Ojejej, he ale czy to nie morze być tez tak ze ostrzezenia sa po prostu sposobem na utrzymanie kontroli przez elite kaplanow? Jesli powiem ze tylo ja wiem jak sie poprawnie modlic to nikt inny nie moze mi podwazyc autorytetu. To by tlumaczylo dlaczego KAZDA tradycja zastrzega ze bez mistrza nie wolno - to jest wbudowany mechanizm wladzy a nie opis rzeczywistosci. Głowy za to nie dam.
Dobra ale wracając do samego pytnaia z tytułu - czy te imiona mają siłę same w sobie czy to my im tę siłę nadajemy? Bo cała ta rozmowa o mistrzach, inicjacjach kabale i galdr kręci sie wokół tego ale nikt tego wprost nie powiedział
To jest hyba pytanie na które każda tradycja odpowiada inaczej i nie da sie tego skleić w jedną odpowiedź. Runy na przyklad - mam wrażenie że w tym podejściu siła jest w samym symbolu, w samym dźwięku,a człowiek jest czymś w rodzaju.. Przewodnika? Anteny? Nie wiem jak to lepiej powiedziec
Ale czemu nie możemy poprostu sprawdzić? Tzn. Serio, zebrać grupę ludzi jedni z inicjacją jedni bez, wszyscy powtarzają to samo imię, i zobaczyć czy jest jakaś różnica w doświadczeniach. Czy ktoś tak kiedykolwiek próbował?
Ha,diablik ma racje ale tez troche mija sie z tematem bo ten watek nie jest o medytacji jako technice relaksacyjnej. Pytanie jest o cos wiecje - czy za tymi imionami stoi jakis byt, czy nie. Jesli stoi to efekt powtarzania jego iminia moze byc inny niz efekt powtarzania przypadkowej sylaby, nawet jesli oba robia cos neurologicznie
No i właśnie to jest ten moment gdie żadna metodologia nie pomoże, bo badanie "czy stoi za tym byt" jest poza zasięgiem eksperymentu. Więc Diablik ma rację że możemy badać efekty, a Damianek ma rację że to nie odpowiada na pytanie o naturę imienia... Oboje niźele
Jest jeszcze jedna rzecz o której mało kto mówi w tym kontekście - intenjca kierukowania a nie tylo powtarzania. W tradycji żydowskiej przy rcytacji Szema jest pojęcie kaawany,skupienia intencji i bez niej recytacja jest uważana za niepełną. To nie jest "magiczne myslenie",to jest precyzyjne rozróżnienie między dźwiękiem a dźwiękiem z kierunkiem 😉
Przy okazji kawany - mnie zawsze interesowało czy w tradycjach gdzie bótswo jest bezosobowe jak w taoizmie, koncepcja "skupienia na Kimś" w ogóle ma sens. Bo Tao nie jest kimś, jest raczej zasadą, procesem. To co tam robi odpowiednik kawany? Ale nie jestem specjalistką.
Właśnie, i to jest hyba kluczowy podział który warto zrobić w tym temacie - imiona boskie jako adres do osoby kontra imiona boskie jako klucz do stanu. 🙂 W pierwszym przypadku moc jest relacyjna, w drugim - strukturalna. I te dwie filozofie dają inne odpowiedzi na pytanie z tytułu wątku
Nemezis to ładnie ujęłaś, tylo mam wątpliwość - czy te dwa modele naprawdę są rozłączne? Bo w praktyce kabalistycznej masz oba naraz przynamjniej u niektórych autorów. Abulafia piszę o strukturalnym działaniu kombinacji liter ALE jednocześnie cel jest spotkanie z Bogiem osobowym. To nie jest albo-albo 😉
A co z imieniem Jezus, Jeszua, Jeshua - bo to hyba najbardziej znane imię boskie w tej części świata i jakoś rzadko o nim w tym wątku. W chrześcijaństwie jest cała tradycja Modlitwy Jezusowej bo wiecie szczególnie w prawosławiu i tam to imię jest traktowane bardzo dosłownie jako nośśnik mocy
Jasiek - bardzo dbora uwaga, bo Modlitwa Jezusowa to właśnie wschodniochrześcijański odpowiednik mantr.y "Panie Jezu Chryste, Synu Boga, zmiłuj się nade mną" powtarzana synchronicznie z oddechem. Hezychazm, ruch XIV-wiecznych mistyków z Athos zbudował na tym cały system kontemplacyjny. I tam jest bardzo wyraźne przekonanie że samo imię jest obecnością, nie symbolem
A wiecie co, o jak to ładnie poiedziane z tym lustrem 🙂 nigdy tak o tym nie myślałam a coś w tym jest
Hmm hej, wchodzę w połowie tej dyskusji bo dopiero teraz zobaczyłam wątek, ale mam pytanie praktyczne - skoro mówimy o różnych tradycjach i imionach, to czy można mieszać? Tzn. Ktoś kto jest ochrzczony ale tez ćwiczy mantry sanskryckie, albo pracuje z runami, czy to "nie miesza sie" i czy jest jakieś ryzyko?
Ojej,jak dla mnie wracam do tego co powiedziała Elzbietka o niebezpieczeństwie mieszania - bo trochę inaczej to rozumiem. Mówiłaś że problem to nie "złe energie" ale rozmycie własnego centrum, zgadza sie? I właściwie mam wrarzenie że to jest ten sam argument co z kawaną - jak nie masz własnego miejsca z którego patrzysz to słowa lecą w próżnię
Hej, ciekawa obserwacja przy okazji tego wątku o mieszaniu - jak ktoś pracuje równolegle z kilkoma systemami to de facto testuje tezę że imiona boskei działają niezależnie od siebie, tzn. że nie "interferują". A to jest ciekawe metafizyczne założenie samo w sobie. Bo jeśli Jahwe i Brahman to różne adresy w tej samej sieci to jedno, a jeśli to konkurencyjne systemy to drugie. Nikt tego nie wie ale warto wiedzieć w co sie wierzy zanim zacznie się mieszać. No i tak sobie mysle.
