Ostatnio coraz więcej czytam o kundalini i jakoś nie mogę przestać. Wiem, że ogólnie czakry są tematem tu omawianym, ale chciałam żebyśmy się skupili konkretnie na tej pierwszej, muladhara, bo ona jest podstawą całej tej drogi. Bez solidnego fundamentu ta energia po prostu nie ruszy, tak przynajmniej rozumiem. Macie jakieś doświadczenia z pracą z pierwszą czakrą? Mnie interesuje czy to naprawdę tak działa jak piszą w tych wszystkich książkach, że najpierw trzeba zakorzenić się w ziemi, poczuć stabilność, zanim cokolwiek zacznie się dziać. Trochę mi to brzmi logicznie, ale nie wiem czy to nie jest po prostu metafora.
Muladhara to nie metafora, przynajmniej nie tylko. W tantrze i klasycznej jodze to dosłownie pierwszy ośrodek energetyczny, zlokalizowany u podstawy kręgosłupa, w okolicach kości guzicznej. Sanskryt: mula = korzeń, adhara = podstawa, podpor. Cały system czakr w tradycji jets hierarchiczny, kundalini - wyobrażana jako zwinięty wąż - śpi wlasnie tam, w Muladharze. Żeby mogła ruszyć w górę, ten ośrodek musi być aktywny i drożny. To nie jest romantyczna przenośnia to konkretna doktryna wypracowana przez wieki praktyki. Pytanie co dokładnie cię interesuje bo to jest naprawdę rozległy temat.
O, temat który mnie bardzo wciąga. Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałam o kundalini, mialam jakieś 30 lat, byłam na takich warsztatach jogi i prowadząca powiedziała nam żebyśmy wyobraziły sobie węża śpiącego u podstawy kręgosłupa. No i ja to sobie wyobraziłam tak bardzo wyraźnie, że mi niemal ciarki po plecach przeszły. Potem się okazało, że ta praca z muladharą to jest właśnie praca z poczuciem bezpieczeństwa, z tym co mamy, z domem, rodziną, pieniędzmi, ziemią pod nogami. I jak człowiek ma chaos w tych sprawach, ta czakra jest zablokowana. Przynajmniej tak mi wytłumaczyła ta pani na warsztatach i jakoś to do mnie trafiło.
Hej... przepraszam że się wtrącam ale czy mogłybyście mi wytłumaczyć jedno? Czytałam gdzieś, że kundalini to jest niebezpieczne jeśli się nieprawidłowo budzi i że ludzie potem mają różne problemy. Czy to prawda? Bo z jednej strony wszędzie piszą że to piękne przebudzenie, a z drugiej jakieś straszne rzeczy o psychozach i takich sprawach. Trochę się boję bo chciałabym spróbować medytacji muladhary ale nie wiem czy to bezpieczne dla osoby która dopiero zaczyna.
No wlasnie, "ryzyko minimalne" - to jest takie typowe uspokajanie, jakoby kundalini była taka bezpieczna zabawka. W tekstach tantrycznych sami mistrzowie pisali że przebudzenie kundalini BEZ inicjacji od guru to jest szalenstwo. Doslownie. Swami Sivananda, Muktananda, wszyscy mówili jedno: nie rob tego sam. A my tu rozmawiamy o medytacjach z internetu. Nie mówię że muladhara jako taka jest straszna ale trochę więcej pokory wobec tego tematu by nie zaszkodzilo.
Przepraszam że może głupie pytanie, ale co to jest ta suszumna nadi? Gdzieś to widziałem ale nie za bardzo rozumiem. I czy to jest coś fizycznego w ciele czy bardziej takie... energetyczne?
Ja mam pytanie może bardziej praktyczne... bo dużo tu mówicie o teorii. Jak w ogóle poznać czy ma się zablokowaną muladharę? Podobno objawy to np. brak poczucia bezpieczeństwa, problemy finansowe, trudności z utrzymaniem miejsca zamieszkania? Czy to nie jest trochę tak że każdy może sobie dopasować że ma zablokowaną tę czakrę, bo kto z nas nie miał kiedy problemów z kasą albo nie czuł się bezpiecznie?
