Cześć, mam pytanie do bardziej doświadczonych. Używam rozkładu pięciokartowego od jakiegoś czasu i zastanawiam się, czy przejście na sześciokartowy dałoby mi więcej informacji, czy to po prostu więcej kart dla samego mnożenia kart? Czytałam różne opinie i jestem trochę zagubiona. Poza tym mam taki pomysł, żeby robić rozkłady w różnych miejscach, nie tylko w domu - myślicie, że to miałoby jakiś wpływ na czytanie?
To zależy od tego, czego szukasz w rozkładzie. Pięciokartowy daje ci zazwyczaj: sytuację, przeszłość, teraźniejszość, przyszłość i radę. Sześciokartowy często dodaje szóstą pozycję jako np. wpływ zewnętrzny albo ukrytą siłę. Czy masz konkretny schemat sześciokartowy, który rozważasz, czy pytasz ogólnie?
Właśnie, i to jest sedno sprawy. Nie chodzi o liczbę kart, tylko o to, czy pozycje w rozkładzie mają sens jako całość i czy odpowiadają na twoje pytanie. Można mieć dziesięciokartowy rozkład, który mówi mniej niż dobrze zadane trzy karty.
No ale jednak im więcej kart, tym pełniejszy obraz, nie? Sześć to więcej punktów odniesienia niż pięć, logiczne.
Zgadzam się z Mniszek. Poza tym wrócę do tego co napisałaś o miejscu - mam wrażenie, że to osobny wątek, który moze być ważniejszy niż liczba kart. Co masz na myśli mówiąc "różne miejsca"? Chodzi ci o robienie rozkładów na zewnątrz, w naturze, czy o konkretne miejsca z jakimś znaczeniem? 🙂
O, to ciekawe. Sama kiedyś próbowałam robić rozkład na zewnątrz i miałam wrażenie, ze jestem bardziej skupiona niż w domu. Ale czy to były "wibracje miejsca", czy po prostu brak rozpraszaczy - tego nie wiem. Jaką masz intuicję w tej kwestii?
Ja się pytam czy nie chodzi tez o to ze samo wyjście z domu to jakis rytuał? Jak sie specjalnie gdzies jedzie po to żeby zrobic rozkłąd, to sie pewnie inaczej nastawia głowe?
no Dobra,ale wróćmy do oryginalnego pytania bo mnie interesuje właśnie ta różnica sześć kontra pięć. Czy ktoś faktycznie przeszedł z jednego na drugi i poczuł różnicę? Bo te filozoficzne rozważania są fajne, ale chciałbym usłyszeć coś konkretnego. 🙂
A czy te rozkłady mają jakieś nazwy? Tzn. jest keltyjski krzyż, który chyba każdy zna, ale czy sześciokartowy to jakaś konkretna tradycja, czy każdy wróżbita wymyśla własny układ?
No właśnie, i tu mam problem - jak mam ocenić, czy rozkład "ma sens"? To brzmi jakby wymagało dużego doświadczenia, a ja jeszcze jestem na początku drogi z tarotem. 😛
Moim zdaniem najprostszy test to sprawdzić, czy po rozkładzie masz poczucie, że coś zrozumiałaś, czy masz więcej pytań niż na początku. Jeśli sześć kart daje ci chaos, to wróć do pięciu.
Ja mam jedno pytanie do tego wątku o miejsca - czy ktoś miał doświadczenie z tym, że to samo pytanie, ten sam rozkład, ale w innym miejscu dał zupełnie inne karty albo inaczej go odczytał? Bo to byłoby ciekawe do porównania.
No dobra, to moze tak - zacznę od pięciu, zrobię notatki, a potem przy tym samym pytaniu spróbuję sześcioma. Ale mam jedno pytanie do tego: jak długo czekać między tymi dwoma rozkładami? Tego samego dnia to chyba za mało, żeby to miało sens?
Moim zdaniem przynajmniej kilka dni odstępu, żebyś nie pamiętała zbyt wyraźnie pierwszego rozkładu i nie sugerowała się nim przy drugim. Bo jeśli zrobisz oba tego samego dnia, to drugi rozkład będzie już "zabarwiony" tym, co widziałaś w pierwszym
A może po prostu nie warto tak bardzo teoretyzować i po prostu spróbować? Ile można analizować zanim się zacznie robić?
A ja mam inne pytanie do tego co pisała Wisia_J o miejscach - czy w tarocie w ogóle jest jakiś pogląd na to, że miejsce wpływa na odczyt? Bo w numerologii o tym raczej nie słyszałem, ale tarot to chyba inna tradycja?
No wlasnie, bo w runach mowimy tez o tym ze trzeba oczyscic przestrzen przed rzutem. czy w tarocie tez sie robi jakies takie przygotowanie miejsca czy to nie ma znaczenia?
No właśnie, to wraca do tego co mówiłem wcześniej - więcej przygotowania daje lepszy efekt. I to samo z kartami - sześć pozycji to sześć punktów skupienia. trudno mi zrozumieć dlaczego mniej miałoby być lepsze
No właśnie, to jest dokładnie mój problem. Czytam opisy rozkładów w internecie i kazdy brzmi rozsądnie, ale nie wiem jak porównać. Może ktoś mógłby powiedzieć, na co konkretnie patrzeć przy ocenie rozkladu? Jakiś prosty test?
Jedno co zawsze sprawdzam - czy mogę powiedzieć jednym zdaniem, po co jest każda pozycja. Jeśli opis pozycji jest tak ogólny, że pasuje do wszystkiego, to czerwona flaga. Na przykład pozycja "energia wokół ciebie" to prawie nic nie mówi, a "co blokuję nieświadomie" to już coś konkretnego.
A co z tym co pisała Wisia_J o miejscach ważnych osobiście? Mam wrażenie, że to jest coś zupełnie innego niż las czy woda. Miejsce z osobistą historią to chyba nie to samo co "wibracje natury" prawda?
