Zaczął mnie ostatnio bardzo mocno ciągnąć taoizm i chciałem zapytać, czy ktoś tu praktykuje albo chociaż zgłębiał tę filozofię. Czytałem Tao Te Ching i sporo tam o równowadze, o tym żeby nie działać na siłę, o wu wei. Ale szczerze mówiąc, nie bardzo wiem jak to przełożyć na codzienność. Jak wy to rozumiecie? Czy to jest bardziej filozofia, czy jednak można mówić o duchowej praktyce?
Taoizm to jeden z tych tematów, gdzie granica między filozofią a religią jest naprawdę płynna. W Chinach istniał taoizm filozoficzny i taoizm religijny jako dwie oddzielne rzeczy, choć z czasem się przenikały. Wu wei to nie jest bierność, jak wiele osób myśli. To raczej działanie zgodne z naturalnym porządkiem, bez oporu, bez forsowania własnej woli na rzeczywistość. Masz jakiś konkretny fragment z Tao Te Ching, który cię zatrzymał?
To jest właśnie ta pułapka, w którą wpada większość ludzi przy pierwszym kontakcie z taoizmem. Wu wei nie oznacza siedzenia z założonymi rękami. Oznacza działanie bez wysiłku, który idzie wbrew naturze sytuacji. Woda nie unika skały, ona po prostu nie forsuje się przez nią wprost. Szuka drogi. Twój przykład z pracą: wu wei mogłoby oznaczać nieeskalowanie konfliktu, ale też nieuciekanie od niego. To subtelna różnica i właśnie dlatego taoizm jest trudny w praktyce, a nie w teorii.
Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy taoizm uznaje jakichś bogów albo bóstwa? Kojarzy mi się bardziej z filozofią niż z religią, ale widziałam kiedyś gdzieś taoistyczne ołtarze z figurkami i nie wiedziałam co o tym myśleć.
A czy ktoś wie, czy taoistyczne amulety mają faktyczną moc? Mam na myśli te znaki, które wypisuje się na żółtym papierze. Widziałam takie w sklepach z azjatyckimi przedmiotami i zastanawiam się, czy to tylko dekoracja, czy coś za tym stoi.
Słucham tej rozmowy z ciekawością, bo nigdy się taoizmem nie interesowałem. Ale to co piszecie o wu wei jakoś do mnie trafia. Mam takie wrażenie, że ciągle forsuje rzeczy i tylko sobie szkodzę. Czy jest jakaś prosta praktyka dla kogoś, kto zaczyna, żeby poczuć o co chodzi? Jakieś ćwiczenie albo choćby sposób myślenia?
Problem z tłumaczeniami Tao Te Ching jest fundamentalny, bo chiński klasyczny jest niesamowicie wieloznaczny. Każdy tłumacz trochę interpretuje. Dlatego warto czytać kilka wersji równolegle i porównywać. Co do Zhuangziego, tłumaczenie Anny Iwaszkiewicz jest przyzwoite, chociaż obejmuje tylko część tekstów. Ale i tak daje dobry wgląd.
Słucham tej rozmowy i jestem sceptyczny wobec części twierdzeń. Nie kwestionuję filozofii, bo wu wei i obserwacja natury to coś, co można zrozumieć bez metafizyki. Ale qi jako dosłowna energia, którą można kultywować i przepływać... skąd wiadomo, że to nie jest po prostu efekt relaksacji i uważności? Pytam szczerze, nie złośliwie.
Bardzo dziękuję za tę rozmowę, czytam od początku i tyle się uczę! Chciałam zapytać czy taoizm ma coś do powiedzenia o relacjach między ludźmi? Nie tylko o osobistej harmonii, ale o tym jak być w związku, w rodzinie? Bo dużo mówicie o harmonii z naturą, ale czy to przekłada się na relacje?
Właśnie to jest coś, czego ludzie z zewnątrz często nie rozumieją w taoizmie. On nie rozstrzyga takich dychotomii, bo rozstrzyganie ich jest już niezgodne z Tao. Laozi w ósmym rozdziale pisze o wodzie, która jest miękka i niższa od wszystkiego, a jednak drąży skałę. Czy woda "wie" że drąży? Oczywiście nie. I o to właśnie chodzi.
Przepraszam za proste pytanie, ale czy to znaczy, że taoizm mówi nam żebyśmy nie próbowali rozumieć? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie że im więcej wiecie, tym bardziej mówicie że nie wiadomo. Czy to nie jest trochę bez sensu?
To jest pytanie, które zadawali sobie sami mistrzowie. Zhuangzi pisał o kucharzu, który rozkrawa wołu z taką precyzją, że nigdy nie tępi ostrza. On czuje gdzie jest ścięgno, gdzie jest staw, i prowadzi nóż tamtędy. To jest wu wei w praktyce. Nie chodzi o brak wysiłku, chodzi o wysiłek dokładnie tam, gdzie jest przestrzeń.
Słuchajcie, a czy ten symbol yin yang ma jakieś zastosowanie w praktyce ochronnej albo energetycznej? Bo widziałam amulety z tym symbolem i zastanawiałam się, czy ma jakieś konkretne działanie, czy to tylko estetyka.
