Ok ale mam pytanie może naiwne, przepraszam - czy te koncepcje zoroastriańskie, o których mowimy, jak raj i pieklo i sad, one weszly do chrzescijanstwa przez Zydow w Babilonie, czy jakąś inną drogą? Bo nie bardzo rozumiem jak to fizycznie mogło przejsc z jednej tradycji do drugiej.
A ja mam pytanie może z innej strony - czy w zoroastrianizmie był jakiś odpowiednik czyśćca? Bo w chrześcijaństwie mamy niebo, piekło i czyściec, a w islamie nie ma czyśćca. Zastanawiam się, czy to jest jedno z miejsc, gdzie tradycje się rozeszły, nawet jeśli miały wspólne źródło.
No dobra, ale wracając do tego mostu - Chinwat i Sirat. Czy ktoś wie, kiedy pojawia się ten obraz w islamie? Bo jeśli islam powstaje w VII wieku, a zoroastrianizm jest dużo starszy, to ta linia wpływu byłaby dość prosta. Chyba że obraz mostu pochodzi z jakiegoś wspólnego źródła, które poprzedziło obydwie tradycje?
A mnie zastanawia jeszcze jedno - czy sam Zaratustra miał świadomość, że tworzy coś nowego, czy myślał, że oczyszcza i reformuje to, co już istnieje? Bo to ma znaczenie dla pytania o rolę wizjonera kontra kapłana. Wizjoner, który uważa, że odtwarza pradawną prawdę, to zupełnie inna postać niż ktoś, kto świadomie buduje nową religię.
To jest bardzo dobre pytanie i chyba nie mamy na nie odpowiedzi, bo Gathy są napisane z pozycji kogoś, kto przemawia jakby w imieniu Ahura Mazdy - a nie kogoś, kto mówi 'wymyśliłem nową religię'. To bardziej pasuje do proroka, który uważa, że przekazuje objawienie. Ale właśnie przez to każda próba odczytania jego intencji jest interpretacją.
Słuchajcie, a jak to jest z tym autorytetem proroka po jego śmierci? Bo za życia Zaratustra miał autorytet wizjonera. Po śmierci zostaje mu autorytet tekstu. I wtedy kapłan staje się konieczny, bo ktoś musi ten tekst interpretować. Czy to jest nieuchronne w każdej tradycji?
Przepraszam, że się wtrącam z czymś może prostszym, ale mam pytanie. Czy w zoroastrianizmie w ogóle jest coś odpowiadającego mistycznej ścieżce - tzn. czy można było być kimś w rodzaju mistyka, który sam szuka kontaktu z Ahura Mazdą, bez pośrednictwa kapłana? Bo np. w sufizmie jest ta ścieżka bezpośredniego doświadczenia. Czy tu też coś takiego istniało?
Ale właśnie - to co mówi Teodor o zrytualizowaniu mnie zastanawia. Czy kapłańska skodyfikowana religia jest z natury mniej odporna na przetrwanie niż ta z mistykami? Bo wydawałoby się odwrotnie - że instytucja jest trwalsza od jednostkowego doświadczenia.
To znaczy, że religia z silnym komponentem mistycznym jest bardziej odporna? Ale to chyba nie jest reguła, bo buddyzm tybetański jest bardzo mistyczny i prawie go zniszczono w XX wieku.
Ale wracając do tytułu - czy Zaratustra jako 'wódz duchowy' w sensie z tytułu wątku różni się od proroka? Bo mi się zaczyna mieszać terminologia. Wódz duchowy to w moim rozumieniu ktoś jak szaman - prowadzi ludzi przez osobiste doświadczenie. Prorok przemawia w imieniu boga. To chyba nie to samo?
Myślę, że to rozróżnienie, o którym mówi Bronek, jest kluczowe dla całego wątku. Wódz duchowy prowadzi przez własną praktykę i przykład. Kapłan zarządza rytuałem i tradycją. Prorok przekazuje objawienie. I Zaratustra pasuje trochę do każdej z tych ról, ale nie jest żadną czystą kategorią. Może właśnie dlatego ten temat jest tak trudny do rozstrzygnięcia.
Dobra, bo troche mi sie gubia watki. Rozumiem ze most, sad i raj moga pochodzic od Zaratustry. Ale co z diablem? Czy Aryman jako zasada zła wplynal jakoś na chrzescijanski obraz szatana? To by bylo moze nawet wieksze dziedzictwo niz raj i pieklo razem?
To jest uczciwe pytanie i badacze się tu rzeczywiście spierają. Ale jedna rzecz jest trudna do zignorowania - zanim Żydzi trafili do Babilonu i mieli kontakt z Persją, w tekstach nie ma tej spersonalizowanej figury zła. Po powrocie - jest. To nie jest dowód, ale jest to przynajmniej mocna korelacja czasowa.
