Księga Swietej Magii Abramelin Maga - to jest temat który od lat chodzi mi po głowie i nie bardzo mogę go zostawic w spokoju. Zaczne od początku, żeby było wiadomo o czym mówimy. Tekst pochodzi prawdopodobnie z XV wieku, przypisywany jest niejakiemu Abramelinowi z Egiptu, a opisuje go żydowski mistyk Abraham z Wormacji. Sedno całego systemu jest takie: pracujesz przez 18 miesięcy (albo 6, zależnie od wersji przekładu) w ścisłej ascezie, modlitwie i rytulanym oczyszczaniu, po czym dochodzi do spotkania ze Świętym Aniolem Stróżem - czyli Wyższym Ja, Duchem Świętym, jak kto woli. I dopiero po tym spotkaniu adept ma moc pracy z demonami, które mu się poddają. System jest samoicinajcyjny, bo nie zakłada mistrza z zewnątrz. Słyszałem ostatnio ze coraz więcej osób próbuje robic skrócone wersje tej operacji. Chciałem zapytac co forum o tym myśli bo ta tradycja jest chyba za mało omawiana jak na swoje znaczenie
@Rasphul No właśnie ten system jest wyjątkowy dlatego, że zakłada że przeszkody wychodzą od ciebie samego, nie z zewnątrz. Przez pierwsze tygodnie operacji właściwie nic się nie dzieje - i to jest ten najtrudniejszy moment, bo człowiek zaczyna wątpić. Macgregor Mathers tłumaczył to tak, że demony (czyli własne nieuporządkowane impulsy) starają się przerwać pracę zanim dojdzie do Znajomości i Rozmowy. Widziałam kilka relacji osób które próbowały i przerywały właśnie w tym pierwszym etapie. Pytanie do Rasphula: bo jesteś bardziej obeznany - ta wersja 18-miesięczna kontra 6-miesięczna, co dokładnie różni te przekłady? Bo słyszałam że rękopisy są różne i to jest poważna sprawa.
Słucham tego i myślę sobie, że Abramelin to jeden z niewielu systemów w zachodniej tradycji, który jest uczciwy co do kosztów. Nie mówi ci że zrobisz rytuał w piątek i w sobotę masz rezultaty. Mówi wprost: minimum pół roku, ścisłe warunki, bez kompromisów. Mam to gdzieś zaznaczone w notatkach z różnych zrodel - Crowley robił tę operację w Boleskine i według własnych zapisków zawalił właśnie dlatego że nie zachował warunków izolacji. Ciekawi mnie jak to sie ma do kwestii jasnowidzenia i przepowiadania - bo w księdze są kwadraty magiczne dotyczące wróżbiarstwa i wyczuwania przyszłości. Czy ktoś to zgłębiał?
Co do różnic między rękopisami - mogę tu dorzucić. Wersja francuska, którą Mathers tłumaczył na angielski, mówi o 18 miesiącach operacji. Ale odkryty później rękopis z Dreźnia, starszy i uznawany przez wielu badaczy za bliższy oryginałowi, podaje 6 miesięcy. Georg Dehn wydał tłumaczenie z tego rękopisu i to zmieniło trochę podejście praktykujących. Różnica nie jest tylko w czasie - w drezdneńskim rękopisie jest też więcej kwadratów magicznych i nieco inaczej opisane warunki wstępne. To nie jest błaha sprawa, bo jeśli ktoś robi operację według Mathersa, robi w gruncie rzeczy coś nieco innego niż autor miał na myśli.
Ojej, nie wiedziałam o tym drezdneńskim rękopisie w ogóle! To znaczy że większość opracowań po angielsku i polsku jest oparta na tej "zepsutej" wersji? Mam w domu przekład Mathersa, wydanie z Weiser Books, i teraz się zastanawiam czy w ogóle warto go używać jako bazy. Aether, czy jest gdzieś polskie tłumaczenie z tego lepszego rękopisu albo przynajmniej angielskie Dehna dostępne normalnie?
