Od jakiegoś czasu siedzę w tekstach o mistycyzmie merkabah i muszę powiedzieć że to jeden z tych tematów, przy których mam misazne uczucia - z jednej strony jst tu coś absolutnie niesamowitego z drugiej tyle mitów,że ciężko dotrzeć do sedna. Więc zaczęłam temat bo chce się poczyć od kogoś, kto to na prawde przerabiał. O co mi chhodzi konkretnie: w tekstach hejkalotycznych (Hejkalot Rabbati, Hejkalot Zutarti i te wielkie Merkawa) mamy oipsy wznozsenia się przez kolejne pałace, po hebrajsku hejkalot. Jest ich siedem... Każdy ma strażników, każdy wymaga znajomości właściwych pieczęci i imion. I ters moje pytanie do forum: jak ta wędrówka przez pałace działa na poziomie energetycznym? bo z jdnej strony czytam że to czysto kontemplatywna podróż mentaln, z drugiej w niektórych źródłach jest mowa o fizycznych przygotowaniach - poście, zimnej wodzie, specyficznych pozycjach ciała... To bardziej praca z ciałem czy z umysłem?
Dobry temat, długo czekałam aż ktoś to ruszy. Merkabah to jedna z najstarszych tradycji mistycznych w judaizmie, poprzedza kabałę sefiryczną o jakieś osiem wieków. I właśnie dla tego jest taka inna - nie ma tu drzewa życia, nie ma sefir, jest za to ta bardzo konkretna, niemal podróżnicza struktura. Co do pytania o energię kontra umysł: mysle, że to fałszywa dychotomia. Praktyki przygotowawcze opisane w Hejkalot Rabbati - te posty, ablucje, izolacja - to jest przygotowanie energetyczne ciała po to, żeby umysł mógł przejść przez bramy. Jedno bez drugiego nie zadziała. Ale czy ktoś tu faktycznie próbował jakiejś formy tej medytacji??? Bo sama znam to głównie z lektury i chętnie posłucham kogoś z własnym doświadczeniem.
Znam to zagadnienie trochę od strony pracy z energią i muszę powiedziec,że ta struktura siedmiu pałaców to nie jest przypadek... Siódemka wraca w każdej tradycji mistycznej - siedem czakr, siedem sfer planetarnych w hermetyce, siedem niebios w islamie. Merkabah wpisuje sie w ten wzorzec. Strażnicy każdego pałacu to mojim zdanime nie byty literalne ale progi oporu energetycznego, które ciało subtelne muszi przekroczyć. Każdy pałac odpowiada innemu poziomowi wibracji... I te pieczęcie i imiona, o których piszesz Diablica, to klucze dostrojeniowe - odpowiednie dźwięki i formuły otwierają kolejne centra. Chciałem zapytać - czy gdzies w tekstach pojawia się opis doznań cieplnych albo drżenia podczas przejść między pałacami? Bo to by potwierdzało ten ślad energetyczny. Poprawcie mnie jesli sie myle.
Ehh, muszę tu troche przyhamować. @Grzesio, szanuję Twoje podejście, ale nakładanie czakr na tekts hejkalotyczny to anachronizm. Autorzy tych tekstów - żyjący mniej więcej w III-VII wieku n.e. w Babilonii - nie mieli pojęcia o systemie czakrowym. To odrębne tradycje z oddrębnych kultur. Łączenie ich morze być ciekawe jako własna synteza duchowa, ale nie jako wyjaśnienie, co merkabah "na prawde znaczy". teksty hejkalotyczne są bardzo konkretne w swojej symbolice - strażnicy to strażnicy pieczęcie to pieczęcie rytualne, a rydwan to rydwan z Ezechiela. Nie żeby zabijać temat bo sama uważam że jest tutaj coś bardzo głębokiego ale warto odróżniać rekonstrukcję od interpretacji przez własny system
To drżneie ze strachu to ciekawy wątek. W tradycjach szamańskich podróż przez kolejne poziomy tez nie jest przyjemna - są przeszkody, duchy ktore testują, miejjsca gdzie możesz utknąć. Merkabah ma chyba podobą strkuturę psychologiczną, nizaleznie od różnic kulturowych. Ale mam pytanie techniczne do znających teksty: czy w opisach jest mowa o tym jak długo trwały te wędrówki w jednostkach czasu? I czy mistyk był przez ten czas nieobecny ciałem czy to była bardzej wizja przy zachowanej świadomości fizycznej?!
