no nie wiem, hej, mam takie pytanie bo ostatnio zastanawiam się nad tym i nie wiem co o tym myśleć. Moja kotka Zuzia jest już stara, ma chyba z 16 lat i ostatnio jakby posmutniała, nie je za dobrze, weterynarz nie znalazł nic konkretnego. Pomyślałam że może wyciągne dla niej karty i zrobie rozkład. Ale nie wiem... czy karty w ogóle "działają" dla zwierząt? Ktoś z was kiedyś to robił? Bo tarot opiera się na intencji osoby pytającej, a zwierzę nie pyta samo... 🙂
Robiłem kiedyś rozkład "w imieniu" psa sąsiadki, bo ona sama chciała wiedzieć co się z nim dzieje energetycznie po operacji. I wiesz co, karty wyciągnął człowiek, ale pytanie dotyczyło zwierzęcia. Myślę że to działa tak samo jak kiedy ktoś pyta o kogoś bliskiego kto nie siedzi przy stole. Intencja należy do ciebie, nie do Zuzi
To jest właśnie kluczowa kwestia w tej dyskusji - czyja intencja napędza rozkład. Tarot odpowiada pytającemu, nie osobie której dotyczy pytanie. Możesz zapytać o zwierzę tak samo jak pytasz o chorego rodzica który sam nie może zadać pytania. Pytanie tylko czy te karty będą odpowiadać na stan energetyczny zwierzęcia, czy na twój lęk o to zwierzę. Bo to są dwie różne rzeczy i łatwo je pomylić przy interpretacji. 🙂
Fela, ja kiedyś robiłam rozkład keltycki dla cudzej klaczy - właścicielka bardzo chciała wiedzieć dlaczego kobyła odmawia wchodzenia do boksu. Karty wyłożyłam sama, bez emocji, bo zwierzę mnie nie dotyczyło. I to był moim zdaniem czystszy odczyt niż gdyby robiła to sama właścicielka ze łzami w oczach. Więc odpowiadając na twoje pytanie - tak, warto poprosić kogoś z dystansem.
No ale jak ktoś obcy robi rozkład to przecież w ogóle nie ma połączenia ze zwierzęciem. Karty potrzebują żeby ktoś znał tę istotę, poczuł ją, bo inaczej skąd mają wiedzieć o kogo chodzi. Ja uważam że tarot dla zwierząt to trochę ślepa uliczka, bo one nie mają tej samej energii co człowiek i karty są projektowane pod ludzkie archetypy.
A ja czytałem że niektorzy używają run do diagnozowania stanu zwierząt, bo runy są starsze i bardziej związane z naturą. Nie wiem czy to prawda ale gdzieś widziałem takie podejście. Może to jest alternatywa?
Przepraszam że wchodzę bo jestem raczej od czakr, ale mam pytanie - czy nie byłoby łatwiej sprawdzić energetycznie zwierzęcia skanując jego czakry zamiast kart? Bo zwierzęta mają czakry i tam łatwiej wyczuć blokadę niż z kart? Pytam bo nie znam się na tarocie ale na czakrach troszkę bardziej.
Wracając do sedna - pytanie czy tarot "działa" dla zwierząt zakłada, że wiemy jak tarot "działa" w ogóle. A to nie jest takie proste. Jeśli traktujesz karty jako projekcję własnych myśli i intuicji (podejście psychologiczne), to możesz je rozłożyć w intencji zwierzęcia i interpretować przez pryzmat tego co wiesz o jego sytuacji. Jeśli uważasz że karty mają własną energię i odpowiadają na wibracje pytającego, to też możesz pytać o zwierzę - twoja troska o Zuzię jest prawdziwa i jest częścią energii którą wnosisz do rozkładu. Problem zaczyna się kiedy ktoś traktuje wynik rozkładu jako diagnozę medyczną i rezygnuje z weterynarza. Ale Fela weterynarz już był, więc tutaj nie widzę pułapki.
Ale czy w ogóle zwierzęta mają jakąś energię którą tarot moglby odczytać? Bo ja myślę że tak, że one są nawet bardziej "czyste" energetycznie niż ludzie bo nie mają tych wszystkich mentalnych blokad. Więc może tarot dla zwierzęcia to jest łatwiejsze niż dla człowieka, nie trudniejsze?
Czytam tę dyskusję i chcę tylko dodać jedno - niezależnie od tego czy karty działają dla zwierząt czy nie,warto żeby Fela pamiętała że to tylko jeden głos z wielu. Tarot może dać wgląd w twoje przeczucia dotyczące Zuzi, może pomóc ci zobaczyć sytuację z innej perspektywy. Ale nie zastąpi intuicji właściciela który zna swoje zwierzę od lat. Ty sama wiesz coś o Zuzi co weterynarz nie wie.
Właściwie chcę wiedzieć czy ona cierpi. Czy czuje ból którego nie widać. Bo weterynarz mówi że wyniki są w normie ale ja czuję że coś jest nie tak z Zuzią. Chodzi inaczej, śpi więcej, jest jakasś... oddalona. I chcę to sprawdzic przez karty bo nie wiem co innego zrobić. 😉
Fela, to ważne co napisałaś - "wyniki w normie ale coś jest nie tak". Właśnie w takiej sytuacji tarot może być pomocny, bo pytasz o coś co nie jest uchwytne medycznie. Możesz zapytać karty wprost: co potrzebuje Zuzia, co jej umyka, co powinna mieć teraz. To inne pytanie niż "czy jest chora".