Słuchajcie, mogę coś powiedzieć z innej strony? Ten cały system powiązania problemów życiowych z czakrami jest bardzo młody, właściwie to pomysł popularyzatorów zachodnich, głównie od lat 70. Tradycyjne teksty tantryczne jak Sat-Cakra-Nirupana (XVI w.) opisują czakry w kategoriach mistycznych i rytualnych, nie psychologicznych. Ten słynny schemat "muladhara = bezpieczeństwo i pieniądze" pochodzi w dużej mierze od Anodei Judith, zachodniej autorki, nie z samego hinduizmu. Nie mówię że to nie działa jako system symboliczny, ale warto wiedzieć skąd to pochodzi.
Ojej, to zachodnia interpretacja i tradycyjna to zupełnie co innego? Bo ja całe zycie myslałam ze to jedno. Gdzie można poczytać o tym co naprawdę mówią oryginalne teksty? Jakies polskie tłumaczenia istnieją?
Sat-Cakra-Nirupana jest przetłumaczone na angielski przez Arthura Avalona, po polsku chyba nie ma dobrego przekładu bezpośrednio, ale można znaleźć opracowania. Andre van Lysebeth pisał po polsku o jodze, Mircea Eliade ma "Joga, nieśmiertelność i wolność" - to jest dobre akademickie opracowanie i jest po polsku. Warto też Georga Feuersteina, choć głównie angielski. Ale zgodzę się z Heksanką, że wiele popularnych polskich książek o czakrach to właśnie ten zachodniowy, terapeutyczny model, nie stricte tantryczny.
Nie wiedziałam że jest taka różnica między tym co się popularnie czyta a oryginalnymi tekstami. Ale skoro już przy tym jesteśmy, to mam pytanie do Was które praktykujecie. Czy w waszej pracy z muladharą stosujecie jakieś konkretne techniki? Gdzieś czytałam o mantrze LAM, o kolorze czerwonym, o klejnotach takich jak granat czy obsydian. Czy to rzeczywiście działa jako punkt skupienia podczas medytacji czy to bardziej takie akcesoria na sprzedaż?
Mantra LAM (bija mantra) to już jets w tekstach tantrycznych, to nie jest zachodni wymysł. Każda czakra ma swoją bija mantrę i to jest stara technika wibratoryjna. Wibracja dźwięku na tym poziomie ciała ma działać na odpowiadające centrum energetyczne. To jest coś co możesz sprawdzić empirycznie, po prostu siadasz, śpiewasz LAM na wydechu, skupiasz się na obszarze kości guzicznej i obserwujesz. Nie potrzebujesz do tego żadnych kamieni ani akcesoriów. Kamienie to bardziej litoterapia, inny system.
A czy ktoś może mi powiedzieć jak długo trzeba to praktykować żeby poczuć cokolwiek? Bo ja próbowałam raz siedzieć i śpiewać "lam" i czułam się trochę głupio i nic nie poczułam :/ Może źle robiłam? 🙂
Mnie najbardziej ciekawi to co Heksanka napisała wcześniej o tym że te psychologiczne przypisania czakrom to jest zachodnia sprawa. Czyli jeśli ktoś pracuje z muladharą jako centrum bezpieczeństwa to pracuje tak naprawdę ze swoją psychiką przez ten system symboliczny, nie z czymś fizycznym? Czy to znaczy że skuteczność tej pracy jest tylko psychologiczna? Nie oceniam, naprawdę pytam bo to by wiele wyjaśniało.
Właśnie, to mnie najbardziej zastanawia, że jak ktoś pracuje z muladharą jako centrum bezpieczeństwa to tak naprawdę pracuje ze swoją psychiką używając tego systemu jako metafory. i wtedy pytanie czy ta praca działa dlatego że system jest prawdziwy czy dlatego że skupiasz się na problemie i w ogóle coś robisz? bo to byłoby ważne rozróżnienie chyba?