Ta pozycja z głową między kolanami - to niesamowite że wraca w tylu miejscach. Czytałam, że podbe pozycje używane są przy intensywnych medytacjach praajamy w tradycji tybetańskiej,wlasnie po to żeby skierować energię do gór.y Więc morze ta kwestia energie kontra umysł to na prawde nie jest dychotomia. Ciało jest sposóbm,że tak powiem nie przeszkodą. Ale mam małe pytanie do tych co się lepiej orientują - te pałace mają jakieś przypisane żywioły albo kolory? Bo w wielu tradycjach każdy poziom wznoszenia ma swoją barwę wibracyną i zastanawiam się czy merkabah też to zawiera
Pytanie może głupie ale co to znaczy ze mistky jest "niszczony" przy tym marmurze? To smierc fizyczna? Czy chodzi o coś innego, w gruncie rezczy jakiś stan duchowy? Bo brzmi strasznie dosłownie
Ten opis czterech w Pardes to jeden z moich ulubionych fragmentów talmudycznych, włśnie dlatego że jest tak niepokojąco konkretny. Ben Azzaj ginie, Ben Zoma szaleje, Acher odcian pędy - metafora apostazji - i tylo Akiwa przechodzi caały. Ciekawe że Acher, czyli Elisza ben Awujah, stał się po tej wyprawie heretykiem. jakby konatkt z warstwami mistycznymi go przekonał do czegoś,czego nie mógł potem odwrócić. Co to mówi o samej naturze tej podróży? Że prawda którą możesz tam zobacyzć nie zawsze jest budująca?
Czytam tę rozmowę z zainteresowaniem ale muszę powiedziec co myślę. Ta interpretacja że Acher "zobaczył prawdę heretycką" jest bardzo romantyczna, ale talmudyści mają na Eliszę zupełnie inne wyjaśnienia, niekoniecznie mistyczne. Nie wiemy co widział w Pardes bo tekst tego nie mwi. Wiemy tyko co zrobił potem. Czy nie jest to przypadkiem klasyczny błąd post hoc?? Szukamy mistycznego wyjaśnienia dla czegoś co mogło mieć zupelnie inne przyczyny. Podobnie z tym niszczeniem w pałacach - ile tych opisów pochodzi od ludzi którzy faktycznie przeszli tę drogę, a ile to literatura religijna z dydaktycznym celem? Ciekaw jestem co inni na to.
Przepraszam że wchodzę, jestem tu nowa w tym temacie ale to jest niesamowite czytanie 🙂 chcaiłam zapytac - te pieczęcie i imiona ktore trzeba znać przy każdym pałacu, skąd mistyk je dostawał? To był przekaz od nauczyciela, z sennych wizji czy z samych tekstów? Bo zastanawia mnie skad wogole pierwsi praktycy wiedzieli co recytowac
Dobre pytanie Wizjonerka. W tradycji hejkalotycznej przekaz był dwukierunkowy - po pierwsze utna linia nauczyciel-uczeń,po drugie same anielskie objaiwenia. Niektóre teksty opisują jak mistyk podczas jednej podróży otrzymuje od aniołów pieeczęcie i imiona potrzebne do następnej. To jest dość elegancki mechanizm - droga sama daje klucze do dalszej drogi. ale jest jezce trzecia sciezka: techniki związane z recytacją himnów zwanych Pieśniami Ofiarowania ktore wywoływały stan transu i w tym stanie anioł Metatron lub Raziel przekazwyal wiedęz bezpośrednio. Metatron nawiasem mówiąc jest w tej tradycji absoluntie centralną postacią, warto żebyś go poczytała jeśli interesujesz się merkabah. 😮
Przy Metatronie muszę sie zatrzymać bo to jest na prawde osobny i ogromny temat... W Trzeciej Księdze Henocha generalnie ktura jest tekstem hejkalotycznym, Metatron to dosłownie przemieniony Henoch - czlowiek który wstąpił i stał się aniołem wyższym od inycch. Jego imię to Sar ha-Panim, Książę Oblicza. I teraz ciekawy wątek dotyczący eergii - Metatron w tej tradycji jest pośrednikiem energii bożej,filtrem między nieskocńzonym Bogiem a aniołami i światem. To bardzo podobna funckja do tego co w hermeyce robi Logos albo w systemach gnostycikch Sophia. Czy ktoś pracował z Metatronem świadomie jako z tym pośrednikiem energetycznym?
