękuję za tę rozmowę bo naprawdę dużo mi dała, ale mam pytanie do Otylka - jak rozpoznajesz to że stan skupienia jest wystarczający? Znaczy czy jest jakiś sygnał który mówi ci że możesz zacząć rozkładać?
To co Otylka opisuje to jest właśnie kwestia pracy z własną energią przed rozkładem. Ja to nazywam osiąganiem gotowości energetycznej - kiedy dłonie przestają być napięte przy tasowaniu i ruch kart staje się bardziej płynny, to jest mój sygnał. Ale każda osoba ma swój wskaźnik. Ninka_73, czy masz jakiś fizyczny sygnał kiedy jesteś skupiony?
To interesujące co mówi Ninka, bo zwolnienie tempa tasowania to mogło by być właśnie ten naturalny sygnał gotowości o którym mówi Energetyczka. Czy to znaczy że trzy tasowania sprawdzają się właśnie dlatego że to mniej więcej czas potrzebny żeby ciało się wyciszyło? Nie przez sam fakt że to liczba trzy?
Przepraszam za może proste pytanie, ale jak powoli tasujecie? Bo ja tasuję dość szybko i teraz zastanawiam się czy to w ogóle ma znaczenie dla skupienia o którym mówicie.
Wróćmy jeszcze do meritum pytania Ninki, bo mamy tu całkiem sporo o tasowaniu a trochę mniej o samym rozkładzie do pytań procesowych. Mam pytanie do Betalia - czy przy gwiezdnym rozkładzie przy przemianach polecałabyś zostawić jakąś pozycję otwartą jako 'pytanie do następnej sesji', czy lepiej zamknąć całość za jednym razem?
Właściwie to chciałem wrócić do mojego pierwotnego pytania o przemianę, bo trochę mi to odpłynęło. Czy ktoś robił rozkład właśnie z myślą o tym żeby zobaczyć co się zmieni, a nie co teraz jest? Bo to jest trochę inna intencja i zastanawiam się czy do tego lepiej nadaje się rozkład gwiezdny czy może jakiś inny.
Ninka pyta o coś konkretnego i myślę że to ważne rozróżnienie - pytanie o zmianę to nie jest to samo co pytanie o stan obecny. Przy takich intencjach zwykle patrzę na to żeby rozkład miał wyraźną oś czasu. Keltycki krzyż ma tę oś, ale jest dosyć rozbudowany jak na pierwsze podejście do konkretnej przemiany. Mam pytanie do Ninki - czy ta przemiana jest już w toku, czy dopiero ją czujesz jako coś nadchodzącego?
To co Ninka opisuje to jest klasyczna sytuacja przed rozkładem ogólnym, nie tematycznym. I tu wracamy do kwestii tasowania - jeśli intencja jest rozmyta, to tasowanie musi trwać dłużej właśnie po to żeby ją skupić. Nie trzy, nie pięć - ale tyle ile potrzeba żeby z 'coś się dzieje' zrobiło się 'chcę zrozumieć kierunek zmiany'. Ninka, jak tasujesz, to czy w ogóle masz w głowie konkretne pytanie czy raczej ogólne nastawienie?
Mam inne podejście do pytania Ninki - zamiast dookreślać intencję przed tasowaniem, może warto zrobić krótki rozkład trzykartkowy jako rozgrzewkę właśnie po to żeby zobaczyć który obszar domaga się uwagi, a potem zrobić pełniejszy rozkład już z konkretniejszym pytaniem? Czy ktoś tak próbował?
Wchodzę tu do rozmowy, bo kwestia dwóch osobnych tasowań w jednej sesji to jest właśnie coś o czym mogę powiedzieć więcej. Przy pracy energetycznej traktuję każde tasowanie jak osobny kontakt z energią pytania. Jeśli robię wstępną kartę i potem pełny rozkład, to między nimi zawsze jest chwila przerwy i ponowne skupienie - inaczej energie się mieszają i nie wiem do końca czy odpowiedź dotyczy pierwszego czy drugiego pytania.
Słucham tej rozmowy i zaczynam się zastanawiać czy ja w ogóle dobrze tasuję. Bo ja nie robię żadnego skupienia, po prostu mieszam karty i zaczynam. Czy to znaczy że moje rozkłady są mniej wartościowe?
Ale jak to - wartość wynika z tego co robię potem? Czyli samo tasowanie jest właściwie nieważne? Bo trochę czytałam wcześniej w tym wątku i miałam wrażenie że ludzie traktują je jak jakiś rytuał sam w sobie, a teraz słyszę że niekoniecznie.
