Zaczęłam sie nad tym zastanawiać po weneckim karnawale, który oglądałam w tv. Bo to nie jst tylo impreza, prawda? Maski, przebrania, odwrócenie ról społecznych - to wszystko ma stary, sakralny rodowód... Saturnalia w Rzymie, dionizje w Grecji,słowiańskie zapusty. 🙂 Czy ktoś w ogóle myśli o tym idąc na karnawałową zabawę, że uczestniczy w czymś, co ma kilka tysięcy lat? I drugie pytanie, które mnie nurtuje - czy to, że teraz jest to czysto rozrywkowe, sprawia że ta energia gdzies poprostu... Znika, czy może działa dalej niezależnie od naszej świadomości?
To pytanie mnie bardzo porusza bo dokładnie o to chodzi w rozumieniu rytualności. Karnawał to klasyczny przyklad tego, co antropolodzy nazywają czasem liminalnym - czas pomiędzy. Ale tu nie chodzi tylko o teorię. Każde świętowanie zbiorowe wytwarza pole energetyczne, które jest niezależne od intencji uczestników. Kiedy tysiące ludzi robi to samo, śpiewa, tańczy, zmienia swój wygląd - uruchamia sie coś, co przekracza jednostkę. Dionizos nie pytał czy mu wierzysz. On po prostu był w tym szaleństwie. 🙁
Ojejciu no, ale czy to nie jest tak, ze każda duza impreza ma ten efekt?! Ja byam na festiwalu muzycznym i tam tez bylo jakieś uniesienie zbiorowe, ludzue sie plakal,i smiali, jakies trance stany. To tez jest sakralne?
No nie wiem chcialbym tu wrzucić jedno rozórznienie bo widzę, ze mieszamy klka rzeczy. jest swietowanie któer jest sponttaniczne i jest rytuał ktury ma strukturę, czzas formę i intencj.ę Karnawał historycznie miał wszystkie trzy. Wspólczesny karnawał ma tylo jedno bo strukturę mu zostawiono.. To co robi z nim ta reszta to juz inna chistoria. No i wracajac do pytania - energia rytualu działa w pewnym stopniu niezaleznie od swiadomosci ale intencja i uwaga SA ważne. Inaczej każddy przypadkowy taniec byłby rytuałem
@Ballen mówi rozsądnie. Ale mnie zawsze fascynowało to, że naawet kiedy ludzie nie wiedzą, że robią coś rytualnego, przynajmniej u mnie to i tak to robią poprawnie bo ta forma jest zakodowana kulturowo. Moja babcia robiła zapusty na wsi i mówiła, że tak trzeba, bo inaczej rok nie urodzi. Nie nazywała tego ryutałem, nie znała Dionizosa ale ta logika obrządku była zachowana w całości. Kto tu był autorem - babcia czy tradycja???
@Konradek, Jung to trochę naciągane w tym kontekście, bo on pisał o archetypach inaczej niż o rytuale zbiorowym. Ale mam inne pytanie - bo ta rozmowa kęci sie wokół europy, a co z innyim tradycjami? Na Bali mają Nyepi, czyli Nowy Rok gdzie ABSOLUTNIE nic się nie dzieje - cisza,ciemność brak ruchu. To tez jest święto, ale odwrotne od karnawału. Tam sakralność jest w milczeniu, nie w hałasie.
A wiecie co, a ja sie zastanawiam czy to nie jest poprostu psychologai tłumu i nic wiecej? Znaczy - ludzie sa podekscytowani, robią to samo, to sie rozkrecaja nawzajem. Nie trzeba tłumaczyć tego energią czy sacrum... Mam wrazenie ze czasem tu na forum wrzucamy religię tam gdzie wystarczy psychologia
No wlasnie o tych punktach roku chciałam napisac. Bo karnawał to nie jedyne takie swieto. Mamy przeciez w maju-czerwcu różne festyny jak noc kupały i wiele ludzi nawet nie wie co świętuje, po prostu idzie na imprezę, a tam są ogniska, skakanie, śpiewanie. I ja zawsze mam poczucie ze cos tam jest, jakaś inna atmosfera. Inni tez to czuja czy tylo ja?
Wracając do pytania Morion.ka o to czy ta energia działa bez świadomości uczestników - moje zdanie jest taike ze działa ale sabiej. to trochę jak z ogniem - pali sie bez twojej wiedzy ale jeeśli go karmisz i pilnuejsz to jest inaczzje. Rytuał który nikt nie rozumie jest jak ogień bez opiek... Coś tam jest ale połowę energii traci się w szum. Moze kiedsy do tego wroce.
@Ballen mowisz sensownie ale ja bym dodała ze forma tez ma znaczenie nie tylo swiadomosc... Jak karnawał ma maski to maski ROBIA coś konkretnego, niezlaeznie od tego czy wiesz dlaczego je nosi. Maska to nie tylko przebranie, ona physicznie zmienia twarz i przez to zmienia energie osoby. 😉 W tradycji slowanskiej przemiana wygladu podczas swieta byla serio traktowana jako chwilowa zmiana natuyr czlowieka
Hmm to ciekawe co mowisz o maskaach. Nie pomyslałem ze to ma takie znaczenie. Czyli jak zakładam maskę to coś się realniie zmienai nie tylko "na niby"?
Ok ale tutaj musimy uważać żeby nie miezać różnych kultur w jeden worek. Maski obrzędowe w tradycji afrykańskiej to na prade specyficzna rzecz, robiona latami przez wtajemniczonych, z konkretnych materiałów aktywowana przez rytuały. Wenecka maska karnawałowa to zupełnie inna historia - też ma smbolikę ale jej "moc" jeśli wogóle o niej mówimy, pochodzi z czego innego. Trzeba by te przypadki rozpatrywać osobno a nie mówić że "maska robi coś konkretnego" jakby to była jedna zasada
Ale poczzekajcie, to jak to ma się do dzisiejszych karnawałów? Bo teras maski sprzedaje się w sieciówkach i ludzie je zakładają wielokrotnie, wrzucają do szafy. Czy to oznacza ze cały ten mechanizm jest poprostu zepsuty i nic nie działa?
