jest jedna praktyka która mi bardzo przemawia w tym kontekście i rzadko się o niej mówi. to jest poprostu siedzenie w kontakcie z ziemią i świadome przypominanie sobie rzeczy za które jesteś wdzięczna w tym konkretnym momencie - nie w ogóle, nie abstrakcyjnie, ale teraz: mam dach, mam jedzenie, siedzę bezpiecznie. muladhara "rozumie" konkretność, nie ideały. wdzięczność zakorzeniona w teraźniejszości działa inaczej niż wdzięczność jako ćwiczenie mentalne
Ja, się zastanawiam czy ktoś miał takie doświadczenie że ta praca z muladharą wpłynęła na coś bardzo praktycznego w życiu, nie tylko na samopoczucie? bo czytam że ma związek z poczuciem stabilności finansowej, z pracą, z takimi sprawami ziemskimi. brzmi trochę magicznie ale czy ktoś to czuł?
no sory ale "muladhara naprawia finanse" to dla mnie troche za duzo. rozumiem uziemienie, rozumiem ze moze pomoc z decyzjami, ale jak ktos zaczyna mowic o przekladaniu czakr na konto bankowe to mi sie lampka zapala. to brzmi jak to co sprzedaja na kursach za grube pieniadze
mam pytanie które może być trochę podstawowe ale nie wiem gdzie indziej zapytać. bo słyszałam że muladhara ma kolor czerwony i to jest jasne, ale dlaczego akurat czerwony? to jest jakaś arbitralna decyzja kogoś kiedyś czy jest za tym jakaś logika z tych tradycji?
nie arbitralna. w tantryzmie każda czakra ma przypisany element, a muladhara to ziemia. czerwień jest kolorem tamasicznym - najcięższym z trzech gun, tym który wiąże z materią, z gęstością. jest też powiązana z krwią, z instynktem przetrwania, z temperaturą ciała. to jest system symboliczny który ma wewnętrzną logikę, chociaż oczywiscie różne szkoły czasem podają inne kolory dla tej samej czakry
No niech ci będzie, to teraz już rozumiem skąd ten czerwony kolor, dziękuję Florka! ale mam jeszcze jedno pytanie z tym związane - bo słyszałam że muladhara ma swój dźwięk, jakieś LAM czy coś takiego. i czy to sie faktycznie stosuje w praktyce, znaczy śpiewa się to podczas medytacji? :/ bo to brzmi trochę dziwnie szczerze mówiąc
Teodorko, tak, LAM to jest bijakszara czyli sylaba nasienna tej czakry i to nie jest wymysł z netu, to jest stara tradycja tantryczna. wyobraź sobie że każdy z tych dźwięków ma pewną wibrację która jakby "trafia" w konkretne miejsce w ciele. dla muladhary to jest niski, gardłowy dźwięk, dosłownie czujesz rezonans w dolnych partiach ciała. śpiewam to regularnie podczas praktyki i naprawdę jest różnica czy robię medytację bez tego czy z tym - to nie jest ot sobie nucenie, to sposób koncentracji
ale to "czujesz rezonans" może byc po prostu efekt wibracji głosowych a nie żadna czakra. jak śpiewasz głęboko to oczywiscie czujesz cos w klatce piersiowej i nizej to jest fizjologia. trochę ostrożniej z wyciąganiem wniosków
Ja natomiast, mam takie pytanie do Florki albo Cyli - bo słyszałam że do każdej czakry przypisany jest inny płatek lotosu i inna liczba tych płatków. to też ma jakieś znaczenie czy to bardziej taka dekoracja symboliczna? bo w tym systemie jest tyle szczegółów że głowa mi pęka
Spoko, czytam to wszystko i jest super, ale mam wrażenie że uciekamy trochę od konkretów. bo ja mam nadal ten mój problem z tym tłem niepokoju i zastanawiam się, czy przy pracy z muladharą są jakieś takie "sygnały ostrzegawcze" że coś idzie nie tak? bo Arbogi wcześniej mówił żeby nie otwierać na siłę, ale jak w ogóle rozpoznać czy idzie dobrze?
