Dorzucę coś z numerologicznej strony, bo wątek liczb nieparzystych tu trochę zniknął. Sama dziewiątka albo siódemka w kontekście rytuału ma określone znaczenie - siódemka to często refleksja, zatrzymanie, właśnie to, co Sylwek czuł przy świeczce. Może nieparzyste karty same w sobie zachęcają do tego rodzaju pauzy, zamiast natychmiastowej odpowiedzi?
Czytam tę rozmowę i myślę o tym, co mówiłam o zakrywaniu opisów. Bo dla mnie rytuał to było właśnie to - zakryć książkę, zapalić coś, wziąć oddech. Nie chodziło o magię, tylko o to, żeby mój mózg przestał szukać "poprawnej odpowiedzi". Sylwek, czy twój lęk przy nieparzystych jest bardziej lękiem przed błędem, czy przed tym, że karta coś złego powie?
To co Sylwek napisał brzmi bardzo znajomo. Właśnie dlatego pytałam wcześniej o te negatywne skojarzenia - bo mój lęk jest podobny, tylko odwrotny. Ja boję się, że zrozumiem za dobrze i karta mi powie coś, czego nie chcę wiedzieć. Czy jest jakiś sposób, żeby ćwiczyć to bez robienia "poważnych" rozkładów?
Mogę zapytać głupie pytanie? Bo słyszę o Wiezy i o tym, że to niekoniecznie katastrofa - skąd tarot w ogole czerpie te znaczenia? Bo jeśli Wieża moze znaczyć "zmienisz coś w myśleniu", to równie dobrze mogłaby znaczyć cokolwiek. Co sprawia, że interpretacja jest trafna, a nie dowolna?
