Siedzę nad tym tematem od jakiegoś czasu i chciałam zapytać, czy ktoś ma wypracowany konkretny rozkład na moment przejścia między etapami życia. Mam na myśli taką sytuację, kiedy coś wyraźnie się kończy, ale jeszcze nie wiadomo co zaczyna. Nie chodzi mi o rozkład prognostyczny, raczej o taki, który pokaże samą transformację, cały proces, a nie tylko wynik. Sama używam układu siedmiu kart ułożonych łukiem, gdzie środkowa karta to ten właśnie punkt przełomu, ale mam wrażenie że to za mało. Ktoś eksperymentował z czymś innym?
Ja przez długi czas używałam keltyjskiego krzyża właśnie w takich momentach, ale zaczęłam miec z nim problem. On jest świetny do konkretnej sytuacji, ale przy przejściu między etapami jakoś mi nie grał, bo zakłada że wiesz czego pytasz. A w takim przełomie często nie wiesz nawet co jest pytaniem. Ostatnio próbowałam czegoś co nazwałam roboczo rozkładem rzeki, trzy kolumny po trzy karty, gdzie lewa to co odpływa, środkowa to próg, prawa to co nadpływa. Nie jestem pewna czy to działa tak jak chcę, ale przynajmniej czuję że pyta o właściwe rzeczy.
Pytam z ciekawosci, bo nie jestem specjalistka od tarota ale skad wiadomo kiedy rozklad w ogole warto robic na przejscie, a kiedy to jeszcze za wczesnie? Znaczy czy to jest kwestia intuicji czy sa jakies znaki, ze jestes wlasnie w takim momencie progu?
Wrenna74 to dobre pytanie, ale odpowiedź jest trudna, bo różni autorzy mówią różne rzeczy. Moim zdaniem samo pytanie o przejście jest już sygnałem, że jesteś w nim lub blisko. Tarot nie wymaga perfekcyjnego momentu. Powiedziałabym nawet, że za wczesny rozkład często mówi ci że jesteś wcześniej niż myślisz, a to też jest informacja.
Jest jeszcze jedna kwestia, o której mało kto mówi przy takich rozkładach. Pytając o przejście między etapami musimy uwzględnić że niektóre przejścia są cykliczne i powtarzają się, a inne są nieodwracalne i linearne. Tarot może to rozróżnić, szczególnie jeśli świadomie przypisujesz różnym pozycjom różne role. Karta Śmierci w pozycji środkowej mówi co innego przy przejściu cyklicznym niż przy nieodwracalnej zmianie. Czy ktoś rozróżnia te dwa typy przy budowaniu rozkładu? 🙂
A ta karta diagnostyczna, to losuje się ją jako pierwszą, przed resztą, czy razem z całym rozkładem?
Czytam tę dyskusję i chcę dodać jeden wątek, bo myślę że jest fundamentalny. Każde przejście między etapami ma trzy fazy, które antropolodzy nazywają separacją, liminalnoścą i inkorporacją. Większosć rozkładów skupia się na pierwszej i trzeciej, totalnie pomijajac tę środkową, a to właśnie liminalność, ten stan zawieszenia między etapami, jest najtrudniejsza do uchwycenia kartami. Czy ktokolwiek próbował zbudować rozkład, ktory oddaje właśnie ten stan pomiedzy, bez zakładania że wiesz skąd wychodzisz ani dokąd idziesz?
właśnie. I tu mam pewną propozycję, którą testuję od jakiegoś czasu. Zamiast pozycji liniowych albo krzyżowych, układam karty kołem. Żadna karta nie jest pierwsza ani ostatnia. pytanie do każdej pozycji jest takie samo: co jest obecne. Nie skąd, nie dokąd tylko co jest teraz w tym kręgu. Dopiero po ułożeniu wszystkich szukam relacji miedzy kartami, napieć powtórzeń, kontrastów. To nie daje przewidywania, daje obraz stanu zawieszenia. I wiesz, czesto jest bardziej uzyteczny niż prognoza.
Przepraszam że wchodzę z boku, ja się dopiero uczę kart i trochę gubię w tej rozmowie. Czy taki rozkład kołowy ma sens dla kogoś kto nie ma dużego doświadczenia z tarotem? pytam bo rozumiem ideę ale boję się że bez praktyki będę czytać każdą kartę osobno i nie zobaczę tych relacji między nimi.
Wracając do tego co mowiła Monisia76 o rozkładzie rzeki, bo to mi zostało w głowie. Mam wrażenie że ta metafora jest trafna, ale chciałam zapytać, co robisz kiedy w kolumnie tego co odpływa wychodzą karty które wyglądają na coś pozytywnego? Jak Słońce albo As Kielichów? To znaczy że tęsknimy za tym co odchodzi, czy że jeszcze nie skończyliśmy z tym etapem?
No i właśnie o to mi chodziło, bo jak ciągnęłam na siebie ostatnio rozkład podobny do rzeki i wyszło mi Słońce w kolumnie tego co odpływa, to siedziałam z tym długo i nie wiedziałam co z tym zrobić. Czy to znaczy że tracę coś dobrego? Że porzucam radość? Czy może że ta radość była złudna i teraz widzę wyraźniej? 😀
Tamarka89 to zależy jak rozumiesz tę kolumnę. Jeśli to co odpływa, to nie zawsze coś złego. Słońce może oznaczać etap, który był potrzebny i piękny, ale jest skończony. Może ta jasność, którą znałaś, musi teraz zmienić formę. Ale chętnie usłyszę co inne karty dały, bo kontekst robi tu ogromną różnicę.