Wracając do pytania Swietopelka o wyczuwanie przyszłości i kwadraty magiczne - to jest ciekawa nitka. W Abramelinie system kwadratów to nie tarot... nie runy, nie horoskop. Te kwadraty to macierze liter, które maja konkretne przypisania do celow. Jest cały dzial poświęcony "znajomosci odległych i przyszłych rzeczy". Ale - i tu jest kluczowe - w tekscie jest wyraźnie zaznaczone że te zdolność adept uzyskuje DOPIERO po pełnej operacji i Znajomosci z Aniołem. Nie da sie po prostu wziąć kwadratu i go użyć bez przejścia całej drogi. Przynajmniej tak twierdzi tekst. W praktyce wielu próbuje używać samych kwadratów jako talizmanów i nie jestem pewien co o tym myśleć.
Ano właśnie, to jest ten problem z każdym takim systemem. Ktoś wyciąga jedną warstwę, "kwadraty abramelin" i używa ich jak gotowych zaklęć. Pomijając całą resztę. Trochę jak gdybyś wziął same formuły z alchemii bez rozumienia co ta alchemia tak naprawdę opisuje. Nie mówię że to złe, ale efekty będą co najwyżej przypadkowe. mam pytanie do Rasphula i Anastazji - czy ten system zakłada jakiś konkretny system światopoglądowy? Czy da się go robić np. bez ram chrześcijańskich albo żydowskich, bo tekst jest wyraźnie zakorzeniony w tych tradycjach?
Powiem szczerze - pytanie Unakitki jest naprawdę fundamentalne i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Z perspektywy historycznej: system Abramelina jest głęboko osadzony w żydowskiej mistyce, w Merkavah i Hekhalot, czyli tradycji mistycznego wznoszenia się przez sfery. Pojęcie Świętego Anioła Stróża może być czytane przez pryzmat kabalistycznego Neshamah - wyższej duszy. Jeśli ktoś robi tę operację bez żadnego kontaktu z tymi pojęciami, robi ją trochę w próżni. To nie znaczy że musi być żydem albo chrześcijaninem. Znaczy że powinien przynajmniej zrozumieć mapę na której ten system powstał, żeby wiedzieć dokąd idzie.
Słucham całej tej rozmowy i mam jedno pytanie, może naiwne, ale nie daje mi spokoju. Czy w tym systemie jest coś co pozwala na wróżenie, widzenie przyszłości, zanim przejdzie się całą operację? Bo rozumiem że te 6 czy 18 miesięcy jest bardzo wymagające. Ale czy na przykład podczas pierwszego etapu oczyszczenia zdarza się że coś samo "przychodzi", takie przeczucia albo sny, jakis sygnał że się idzie właściwą drogą? Bo skoro to ma coś wspólnego z wyczuwaniem przyszłości jak pisał Swietopelk to jestem ciekawa.
moment, mnie ten fragment o demonach jako własnych nieuporządkowanych impulsach, który wspomniano wcześniej, bardzo przemawia. Bo pracuję z różnymi obiektami i rytuałami od kilku lat i zawsze widzę ten moment gdy chcę przyspieszyć, wyciąć kąt, skończyć szybciej. I zawsze gdy tak robię, coś się sypie. To nie jest żadna metafizyka, to jest psychologia. Abramelin wydaje mi sie uczciwy właśnie dlatego że nie pozwala ci skrócić drogi. Sama nie robiłabym tej operacji, bo jestem za bardzo niecierpliwa, ale rozumiem ludzi którzy do niej podchodzą.
Zaraz, bo chce się upewnić czy dobrze rozumiem. Ten system jest opisany w jednej księdze, zakłada że działa bez nauczyciela, przez pół roku albo półtora roku celujesz w spotkanie z jakimś wewnętrznym aniołem i dopiero potem możesz pracować z demonami? Brzmi jak cos między medytacją vipassana a egregorycznym systemem inicjacji. Pytam serio: co odróżnia to od po prostu bardzo długiej medytacji z narzuconym programem? Jaki jest ten kluczowy element który czyni to religijnym albo magicznym, a nie tylko psychologicznym ćwiczeniem?
