Wisiaa porusza cos, co mnie tez nurtuje. Slyszalem o systemach gdzie czytajacy celowo losuje dodatkowa karte, jesli w rozkladzie brakuje jakiegos zywiolu. Cos jak 'uzupelniajacy draw'. Zna ktos te technike? Bo to byłoby doslowne szukanie balansu na poziomie mechaniki nie tylko interpretacji.
Ale Aeon, właśnie dlatego 'pytanie' jest inne niż 'dosuwanie karty'. Jedno jest rozmową z pytającym, drugie jest modyfikacją rozkładu. Marceli pytał o konkretną technikę mechanicznego uzupełnienia - i to jest coś zupełnie innego niż komentarz interpretacyjny.
To ciekawy podział który wlasnie zrobiła Gebda. Bo chyba przez całą tę dyskusję mieszamy dwie warstwy - co rozklad faktycznie pokazuje i co czytający z tym robi. Może to jest właśnie sedno pytania Runiki z tytułu? Że równoważenie może dziać się na poziomie interpretacji ale niekoniecznie na poziomie mechaniki samego rozkładu?
Zawilec, tak - chyba o to mi chodziło od poczatku, tylko nie umiałam tego tak dobrze nazwać. Nie pytałam, czy fizycznie dobierać karty, żeby 'uzupełnić' żywioły. Pytałam, czy czytający powinien aktywnie szukać balansu w swojej interpretacji, gdy kart jednego typu jest zdecydowanie za dużo albo za mało. I teraz mam wrażenie, że odpowiedź brzmi: to zależy od tego, czy pełnisz rolę obserwatora czy przewodnika.
Runika, właśnie to zdanie mnie zatrzymało - że czytający może 'wypełniać brakujący żywioł swoją interpretacją'. Bo to przecież nie jest neutralne. Jeśli widzę siedem mieczy i zaczynam szukać, gdzie tu jest ziemia, to już interpretuję pod tezę, nie pod rozkład. Jak ty to u siebie rozróżniasz w praktyce?
To, co napisała Runika, to jest chyba kluczowy punkt całej tej dyskusji. Czytający jako 'wypełniacz luk' to coś zupełnie innego niż czytający jako obserwator. I mam wrażenie, że większość sporów w tym wątku bierze się stąd, że mówimy o tych dwóch rolach zamiennie. 🙂
Ale skąd wogóle wiadomo, że coś 'brakuje'? Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale jak czytający decyduje, że rozkład jest 'niekompletny' bez jakiegoś żywiołu, skoro karty pokazuja to, co pokazują?
Hej, ale tu jest jeszcze jeden problem, ktory chyba pomijamy. Jesli pytanie dotyczy np. kariery i w rozkładzie dominuje ogien - pasja, wola, dzialanie - a nie ma ani jednej karty ziemi, to intuicja mowi mi, ze to wazna informacja. Czy naprawde mam to tylko 'odnotowac' i nie powiedziec, ze moze warto uziemic plany?
Nie zgadzam się z Ewunią. Intuicja czytajacego jest częścią odczytu zawsze była. Tarot to nie jest mechaniczne czytanie symboli jeden po drugim. Gdyby tak było każdy mógłby to robić z tabelką znaczeń i słownikiem.
W sumie, słucham Danki i myślę, że to jest wlaśnie odpowiedź na pytanie Runiki z tytułu. 'Równoważenie' w interpretacji może oznaczać albo szukanie brakujących elementów, albo po prostu proporcjonalne traktowanie tego, co się pojawiło. I te dwie rzeczy są kompletnie inne, choć obie można nazwac 'balansem'.
Zawilec i Danka właśnie powiedziały to, do czego ja kręciłam się przez kilkanaście postów. Miałam na myśli to drugie - czy interpretując kartę logiczną, np. Sędziego, w rozkładzie pełnym ognia, mam ją traktować jako głos intuicji czy jako kontrast do reszty. Czy to jest właśnie ten balans, który powinniśmy aktywnie czytać?
To znaczy że np. jeśli mam w rozkładzie dziewięć kart i jedna z nich jest 'chłodna' na tle reszty, to ona sama w sobie staje się głosem czegoś innego? Bez dosuwania, bez szukania - ona już jest tym balansem?
Tylko że to zakłada, że czytający w ogóle zauważy ten kontrast i nie wchłonie tej karty w dominującą narrację. Bo jeśli mam osiem kart ognia i jedne miecze, mogę nieświadomie zinterpretować te miecze przez pryzmat ognia i stracić właśnie ten kontrast, o którym mówi Gebda.
Aeon, to jest bardzo ciekawy pomysł, ale mam wątpliwość. Czy 'karta ginie w dominancie' to interpretacja rozkładu, czy projekcja czytającego? Jak odróżnić jedno od drugiego w trakcie odczytu?