Wtrącę się tu bo to jest właśnie sedno tego wątku, tylko trochę inaczej sformułowane. Tasowanie jest jednym ze sposobów na skupienie, ale nie jedynym. Część osób używa do tego oddechu, część po prostu siedzi chwilę w ciszy. Liczba tasowań to temat zastępczy - prawdziwe pytanie brzmi: kiedy jesteś gotowa żeby zacząć rozkład? I to jest coś co każda osoba musi wypracować sama.
A ja chcę wrócić do tego co mówił Ninka o tym że nie wie czy to praca, relacje czy zdrowie. Bo to mi przypomina sytuację kiedy sama robiłam rozkład przy podobnej rozmytości i wyciągnęłam Wieżę na pozycji wyzwania. I kompletnie nie wiedziałam do czego to przypisać, bo pasowało do wszystkiego naraz. Czy ktoś miał podobnie - karta która jest 'za trafna' przez co staje się bezużyteczna?
Gienia powiedziała coś co mnie bardzo trafia. Bo właśnie to się bałem - że zrobię rozkład i wyjdzie coś co pasuje do wszystkiego i do niczego. Siodemka, ale jak rozpoznać że karta mówi o rozmytości samego pytania, a nie o czymś konkretnym? To nie jest trochę interpretowanie w kółko?
to nie jest interpretowanie w kółko, ale wymaga pewnego wyczucia. Kiedy karta opisuje stan pytającego, a nie sytuację zewnętrzną, to zwykle inne karty wokół niej też mają charakter wewnętrzny, a nie zdarzeniowy. Jeśli cały rozkład jest 'psychologiczny', to raczej sygnał że karty odpowiadają na poziomie stanu, nie zdarzeń. Ale mam pytanie - robiłeś już jakikolwiek rozkład w związku z tą przemianą czy cały czas jesteś na etapie przygotowań?
Ninka to brzmi dobrze i myślę że ta jedna karta jako fokus to jest dobry pierwszy krok. Ale skoro mówisz o przemianie i o tym żeby ją przeprowadzić płynnie - to może przy tym pełniejszym rozkładzie potem warto pomyśleć o czymś co pokazuje nie tylko co, ale też jak. Keltycki krzyż ma pozycję 'jak do tego podejść' i to byłoby chyba najbardziej użyteczne dla ciebie.
Słucham tej dyskusji i chcę powiedzieć coś co może się wydać niepopularne - cały ten wątek o tasowaniu trzy razy, pięć razy, aż poczujesz gotowość i tak dalej, to jest w dużej mierze budowanie przekonania że coś robisz dobrze. Technika tasowania rzeczywiście czemuś służy, ale myślę że bardziej jako psychologiczne przygotowanie niż jako wpływ na to jakie karty wyjdą. I to nie umniejsza praktyki, ale warto to rozróżniać.
Czytam to i trochę mi się kręci głowa od tej filozofii. Ninka, po prostu weź karty i zrób rozkład. Czasem za dużo myślenia blokuje bardziej niż pomaga. Tarot nie jest egzaminem.
Wracając do tego co mówił Kondzio o moście - chcę dodać jedno. Przy rozkładzie dla Ninki, czyli przy pytaniu o płynność przejścia przez zmianę, karta na pozycji mostu ma szczególne znaczenie właśnie dlatego że ona wskazuje na coś co jest już dostępne. Jeśli wyjdzie tam karta pracy wewnętrznej, na przykład Pustelnik, to most jest w ciszy i obserwacji. Jeśli wyjdzie coś z Mocy albo z kart dworskich, to może chodzić o konkretną postawę. Ale to nie zmienia faktu że tasowanie wcześniej powinno mieć za sobą jakieś zakorzenienie w pytaniu. Ile razy człowiek tasuje - trzy, pięć, dziesięć - to naprawdę sprawa drugorzędna wobec tego czy w ogóle wie po co trzyma karty w rękach.
Muszę powiedzieć że ta rozmowa poszła w kierunku który mi naprawdę pomaga, choć daleko od samego tasowania. Ballen, ten trójkąt zmiany brzmi dobrze i rozumiem logikę. Ale mam do ciebie pytanie - czy jeśli robię rozkład po raz pierwszy sam dla siebie, powinienem najpierw zrobić coś prostszego, tę jedną kartę o której mówiła Siodemka, a potem dopiero trójkąt? Czy mogę od razu próbować trójkąta?