Ale czy te pytania nie wychodzą na to samo? Bo jak Zuzia czegoś potrzebuje to znaczy że jej tego brakuje i to jest jakiś rodzaj cierpienia. Nie wiem, może się mylę, ale mi się wydaje że tarot i tak powie Feli to co ona już czuje w środku, tylko innymi słowami
Ja bym chciała się upewnić że dobrze rozumiem - czyli mówicie że przy pytaniu o zwierzę tarot tak naprawdę czyta samą Felę? Jej lęk, jej intuicję, jej związek z Zuzią? A nie samą kotkę? Bo jeśli tak to wychodzi że to jest bardziej rozkład dla Feli niż dla Zuzi.
To mi się trochę nie podoba jako odpowiedź, bo Fela pytała czy karty "działają" dla zwierząt a my teraz mówimy że działają ale tak naprawdę czytają człowieka. To znaczy że dla zwierząt nie działają, tylko dla opiekunów. Można tak powiedzieć?
Mnie sie wydaje że Tojadek ma troche racje w tym sensie że jak ktoś przychodzi z pytaniem "powróż mi dla mojego psa" to oczekuje że karty cos powiedzą o psie, a nie o nim samym. I potem może być rozczarowanie albo bledna interpretacja bo czyta sie to dosłownie jako komunikat od zwierzącia.
Przy tej klaczy o której pisałam wcześniej - właścicielka była zaskoczona że wyłożyłam karty i spytałam ją najpierw jak ona się czuje wobec tej sytuacji. Bo okazało się że ona sama się bała wchodzić do boksu po wypadku rok wcześniej. I to było sedno rozkładu. Kobyła reagowała na lęk właścicielki. 🙂
szczerze, fela, napisałaś coś bardzo ważnego właśnie. I trochę wyszłyśmy z tarota w stronę samej sytuacji, ale to chyba ważniejsze teraz. czy rozmawiałaś z kimś o tym lęku? Bo to nie brzmi jak "pytanie o kota", to brzmi jak duży ładunek emocjonalny który nosisz.
Właśnie na to chciałam zwrócić uwagę kilka postów temu, cieszę się że to wypłynęło naturalnie. Fela, zrób rozkład jeśli chcesz, ale zanim rozłożysz karty - posiądź chwilę z pytaniem co ty czujesz naprawdę. Nie co czuje Zuzia. Co ty czujesz. Często to jest ważniejsza odpowiedź.
eh, przepraszam że znowu wchodzę ze swoim, ale skoro mówimy o tym że opiekun przenosi emocje na zwierzę - czy nie jest tak samo przy skanowaniu czakr? Bo jak podchodzę do swojego kota w lęku to sama nie wiem czy czuję jego pole energetyczne czy własne. To ten sam problem co z kartami chyba?
A te runy o których wspominałem wcześniej - to też miałoby ten sam problem? Że ciągnie człowiek i rzutuje swoje? Bo jak Ewelinka pisała to miałem nadzieję że runy jakoś inaczej to obchodzą, ale chyba nie obchodzą. 🙂
Wracając do pytania Feli - bo mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy. Czy warto zrobić rozkład dla Zuzi? Tak, watro jeśli Fela potraktuje go jako rozmowę ze sobą o tej sytuacji. Nie jako raport medyczny. Jeden rozkład nie wykluczy choroby i nie zastąpi weterynarza, ale może pomóc Feli zobaczyć co sama myśli i czego się naprawdę boi.
Dziekuje wam wszystkim za tę rozmowę bo ona mi dała więcej niż się spodziewałam. Zrobię ten rozkład ale najpierw chyba posiędę sobie jak Ostroika mówiła. I wróce jeszcze jak go zrobie i moze napisze co wyłożyłam, jeśli to ktoś zechce sprawdzić ze mną razem.
To ja wróciłam jak obiecałam. Zrobiłam ten rozkład wieczorem, po tym jak przez chwile siedziałam w ciszy i myślałam o tym co napisałam tutaj o tym lęku przed zaglądaniem do Zuzi. I wiecie... to było dziwne doświadczenie. Wyciągnęłam trzy karty. Pierwsza to Księżyc, druga Dziesiatka Mieczy a trzecia Gwiazda. Nie wiem jak to czytać razem ale samo wyciąganie było inne niż zwykle - czułam ze pytam o siebie tak naprawde.
Fela, dobrze że wróciłaś. Ten zestaw jest naprawdę mówi coś ciekawego, bo masz tu wyraźny łuk - Ksiezyc to lęk, to co ukryte, to co sobie wyobrażamy że jest, niekoniecznie to co jest naprawdę. Dziesiątka Mieczy to jakiś koniec, często bolesny ale ostateczny. A Gwiazda to nadzieja po kryzysie. Czy jak to widzisz to coś w srodku się odzywa?
Fela, a jak ty sama odczułaś tę Gwiazdę na końcu? Bo to chyba jest ważniejsze niż co my tu interpretujemy - co ty z nią poczułaś jak ją wyciągnęłaś?
ojej, fela, to co opisujesz - to odetchnięcie - jest ważne samo w sobie, niezależnie od tego skąd pochodzi. Ale twoje pytanie jest uczciwe. Skąd wiadomo czy to intuicja czy projekcja? Myślę że... nie zawsze wiadomo. I to jest ta trudność z czytaniem dla siebie samej.
