Astaria, to co piszesz o spokoju po przerwie jest dla mnie bardzo ciekawe! Czyli może Wieża 'nasilała się' właśnie dlatego, że wracałaś? Że samym zadawaniem pytania napędzałaś ten stan niepewności?
No właśnie, Gonia ma punkt. Trzeba by oddzielić dwa scenariusze: ktoś kto pyta codziennie i nakręca się, i ktoś kto pyta z dystansem i nadal dostaje to samo. Bo to są zupełnie różne sytuacje a wrzucamy je do jednego worka 'karta wraca'.
A jak w praktyce wygląda to 'pytanie z dystansem'? czy to chodzi o czas między rozkładami, czy o stan wewnętrzny przed pytaniem? Bo można siedzieć tydzień bez kart, a potem sięgnąć po nie z takim samym napięciem jak dzień wcześniej.
Sabcia, jedno proste ćwiczenie które stosuję: zanim wyciągnę kartę, przez chwilę siedzę i pytam siebie - co chcę żeby wyszło? Jeśli mam konkretna odpowiedź w glowie, odkładam talię. To niekoniecznie magia, bardziej higiena pytania.
Zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy nie byłoby sensu po takim tygodniu z jedną kartą zapytać wprost: co chcesz mi powiedzieć? Nie o relację, nie o pracę, tylko do tej konkretnej karty. Brzmi może naiwnie ale mi kiedyś to pomogło przy Pustelnikup. 🙂
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, może glupie - czy ta sama karta, ale w innym rozkładzie, to nadal 'ta sama karta'? Bo Astaria pisała że zmieniała pytania i rozkłady, ale Wieża wychodziła. Czy to miałoby inne znaczenie gdyby wychodziła w różnych miejscach rozkładu czy to bez różnicy?
Szczerze - robiłam różne rozkłady i nie zawsze notowałam pozycję, skupiałam się na samej karcie. Teraz żałuję. Pamiętam że kilka razy wyszła jako 'energia wiodąca' albo coś podobnego, ale raz chyba jako wynik. Głupio, że nie prowadziłam porządnych notatek.
Także, astaria, a właśnie - notatki to podstawa jeśli chcesz śledzić powtarzające się karty. Ja prowadzę dziennik rozkładów od lat i dopiero patrząc wstecz widzę wzorce, których w danym momencie nie byłam świadoma. Pozycja karty w kolejnych rozkładach daje kompletnie inną mapę niż sama karta. 😉
Mnie zastanawia co Astaria czula zanim siegnęła po karty każdego dnia. Czy był jakiś wspólny stan? Bo to co pisała wcześniej, że pytania były różne słownie ale w istocie te same, brzmi jakby każdego dnia wchodzila z tym samym ładunkiem.
W sumie, to co teraz napisałaś, Astaria, jest według mnie ważniejsze niż cały tydzien rozkładów. To zdanie 'może dziś będzie inaczej' to nie jest pytanie do kart. To prośba o inne karty. I talia to wyczuwa, jeśli w to wierzysz, albo ty sama to wyczuwasz we własnych odpowiedziach - jeśli wolisz to ujęcie.
Quintessa ma racje, ze obie sciezki prowadza do podobnych wnioskow ale mam wrazenie ze ta dyskusja o mechanizmach za bardzo odciaga od Astaryi. Bo ona teraz jest w miejscu gdzie przyznaje cos trudnego - ze pytala bo chciala innej odpowiedzi. I to nie jest maly krok. 🙂
Mówi że coś się wali. Że nie ma innej drogi niż przez to. Że nie można tego obejść ani przeczekać. Wiem, że tak ją interpretuję i wiem że może to być projekcja. Ale tak to czuję gdy na nią patrzę.
Astaria, ale to jest konkretna interpretacja, nie mgliste 'coś złego'. Wieża jako 'nie można obejść ani przeczekać' - to brzmi jakbyś już wiedziała, czego ta karta dotyczy. Czy jest coś w twoim życiu, co od jakiegoś czasu próbujesz przeczekać? 🙂
Chcę wrócić do kwestii pozycji karty, bo Roch i Frezja poruszyły coś ważnego, a to uciekło. Jeżeli Wieża wychodzi konsekwentnie jako 'energia obecna' albo 'serce sprawy', to mówi co innego niż kiedy ląduje jako 'przeszkoda' albo 'wynik'. Powtarzanie się w tej samej pozycji byłoby silniejszym sygnałem niż powtarzanie się w różnych. Szkoda że nie ma tych notatek, bo to mogłoby dużo wyjaśnić.
