Słuchajcie, mnie w tym wszystkim zastanawia jedna rzecz. Mówimy o wpływach i przepływach idei, ale religia to nie tylko teologia. Czy zoroastrianizm miał też jakiś wpływ na praktyki, rytuały, a nie tylko na idee abstrakcyjne? Bo może właśnie przez rytuały przepływ był łatwiejszy do prześledzenia?
Przy rytuale jest jeden ciekawy ślad, mniej znany. Magowie, czyli perska kapłańska kasta zoroastriańska, pojawia się w Ewangelii Mateusza. Trzej Królowie po angielsku to Magi, i to jest słowo perskie. Czy to tylko literacki gest, czy może wskazanie, że wczesne chrześcijaństwo świadomie przywoływało perską tradycję mądrości?
Albo że wiarygodność astronomicznego znaku wymaga autorytetu kogoś, kto zna się na gwiazdach, a Magowie perskich tradycji byli właśnie znani jako astronomowie i astrologowie. Więc może to bardziej kwestia narracyjnej wiarygodności niż teologicznego oświadczenia.
Chcę wrócić do tego, co powiedziałam wcześniej o tej trójce, bo to mnie nie daje spokoju. Jeśli Biblia nie mówi wprost, że było ich trzech, to skąd wzięła się ta trójka? Czy to jakaś tradycja kościelna, która to ustaliła, i kiedy?
Słucham was od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie, które mi chodzi po głowie. Czy zoroastrianizm nadal istnieje jako żywa religia, czy to już tylko historia? Bo mówimy o nim jak o czymś z przeszłości, ale gdzieś chyba słyszałam, że Parsowie to są właśnie wyznawcy.
To jest niesamowite, że praktyka pogrzebowa z tak odległych czasów przetrwała do dziś i nadal ma uzasadnienie w oryginalnej teologii. Zastanawia mnie, czy inne religie, które prawdopodobnie przejęły idee zoroastrianizmu, zachowały jakiś ślad podobnego myślenia o czystości i śmierci?
I tu wracamy do Szatana, bo to jest chyba najlepszy kandydat na taki konkretny ślad. Mamy dokumentację, że przed wygnaniem babilońskim ha-satan to funkcja, oskarżyciel w niebiańskim sądzie. Po wygnaniu i po kontakcie z Persją ewoluuje w kierunku samodzielnej postaci zła. To jest sekwencja, którą możemy przynajmniej próbować pokazać w tekstach, nawet jeśli nigdy nie będziemy mieć stu procent pewności.
Przepraszam, że wchodzę z innej strony, ale ten sąd po śmierci mnie bardzo interesuje. Czy w zoroastrianizmie jest coś konkretnego o tym, jak ten sąd wygląda? Bo w chrześcijaństwie to jest bardzo rozbudowana wizja.
Ale jeśli to była sieć wpływów, a nie jeden kierunek, to czy zoroastrianizm sam też coś przejął? Czy Zaratusztra mógł być pod wpływem wcześniejszych religii irańskich albo indyjskich? Bo Awesta i Wedy są podobno pokrewne językowo.
Ale chwila, bo to by oznaczało, że szukamy wpływu jeszcze głębiej, na poziomie praindoeuropejskim? Czy to w ogóle jest historycznie osiągalne, biorąc pod uwagę, że nie mamy piśmiennych źródeł z tamtego okresu?
Mam wrażenie, że trochę się nam ta rozmowa rozchodzi w zbyt wiele kierunków jednocześnie. Bo zaczęliśmy od pytania czy zoroastrianizm wpłynął na judaizm i chrześcijaństwo, a teraz dyskutujemy o proto-indoeuropejskich korzeniach. Może warto wrócić do podstawowego pytania, bo ja wciąż nie jestem pewien, gdzie leży granica między "wpływem" a "zbieżnością ewolucyjną". Ktoś ma tu jakąś metodologię?
Hej, ja właściwie cały czas czytałem i mam głupie pytanie. Mówicie o tych podobieństwach jak o czymś oczywistym, ale skąd wiadomo, że most Chinwat to to samo co sąd w chrześcijaństwie? Może to są dwie zupełnie różne idee, które po prostu brzmią podobnie jak się je opowie?
A ten element z prorokami to mnie zaintrygował, bo Mojżesz, Izajasz, Eliasz, a potem Jezus i Mahomet, to jest bardzo specyficzna koncepcja że Bóg mówi przez konkretnych ludzi. Czy Zaratusztra był postrzegany w podobny sposób, jak prorok który przekazuje objawienie?
Słuchajcie, mam takie wrażenie, że może największy wpływ zoroastrianizmu nie dotyczył konkretnych dogmatów, tylko samego sposobu myślenia o religii. Ten pomysł, że religia może być zreformowana przez jedną osobę z objawieniem, że można odrzucić stary politeizm i powiedzieć że jest jeden główny bóg, to może to jest to, co przeszło dalej. Taki wzorzec myślenia.
Ale czy judaizm naprawdę był monoteistyczny przed wygnaniem? Gdzieś czytałam, że jest coraz więcej dowodów na to, że starożytni Izraelici czcili Jahwe obok innych bogów, że był jakiś kult Aszery jako jego małżonki. Jeśli tak, to może wygnanie babilońskie, czyli właśnie kontakt z Persją i zoroastrianizmem, to jest ten moment kiedy Izraelici stali się naprawdę monoteistyczni?
Dobra, ale czekajcie, bo ja nie ogarniam jednej rzeczy. Mówicie o wygnaniu babilońskim jak o oczywistym punkcie kontaktu, ale czy Żydzi w Babilonie mieli w ogóle kontakt z zoroastrianami? Tzn. Babilon to nie Persja, prawda? Czy Persowie już tam byli w tym czasie?
No i tu wchodzimy na grząski grunt z tą "redakcją", bo to jest argument, który można użyć do wszystkiego. Skoro tekstu nie ma, to znaczy, że go usunięto. To jest trochę jak mówienie, że dowody na UFO zniknęły, bo rząd je ukrył. Potrzeba jakiegoś kryterium, kiedy taką hipotezę stosujemy, a kiedy nie.
Właściwie jest coś takiego w Księdze Hioba, bo jej struktura jest dziwna. Mamy prolog i epilog w prozie, a środek jest poetycki i teologicznie zupełnie inny w tonie. Niektórzy badacze myślą, że to była starsza historia, która została oprawiona w nową ramę. I Hiob to jest właśnie ta księga, gdzie pojawia się Szatan jako postać, co ciekawe zbieżne z tym, o czym mówiliśmy wcześniej o zoroastryjskim Arymanie.
A czy jest jakaś wersja, w której to nie jest wpływ w jedną stronę, tylko coś bardziej wzajemnego? Tzn. może Persowie też coś przejęli od Żydów albo od innych kultur, i to jest bardziej sieć wpływów niż prosta strzałka od Persji do Izraela?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mi się tu nasuwa coś praktycznego. Żyjemy na forum ezoterycznym i rozmawiamy o tym, które idee skąd przyszły, ale czy ktoś z was wie, czy współczesny zoroastrianizm, bo on nadal istnieje, Parsowie w Indiach i reszta, czy oni mają świadomość tego swojego historycznego wpływu? Tzn. czy to dla nich punkt dumy, że dali światu te idee, czy raczej czują się pominięci, bo wszyscy słyszeli o chrześcijaństwie i islamie, a o nich mało kto?
