Ostatnio czytałem trochę o zoroastrianizmie i coraz bardziej mnie zastanawia, jak bardzo ta religia wpłynęła na to, co znamy z Biblii. Zoroaster żył gdzieś między 1500 a 1000 rokiem p.n.e., choć historycy się kłócą o daty, i już wtedy głosił istnienie jednego dobrego boga Ahury Mazdy oraz złego ducha Angra Mainju. Brzmi znajomo? Bo mi to od razu skojarzyło się z Bogiem i Szatanem w judaizmie i chrześcijaństwie. Żydzi mieli kontakt z Persją podczas niewoli babilońskiej, więc mam wrażenie, że to nie przypadek. Co wy o tym myślicie? Czy naprawdę judaizm "pożyczył" od Zoroastra te idee, czy to tylko zbieżność?
To bardzo ciekawy temat i faktycznie historycy religii od dawna wskazują na tę możliwą zależność. Ale zanim pójdziemy dalej, chciałam zapytać, bo to ważne dla całej dyskusji, czy masz jakieś konkretne źródła, które czytałeś? Bo to nie jest jednoznaczna kwestia. Część badaczy uważa, że wpływ był ogromny, inni twierdzą, że podobieństwa wynikają z tego, że obie tradycje czerpały z podobnego bliskowschodniego podłoża, a nie bezpośrednio jedna od drugiej.
Ale chyba nie możemy zapominać, że Persowie pod Cyrusem Wielkim uwolnili Żydów z Babilonu i to był moment, kiedy te kultury miały ze sobą naprawdę bliski kontakt? Logiczne chyba, że jakiś wpływ wtedy nastąpił, nie?
Moim zdaniem to jest oczywiste, że wpływ był. Nie tylko diabeł i Bóg, ale też cała koncepcja sądu ostatecznego, zmartwychwstania i życia po śmierci w niebie albo piekle, to wszystko jest najpierw w Aweście, świętej księdze zoroastrian, a dopiero potem pojawia się w późnych pismach żydowskich i potem chrześcijańskich. Nie ma tu co dyskutować.
No ale czy to nie jest tak, że skoro każda wielka religia ma te same podstawowe elementy, dobro kontra zło, niebo, piekło, sąd, to może to jest po prostu coś, do czego ludzie dochodzą sami, niezależnie od siebie? Może to jest wpisane w ludzką psychikę, że potrzebujemy tej struktury?
Przepraszam, że może głupie pytanie, ale co to właściwie jest ten Szeol? Słyszałam to słowo, ale nigdy dokładnie nie wiedziałam, co oznacza. I czy w zoroastrianizmie naprawdę było coś podobnego do chrześcijańskiego nieba i piekła, czy to też jest trochę uproszczone?
Dobra, ale mam takie bardziej sceptyczne pytanie, bo jakoś nie do końca mnie przekonuje ta cała teoria. Religie rozwijały się przez tysiące lat i miały na siebie wzajemny wpływ. Dlaczego akurat zoroastrianizm jest tu traktowany jak jakieś szczególne "źródło"? Chrześcijaństwo wpłynęło na islam, islam na średniowieczną Europę, grecy na Rzym i tak dalej. Czy to nie jest po prostu normalny proces kulturowy, który nie ma żadnego mistycznego znaczenia?
A czy ktoś wie, ile osób na świecie wyznaje dziś zoroastrianizm? Bo jakoś mam wrażenie, że to religia, która miała ogromny historyczny wpływ, a dziś jest prawie nieznana.
To smutne trochę, że coś, co miało taki wpływ, dziś prawie nie istnieje. Ale wracając do głównego pytania, czy ktoś wie, czy w samym Nowym Testamencie są jakieś ślady zoroastrianizmu? Bo Stary Testament to jedna sprawa, ale chrześcijaństwo to już trochę inny etap.
No i do tego dochodzi kwestia aniołów i demonów, bo w wczesnym judaizmie aniołowie są bardzo schematyczni, posłańcy Boga i nic więcej. Tymczasem rozbudowana hierarchia aniołów z imionami, Michał, Gabriel, Rafał i tak dalej, pojawia się dopiero w późnych pismach jak Księga Henocha, a to jest dokładnie ten okres po kontakcie z Persją. W zoroastrianizmie jest Amesza Spenta, czyli sześciu świętych nieśmiertelnych, które są jakby "anielskimi" aspektami Ahury Mazdy. Podobieństwo jest naprawdę uderzające.
Dobra, ale mam pytanie, bo trochę gubię się w tym wszystkim. Te Amesza Spenta, to są aniołowie czy coś innego? Bo jak mówicie, że to źródło anielskiej hierarchii, to chciałbym wiedzieć, czy to rzeczywiście jest porównywalne, czy bardziej naciągane.
Właśnie to jest według mnie jeden z trudniejszych problemów przy porównywaniu religii, że nigdy nie mamy idealnych odpowiedników. Jakiś element z jednej tradycji pasuje do czegoś w innej tylko pod pewnym kątem. I krytycy teorii wpływu często to wykorzystują, mówiąc że porównania są naciągane. Ale czy naciągane jest porównanie Amesza Spenta do hierarchii anielskiej? Mnie to przekonuje, ale rozumiem sceptycyzm.
