Wrzucam temat bo od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie coś, o czym rzadko się mówi w kontekście świadomości - mrówki. Konkretnie mrowisko jako całość. Bo jak patrzę na to z persektywy wierzeń i filozofii różnych kultur, to pojawia się jedno wielkie pytanie: czy mrowisko to jeden organizm z jedną świadomością czy to suma świadomości milionów jednostek? I co ważniejsze dla nas tutaj - czy taka zbiorowa energia w ogóle morze być czymś, z czym możemy wchodzić w kontakt? W tradycji taoistycznej jest pojęcie wu wei, niedziałania, przepływu - i mrówki to chyba idealny przyklad czegoś, co żyje w absolutnej zgodzie z Tao, bez ego, bez oporu. Ale z drugiej strony w animizmie każdda istota ma swojego ducha... Więc co z mrówkami - jeden duch mrowiska czy miliony drobnych duchów?
Eee,dobre pytanie, ale muszę od razu powiedziec - to nie jest takie proste jak "jeden albo wiele". W bioenergii i pracy z czakrami mamy pojęcie pola morfogenetycznego, które Sheldrake opisywał - i wlasnie kolonie owadów są jednym z klasycznych przykładów. Mrowisko funkcjonuje jakby miało jeden umysł ale nie dlatego że mrówki nie mają własnej energii. Raczej ich indywidualne pola nakładają sie i tworzą coś nadrzędnego. Trochę jak chór - każdy głos istnieje osobno, ale razem tworzą coś, czeego żaden głos sam nie stwoorzy. Pytanie do ciebie Kalikst - w jakim kontekście to rozważasz?? Bo to zmienia perspektywę.
No właśnie, Sheldrake to jest ten gość od pól morfogenetycznych polecam jego ksiazki jezeli ktos nie czytał. On pisał akurat dużo o zwierzętach satdnych i właśnie o owadach. Ale słuchajcie, ja mam inne podejscie - w tradycji słowiańskiej mróówki były zwierzętami świętymi, kojarzono je z pracowitocią duchową i... O ile dobrze pamięttam,mrowisko traktowano jako miejsce przejścia mięędzy światami. Coś jak poratl. Naprawdę, babcie na wsiach podomno mówiły żeby nie niszczyć mrowisk bo to niedobrze. Ktoś coś więcej wie o tym słłowiańskim kontekście? takie mam odczucie.
Zaraz zaarz, bo tu sie miesza kilka rzeczy naraz. Sheldrake to jedno, animizm słowiański to drugie, a bioenergoterapia to trzecie - i niewiem czy warto wrzucać to do jednego worka. Mam wątpliwości co do "portalu" przy mrowiskach, bo nie spotkałam się z żadnym poważnym źródłem etnograficznym,które by to potwierdzało. Moze ktos ma konkretne zrodło, bo "babcie mówiły" to troche za mało jak na argument. Natomiast pytanie o zbiorową śwwiadomość jako takie jest na prawde ciekawe i ma swoje miejsce w różnych systemach filozoficznych, to przyznam
Ojejku, portal to może za duże słowo, ale energia miejsca - to już inna sprawa. Mrowisko żyje przez lata w tym samym punkcie, stale pulsuje życiem, oddycha zbiorowym rytmem.. Miejsca długotrwałej aktywności zyciowej zawsze gromadzą energię w tradycjach szamańskich. Nie portal w sensie przejścia między wymiarami ale miejsce nasycone pewynm rodzajem siły. Szamani syberyjscy na przyklad zwracali uwagę na miejsca, gdzie koncentruje sie aktywność zwierząt, jako miejsca mocy. Nie twierdzę że mrowisko to jedno i drugie, ale warto rozdzielić te pojęcia.
Właśnie o to mi chodzi, że to temat gdzie łatwo zgubić wątek. Chodzi mi bardzej o pytanie filozoficzno-duchowe niż historyczne. Znaczy - niezależnie od konkretnych tradycji jak wy to czujecie? Czy zbiorowa świadomość roju, mrowiska,jest czymś realnym duchowo? I czy taka energia jest dostępna dla człowieka? Onyksowa pisała o polach morfogenetycznych, to mi pasuje do tego co próbuję uchwycić. Ale zastanawiam sie tez jak to wygląda z perspektywy karmy - czy mrowisko działa karmicznie jako całość?