Ale wróćmy na chwilę do tego diabła, bo Lucia zadała dobre pytanie i chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Aryman w zoroastrianizmie to co dokładnie - bóg zła równy Ahura Mazdzie, czy coś słabszego? Bo jeśli to równy, to mamy dualizm, a chrześcijaństwo oficjalnie nie jest dualistyczne. Skąd ta różnica?
Więc mogło być tak, że z zoroastrianizmu przyszedł nie sam dualizm, ale ta konkretna narracja - ostateczne zwycięstwo dobra po kosmicznej walce? Bo to jest w Apokalipsie Janowej dosłownie.
Frashokereti - czyli ostateczna odnowa. Tak, to jest uderzające podobieństwo. I tu wróciłabym do pytania z tytułu wątku, bo to ma znaczenie: kto takie wizje przenosił? Nie kapłani siedzący w świątyni, tylko ludzie w ruchu - diaspora, kupcy, żołnierze. To jest ten typ autorytetu który nie ma tytułu, ale przenosi treść.
Przepraszam, chcę się upewnić że dobrze rozumiem - ten Frashokereti to jest coś jak Sąd Ostateczny? Czy to jest inne wydarzenie? Bo mi to brzmi podobnie, ale może się mylę.
To znaczy, że zoroastrianizm byłby właściwie bardziej 'miłosierny' w swojej eschatologii niż chrześcijaństwo? Że ostatecznie wszyscy zostaną zbawieni? To ciekawe, bo zazwyczaj myślę o religiach bliskowschodnich jako bardziej surowych.
Ale to akurat jest uproszczenie, bo i w chrześcijaństwie były nurty które wierzyły w apokatastazę - Orygenes na przykład. I zostały za to potępione jako herezja. Więc może to jest tak, że wpływ zoroastryjski był podwójny - raz dał impuls ku apokatastasis, raz ku wiecznemu potępieniu, i chrześcijaństwo wybrało to drugie jako ortodoksję?
No i tu wracamy do tytułu wątku pełnym kołem. Ten wybór ortodoksji to jest akt kapłański, instytucjonalny. Zaratustra jako wizjoner mógł mieć wgląd - ale to kapłani zdecydowali co z tym wglądem zrobić. I podobnie w chrześcijaństwie - biskupi na soborach decydowali które elementy zostają a które są herezją.
Czyli mozna powiedziec ze kady prorok jest 'recyklowany' przez kaplanow? Przepraszam za slowo ale chodzi mi o to ze wizjoner stworzy cos, a potem instytucja to przetworzy na cos innego i powie ze to bylo zamierzone od poczatku?
Ale to znaczy, że reforma ofiarnicza mogła nastąpić niezależnie w kilku miejscach naraz? Zaratustra w Persji, prorocy w Izraelu, Budda w Indiach - wszyscy mniej więcej w tym samym czasie kwestionują stary porządek kapłański i kult ofiarniczy. To jest chyba za dużo zbieżności żeby je wszystkie ignorować?
A wracając do pytania z tytułu wątku - bo mi się wydaje, że trochę od niego odpłynęliśmy. Zaratustra w Gathach jest wyraźnie wizjonerem, prorokiem, kimś kto ma bezpośredni kontakt z Ahura Mazdą. Ale czy on sam pełnił jakąś funkcję kapłańską? Czy to były dwie różne role od początku?
Przepraszam że się wtrącam bo jestem tu nowa w temacie, ale chcę zapytać o coś podstawowego - ten Zaratustra, to kiedy żył dokładnie? Bo słyszałam różne daty i nic nie rozumiem. Jedni mówią 1500 przed naszą erą, inni 600. To ma chyba znaczenie dla tych wszystkich wpływów o których mówicie?
No to jeśli nie wiemy nawet kiedy żył, to jak w ogóle możemy mówić o konkretnych wpływach? Mam na myśli, że cała ta dyskusja o tym czy zoroastrianizm wpłynął na judaizm opiera się na założeniu że mamy dobrą chronologię. A co jeśli jej nie mamy?
To jest może odpowiedź na pytanie z tytułu - autorytet wizjonera pochodzi z doświadczenia, które jest z definicji osobiste i nie można go instytucjonalizować bez zmiany jego natury. A autorytet kapłana pochodzi z funkcji, z urzędu, z ciągłości tradycji. I może te dwie rzeczy zawsze będą w napięciu, nie da się ich scalić?
No dobra, ale wróćmy na chwilę do szamana, bo Lucia zadała pytanie które mnie uderzyło. Właśnie - szaman nie pasuje ani do kategorii kapłana ani proroka. Ale to rodzi dla mnie kolejne pytanie: czy w tradycjach, gdzie szamanizm jest dominujący, w ogóle istnieje coś takiego jak 'kapłan' w sensie instytucjonalnym? Czy tam cały autorytet religijny jest zawsze osobisty, doświadczeniowy?