Z Metatronem pracowałam ale przez pryzmat kabały lurianicznej, nie merkabah,wiec niewiem na ile to porównywalne. Dla mnie to był kontakt podczas głębokiej medytacji, bardzo intensywne doswiadczenie bieli i czeoś co moge opisać tylko jako "nacisk czystości" - to brzmi abstrakcyjnie ale inaczej nie potrafię. Moje pytanei do dyskusji: czy w merkabah jest jakaś analogia do tego co kabała nazywa tzimtzum - wycofaniem sie Boga,z mojego doswiadczenia żeby zrobić miejsce??? Bo zastanawiam się czy te pałace to nie jest wlasnie przemierzanie przestrzeni tego wycofania, tej pustki midęzy człowiekiem a Bogiem
Cyprysik to jest bardzo piękna metafora ale muszę sprawdzić - tzimtzum to idea lurianiczna, XVI wieek, a merkabah to mamy mniej więcej VIII wieków wczesniej. Łączysz dwa systemy ktore nie miały ze sobą kontaktu w swoim czasie. To nie dyskwalifikuje Twojej interpretacji jako własnego doświadczenia duchowego ale warto wedzieć że to Twoja synteza, nie coś co jest w tekstach. chociaż... Jest w tym coś ciekawego. Rabiniczne opisy nieba jako miejjsca nieskończonego ognia i blasku ktury mistyk musi jakoś przebyć żywy, mają ten sam paradoks - jak śmiertelnik zbliża się do nieskończoności?! Może wlasie przez to że jest tam jakaś szczelina, przejście
Hej, no i tu dochodzimy do sedna, bo ta "linia przekazu" to jest cos co bardzo łatwo zmitologizowac. Mamy teksty, mamy opis rytualu, ale lancuch przekazu faktycznie zaciera sie w chistorii. Nie wiemy kto komu przekazał, nie ma dokumentacji. To troche jak z wieloma tradycjami ezoterycznymi - zawsze gdzies na poczatku jest tajemnizcy mistrz albo anielskie objawienie, bo to legitimizuje cały system. Nie mowie ze to nieprawdziwe doswiadczenia,mowie ze historycznie nie da sie tego zweryfikowac. 😛
Ee tam, ta dyskusja o legitymizacji jest ciekawa, ale chce wrócic do czegos co powiedzial Tadek o inkubacji sennej. W tradycji greckiej - enkoimesis w Epidauros, w tradycji hebrajskiej mamy te rytuały przy grobach prorokow. to sie łaczy. I w kontekscie merkabah - jest cos co sie nazywa she"elat chalom, czyli "pytanie do snu', gdzie mystyk formułujje pytanie przed zasnieciem i czeka na odpowiedz. To jest konkretna technika, nie metafora. Ktos tu pracował z czymkolwiek podobnym w praktyce?!
Ojjj ja pracowalam z inkubacja senną,ale nie w kontekscie merkabah,tylo bardzej ogolnie. I to co moge powiedziec z własnego doswiadczenia - to ze to nie jest jak normalny sen. Jest jakas inna jakosc skupienia w tym doswiadczeniu, jakby to co sie pojwaia miało wieksza "gestość". Nie wiem jak to innaczej opisac. Czy ta technika she'elat chaalom jest opisana gdzies dokładniej? Bo chciałabym zobaczyc czy to ta sama zasada co znam
Słuchajcie, to jest kweestia ktora mnie zawsze uderza w takich dyskusjach. Traktujemy tradycje jako monolityczzne i wiecczne a potem sie okazuje ze są bardzo konkretnie datowane, zlokalizowane, zdeterminowane płicowo... To nie umniejsza ich wartości duchowej ale zmienia pytanie "czy to działa" na "dla kogo to bylo stworzone i co to ozancza dla mnie dzisiaj jeezeli do tej grupy nie naleze". Bardziej uczciwe pytanie imo
Wchodze tu z boku bo chce dodac cos do watku energetycznego bo mi sie wydaje ze troche odpłynęliśmy od tego aspektu. W literaturze hejkalotycznej jest cos co sie nazywa Shiur Qomah - "miara ciała" - czyil opisy kosmicznych rozmiarów boskiego ciała. To brzmi groteskowo dla wspołczesneo ucha ale jstem przekonany ze to jest zakodowany opis przepływu energii w makrokosmosie. Te "miary" to nie sa liczby losowe,one tworza prpoorcje. Ktos to analizowal pod katem struktury energetycznej?