Dokładnie to co mówi Monisia. Sama karta nie mówi czy coś jest stratą czy wyzwoleniem, to sąsiedztwo innych kart i pozycja decydują. A przy Słońcu w miejscu zamykającego się cyklu często widzę że osoba żegna się z czymś co było jej tożsamością. Nie dobrem, ale rolą. Tamarka89, a co było po drugiej stronie, w kolumnie nadchodzącego? 😛
tam wyszedł Eremita. I właśnie to mnie kompletnie zaskoczyło, bo myślałam że przejście oznacza wejście w coś aktywnego. A tu jakby odwrotnie, jakieś zejście do środka.
Wracając do pytania Tamarki, bo myślę że jest tu jeszcze jeden poziom. Słońce i Eremita w tym ukladzie mogą opisywać też typ przejścia. Słońce to zbiorowe, widoczne, Eremita to jednostkowe i ciche. Może to przejście z fazy w której twoje życie działo się na zewnątrz, w relacjach, w aktywności, do fazy w której coś będzie musiało dojrzeć w ciszy. To nie jest regres, to zmiana rytmu. 🙂
Właśnie dlatego takie rozkłady mają sens, żeby odróżnić strach od intuicji. Nie zawsze się to udaje, ale Tamarko, ta para kart brzmi na prawdę spójnie z tym co mówisz. Eremita po Słońcu to nie ucieczka, to poszukiwanie.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie do bardziej doświadczonych. Czy przy takim rozkładzie na przejście robicie jakieś przygotowanie przed ciągnięciem kart? Medytację, skupienie, coś konkretnego? Czy po prostu tasujecie i ciągniecie? Pytam bo chcę spróbowac sama ale nie wiem czy potrzeba jakiegos rytuału.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę zapytać o coś co mnie dręczy. Mówicie dużo o rozkładzie jako o mapie przejścia, ale co kiedy ktoś jest w samym środku tej liminalności i karty wychodzą chaotyczne, sprzeczne, jakby bez logiki? Miałam taki odczyt dla siebie kilka tygodni temu i nie mogłam złożyć tego w żadną narrację. To błąd rozkładu, błąd mojego czytania, czy może to właśnie prawidłowy obraz tego stanu?
Właśnie o to mi chodziło. Sama nie wiem czy to był chaos informacyjny czy po prostu nie miałam pojęcia jak złożyć te karty w sensowną całość. I teraz siedząca w środku tego etapu przejścia nie jestem w stanie ocenić własnego odczytu obiektywnie.
A czy to nie zaburza calego sensu? jesli wracasz po kilku dniach to jestes juz w innym miejscu emocjonalnie. Czy odczyt z poprzedniego momentu nadal jest aktualny?
Tu jest ważna kwestia o której rzadko się mówi. Przy rozkładach na przejście często zakładamy że karty mówią o tym co BĘDZIE. A czasem mówią o tym co jest potrzebne do samego przejścia. To nie jest to samo. Eremita w pozycji energii wchodzącej może nie mówić 'wejdziesz w wycofanie', ale 'wycofanie jest tym czego teraz potrzebujesz żeby przejście w ogóle było możliwe'.
I tu wracamy do tego co mówiła Lunaria wcześniej o pytaniach otwartych. Jeśli pytasz 'co będzie' to tarot szuka odpowiedzi przepowiadającej. Jeśli pytasz 'czego potrzebuję' to szuka doradczej. Rozklad jest tylko strukturą, intencja pytania kieruje odczytem.
Przepraszam że wracam do mojego wczesniejszego pytania ale to co teraz piszecie jeszcze bardziej mnie interesuje. Czyli jak formułuję pytanie, to jakby programuję co karty mi odpowiedzą? To brzmi jakby to był bardziej test mojej intencji niż jakaś zewnętrzna odpowiedź. 😉
Mam pytanie do bardziej doświadczonych, bo to co Strzybog opisuje brzmi logicznie, ale co z sytuacją kiedy karta absolutnie nie pasuje do pytania, jakkolwiek byś go sformułowała? U mnie zdarzało się że ciągnełam coś co nie miało żadnego związku z tym co pytałam, a potem się okazywało że ta karta opisywała coś zupełnie innego, co miało się wydarzyć. Jak to tlumaczycie?
to znaczy ze moge sie mylnie sformulowac i tarot mi to wytknie? 🙂 bo raz mi wyszla karta ktorej kompletnie nie rozumiałam i dopiero po czasie widzialam ze dotyczyła czegos innego niz pytalam. teraz juz nie wiem czy cieszyc sie ze trafila czy martwic ze nie odpowiedziala na pytanie
Czytam tę dyskusję i mam mieszane uczucia. To co mówicie o pytaniu, intencji, filtrze, opóźnieniu, to brzmi jak sposób na wytłumaczenie każdego możliwego wyniku. Jak karta pasuje, to pasuje. Jak nie pasuje to znaczy że pytałaś o coś innego albo że karta odpowiedziała na głębsze pytanie. Gdzie jest granica między sensowną interpretacją a po prostu dopasowywaniem narracji? 🙂
I tu dla mnie wracamy do sedna tego wątku. Przy przejściach między fazami życia nie chodzi o to żeby tarot miał rację. Chodzi o to żeby rozkład pomógł ci zobaczyć strukturę tego przez co przechodzisz. Czy to znaczy że tarot 'wie'? Nie wiem. Ale że pomaga myśleć o przejściu inaczej niż liniowo, to u mnie działa. 🙂
