Dobra, to ja się przyznam że ta metoda z jednym zdaniem przed książką brzmi dla mnie jak odkrycie. Ale mam pytanie praktyczne - jak karta jest odwrócona, to też piszesz zdanie od razu, zanim sprawdzisz? Bo u mnie odwrócone karty zawsze mnie blokują i od razu sięgam po książkę.
Mam inne podejscie do odwroconych kart w tym konkretnym rozkladzie. Nie uzywam ich wcale. Tasujac, pilnuje zeby wszystkie byly w tej samej orientacji. Przy rozkladzie sil i zagrozen odwrocenia mi zaburzaja odczyt bo pozycja juz daje kontekst, a odwrocenie dodaje kolejna warstwe, ktora mi sie gryzie z pozycja zamiast ja wzbogacac. To moze byc kwestia przyzwyczajenia ale tak mi dziala.
Zgadzam się z Feliksem, choć mam nieco inne uzasadnienie. Odwrócone karty w rozkładzie który ma zdefiniowane pozycje wartościujące mogą tworzyć paradoks. Odwrócony Cesarz na pozycji siły wewnetrznej - co to właściwie znaczy? Zablokowana siła? Siła która nie jest siłą? Na pewnym poziomie to ma sens, ale dla większości ludzi jest to za dużo do trzymania w głowie naraz.
Ale wait ja właśnie mam odwrócone i dla mnie to działa inaczej. Jak mam kartę na pozycji siły i jest odwrócona, to czytam to jako siłę która jest niedostępna, uśpiona albo taka co ją mam ale jej nie używam. To mi wydaje się przydatna informacja. Czyż nie?
Właśnie, bo jak zaczynamy dokładać warstwy - odwrócone jako uśpione, proste jako aktywne, pozycja jako kontener - to rozkład robi się coraz bardziej skomplikowany do odczytu. A mnie się wydaje że ten rozkład sił i zagrożeń ma być czytelny, nie labirynt.
No i to jest właśnie moje pytanie od początku. Gdzie jest granica między rozkładem który daje złożoną informacje a rozkładem ktory jest tak skomplikowany że kazdy odczyt można uzasadnić?
Gustlik, myślę że granicę wyznacza to czy przed rozłożeniem karty wiesz co poszczególne elementy rozkładu znaczą. Jeśli zaczynasz od jasnych definicji pozycji i jasnej decyzji czy używasz odwróconych czy nie, to złożoność wynika z kart a nie z improwizacji w trakcie. Problem pojawia się jak zmieniasz zasady w połowie odczytu, bo karta jest niewygodna.
To chyba jest serce całego problemu który tu opisujemy. Improwizacja w połowie odczytu. Mam to u siebie bardzo często, szczególnie jak karta na pozycji siły jest trudna albo negatywna. Zaczynam szukać powodów żeby ja przepisać i to nie jest dobre. 🙂
A może właśnie to jest informacja? Że masz siłę do przejścia przez rozpad, ale sama w tę siłę nie wierzysz? Tzn. rozkład ci pokazuje coś czego ty nie akceptujesz u siebie.
Rzadko rozkładam sama, głównie obserwuję innych i czytam. Ale pamiętam że ktoś opisywał coś podobnego - że najtrudniejsze do przyjęcia karty na pozycji siły okazywały się najbardziej trafne. Właśnie dlatego że były oporne.
Opor wobec karty to jest cos czego uczą mnie lata pracy z tarotem. Jak cos mnie uwiera, to tam jest cos do zobaczenia. Przy rozkładzie sil i zagrozen ten mechanizm dziala podwojnie, bo nie tylko interpretujesz karte, ale tez reagujesz emocjonalnie na to co rozklad mowi o tobie. 😀
To co Julitka napisała o odróżnieniu oporów mnie zastanawia. Bo mówisz o oprorze emocjonalnym kontra technicznym - ale jak to czuć w praktyce? Mam na myśli że jak siedze z kartami i coś mi nie gra, to nie zawsze wiem skąd to pochodzi. Czy to kwestia nastroju czy karty naprawdę mówią coś nieprzyjemnego.
Wracajac do kwestii rozkładu i tego co pokazuje - zastanawiałam się nad tym od jakiegos czasu i mam wrażenie że rozkład sił i zagrozeń jest szczególnie podatny na ten problem z nastrojem. Jak idziesz do niego z konkretnym lękiem, to karty na pozycji zagrożenia możesz czytać przez ten lęk. I zagrożenie urosnie.
To jest właściwie jeden z powodów dla których w moich notatkach mam zaznaczone co czułam przed rozkładem. Brzmi dziwnie, ale jak potem wracam do odczytu po kilku tygodniach, to widzę czy moje emocje sprzed rozłożenia kart wpłynęły na interpretację. Kilka razy było dość oczywiste.
To co Wozka opisuje to jest własciwie dziennik odczytow prawda? Prowadze cos podobnego od dluzszego czasu i to zmienia podejscie do calego rozkladu. Sily i zagrożenia zaczynaja byc czyms co mozna porownywac w czasie nie tylko jednorazowym snapem.
Wzorce w powtarzających się rozkładach to jest coś o czym za mało się mówi. Większość dyskusji o rozkładzie sił i zagrożeń skupia się na jednorazowym odczycie, a tymczasem siła tego układu jest właśnie w obserwowaniu jak te pozycje zmieniają się albo nie zmieniają. Czy siła z poprzedniego rozkładu została zaktywowana?
A jeśli coś się bardzo gwałtownie zmienia i chcesz sprawdzić czy twoje siły się zmieniły? Czy wtedy też czekasz miesiąc?
W sumie, ale czy to na pewno? Siły wewnętrzne też mogą być chwilowe. Czasem jestem silna przez kilka tygodni a potem mnie coś rozwali i ta sama siła jest niedostępna. Czy rozkład to uwzględnia czy pokazuje coś bardziej stałego?
No i tu wracamy do odwróconych 🙂 Widać że jednak nie da się ich wyrzucic z tej dyskusji bez straty.
Mistyk, chyba masz rację ze to pytanie wraca. Ale to co Jaromir powiedział o potencjale kontra stanie aktywnym wydaje mi się kluczowe niezależnie od odwroconych. Jak wy to rozumiecie - karty na pozycji siły mówią że tę siłę macie, czy że mozecie ją miec?
to pytanie bardzo mnie zastanawia, bo właśnie nad tym się kręcimy od jakiegoś czasu. Dla mnie te dwie rzeczy - mieć siłę i móc ją mieć - to nie jest to samo i rozkład powinien to jakoś rozróżniać. Jak mi wychodzi Siła na pozycji siły wewnętrznej, to zastanawiam się czy to znaczy że w tej chwili tę siłę mam w zasięgu, czy że ona jest gdzieś we mnie ale uśpiona. I nie wiem jak to czytać bez dodatkowego kontekstu z innych kart.