Ojej,no właśnie nigdy nie myśślałam o tym w ten sposób!!! To znaczy widziaałm mrówki w ogrodzie i zawsze je omijałam bo mi szkoda je deptac, ale że one mogą mieć jakąs ZBIOROWĄ świadomość to jest coś niesamowitego. A karma mrowiska to wogóle super pytanie bo co - jak jedna mrówka zrobi coś złego to całe mrowisko płaci??? Czy każda mrówka ma oddzielną karmę? To trochę mój mózg nie ogarnia 😀
Ojjj no, karma mrówki to rzeczywiście cieekawy problem ale czeba wiedzieć skąd ptamy. W buddyzmie theravady owady mają świadomość - to jest stwierdzone w Pali Canon - ale ich karme traktuje sie indywidualnie każda istota czująca ma własny strumień świadomości... Natomiast w dżinimzie, ktury jest absolutnie rygorystyczny w kwestii nienaruszania życia, mrówka ma dżiwa - duszę - tak samo jak człowiek, tyko mniej rozwinięta. I tu niema pojęcia zbiorowej karmy kolonii. Więc odpowiedź zależy barzo od tego, w jakiej tradycji pytasz. A Anastaya - deptanie mrówek w dżinizmie to poważna sprawa więc twój instynkt omijania ich jest filozoficznie uzasadniony :). 🙂 Choć pewności żadnej nie mam.
Jest jeszcze jeden wymiar tej sprawy o którym nikt nie wspomniał - w praktykach szamańskich wchodzi się w kontakt ze zwierzęciem mocy, animal spirit. I pojawia się pytanie: czy zwierzęciem mocy morze być cała kolonia, nie pojedyncze zwierzę? Bo znam kilka relacji o tym, że ludzie podczas pracy z bębnem mają wizje roju, mrowiska, wlasnie jako jednej istoty. Jakby rój był swoistą macro-świadomością, która daje się odczuć jako coś jednolitego. Nie wiem czy to ma precedens w konkretnej tradycji ale jako doświadczenie się pojawia.
Słuchajcie, czytam to z wypiekami 🙂 To co Hydromanta pisze o pracy z bębnem - czy ktoś z was naprawdę miał takie doświadczenie, że rój albo mrowisko pojawiło się jako przewodnik??? Bo to by był konkretny przypadek do analizy. Medytowałam nad tym dziś rano przy kawie, bo po tym jak temat zobaczyłam, i mam takie wrarzenie ze... Mrówki to energia merkuriańska, szybka, komunikacyjna, wielotorowa. Jakby Merkury miał zwierzę to bylaby mrówka.
No proszę, a wlasnie! Merkury jest planetą komunikacji i sieci powiązań, a mrowisko to jest sieć komunikacyjna sama w sobie. Mrówki porozumiewają się feromonami, to jest ich język, ich informacja. W astrologii merkuriańska energia zarządza informacją, połączeniami, szybkim przetwarzaniem. @Brzoskwinka trafila w coś ważnego. Chociaz ja bym jeeszce dodała element księżycowy bo mrowisko ma rytmy, pulsuje, jest cykliczne...
Hmm, nie jestem pewna co do tego merkury-mrówki. Znaczy rozumiem logikę ale to trochę jak dopasowywanie do gotowej siatki, nie?? Każde zwierzę można przypisać do jakiejś planety jeśli dobrze popatrzeć. Mnie bardzej ciekawi podstawowe pytanie - czy ta "zbiorowa świadomość" to coś co można w ogóle odczuć albo zmierzyć w jakiś duchowy sposób, czy to tylko metafora, którą nakładamy na naturę bo nam pasuje?
No ale Dianka, tez mogło to być normalne drżenie powietrza od milionów poruszających się owadów, ewentualnie dźwięki o niskiej częstotliwości. Nie od razu musi być energia duchowa. Nie mówię że jej nie ma,tylo że to co poczułaś mogło mieć proste wyjaśnienie. Jak to rozróżnić?
Wracam do wątku karmy i zbiiorowej świadomości bo mysle że warto to poukładać. W tradycji wedyjskiej jest pojęcie "samashti" - zbiorowa jaźń, w odróżnieniu od "vyashti", jaźni indywidualnej. Mrowisko w tej perspektywie mogłoby być przykładem samashti w świecie przyrody - zbiorowej formy ekspresji świadomości. Nie chozi o to że mrówki nie mają własnej jaźni ale że kolonia wyraża wyższy poziom organizacji tej jaźni. To nie jest sprzeczność,to jest hierarchia. I co ciekawe - w tej tradycji taki zbiorowy byt może mieć wllasny "dharma", własną drogę, własny cel istnienia.
No wlasnie to jst kluczowe pytanie! Bo jak kolonia gnie to co sie dzieje z ta zbiorowa swiadomoscia??? Czy sie rozprasza,czy idzie gdzies dlaej jako jedostka? Bo w reinkarnacji mowimy o indywidualnej duszyczce ale tu mamy do czynienia z cyms innym calkoicie
No cóż, wchodzę tu z trochę innej strony... Pracuję z czakrami od kilku lat i jest taka praktyka - skanowanie energetyczne terenu przed rytuałem. Robiłam to przy kilku mrowiskach i za każdym razem to samo - jest wyraźny wirujący ruch energii, ale nie chaotyczny, mojim zdaniem tylo zorganizowany. Jak wir, ktury ma centrum... Czy to "zbiorowa świadomość" - niewiem, ale że to nie jest przypadkowe to jestem pewna. Różni się od energii przy samotnym drzewie albo kamieniu.
