Poczekajcie, trochę zgubilam się w tym wątku. Czy my teraz rozmawiamy o tym, że karty do gry nadają się do prostych pytań o podróż, ale już nie do pytań o relacje połączone z podróżą? Bo to ciekawe rozróżnienie i chciałabym je zrozumieć.
Marcysia, to streszczenie dużo mi daje, dziękuję! Ale mam jeszcze pytanie - a co z rozkładem na kraj albo miejsce, od którego ten temat się zaczął? Czy w takim razie jeśli pytam 'co niesie mi to konkretne miejsce' bez warstwy emocjonalnej, to karty do gry są wystarczające? Bo to brzmi jak pytanie bardziej logistyczne.
Hej, mam pytanko trochę z boku, przepraszam 🙂 Skoro mówimy o miejscach i kartach - czy ktoś kiedyś przypisywał konkretne karty do konkretnych miejsc, tak jak ktoś wcześniej wspominał? Bo to brzmi interesująco ale nikt nie rozwinął jak dokładnie to działa w praktyce.
Wracając do Apolonii i jej pytania - mam wrażenie, że ta rozmowa pokazuje coś ważnego dla całego wątku. Rozkład na 'podróż' i rozkład na 'osobę' nie są tak rozłączne jak sugeruje tytuł tematu. Podróż jest prawie zawsze związana z osobą, która ją przeżywa, i z powodami tej osoby. Więc może pytanie nie brzmi 'czy można używać rozkładu na osobę do pytania o podróż', tylko 'jak bardzo te dwa pytania są tak naprawdę jednym pytaniem'.
Marcysia, to co napisałaś na końcu jest tak trafne, że aż musiałam tu napisać - 'podróż bez osoby która jedzie nie istnieje'. Czyli de facto każdy rozkład na podróż jest też rozkładem na osobę? To trochę wywraca moje myślenie o tym jak w ogóle zadawać pytania kartom. Czy to znaczy, że nie ma sensu rozdzielać tych rozkładów?
To pytanie Darki jest w sumie kluczowe dla całego tematu. Ale zanim odpowiem - chciałbym zapytać inaczej: czy macie doświadczenie, że rozkład zrobiony 'na miejsce' dawał odpowiedzi, które wyraźnie dotyczyły was, nie miejsca? Bo to by potwierdzało tę tezę empirycznie, zamiast tylko logicznie.
właśnie o to mi chodzi od dłuższego czasu w tej rozmowie - karty czytają stan pytającego, a nie obiektywną rzeczywistość miejsca. Więc pytanie 'co niesie to miejsce' może być w istocie pytaniem 'co ja wniosę w to miejsce i co z tego wyniosę'. Czy to nie zmienia też logiki rozkładu, który dobieramy?
Ja bym powiedziała, że ta 'energia miejsca' to trochę mit. Miejsca działają podobnie na ludzi, bo mają podobne cechy fizyczne - klimat, architekturę, historię, która przekazała się kulturowo. To nie jest coś metafizycznego, co karty by wyłapały inaczej niż stan osoby pytającej.
Wracając trochę do technikaliów, bo ta dyskusja poszła w stronę filozofii miejsca, co jest ciekawe, ale - czy ktoś próbował zrobić rozkład, gdzie jedna pozycja jest 'pytający', a inna 'miejsce' jako dwa osobne elementy? Nie rozkład na osobę zaaplikowany do miejsca, ale prawdziwy układ dwubiegunowy?
o, to brzmi bardzo ciekawie! Ale jak interpretujesz kartę dla 'miejsca'? Znaczy - jak odczytujesz Wiedźmę albo Śmierć jako opis miejsca, a nie osoby? Czy to nie jest wymuszone?
Ale chwila - czy to nie jest trochę tak, że każdą kartę można zinterpretować na dowolny sposób, jeśli tylko dostatecznie ją obrócisz metaforycznie? Martwi mnie, że to za mało ograniczone. Skąd wiadomo, że interpretacja jest trafna, a nie po prostu wygodna?
A czy jeśli robisz rozkład sama dla siebie to masz ten problem że nie wiesz czy interpretujesz trafnie czy tylko wygodnie? Bo jak pytam siebie to zawsze mi wychodzi to co chcę zobaczyć, chyba 🙂
I tu mamy pełne koło - wróciliśmy do punktu, od którego zaczęła się ta dyskusja kilkadziesiąt postów temu. Karty krajów i miejsc okazały się być tak naprawdę zawsze kartami ludzi, którzy w te miejsca jadą. Myślę, że to jest uczciwe podsumowanie, ale ciekawi mnie czy ktoś ma przykład, gdzie naprawdę udało się oddzielić te dwa wymiary i dostać czytelną odpowiedź wyłącznie o miejscu.
No i właśnie, Gerwazy64 - wróciłam do punktu startowego, ale mam wrażenie, że inaczej rozumiem to pytanie niż na początku. Teraz już nie pytałabym 'co przyniesie mi to miejsce', tylko 'co ja i ta osoba przynosimy sobie nawzajem, mając tę podróż jako tło'. I to jest zupełnie inne pytanie, które wymaga innego rozkładu.
właśnie to samo mi przyszło do głowy po tej rozmowie. Ale mam jedno praktyczne pytanie - jak fizycznie budujesz rozkład relacyjny z miejscem w środku? Znaczy - które pozycje są 'moje', które 'jego', a co dokładnie jest tym 'miejscem'? Rysujesz to sobie czy masz gotowy schemat?
To co Marcysia opisuje to właściwie autorski rozkład matrycowy i jestem ciekaw, czy ktoś jeszcze próbował czegoś podobnego. Bo ta logika - dwa podmioty i kontekst jako trzecia oś - jest sensowna formalnie. Pytanie brzmi: czy środkowa kolumna naprawdę opisuje podróż czy wychodzi z niej tylko to, co i tak leży między tymi dwiema osobami?
ale to znaczy, że te środkowe karty mogłabyś w sumie zinterpretować tak samo, nawet bez wpisywania 'podróży' w rozkład? Tzn. wyszłoby to samo? Bo jeśli tak, to po co to miejsce w rozkładzie w ogóle?
Mam pytanko trochę z boku - czy jak robisz rozkłąd na dwie osoby to pytasz o pozwolenie tej drugiej? Bo czytałam gdzieś że nie powinno sie wrózyć na kogoś bez jego wiezdzy i zastanawiam sie czy tu jest tak samo
O, to jest nowy element! Jeśli to miejsce ma dla jednej z osób ładunek emocjonalny z przeszłości, to nagle staje się też aktywnym uczestnikiem tej dynamiki, a nie tylko tłem. Wtedy Marcysi rozkład matrycowy ma sens, bo to miejsce wnosi coś konkretnego - historię tej osoby, a nie abstrakcyjną energię miejsca. I tu karty mogłyby czytać właśnie to.
I tu właśnie wracamy do początku dyskusji, ale już z zupełnie innym rozumieniem. To nie jest pytanie 'co kraj mi przyniesie' - to pytanie 'co się wydarzy, kiedy ta osoba stanie w miejscu swojej przeszłości, a ja będę obok'. To jest pięknie złożone pytanie i szczerze - ciekawa jestem, co by wyszło w takim rozkładzie.