Mogę zapytać coś może naiwnego? Czy w ogóle istnieją karty, które są 'czysto logiczne' albo 'czysto intuicyjne'? Bo ja myślałam że każda karta może być i jednym, i drugim w zależności od kontekstu. A jeśli tak, to skąd w ogóle wiemy że rozklad jest zdominowany przez rozum albo intuicję?
Czyli ta cała dyskusja o równoważeniu żywiołów w rozkladzie zakłada, że żywioły są stałe i czytelne, a Danka mówi, że nie do końca? Trochę mi to miesza w głowie, bo to oznacza, że nawet sam 'brak' danego żywiołu jest niepewny.
Kocanka, dokładnie i to chyba jest wniosek, do którego dochodzimy - że pytanie o balans żywiołów w rozkładzie jest ciekawsze niż myslałam na początku, bo nie ma jednej odpowiedzi bez odpowiedzi na jeszcze głębsze pytanie: co w ogóle uznajemy za 'żywioł' w danej karcie i w danym kontekście. Nie spodziewałam się, że to tu dojdziemy.
Runika, to co powiedziałaś na końcu to chyba jest klucz do całego wątku - że pytanie o żywioł jako kategorię jest wcześniejsze niż pytanie o balans. Bo jeśli nie wiemy, czy ta karta w tej pozycji jest 'powietrzna' czy 'ognista', to cały rachunek odpada. Mam pytanie do Gebdy albo Danki - czy w waszej praktyce przypisanie żywiołu do konkretnej karty w konkretnym rozkładzie jest decyzją przed odczytem, czy w trakcie?
No, no właśnie, i tu jest problem z całą tą dyskusją. mamy system który mówi co jest czym ale potem każdy interpretuje to po swojemu i w efekcie nie ma żadnej spójności. Jeśli Sędzia może być i logiczny, i intuicyjny zależnie od nastroju czytającego, to po co w ogóle te przypisania?
No, to jest wlasnie sedno sporu miedzy systemowym a intuicyjnym podejsciem do kart i mysle, ze w kontekscie tematu Runiki to ma konkretne przelozenie. Jesli nie ma kryterium poprawnosci, to pytanie o 'rownowazenie logiki i intuicji w rozkladzie' jest bez sensu bo nie ma punktu odniesienia. Ale jesli kryterium istnieje, to jest nim spojnosć z pytaniem - i wlasnie to czy rozkład odpowiada na pytanie, jest tym sprawdzianem, nie sklad zywiołow.
Wisiaa zadala pytanie, ktore mnie samą nurtuje od początku tego wątku. Bo ja zaczęlam od pytania o karty 'logiczne' vs 'intuicyjne', a teraz widzę, że może sama czynność interpretacji jest albo logiczna albo intuicyjna, niezależnie od tego, jaką kartę masz przed sobą. I to jest coś innego niż to, o czym myślałam na początku.
Runika, czyli rozróżniasz teraz dwie warstwy - żywioł karty i styl odczytu? Bo to by znaczyło, że możesz intuicyjnie czytać kartę 'logiczną' i na odwrót. I wtedy pytanie o balans dotyczy czego - kart czy czytającego?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam wrażenie, że bardzo daleko zaszliśmy od pytania Runiki o to, czy karty 'logiczne' i 'intuicyjne' powinny być równoważone. Czy to znaczy, że to pytanie było od początku na tyle skomplikowane, że nie da sie odpowiedziec wprost?
Ale zaczekajcie bo mam praktyczne zastrzezenie. Robilem ostatnio rozklad dla kogos z pytaniem o decyzje zawodowa i wyszlo pelno kielichow - emocje, relacje, czucie. Nie bylo ani jednej karty, ktorą moglbym nazwac 'analityczna'. I co, mam powiedziec 'no, takie karty wyszly' i zignorowac, ze pytanie dotyczylo decyzji wymagajacej trzezwej oceny sytuacji?
Słucham Ewuni i Marcela i zastanawiam się - czy nie ma sytuacji, gdzie czytający powinien powiedzieć 'karty mówią X ale ja jako człowiek widzę tu jeszcze Y'? Nie w środku odczytu, tylko obok niego? Bo to byłoby oddzielenie, a nie mieszanie. 🙂
I właśnie to jest dla mnie clou całej tej dyskusji. Pytałam na początku o karty, a teraz widzę, że pytanie brzmi tak na prawdę: czy czytający powinien wiedzieć, co w danym momencie robi - analizuje czy czuje? Bo może to jest ten 'balans', o który mi chodziło od początku.
Ale Runika czy to da się w ogóle osiągnąć? świadomośc 'teraz analizuję, teraz czuję' w trakcie odczytu brzmi jak ćwiczenie z zen dla zaawansowanych. Większość ludzi po prostu czyta i nie rozklada tego na czynniki pierwsze.