Do tematu kwadratów magicznych i wróżbiarstwa, bo to mnie też interesuje. Rzadko sie mówi że kwadraty abramelin tworzą coś w rodzaju sieci - są kwadraty do konkretnych celów operacyjnych, ale jest też grupka kwadratów które dotyczą percepcji i znajomości. Jeden z nich jest opisany jako dający "znajomość przeszłości i przyszłości", inny "rozumienie snów". Jeśli je traktować dosłownie jako talizman - wątpię żeby działały bez kontekstu. Ale jeśli traktować je jak skupisko intencji w czasie dlugotrwalej praktyki - może to mieć sens jako pomoc przy konkretnym etapie pracy.
Ja trochę z boku tego co piszecie - robiłem coś co mozna nazwać skróconą wersją, bardziej inspirowaną Abramelinem niż dosłowną. Trzy miesiące codziennej pracy o stałej porze, oczyszczenia, cisza po 22. Nie twierdzę że dotknąłem anioła. ale mój sen zmienił sie mocno juz po 5-6 tygodniach. Bardziej spójny, żywszy. I to poczucie że pewne decyzje "wiem" zanim dojdę do nich rozumem. Nie wiem jak to nazwać. Może to placebo, może coś innego. Ale mam to czarno na białym w notatkach z tamtego okresu.
Czytam ten wątek od początku i muszę powiedzieć że to najciekawsza dyskusja jaka trafiłam na tym dziale! Ale mam pytanie które mnie nurtuje, bo nikt jeszcze nie poruszył - co z tymi snami które pojawiają się w trakcie operacji? Kilka osób wspomniało o żywszych snach, ale co to znaczy w kontekście Abramelina? Czy tekst coś mówi o interpretacji snów w trakcie tej pracy?
Tekst mówi o snach, owszem, ale raczej pośrednio. Abraham z Wormacji opisuje ze w pewnym momencie operacji człowiek zaczyna otrzymywac "pouczenia" podczas snu, ale przestrzega równocześnie przed przywiązywaniem się do nich zbyt wcześnie. To trochę paradoks - sny stają sie żywsze i bardziej komunikatywne, a jednocześnie system mówi, zeby ich nie traktować jako potwierdzenia postępu. Bo zdaniem tekstu umysł który pragnie rezultatow będzie sobie sam fabrykował "znaki".
Ok ale czekajcie, wróćmy na chwilę do tego co pisała Anastazja o kwadratach i percepcji. Bo ja mam konkretne pytanie praktyczne - czy te kwadraty które "dotyczą percepcji i znajomości" jak to napisała, są dostępne w wersji Mathersa? Mam tę księgę i przeglądałam, ale nie jestem pewna czy wiem które to. Anastazja, możesz jakoś wskazać?
Otóż to, to mnie zastanawia, to rozróżnienie między percepcją teraźniejszości a przyszłością. Bo jak to rozumiec? Jak mogę "widzieć" rzeczy ukryte teraz, to czy nie jest to już jakiś wstęp do widzenia przyszłości? Mam na myśli że intuicja działa podobnie niezależnie czy patrzy w przód czy w bok, tak to czuję gdy rozkładam karty.
Andromeda ma rację co do rozróżnienia, ale wyjaśniałabym to inaczej. Abramelin zakłada że po ukończeniu operacji masz dostęp do anioła który może odpowiadać na pytania. Ale to nie jest wyrocznia w trybie automatycznym. To raczej relacja. Stąd podobieństwo do sufickiego przewodnictwa - nie dostajesz listy odpowiedzi, masz kogoś z kim możesz się naradzić, jeśli relacja jest żywa. Pytanie o przyszłość jest możliwe, ale kontekst jest zupełnie inny niż karta.