A ja mam pytanie trochę z boku - czy ktoś miał sytuację gdzie karta wychodziła przez tydzień, potem przestała i okazało się że jej przekaz był ważny dopiero po czasie? Pytam bo Astaria wzięła przerwę i jest spokojniej, ale co jeśli spokój to nie jest odpowiedź, tylko cisza przed czyms?
Hmm, przeczekiwałam. Dokładnie to. Sytuację w pracy, która nie jest do końca uczciwa wobec mnie, ale wygodna finansowo. Od kilku miesięcy mówię sobie, że da się to jakoś obejść, że może coś się zmieni. Wieża nie pytała. Wieża stwierdzała.
To jest bardzo konkretna odpowiedź. I teraz mam pytanie, bo mnie to zastanawia od kilku postów - czy w ciągu tego tygodnia, kiedy Wieża wychodziła, cokolwiek w tej sytuacji w pracy się zmieniło? Albo ty się jakoś inaczej do niej ustawiłaś? 🙂
Wieża w kontekście pracy to akurat jedno z bardziej czytelnych pojawień. Ale właśnie to ze wracała przez tydzień a nie raz, mówi mi wiecej o tempie niz o kierunku. Jakby pytała: ile jeszcze chcesz to przeciągać? Astaria_J powiedziałaś że wzięłaś przerwę od kart i jest spokojniej - ale czy spokój dotyczy też tej sytuacji w pracy czy tylko kart?
Nie. W pracy nic się nie zmieniło. Spokój jest tylko w tym, że przestałam codziennie sprawdzać co karty mówią. Sama sytuacja stoi tak samo. 😛
I to jest chyba sedno całego tego tygodnia z Wieżą. Nie to, ile razy wyszła. Nie pozycje, nie talia. Karta powtarzała się bo pytanie nie było 'co zrobić' tylko 'kiedy to samo zrobią za mnie okoliczności'. Czy to za mocne sformułowanie?
Czekajcie - to ciekawe rozróżnienie. Nasilanie kontra trwanie. Czy ktoś ma doświadczenie z kartą, która wracała i ZMIENIAŁA się w jakiś sposób - inny rewers, inne talii, inna pozycja - mimo że była ta sama karta? Bo to by mogło odróżniać komunikat który eskaluje od tego który po prostu stoi w miejscu.
Glupiec to troche inny przypadek niz Wieza bo energetycznie jest na innym koncu spektrum. ale wlasnie mam pytanie do calej dyskusji - czy wy w ogole rozrozniacie miedzy karta ktora wraca bo jest ostrzezeniem, a karta ktora wraca bo jest zaproszeniem? Wieza brzmi jak ostrzezenie. Glupiec brzmi jak zaproszenie.
Intuicja przy pierwszym kontakcie z kartą danego dnia. Serio. Nie to co wiesz o karcie z książki ale to pierwsze uczucie zanim zaczniesz analizować. To jest sygnał którego często nie słuchamy bo przykrywamy go interpretacją. Astaria jak reagowałaś gdy Wieża wychodziła? Paraliż, ulga, obojetnośc?
Ani ulga ani obojętność. Coś jakby potwierdzenie czegoś, czego nie chciałam potwierdzać. Czyli nie byłam zaskoczona, ale nie byłam też gotowa.
To zdanie jest według mnie kluczowe dla całego tematu wątku. Karta wracała przez tydzień i za każdym razem dawała ten sam sygnał, który był przyjmowany jako 'wiem, ale nie teraz'. W takim układzie nasilanie komunikatu nie polega na tym, że karta zmienia przekaz. Polega na tym, że skraca odstęp między potwierdzeniem a działaniem. Pytanie do dyskusji: w którym momencie przestaje to być pomoc a zaczyna być presja?
Przepraszam że wchodzę z innej strony ale mnie zastanawia co teraz. Astaria wzięła przerwę, nie wyciąga kart, sytuacja w pracy stoi. Czy ktoś ma zdanie o tym kiedy wrócić do kart po takiej przerwie? Tzn. czy jest jakiś sygnal że już można czy po prostu człowiek wraca kiedy chce? 😀
Chyba tak. Nie wiem jeszcze co zrobię z tą sytuacją w pracy, ale przestałam szukać odpowiedzi, że może jednak da się przeczekać. To chyba jakiś ruch, nawet jeśli mały.