Damianek trafił w coś ważnego. Ta kwestia "adres vs. System" to właściwie fundament całej dyskusji o tym czy imię boskie ma siłę samo z siebie czy tylo w swoim ekosystemie. I odpowiedź którą wybierzesz zmienia zupełnie jak podchodzisz do praktyki. Dla mnie to nie jest kwestia akademicka, to jest kwestia bardzo konkretna - zanim cokolwiek zaczęłam regularnie ćwiczyć musiałam sobie odpowiedzieć co ja właściwie sądzę o naturze tych bytów
Nie wiem, ale mam wrażenie że ta dyskusja trochę zakłada że każdy ma jakiś jeden spójny system wierzeń i z niego pracuje, a w praktyce hyba większość ludzi tak nie ma? Tzn. Ja nie jestem ani chrześcijaninem ani poganinem jakoś tak raczej... Gdzieś po środku i nie bardzo wiem jak sie wtedy do tego zabrać
Mmm, profeta, to jest uczciwe i ważne. Historia rleigii zna masę ludzi którzy byli "gdzies po środku" i jakoś sobie z tym radzili. Gnostycy, neoplatonicy, późnośredniowieczni mistycy. Problem nie polega na braku etykiety na swój system ale na tym co Elzbietka i Damianek powiedzieli - na spójności intencji w momencie praktyki. Możesz nie wiedzieć jak siebie nazwća a i tak dobrze wiedzieć po co wypowiadasz dane imię
O właśnie, bo ja np. używam afirmacji i trochę się zastanawiam czy to nie jest ta sama zasada co z imionami boskości, tzn. że słowo wypowiedziane z intencją robi coś innego niż słowo wypowiedziane mechanicznie?? Chyba tak samo działa, tylko inaczej zaadresowane - do świata a nie do bytu. Albo morze to w ogóle nie jest różnica, hm
Oho, stokroteczka,no ale to jest dosyć duże uproszczenie, bo afirmacja zakłada że zmieniasz przede wszystkim własne przekonanai i przez to swoje działanie, o dziwo a imię boskie ma tradycyjnie działać na coś zewnętrznego. To różne modele przyczynowości. 😮 Chyba że jesteś idealistką i uważasz że wszytko jest w umysle, ale wtedy otwierasz zupełnie inną szufladę :). Nie wiem czy dobrze to ujmuję.
Nie wiem czy wchodze w temat bo jestme troche zagubiona w tym co piszecie ale chcialam zapytac - czy jest jakeis imie boskie ktore mozna "sprawdzic" tak bardzej na poczatek? Tzn. Cos prostego dla kogoś kto niema zadnego systemu??? Pytam bo chetnie bym cos sprobowała tyllko nie wiem od czego zaczac
Wahadlarka, w gruncie rzeczy a czy Om to nie jest jednak dla ludzi w tradycji hinduistycznej lub buddyjsiej? Pytam bo troche boje sie ze bez tego kontekstu to bedzie wlasnie to co Freja mowila, ze dzwiek jest a cos sie gubi 😉
Wracajac na chwile do Modlitwy Jezusowej bo trooche uciekla z rozmowy,a to jest bardzo konkretny prrzykld kotry pokazuje co sie dzije jak imie boskkie ma podwojna role - jest i imieniem i formul.a Mnich z Athos ktoremu kiedys czytalem wywaidy (bodaj u Yannaras) mowil ze to imie nie jest "przywolywanym haslem" ale miejjscem spotkania. To nie jest tak ze krzyczysz i ktos odpowiada to jest tak ze wchodzisz do pokoju w ktorym On juz jest. To troche jak to co Zyroslawa podchwycila z tym lustrem
Mam pytanie do Nemezis bo wczesniej powiedziałaś o tym podziale adres vs. Klucz do stanu i to mi siedzi w głowie. Bo jak patrzę na tradycje tantryczne, tam imiona bóstw, bijadźe, sa mantrami i maja strukturalny efekt ale jednoczesnie bóstwo jest osobą z którą sie spotyasz w medytacji. To znowu Abulafia, znowu oba naraz. Czy uważasz że ten podział w praktyce w ogóle się utrzymuje czy jest bardziej sposóbm opisu???
Czytam ten watek od poczatku i mam jedno proste pytanie - czy ktokolwiek z was doświadczył czgeos wyraznego po regularnym uzywaniu jakiegos imienia?! Nie pytam o teoriee, pytam o doswiadczenie. Bo te wszystkie rozroznienia sa ciekawe ale jednnak troche oderwane od tego co mnie najbardziej interesuje
Wracam do tego co napisała Chryzoprazka bo pytanie o doświadczenie to jest sedno. Moje pół roku z Hekate - zaczęłam od prostego wzywania imienia wieczorami, dosłownie kilka minut żadnych rozbudowanych rytuałów. i efekt był stopniowy, nie nagły. Pierwsze kilka tygodni nic. Potem coś zaczęło się zmieniać w tym jak postrzegam końce i początki rzeczy. Nie wiem czy to imię "zadziałało" czy po prostu skupienie uwagi na tym aspekcie przez regularne praktykowanie coś we mnie przestawiło. Obie odpowiedzi bzrmmią dla mnie prawdziwie i nie wiem czy da się je rozdzielić