Mam w notatkach porównanie które może tu pomoże. System Abramelina w tej sprawy przypomina trochę koncepcje z Corpus Hermeticum gdzie wiedza nie jest przekazywana jak informacja ale jak stan. Czyli nie "dowiadujesz się" przyszłości, ty się stajiesz kimś kto widzi inaczej. To fundamentalnie inne niż konsultacja wyroczni. Czy ktoś tu pracował z Hermetiką i Abramelinem równolegle bo mnie to zestawienie bardzo kręci?
zaraz zaraz, ja nie robiłem tego równolegle ale Swietopelk to zestawienie z Hermetiką jets ciekawe. Mam wrażenie ze w obu przypadkach jest ten sam mechanizm - najpierw oczyszczasz naczynie a dopiero potem może w nim cos sie zmieścic. W moim skróconym podejściu zauważyłem cos podobnego, ten moment gdy po kilku tygodniach dyscypliny zaczyna sie cos zmieniać w percepcji. Tyle ze nie wiem czy to efekt pracy czy po prostu rezultat regularnego rytmu i mniej alkoholu haha
Sigilmistrz, ale właśnie to jest to pytanie które trzeba sobie postawić - czy efekt jest od rytuału czy od trybu życia? Bo jeśli samo odstawienie alkoholu i regularne wstawanie robi robotę, to co właściwie wnosi magiczna warstwa? nie pytam złośliwie, naprawdę niewiem i to mnie trapi w większości systemów ezoterycznych.
To pytanie Unakitki jest ważne i sama się nim zajmowałam. Mój wniosek po kilku latach jest taki, że te dwa efekty nie są rozdzielne. Tryb życia zmienia percepcję, a rytuał daje tej zmianie kierunek i kontener. Bez rytuału mam po prostu lepszy sen i mniej rozedrgania. Z rytuałem te same zmiany idą w konkretną stronę. Przynajmniej tak to czuję w swojej pracy. Ale rozumiem że dla kogoś z zewnątrz wygląda to nieprzekonująco.
Oksanka ale jak odróżniasz "kierunek dany przez rytuał" od zwykłego efektu placebo plus autoperswazja? Serio pytam. Bo te same słowa mogłyby powiedziec ktoś po terapii CBT. "Zmiana trybu życia daje efekty, a terapia daje kierunek." Nie widzę jak to można rozróżnić bez zewnętrznej weryfikacji.
To jest klasyczny spór i nie rozstrzygniemy go w tym wątku, ale chcę dodać jedną rzecz. Abramelin jest o tyle szczególny, że sam tekst zakłada weryfikację zewnętrzną - manifestację Anioła Stróża który daje znak, który można rozpoznać. To nie jest system gdzie ty sam decydujesz że ci poszło. Oczywiście można powiedzieć że ten znak też można sobie wytworzyć psychicznie. Ale to jest już inna rozmowa, filozoficzna, nie praktyczna.
Powiedzmy, bo czytałam to wszystko i mam wrażenie że ten cały Abramelin jest super zaawansowany i już się trochę boję pytać. Ale i tak zapytam, czy jest jakaś PROSTSZA wersja tego systemu, coś dla osób które dopiero zaczynają a chciałyby poczuć ten klimat bez pół roku rygorów? Coś zbliżonego?
Nie ma "prostszej wersji" Abramelina tak jak nie ma skróconej drogi do Santiago jesli masz przejść całą pielgrzymkę. Możesz inspirować sie systemem jak Sigilmistrz, i to ma wartość. Ale byłoby nieuczciwe mówić że to to samo. jeśli ktoś szuka wstepu do zachodniej magii ceremonialnej to bym zaczal od czego innego, od Gardenera, od podstaw GD, od Regardiego. Abramelin to nie jest punkt startowy
a wiesz co to jest właśnie sedno problemu który opisywałam wcześniej. Nie ma sygnału który powie "teraz zaczynają się prawdziwe sny". To jest trochę jak z medytacją - nie dostaniesz powiadomienia że osiągnąłeś skupienie. Raczej zauważasz po czasie że coś się zmieniło, patrząc wstecz.
