Przepraszam że wchodzę w temat bo głównie obserwuję tę dyskusję od początku ale mam pytanie do całej grupy. Czy jest jakiś rozkład, który jest lepszy przy pytaniach o relacje i współpracę niż ten trójkowy? Słyszałem o rozkładzie z pięciu kart, gdzie można uwzględnić 'co wnosi druga strona'. Czy ktoś tak robi?
Mam wrażenie, że w tej dyskusji trochę uciekamy od oryginalnego pytania, które Patrycelka postawiła na początku. Nie tylko o jej projekt, ale szerzej - czy karty mogą doradzić w kwestii samodzielności kontra wsparcie jako takiej, nie tylko w jednej sytuacji. I mam tu swoją opinię: tak, ale nie jako wyrocznię 'rób tak'. Raczej jako pytanie 'co cię blokuje przed jednym albo drugim'. Bo często nie wiemy dlaczego nie możemy się zdecydować i to własnie karty potrafią pokazać.
Ojej, jak decyzja sie wyjasnila to rozklad moze miec zupelnie inne pytanie. Nie 'co robic' tylko 'jak do tej rozmowy podejsc' albo 'co jest moja najwiekszą obawa przed ta rozmowa'. Karty nie traca sensu dlatego, ze jedna sciezka się zamknela. Po prostu pytasz o co innego. I szczerze - wydaje mi sie, ze jestes teraz w lepszym miejscu do zadawania pytan niz bylas na poczatku tego watku.
To co Helenka napisała o zmianie pytania bardzo mi się podoba. Bo właśnie o to chodzi - karty nie tracą sensu, tylko trzeba wiedzieć co do nich zanieść. Patrycelko, powiedz mi jeszcze jedno - kiedy wyciągnęłaś tę Dwójkę Mieczy, to co poczułaś w pierwszej chwili? Zanim zaczęłaś myśleć co to oznacza?
Ta ulga przy Dwójce Mieczy to naprawdę dużo mówi. Mam pytanie do szerszej grupy - czy to jest powszechne że pierwsza emocja przy karcie jest ważniejsza niż późniejsza analiza? Bo ja tez to obserwuję u siebie ale nie byłam pewna czy to metodologicznie uzasadnione czy tylko moje przyzwyczajenie.
Przy Cesarzowej przy takim pytaniu to ja bym w ogóle zaczał od kontekstu - bo ta karta może mówić o gotowości wewnętrznej ale też o tym że sytuacja dojrzała do działania. Twoje poczucie 'to nie jest moja chwila' może być intuicją, że potrzebujesz jeszcze czegoś - zasobów, czasu, kogoś po drodze. Cesarzowa buduje, ale buduje cierpliwie. To niekoniecznie sprzeczność.
Hej, bo wracam do pytania Patrycelki o samodzielność kontra wsparcie - bo jakoś ta dyskusja mi to wszystko ożywiła. Mam taka tezę: czy nie jest tak, że karty, które pokazują moc i sprawczość, zawsze będą interpretowane jako 'działaj sam', a karty łagodniejsze jako 'proś o pomoc'? I że to jest w sumie nasze myslenie, nie karty?
Eh, to co Betalia pisze rozumiem ale mam pytanie praktyczne - skoro ta sama karta moze oznaczać jedno i drugie, to jak w ogóle podejmować decyzję na podstawie rozkładu? Gdzie jest ta linia między interpretacją a rzucaniem monetą?
I tu wracam do czegoś co mówiłam wcześniej, bo Profeta właśnie to uchwycił. Jeżeli interpretacja zależy od kontekstu, a kontekst definiujemy my, to gdzie na prawdę jest wróżba, a gdzie jest projekcja? Nie mówię że to jedno i to samo, ale ta granica jest naprawdę cienka i chciałabym żeby ktoś mi powiedział kiedy ją przekraczamy.
Także, czytam tę dyskusję i mam naiwne pytanie - czy jak ktoś idzie do wróżki która rozkłada karty, to ta wróżka ma ten sam problem? Że też może projeko...projektować? Bo jakoś myślałam że ktoś z zewnątrz jest bardziej obiektywny przy rozkładzie niż my sami dla siebie.