Ok ale trzy metry to dosyć blisko żeby zapach, dźwięk i ruch powietrza od kolonii mogły po prostu dotrzeć do nosa i ciała. Mrówki wydzielają feromony, które ludzki nos może rejestrować nieświadomie. To jest znany efekt. Nie mówię ze niema tam energii, tylko ze mechanizm może być całkowicie fizyczny a odzucie i tak prawdziwe
Hortensja ma rację w sensie biologicznym ale hyba mówimy o czymś trochę innym. Nawet jeśli pierwsza iskra to feromony, to czy nie może to być właśnie kanał przez który ta energia dociera? Znaczy może ciało fizyczne jest odbiornikiem czegoś realniejszego. Nie musi być alternatywa albo-albo. A Onyksowa - ten wirujący ruch który opisujesz, czy był poziomy czy pionowy? Też to rozróżniam przy skanowaniu i jest różnica.
To ciekawe co Onyksowa pisze o spirali, bo to mi przypomina pewien opis z praktyki tybetańskiej. Nie pamiętam dokładnie skąd czytałam, ale było coś o miejscach gdzie energia chodzi spiralnie w pionie jako miejscah mocy. Nie twierdzę że mam pewność, ale zbieżność jest
Wracam do pytania które rzuciłem wcześniej bo nikt nie odpowiedział - czy ktoś konkretnie miał mrowisko albo rój jako zwierzę mocy w pracy szamańskiej?? @Brzoskwinka pisała że medytowała, ale nie podała wyników. To mnie naprawdę ciekawi bo w różnych relacjach które znam zawsze jest to duch pojedynczego zwierzęcia, a tu byłoby coś zupełnie innego jakościowo.
A co jeśli właśnie o to chodziło starożytnym Słowianom z tymi świętymi gajem i miejscami mocy? Bo przecież nie każde drzewo było święte, tylko pewne miejsca w lesie. I teras zastanawiam sie - czy te miejsca mocy nie pokrywały się właśnie z miejscami gdzie były duże mrowiska albo inne zbiorowe organizmy? Bo to by tłumaczyło dlaczego akurat TAM a nie dwa kroki dalej...
No i tu jest właśnie połączenie z czakrami ziemi! Bo chary planetarne to nie jest wymysł, są opisane w starożytnych tekstach, niektóre miejsca mocy na ziemi to są węzły energetyczne i mroisko ktore powstaje w jednym miejscu przzez dziesiatki lat moze byc wlasnie na takim wezle. Mrówki to wiedzą instynktoownie, ich nawigacja energetyczna jest lepsza niz ludzka
Swarog, "chakry planetarne opisane w starożytnych tekstach" - w jakich konkretnie? Bo to jest twierdzenie ktoe słyszę często ale nikt nie podaje źródła. Mrowisko żyje tam gdzie warunki geollogiczne i termiczne są odpowiednie,nie gdzie są węzły energetyczne. Nie mieszajmy biologii mrówek z systemem czakr który i tak jest stosunkowo nową koncepcją w tej formie
Chyba warto wspomnieć o australijskich Aborygenach, bo w Dreamtime są opowieści o mrówkach jako stwórcach pewnych landform. 🙂 Mrówkokorzyś - czyli mrówkojad - jest postacią mitologiczną, ale pamiętam że gdzies czytałam o samych mrowiskach jako wejściach do innego świata w pewnych grupach. Nie jestem pewna w jakiej grupie dokładnie ale to mogłoby być odpowiedź na pytanie Kaliksta.
Chryzantemo, to bardzo ciekawy trop z Dreamtime. Ale zanim pójdziemy dalej - chcę dopytać o jedną rzecz. Czy w tych historiach mrowisko było wejśściem bo mrówki je zbudowały czy dlatego że miejsce samo w sobie było takie,a mrówki to tylo sygnalizowały? Bo to zasadnicza różnica dla caałej dyskusji którą prowadzimy.
To pytanie Walentyny trafia w samo seddno... Bo jeżeli mrówki WYCZUWAJĄ miejsce mocy i tam się osiedlają, to one są wskaźnikiem,nie źródłem. A jeżeil kloonia TWORZY tę energię zbiorowo, to mamy zupełnie inny mechanizm. pierwsze jest bierne, drugie aktywne. Większość tradycji szamańskich ktore znam zakłada to pierwsze, ale Hydromanta pisał o tunguzkich duchach gatunkowych i tam sprawa jest bardziej złożona
Franio ma rację że to kluczowe rozróżnienie. W tradycjach tunguzkich które studiowałem to nie jest ani-ani. Miejsce przyciąga gatunek, że tak sie wyraze gatunek wzmacnia miejsce w kółko. Trudno powiedziec co było pierwsze. Ale to co ważne - w obu przypadkach kolonia jako całość jest bytem odrębnym od sumy swoich członków. to chyba najbliżej odpowiedzi na pytanie Kaliksta