Sensowne pytanie i cieszę się że wracasz do sedna. sygnały że coś idzie nie tak przy pracy z muladharą to głównie: nadmierne pobudzenie zamiast spokoju (czyli po praktyce jesteś bardziej nakręcona niż przed), bóle w dole pleców albo kości ogonowej które nie mają innego wytłumaczenia, i - to ważne - intensywne stany lękowe które pojawiają się nagle bez powodu. to ostatnie akurat oznacza że pracujesz za intensywnie. jeśli po praktyce czujesz się spokojniej i stabilniej, to dobry znak
dodam do Arbogiego - jest jeszcze jeden sygnał który często się pomija, mianowicie problemy ze snem. nie bezsenność jako taka, ale bardzo intensywne sny, często niepokojące. to mi się zdarzało na początku kiedy robiłam za dużo za szybko. ciało przerabia w nocy to co uruchomiłaś w dzień
o, to akurat mam! znaczy nie wiem czy to związane, ale ostatnio mam sny bardzo intensywne, często o jakichś miejscach z dzieciństwa. przypadek?
hmm, a zaczęłaś coś praktykować niedawno czy te sny są od dawna? to by dużo mówiło. jeśli zbiegło się w czasie z jakąś praktyką to może być właśnie to co opisałam, jeśli zawsze miałaś intensywne sny to pewnie nie ma związku
o, wchodzę w ten wątek bo sny to mój temat. sny o miejscach z dzieciństwa to bardzo charakterystyczny motyw kiedy coś w psychice (albo w ciele energetycznym, jak kto woli) zaczyna przepracowywać stare warstwy. to akurat ma sens niezależnie od tego czy patrzysz na to przez czakry czy przez psychologię
a czy można w ogóle pracować z czakrami nie wiedząc że się pracuje? bo czytam ten wątek i teraz się zastanawiam czy te moje głębokie oddechy z filmiku nie zrobiły czegoś niezamierzonego... bo po nich też miałam dziwne sny
no ale Heksanka, jednak kilka osób tu mówiło że intensywne oddechy mogą przyspieszyć procesy, wiec skąd ta pewnosc że jedno ćwiczenie nic nie zrobi? gdzie jest ta granica?
Odnośnie, Jadwisi i tych snów o dzieciństwie - jest w tradycji tantrycznej coś takiego jak "samskaras", czyli głębokie odciski w świadomości z przeszłych doświadczeń. praca z muladharą może je uruchamiać właśnie dlatego że to ośrodek "pamięci plemienwej" - rodziny, korzeni, wczesnego życia. te sny mogą byc wlasnie takim wypłynięciem. nie musi to być cos złego
o, samskaras to bardzo ciekawe. to znaczy że te wzorce z dzieciństwa mogą "siedzieć" w muladharze i praca z nią je uwalnia? bo to by tłumaczyło dlaczego tyle osób mówi że praca z pierwszą czakrą jest taka emocjonalna
właśnie tak. muladhara to nie tylko kości i instynkt przeżycia, to jest też nasz pierwszy sposób w jaki nauczyliśmy się że świat jest albo bezpieczny albo nie. i to wchodzi bardzo głęboko, głębiej niż pamięć słowna. dlatego praca tu jest tak fundamentalna i dlatego tak wiele osób odkrywa przy niej warstwy których istnienia nie podejrzewała. nie ma się co bać, ale warto do tego podchodzić z uwagą
Zgoda, okej ale mam pytanie bo trochę krecicie sie w kólko. mowicie o muladharze ze "przechowuje wzorce z dziecinstwa" i jednoczesnie ze mozna to "uwolnic" przez medytacje. ale to brzmijak twierdzenie ze mozna samemu zrobic to co robi lata psychoterapii. to wydaje sie troche na wyrost nie?