Dorzucę coś z boku - ja się kartami właściwie nie zajmuję, bardziej snami, ale ta dyskusja bardzo mi pasuje... znaczy, dotyka czegoś co rozpoznaję. Ze snami jest podobnie. Możesz interpretować sen pod kątem tego czego się boisz albo czego pragniesz i obie interpretacje będą pasować. Pytanie co z tym robisz potem - czy cię to uruchamia czy usypia.
Chcę się tu zatrzymać przy jednej rzeczy, bo poczułem, że dyskusja zaczyna lekko odpływać w stronę filozofii interpretacji jako takiej. Wróćmy do pytania z tytułu - czy karty mogą doradzić w kwestii samodzielności kontra wsparcie. Moja krótka odpowiedź: tak, ale nie przez to, że powiedzą ci 'zrób to sam' albo 'proś o pomoc'. Przez to, że pokażą energię, z której wychodzisz i w która idziesz. I wtedy ty decydujesz czy ta energia pasuje do działania solo czy z kims.
A właśnie - to co Helenka pisze jest kluczowe i wracam do mojego wczesniejszego pytania o linię między interpretacją a rzucaniem monetą. Czy to nie jest tak że jak się najpierw układa pytanie, potem pozycje, a dopiero potem odwraca karty, to po prostu mamy lepiej ustrukturyzowane rzucanie monetą? Serio pytam, nie złośliwie.
Ale Profeta trafia w coś ważnego. Przy pytaniu o samodzielność kontra wsparcie - które jest z natury binarne - czy tarot nie sprowadza się właśnie do tej monety? Bo albo idziesz sam, albo prosisz o pomoc. Nie ma trzeciej opcji, którą karta by ci 'odkryła'.
Właśnie tego mi brakowało jak robiłam swój rozkład z Wozem i Dwójką Mieczy. Pytałam ogólnie 'co mam zrobić w tej sytuacji' zamiast zapytać konkretnie - czy w tej chwili bardziej pomocna jest samodzielność czy zwrócenie się do kogoś. Myślę, że wynik byłby bardziej czytelny.
to jest spostrzeżenie które dużo zmienia. próbowalaś kiedyś zrobić ten sam rozkład jeszcze raz, z inaczej postawionym pytaniem? Ciekawi mnie czy te same karty albo podobne by wrócily.
To co Patrycelka opisuje to klasyczny dylemat - kiedy zrobić rozkład ponownie, a kiedy to jest już tylko szukanie potwierdzenia. Mam zasadę: czas odstępu między rozkładami w tej samej sprawie powinien być co najmniej tyle ile potrzeba żeby cokolwiek się zmieniło w sytuacji albo w tobie. Godzina to za mało. Kilka tygodni - już coś.
To jest trochę odwrotne do tego, co myślałam. Wydawało mi się, że właśnie w kryzysowych momentach ludzie najchętniej sięgają po karty. A Dosia mówi, że to jest wtedy najmniej wskazane. Ktoś się z tym zgadza czy to jest bardziej osobiste podejście?
Przepraszam że wchodzę z prostym pytaniem ale czy w takim razie w ogóle jest sytuacja, kiedy karty są idealnym sposóbm do podjęcia decyzji o samodzielności? Bo z tej rozmowy wynika że albo jest za pilnie, albo projektujesz, albo pytanie jest źle sformułowane. Kiedy jest dobrze?
Dorzucę tu coś z innej strony - bo przy pytaniach o samodzielność kontra wsparcie ciekawe jest też to, jakiego rodzaju wsparcia pytamy. Bo inne karty będą mówić o wsparciu emocjonalnym, inne o praktycznej pomocy, inne o przewodnictwie duchowym. Dwójka Kielichów to nie to samo co Hierofant, chociaż obie karty mogą 'mówić' o relacji z kimś drugim.
Ktoś mógłby napisać jak taki rozkład mógłby wyglądać konkretnie? Chodzi mi o ten, który Betalia opisuje - z pytaniem o samodzielność albo wsparcie i z tą pozycją kosztu. Bo rozumiem o co chodzi, ale nie wiem jak to przełożyć na pozycje kart.
Okej, to mi dużo rozjaśnia, dziękuję Betalia. Ale mam jedno praktyczne pytanie - jak ty ustawiasz te karty fizycznie? Tzn. czy to jest linia, czy jakiś kształt? Bo czytałam że układ przestrzenny też ma znaczenie i teraz nie wiem czy to ważne przy takim rozkładzie czy mogę po prostu położyć je obok siebie.