wiesz co, to jest bardzo dobre pytanie i szczerze nei ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Ale powiem tak, w podejściu tantrycznym to rozróżnienie nie jest tak ostre jak na Zachodzie. System nie jest albo "prawdziwy obiektywnie" albo "tylko metaforą". Mapa służy do nawigacji, a energia jest przeżywana jako realna przez praktykującego. Psychologizowanie tego jest zachodnim nakładaniem kategorii na coś co działa w innym paradygmacie
Dobra. Florka ale to jest wlasnie ta pułapka. Mówimy "inny sposób myślenia" i tym zwalniamy sie z jakiegokolwiek pytania o realność. to wygodne ale intelektualnie nieuczciwe. Jeśli muladhara nie istnieje fizycznie to powiedzmy to wprost zamiast chować sie za "innym paradygmatem". 🙁
faktycznie, ja tu czytam tę wymianę i myślę sobie, że każdy ma trochę rację i trochę nie 🙂 ja przez lata podchodziłam do czakr właśnie jako do takiej mapy psychologicznej i to mi pomagało. potem zaczęłam to traktować bardziej energetycznie i też pomagało. więc może to nie jest ważne co jest "naprawdę", tylko co z tym robisz? ale to też pewnie jest uproszczenie, nie wiem, mówię tylko z własnego doświadczenia
dobra ale żeby nie odpłynąć za daleko, wróćmy może do tego muladhary praktycznie. bo Jadwisia pytała o konkretne techniki a my teraz rozmawiamy o filozofii 🙂 ktoś poza Arbogim mógłby opisać jak pracuje z pierwszą czakrą? chodzi mi o to co się robi krok po kroku, nie co to jest w teorii
Dobrze że ktoś to mówi. Muladhara to nie tylko śpiewanie LAM, to jets cała warstwa pracy z ciałem. Ja sama zaczynam zawsze od kontaktu stóp z ziemią, dosłownego. Chodzenie boso po trawie, po ziemi to nie jest metafora tylko realna praktyka uziemienia. Potem wizualizacja korzeni schodzących w dół przez stopy, przez kość ogonową, głęboko w ziemię. Dopiero potem mantra. Sekwencja ma znaczenie.
o chodzenie boso to ja rozumiem i to mi się podoba 🙂 ale mam pytanie - mowisz ze korzenie przez kość ogonową? bo muladhara jest przy kości ogonowej czy przy stopach? bo gdzies czytalam ze przy kroczu a gdzies ze przy samym dole kregosłupa i troche sie pogubiłam
ja mam takie głupie pytanie, przepraszam - te korzenie podczas wizualizacji to trzeba sobie wyobrażać jako prawdziwe korzenie drzewa? bo jak próbowałam to trochę mi się śmiało wydawało i nie mogłam się skupić. czy to ma wyglądać jakoś inaczej?
oj to mi bardzo pomaga bo ja też miałam problem z wizualizacją i czułam się dziwnie jak próbowałam "widzieć" coś czego nie ma. a to "poczucie ciężkości" to jest coś co faktycznie rozumiem. chyba spróbuję tak. ale mam pytanie, czy to poczucie ciężkości to jest już znak że muladhara jest aktywna czy to tylko technika?
tak przy okazji, to są dwa różne poziomy tej samej pracy i mieszanie ich na początku to częsty błąd. Technika uziemienia to sposób do pracy, odczucie ciężkości to efekt techniki. Czy to "aktywacja" czakry - to zależy co przez to rozumiemy. Na tym poziomie powiedziałabym że to raczej regulacja układu nerwowego niż przebudzenie kundalini w sensie tantrycznym.
Wlostka to mówi precyzyjnie i warto to zapamiętać. Dużo tego co się teraz nazywa "pracą z czakrami" to są techniki somatyczne, oddechowe, relaksacyjne pod nową nazwą. To nie jest zarzut, te techniki działają, ale warto wiedzieć co się robi. Aktywacja kundalini to całkiem inna liga i ja bym tu nie używała tego słowa w kontekście wizualizacji korzeni.
Powiedzmy, ale czy to znaczy ze ta praca z muladharą ktora tu opisujeice to jest taka "udawana" praca? bo z jednej strony mówicie ze działa, z drugiej ze to nie jest prawdziwa aktywacja. troche sie pogubiłam co jest czym
właśnie to mi się podoba w tym co Arbogi pisze, bo czesto ludzie od razu chcą kundalini, przebudzenie, ekstatyczne stany - a podstawy są nudne i trzeba je robić latami. ja sama pracuję z muladharą regularnie od kilku lat i nie miałam żadnego "przebudzenia" i to jest okej. efekty są inne, bardziej przyziemne ale realne.
