a propos wyboru układu, to czy w ogóle powinno sie wybierac uklad przed ciagnieiem karty czy moze lepiej jest najpierw wyciagnąć karte a potem zdecydowac jak ją czytac? pytam szczerze bo nie wiem jak to sie robi 'prawidłowo' 😛
Ja zawsze ustalałam układ przed, ale ostatnio zdarzyło mi się odwrotnie i wyciągnęłam trzy karty intuicyjnie, a potem dopiero poczułam co która mówi. I wiecie co, wyszło mi z tego lepsze czytanie niż niejedna sesja z gotowym schematem. Więc może ta kolejność nie jest aż tak istotna?
Muszę przyznać, że to co mówi Felicjan91 jest ważne. Sama to robiłam na początku i dopiero jak zaczęłam prowadzić notatki, zauważyłam że moje 'intuicyjne' przypisywanie pozycji było w istocie bardzo przewidywalne. Zawsze wychodzilo mi to co chciałam zobaczyć. To był moment kiedy przestałam ufać sobie bez ram układu.
To wracam do tego co powiedziała Ilonka, bo to mi się kręci w głowie. Właśnie ten wybór między układem aspektowym a osią czasu, o którym mówiłam, nie jest dla mnie taki oczywisty jak na początku myślałam. Czasem sięgam po klasyczną trójkę przeszłość-teraźniejszość-przyszłość i w połowie czytania czuję, że to złe sposób do tej konkretnej sytuacji. I co wtedy? Resetować, czy iść dalej z tym co wyszło?
to jest konkretne pytanie. Moja odpowiedz jest taka, ze jesli czujesz w polowie czytania, ze uklad nie pasuje, to raczej warto zatrzymac sie i zapytac siebie czy pytanie bylo dobrze sformulowane, nie czy uklad byl zly. Uklad to tylko rama. Zazwyczaj ten dyskomfort w polowie mowi coś o pytaniu, nie o kartach.
Odnośnie pytania Marcelinki, bo nie chcę żeby przepadło. Dla mnie zmieniło się jedno: zaczęłam zapisywać nie tylko co wyciągnęłam i co 'czułam', ale też co konkretnie w danej karcie przykuło uwagę. I to był przełom, bo potem mogłam sprawdzić, czy za każdym razem widziałam to samo, czy jednak wzrok szedł w inne miejsca. Przy rozkładach czasowych szczególnie widać różnicę między tym co widzisz w pozycji przeszłości a co w przyszłości, nawet przy tej samej karcie.
Dobra, ale wracając do tematu rozkładu czasowego, bo od chwili kiedy Znachorka wspomniała o luku z tradycji Lenormand, mam wrażenie że właściwie rozmawiamy o trzech różnych problemach na raz. Czy chodzi o geometrię układu, o to co znaczy pozycja 'przyszłość' czy o to jak w ogóle wybierać układ? Bo to są różne pytania.
Przepraszam ze wchodzę w środek, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem ten luk. Czyli masz kartę lewą, prawą i środkową, i ta środkowa nie mówi o teraźniejszości ani o żadnym z trzech czasów, tylko o tym co łączy lewą i prawą? Czy dobrze to rozumiem?
oj ale to juz chyba za daleko od układu czasowego poszliśmy 🙂 czy ktos mógłby wrócić do pytania które było na początku? chodzi o to czy poza klasyczną trójką jest jeszcze jakiś sposób żeby czytać przeszłość-teraźniejszośc-przyszłość. bo ja tego właśnie szukam i trochę się zgubiłam.
Wracam do tego co mówił Felicjan o przeformułowaniu pytania w połowie czytania. Mam wrażenie, że rozkłady czasowe szczególnie narażają na ten problem, bo pytanie 'co będzie' jest takie szerokie, że karty mogą pokazywać różne aspekty i trudno potem stwierdzić co na prawdę odpowiada. Czy ktoś z was ma jakiś sposób na formułowanie pytania pod oś czasu, który to zmniejsza?
Ja zaczełam formułować pytanie do rozkładu czasowego tak żeby mialo konkretny podmiot i konkretny kontekst. Nie 'co będzie z moją pracą', tylko 'co wpłynęło, co teraz się dzieje i dokąd zmierza ta konkretna sytuacja z tym projektem'. Im wężej, tym lepiej karta się trzyma pozycji. Przynajmniej u mnie.
Zdarza się, owszem. Ale wtedy zazwyczaj jedna karta 'wychodzi poza ramę', czyli jej znaczenie po prostu nie pasuje do wąskiego pytania i to jest sygnał, że jest coś jeszcze. Nie wiem czy to wystarczająca odpowiedź, bo pewnie możesz powiedzieć, że to interpretacyjna wygodna furtka.
To co pisze Hela jest chyba kluczowe dla rozkładów czasowych w ogóle. Mam wrażenie, że te trzy pozycje, przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, tak naprawdę zawsze wychodzą poza pytanie, bo czas nie działa wewnątrz jednej sytuacji. Jedna karta może nagle pokazać coś z zupełnie innej dziedziny życia i co wtedy? Ignorować?
nie ignorować, ale też nie dać się wciągnąć w każdy wątek jaki karta sugeruje. Rozkład czasowy nie jest wykładem o całym życiu. Jeśli coś 'wychodzi poza ramę', jak to Hela nazwała, to warto to zanotować, ale nie budować z tego głównej narracji czytania.
ale jak odroznisz co jest 'wyjsciem poza rame' a co jest po prostu bledna interpretacja? bo moze ta karta nie wychodzi poza rame, moze ty ja zle czytasz w kontekscie pytania?
Wracając do tego co mówiła Kartomanta54 o spirali, mam pytanie może trochę z boku. Jak w takim układzie spiralnym traktujesz karty odwrócone? Bo w linii czasowej mam jakąś intuicję co do odwróconej, ale w spirali już nie wiem czy to w ogóle zmienia znaczenie pozycji.
dobra przepraszam ze znowu sie wcinam ale czy ktos moze powiedziec wprost, do jakich pytan lepiej nadaje sie spirala a do jakich klasyczna linia czasowa? bo czytam ta rozmowe od dawna i wiem ze oba uklady istnieja ale nie wiem kiedy wybrac ktory 🙂
Oj, A czy ktoś próbował połączyć oba podejścia? Znaczy, czytać trójkę najpierw jako linię czasu, a potem tę samą trójkę jako układ napięć, i porównać co wychodzi? Zastanawiam się czy to ma sens czy tylko zamęca.
Mam wrażenie, że cała ta rozmowa krąży wokół jednego nierozwiązanego pytania: czy rozkład czasowy opisuje coś co 'naprawdę' dzieje się w czasie czy tylko porządkuje interpretację? Bo jeśli to drugie, to wybór układu jest kwestią narzedzia myślowego, a nie żadnej prawdy o czasie.