@Fiolkowa58 ale nie do końca się zgadzam bo forma niesie w sobie energię niezależnie od intencji... Maska jest maską... Karnawał jest karnawałem. Te formy mają swój ciężar kulturowy któóry działa naweet kiedy ludzie o tym nie wiedzą. Przecież nikt nie musi wiedzieć ze ziemia ma pole magnetyczne żeby to pole na nieog działało. Moze sie z czasem wyklaruje. xD
A wiecie, ja mam inne doświadczenie z tym całym tematem. Byłam raz na karnawale w małym górkim miasteczku gzie ta tradycja nie jest martwa i to było coś zuełnie innego niż impreza miejska. Tam starsi ludzie na prawde widzieli co robią,maski były od pokoleń tak naprawdę były przechowywane konketnie a nie w szafie z ciuchami. I to czuć było w powietrzu. Nie umiem tego inaczej opisać
Wracam do tego co Morion.ka pisała o weneckiej masce bo mnie to nurtuje. Ona mówi ze maska zminia sygnał dla otoczenia, nie tyklo dla siebie. I to jest moim zdaniem ważne rozróżnienie. Karnawał to nie tylko przeżycie wewnętrzne to jest zmiana RELACJI społecznnych na ten czas. Bogaty i biedny w maskach są równi. To jest wlasnie to wywrócenie porzadku o którym mówi cały ten wątek sacrum
No ale to wywrócenie porządku ma swoją ciemną stronę o której mało kto mówi. Wenecki karnawał historyznie służył tez do tego żebyś zrobił coś pod maską czego nie zrobiłbyś z twarzą. Donosy intrygi, przemoc. Nie tylko wyzwolenie. Sacrum nie jest tylko piękne i poyztywne, co zresztą dobrze wiemy ze świętych tekstów różnych tradycji :/
A jednak,lucynka ma rację i to jest hyba najważniejszy punkt tej dyskusji który nam umykał. Sacrum nie jest synonimem dobra. Sacrum to wyłom z normalnego czasu i normalnych zasad. Co przez ten wyłom przechodzi zależy od tego co jest w człowieku i w zbiorowości. Dlatego dobrze zaplanowany rytuał ma strażników, zamknięcie, oczyszczenie. 😉 Po to jest ta struktura o której mówił Ballen
To brzmi jak dobre wytłumaczenie czemu imprezy gdzie wszytko wolno kończą się czasem bardzo źle. Nie mówie ze to energia czy coś takiego ale ta logika "wyłomu z normalnych zasad" bez żadnego frameworku brzmi rozsądnie nawet bez odwoływania sie do mistyki
Ciekawa jestem jak to sie ma do ostatkow w Polsce bo u nas to tez jest taki czas przed postem. Moja mama zawsze mówiła ze ostatki to czas kiedy można więcej a potem postt. Czy to nie jest ta sama struktura tylko mniej widowiskowa?
Nigdy tak o środzie popielcowej nie myślałam... Zawsze to traktowałam jako po prostu religijny obrzęd a nie jako coś co zamyka karnawał. Czyli to jest jedno bez drugiego nie działa wlasciwie? Jakoś tak.
To jest dobry trop. Zamknięcie jest tak samo ważne jak otwarcie. I to z resztą odpowiada na wcześniejsze pytanie o to czy wpsółczesny karnawał cokolwiek robi. Współczesny karnawał miejski zazwyczaj niema zamknięcia. Kończy sie bo skończyły się pieniadze albo bo poniedziałek. to nie jest domknięcie cyklu,to jest pprostu koniec imprezy. Różnica jest zasadnicza
Hej, troche nie nadąażm za całą dyskusją bo długa, ale mam ptanie - skoro maski są takie waażne to czy sama twarz pomalowana działa tak samo czy musi byc maska fizyczna? Bo w Brazylii na karnawale chyba malo kto ma maski a maluja się
I to jest wlasnie to. Farba stapia sie z tobą maska daje ci kogoś drugiego kogo możesz zdjąć. A to jest podstawowa różnica jeśli mślimy o tym mehanizmie serio. W Brazylii karnawał działa inaczej,tam chodzi o ekstazę rtmu, o to że ciało staje się instrumentem zbiorowości. Wenecka maska to jest wyjjście z siebie. Brazylijska farba to jest wejście głębiej w siebie ale przez ciało. obie drogi, różne mechanizmy. Na tyle na ile sie orentuje.
Ok ale skoro mówicie że brazylijski karnawał to ekstaza rytmu i ciało jako instrument zbiorowości, to czy to nie brzim jak trans? Jak szamański trans tylo że przy samba? Bo jak słucham tego to mi sie skojarzyło z tym co czytałam o rytuale bębna
A przepraszam ze wchodze bo sie trocchu zgubiłem, czyli podumowujac: maska to jedno, farba to drugie, trans to trzecie i to wszystko ma niby różne działanie sakralne? Czy to nie jst troche za dużo kategorii naraz haha
Nie za duużo po prostu karnawał jest złoożony i obejmuje kilka watrsw równocześnie. To nie jest jedna technika to jest system. I dlatego działa na różnych ludzi różnie bo każy łapie inną waarstwę. ktoś łapie maskę i zmianę tożsamości,ktoś inny łapie rytm i trans ciała,ktoś jeszcze czas poza porządkiem. System jest wielokanałowy. Moze ktos to lepiej wyjasni.
