A właściwie wróćmy na chwilę do tytułu tego wątku - bo przez chwilę zgubiliśmy pytanie o samą Wieżę. Slawek54 pytał czy ona zawsze oznacza katastrofę. I zastanawiam się, czy po tej rozmowie odpowiedź na to pytanie zmieniła się dla ciebie?
To co powiedziałeś to jest bardzo uczciwe i myślę że większość z nas tak ma z jakąś kartą. Ja przez długi czas miałam tak z Księżycem - niby wiem co znaczy, ale jak wypadał, to mi coś w środku się napinało. Minęło dopiero kiedy przestałam się go bać, a zaczęłam po prostu z nim siedzieć. Nie robiłam nic specjalnego, po prostu wyciągałam kartę i patrzyłam na nią przez kilka minut bez żadnego pytania.
Mnie właśnie uderzyło to co napisałeś. "Brzmiałoby dziwnie." A tu na forum napisałeś o tym kilkadziesiąt postów temu i jakoś to nie brzmi dziwnie, prawda? Zastanawiam się czy ten forum nie stał się trochę bezpieczniejszy niż prawdziwe rozmowy. I to może być część całego tego mechanizmu.
Mam pytanie do całej dyskusji, bo trochę się pogubiłem - czy to co opisuje Slawek54 to jest problem z tarotem, czy problem zupełnie niezależny od kart? Bo mam wrażenie że tarot jest tu raczje objawem czegoś a nie przyczyną.
Wracając do Wieży, bo chce się upewnić że tego nie zgubimy - Slawek54, czy pamiętasz kiedy pierwszy raz wypadła ci ta karta po stracie pracy? Pytam bo zastanawiam się czy to właśnie wtedy powstało to skojarzenie, czy wcześniej juz coś czułeś do tej karty.
To wcale nie jest proste, to jest bardzo konkretny mechanizm. Karta stała się czymś w rodzaju kotwicy dla złego wspomnienia. I dlatego żadna intelektualna wiedza o tym, że Wieża może znaczyć oczyszczenie, nie pomaga kiedy ją widzisz. Mózg jest szybszy niż rozum w takich momentach.