To jest coś, co zawsze mnie zastanawiało w Księdze Hioba. Szatan tam jakby współpracuje z Bogiem, zakład z nim zawiera, to brzmi zupełnie inaczej niż to, co mamy w chrześcijaństwie. Nigdy nie myślałam o tym przez pryzmat zoroastrianizmu, ale teraz to ma sens.
Dobra, ale powiem coś, co może zabrzmieć prowokacyjnie. Czy nie jest tak, że my, ludzie, zawsze szukamy wpływów i połączeń, bo to jest ciekawsze niż powiedzenie, że coś rozwinęło się samodzielnie? Historycy też mają swoje uprzedzenia. Jak można w ogóle udowodnić, że coś jest zapożyczeniem, a nie niezależnym rozwojem?
Słucham tej dyskusji i mam pytanie, które może być trochę z boku. Czy zoroastrianie sami wiedzą o tym wpływie? Znaczy, czy to jest coś, o czym mówią w swojej tradycji, że ich nauki poszły dalej, czy raczej ta świadomość jest tylko po stronie badaczy?
Ja nie czytałam nic z ich perspektywy, ale zastanawia mnie inna rzecz. Skoro zoroastrianizm miał taki wpływ, to dlaczego tak mało się o nim uczy? Ani w szkole, ani w kościele nikt o tym nie mówi. To celowe przemilczenie czy po prostu nikt tego nie uważa za ważne?
No i właśnie, zaczyna mi się tu układać coś ciekawego. Może nie chodzi o proste zapożyczenie, że Żydzi przeczytali Awestę i powiedzieli, okej, bierzemy Szatana i aniołów. Może to bardziej osmoza kulturowa, długi kontakt, który stopniowo zmienia sposób myślenia bez świadomego kopiowania? Czy historycy religii to rozróżniają?
No ale to jest argument, który można zastosować do wszystkiego. Jak zawsze możemy powiedzieć, że brakujące dowody gdzieś zaginęły, to każda teoria staje się nie do obalenia. Czy nie jest tak, że historia musi operować na tym, co mamy, a nie na tym, co teoretycznie mogło istnieć?
Synowie Światłości, Synowie Ciemności, to brzmi jak coś, co mogłam słyszeć w kościele, tylko innymi słowami. Czy te zwoje są ogólnie dostępne? Znaczy czy można je gdzieś przeczytać po polsku?
Słucham i mam takie skojarzenie, może naiwne. Czy to nie jest trochę tak jak z mitologią, że podobne opowieści o potopie są wszędzie na świecie, w Mezopotamii, w Biblii, u rdzennych Amerykanów? Może ludzie po prostu dochodzą do podobnych wniosków niezależnie od siebie, bo zadają te same podstawowe pytania o dobro i zło?
A właśnie, bo mi się przypomniało pytanie, które chciałam zadać od dawna. Czy w zoroastrianizmie jest coś odpowiadającego piekłu? Bo jeśli mamy diabła z Arymana, aniołów z Ameszów Spentów, to chyba musi być też jakieś miejsce kary?
Dobra, to teraz mam pytanie, które mnie nurtuje bardziej praktycznie. Skoro zoroastrianizm jest tak stary i tak ważny dla całej zachodniej religijności, to dlaczego przeżył jako żywa religia? Nie wymarł, Parsowie istnieją. Ale są ich jakieś dosłownie tysiące. Co ich uratowało?
Hm, ale czy oddał idee, czy raczej te idee zostały przejęte bez pytania o zgodę? Bo to zmienia trochę perspektywę. Jedna rzecz to świadome dzielenie się myślą, a inna to kulturowe zapożyczenie, które zaciera ślad pochodzenia.
Bo to odpowiada na pytanie, na które monoteizm bez dualizmu nie ma dobrej odpowiedzi. Jeśli jest jeden wszechmocny i dobry Bóg, to skąd zło? A jak masz Arymana albo Szatana, to przynajmniej masz kogoś, na kogo można to zrzucić.
To jest właśnie problem kurczaka i jajka w historii religii. Mamy dwie tradycje, które rozwijają się mniej więcej w tym samym czasie, mają kontakt, i obie wychodzą z podobnymi ideami. Udowodnienie kierunku przepływu jest prawie niemożliwe bez bezpośrednich świadectw, a takich zazwyczaj nie mamy.
To wyjaśnia mi coś, co zawsze mnie zastanawiało. Jak to możliwe, że Bóg pozwala Szatanowi działać, skoro jest wszechmocny? A tu mamy odpowiedź, że ta postać była najpierw prawie równorzędna, i ten cień zostaje nawet po adaptacji.
Dobra, ale wróćmy na chwilę do czegoś konkretnego. Skoro mówimy o wpływie na judaizm i chrześcijaństwo, to co z islamem? Islam też ma Iblisa, który jest podobną postacią do Szatana. Czy tam też można śledzić ten perski ślad, czy to już tylko dziedzictwo z chrześcijaństwa i judaizmu?
