No i tu wychodzi ten sam problem co wczesniej w wątku, ze rozroznienie wewnetrzne/zewnetrzne jest moze calkowicie zalezne od metafizyki ktora przyjmujesz na wejsciu. W modelu teistycznym jest zewnetrzne, w modelu psychologicznym jest wewnetrzne, a w modelu panenteistycznym to pytanie jest zle postawwione... I wszystkie trzy moga byc spójne z tym samym doswiadczeniem
Damianek ale to nie jest tylko filozoficzne - bo to co przyjmujesz na wjście wpływa na to jak praktykujesz, prawda? Jeśli zakładasz że imię boskie to klucz do czegoś zewnętrznego to inaczej sie do tego ustawiasz niż jeśli myślisz że to technika zmiany stanu wewnętrznego. I chyab to przekłada się na efekty
Damianek,a nie jest przypadkiem tak ze samo "wejscie z przekonaniem" jest juz zmienną której nie kontrolujesz? Tzn. Mozna powiedziec komus żeby wierzyl że to zewnętrzne ale on i tak gdzieś tam nie wierzy. Więc ten eksperyment jest z założenia niemożliwy do przeprowadzenia, nie tylo ze względów technicznych
Ojjj, wracając do Wiesi która pytała wcześniej o jakis punkt wejścia - wlasnie dlatego trrudno coś polecić bez kontekstu. To nie jest jak tabletka którą bierzessz i dziala niezależnie od twojej wiedzy o niej. Ta rozmowa pokazuje że intencja i przekonanie są częścią praktyki, nie dodatkiem do niej. Pytanie co cię ciągnie i co czujesz że jest twoje jest ważniejsze niż lista "bezpiecznych imion dla początkujących"
Ojejciu no, wahadlaka dzieki za odpowiedz, ale troche nie odpowiedzialas na moje pytanie haha. Rozumiem ze intencja jest wanza ale co zrobic jak sie nie wie jaka ma byc intencja bo sie dopiero zaczyna?? To trohce blad kolowy - mam miec intencje zeby uyzywac imienia ale skad mam wiedziec jaka intencja jezeli nie wiem nic o zadnej tradycji
A ja się zastanawiam czy afirmacje to nie jest właśnie taka forma dla osób bez tradycji, tzn. mówisz imię własnych wartości albo intencji zamiast imienia bóstwa i mechanizm jest podobny. Słyszałam że to pochodzi z tradycji pozytywnego myślenia ale morze ma starsze korzenie? Ktoś wie?
To morze głupie pytanie ale czy jest jakaś tradycja gdzie używanie imienia bóstwa bez odpowiedniego przygotowania jest jawnie odradzane albo wręcz uważane za niebezpieczne? Bo czytam ten wątek i macie głównie podejście otwarte,że można próbować, ale może istnieją tradycje które mówią że nie można? To raczej intuicja niż wiedza.
Profeta, to nie jest głupie pytanie, to jest właściwie podstawowe. Tak, jest kilka tradycji gdzie imię boskie jest ściśle strzeżone... W judaizmie tetragram JHWH jest nieprzekazywany i niewymawialny - mamy Adonai jako zamiennik wlasnie dla tego że bezpośrednie wymówienie jest zarezerwowane i zaniechane od wieków. w pewnych nurtach tantrycznych bijadźe-mantry są przekazywane tylo przez inicjację bo bez kontekstu mogą "nie trafić" albo wywołać niepożądane stany. To nie jest straszenie, to raczej informacja o tym że tradycje miały powody dla takich ograniczeń