Przy Shiur Qomah nie moge nie zauważyc że te kosmczne licby mają tez wymiar numerologiczny który jest absolutnie nieprypadkowy. Proporcje między miarami boga sa w tych tekstach oparte na tym samym systemie gematrii co Sefer Jecira... To nie jest interpretacja wspolczesnna to jest wewnetrzna logika calego systemu mistyki zydowskiej. Liczby sa strukturą rzeczywistości,nie dekoarcją.
A to ciekawe, przepraszam ze znow pytam ale co to jest geatria dokladnie? Słyszałam to słowo ale nie za bardzo rozumiem jak to działa w kontekscie tych licbz ciała boga
Hmm, to brzmi jak... Szyfrowanie? Tzn. Celowe ukrywanie znaczenia pod liczbami? Czy to raczej chodzi o to ze te powiazania naprawde istnieja w jezyku, nie ze ktos je wymysliił żeby ukryc?
Wracajac do praktycznej strony bo troche nam sie to rzosyypało na watki - ktos tu wspomnial wczesniej o pozycji z glowa miedzy koalnami przy praktyce merkabah. chce dodac ze jest tam jeszce element recytacji i wibracji glosowej który jest niedoceniany. Imiona boga w tych rytualach nie byly tylko "czytane", byly spiewane albo recytowane w specyficzny sposob... Efekt akustyczny w zamknietej przestrzeni po długim poscie podczas intensywnej koncentracji - to jest coś co biologicznie zmienia stan swiadomosci. To jest fizjologia, nie tylko teoologia
Ha, na temat wymowy - to jest oddzielna i naprawde bolesna kwestia dla badaczy. Wiekszosc imion anielskich w tych tekstach to sa tak zwane voces magicae, czyli słowa które sa celowo nieprzetłumaczalne i których sens jest wlasnie w brzmieniu, nie znaczeniu. Czesc pochodzi prawdopodobnie z greki, czesc z aramejskieg,o czesc to kombinacje sylab które nie maja żadnego etymologicznego sensu. A wymowa samogłosek w hebrajskim tamtego okresu jest rekonstruowana tylo czesciowo... Wiec odpowiedz brzmi - nie wiemy, i to jest frustrujace.
Przy tych voces magicae - to mnie zawsze zastanawia czy efekt jest w samym brzmieniu czy w intencji. Bo jsli skutecznosc zalezała od precyzyjnej wymowy to system bybły bardzo kruchy - jedna zmiana dialektyczna i traacisz dostep. Ale jesli chodzi o intencje i skupienie wywołane przze rytual to wymowa jest narzedziem do koncentracji a nie kluczem samym w sobie. Jak myslicie?
To jest dokładnie to pytanie które zadaję sobie od lat prcaując z mantrami. Moje doswiadczenie jest takie ze wymowa ma znaczenei o tyle o ile wpływa na stan ciała i oddech. "a" pasje inaczej niz "e" i to ma fizyczny efekt. Ale absolutna precyzja fonetyczna - nie jestem przekonany ze jest kluczowa. Co innego wibracja jako zasada co innego konkretny fonem.
Ojej, ta dyskusja jest taka bogata ze newiem od czego zaczac 🙂 ale chciałam zapytac o cos bardzo konkretnego - te siedem pałaców, czy one odpowiadają jakims konkretnym stanom swiadomosci?! Bo czytam i mam wrazenie ze to jest prawie mapa medytacyjna... Rozne przeszkody w roznych pałacach brzmi jak to co sie spotyka podczas glebokich medytacji, takiie "testowanie" przez psychike 🙂