To koło jest zamknięte tylko jeśli patrzysz na nie z zewnątrz. Mistrzowie mówili, że praktyka sama cię koryguje, jeśli jesteś szczery. Jeśli przez rok ćwiczysz qigong, medytujesz, obserwujesz siebie i nic się nie zmienia w tym jak reagujesz na stres albo na ludzi, to coś robisz nie tak. Ciało i życie są lepszym miernikiem niż intelekt.
A czy to w ogóle jest bezpieczne robić bez przewodnika? Pytam serio, bo słyszałam że zbyt głęboka praca z qi bez prowadzenia może narobić zamieszania w meridianach. Czy taoistyczna praktyka ma w sobie jakieś ryzyko?
Słuchajcie, wracam do tego co Hania pisała o strachu i wyborze, bo to zdanie zostało bez odpowiedzi i mnie nie daje spokoju. Tymek zapytał czy taoizm to rozróżnia, a potem wątek poszedł gdzie indziej. Czy ktoś chce wrócić do tego? Bo mnie to bardzo dotyczy w praktyce.
Ja praktykuję bez nauczyciela i właśnie dlatego zadałem ten wątek. Czytam, próbuję, ale ciągle mam wrażenie że coś mi umyka. Trochę jak czytanie opisu smaku jedzenia zamiast jedzenia. Ale z drugiej strony nie wiem jak znaleźć nauczyciela którego bym mógł zaufać, bo internet jest pełen ludzi którzy sprzedają taoizm jak kurs produktywności.
To co opisujesz to klasyczny problem, który zresztą pojawia się w każdej tradycji medytacyjnej, nie tylko taoistycznej. Umysł oceniający siada obok praktykującego i komentuje. W taoizmie jest na to konkretna odpowiedź, wu wei nie dotyczy tylko działania zewnętrznego, ale też działania oceniającego. Jak długo siedzisz zazwyczaj za jednym razem?
Właśnie to jest praktyka. Nie wiedz jak to nazwać. Tao które można nazwać, nie jest wiecznym Tao, to nie jest tylko poetyckie otwarcie Tao Te Ching, to jest instrukcja. Kiedy zaczynasz nazywać, zatrzymujesz przepływ. Czy możesz po następnej sesji nie oceniać jej wcale, tylko zapamiętać ten moment z klatką piersiową?
Dobra, ale to jest właśnie ten moment gdzie gubię się jako obserwator z zewnątrz. Hania mówi żeby nie mieszać systemów, Dominisia mówi że tradycje się przenikają. Kto ma rację i jak w ogóle można to rozstrzygnąć? Czy w taoizmie jest jakieś kryterium które to reguluje, czy to naprawdę jest wszystko jedno?
Kucharz Ding, tak, czytałem ten fragment. To jest chyba mój ulubiony kawałek całej książki. On croi wołu i mówi że nie widzi już całego zwierzęcia, tylko otwory i zagłębienia. Czy to jest właśnie wu wei w działaniu? Bo jak to czytałem, to miałem poczucie że rozumiem, ale nie umiem tego przełożyć na siedzenie w ciszy.
Słucham tej rozmowy i zaczynam rozumieć dlaczego miałem poczucie że mi coś umyka. Chyba czytałem głównie teksty filozoficzne myśląc że to cały taoizm. A tu wychodzi że to jedna warstwa. Czy jest jakiś tekst który pokazuje tę drugą, religijną stronę, który byłby dostępny po polsku albo angielsku? Nie żebym zaraz chciał to praktykować, ale żeby lepiej rozumieć.
Przepraszam że się wtrącam, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam takie bardzo podstawowe pytanie. Czy praktykowanie taoizmu filozoficznego, tego z Tao Te Ching i siedzenia w ciszy, ma jakieś przełożenie na codzienne decyzje? Jak to wygląda w praktyce dnia? Pytam bo sama szukam czegoś co mogłabym wpleść w zwykłe życie a nie tylko w oddzielną sesję raz na tydzień.
Przepraszam że wchodzę z czymś innym ale ta rozmowa o sile i oporze, to czy to jest to samo co yin i yang? Bo gdzieś widziałem że yang to działanie a yin to bierność i mi się to kojarzy z tym co mówicie.
Chcę trochę zatrzymać ten przykład z rozmową, bo on jest ładny ale może być mylący. Wu wei w tradycji taoistycznej dotyczyło przede wszystkim działania zgodnego z naturą rzeczy, z de, z indywidualną mocą każdego bytu. Przenoszenie tego na psychologię komunikacji to już jest interpretacja zachodnia. Nie mówię że zła, ale warto wiedzieć co jest tradycją a co jest naszą projekcją.
Słucham tej wymiany i mam pytanie może naiwne. Czy w ogóle można praktykować taoizm jeśli się nie czyta chińskiego? Bo jak słyszę że przekłady są interpretacją, że zachodnia psychologia coś zaciera, to zaczynam się zastanawiać czy my tutaj w ogóle rozmawiamy o taoizmie czy o jakimś europejskim fantazmacie na jego temat.
