Forum

Asystent AI
Święte siedziby - p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte siedziby - pałace aniołów i dwory duchowe

Strona 1 / 3

Wpisy: 728
Rozpoczynający temat
(@jolusia96)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zaczęłam ostatnio zagłębiać się w temat tego, co różne tradycje nazywają siedzibami istot wyższych, i wyszło mi z tego coś nieoczekiwanego. W kabale mamy Pałac (Hekhal) jako dosłowne miejsce zamieszkania aniołów i samego Boga, w tradycji islamskiej są Dżannah z wieloma poziomami pałacowymi, w wedyjskiej kosmologii są Loki, czyli dosłownie siedziby lub światy dla różnych klas istot. Co mnie uderzyło: we wszystkich tych tradycjach pałac czy dworzec duchowy to nie tylko miejsce, ale jakby stan, który można wejść i który coś z tobą robi. Jak wchodzisz do takiego miejsca w wizji albo medytacji to jesteś inny po wyjściu. Jakby przestrzeń przenosiła cos na ciebie. I właśnie o tym chciałam porozmawiać, bo mam wrażenie że ten mechanizm jest wszędzie, tylko inaczej nazywany.


Odpowiedz
126 odpowiedzi
Wpisy: 160
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

@Jolusia96 No to ciekawe zestawienie, ale od razu chcę zapytać: czy mówisz o pałacach jako metaforze czy jako realnym miejscu w jakiejś kosmologii? Bo to dość spora różnica. W tradycji merkabah te Hekhalot to były dosłownie siedem pałaców przez które mistyk musiał przejść żeby stanąć przed tronem. I tam były straże, hasła, pieczęcie. To nie był stan wewnętrzny, to była podróż rozumiana dosłownie przez ówczesnych.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie to mnie zawsze zastanawia w tych starych opisach, czy oni sami wiedzieli że to jest symboliczne, czy wierzyli że to dosłowna geografii zaświatów? Bo czytałam trochę o tych Hekhalot i tam jest niesamowita szczegółowość, opisy bram, imiona aniołów strzegących każdej, kolory, materiały z jakich są zbudowane. to nie brzmi jak czyjaś poetycka metafora.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Ehh. Pytanie o dosłowność versus metafora jest trochę fałszywą dychotomią w kontekście mistyki. Te poziomy nie wykluczają się. Mistycy żydowscy opisywali siedem Hekhalot jako realną strukturę, ale równocześnie każdy z pałaców odpowiadał jakiemuś stanowi świadomości. Pierwsze trzy to stany oczyszczenia, czwarty to granica gdzie większość nie przechodzi dalej, siódmy to bezpośrednia kontemplacja chwały. Tekst Sefer Hekhalot jest pod tym względem bardzo konkretny.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@przylaszczka)
Połączone: 12 miesięcy temu

no nie wiem, ale co to znaczy że większość nie przechodzi dalej przez ten czwarty pałac? Co się dzieje z tymi którzy próbują? Gdzieś czytałam o czterech rabinach co weszli do Pardes i różnie im poszło, to jest związane z tym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 160

@Przylaszczka Tak, to słynna historia z Tosefty. Ben Azzai wejrzał i umarł, Ben Zoma wejrzał i stracił rozum, Acher spojrzał i odpadł od wiary, tylkoo Rabbi Akiva wszedł i wyszedł w pokoju. Pardes to dosłownie ogród, ale kabaliści interpretują to jako akronim czterech poziomów interpretacji Tory: Peshat, Remez, Derash, Sod. Albo jako wejście do wyższych sfer. W każdym razie ta historia jest rodzajem ostrzeżenia że zbyt szybkie wejście w te przestrzenie niszczy.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

hmm, to jest coś co pojawia się naprawdę szeroko, to ostrzeżenie. W sufiźmie jest podobna gradacja makam, stacji duchowych, i tez mówi sie ze część z nich jest niebezpieczna dla kogoś nieodpowiednio przygotowanego. Jakbyś wszedł na zbyt wysoki poziom bez odpowiedniego zakotwiczenia to możesz się rozsypać, mówiąc dosłownie. I to nie jest tylko taki straszak dla laików.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hm a ja się zastanawiam czy to nie jest po prostu sposób żeby ludzie nie wychodzili poza to co kapłani czy rabini chcieli żeby wiedzieli? Takie straszenie żeby nie badać za głęboko samemu. Nie twierdzę że tak jest, po prostu to mi przychodzi do głowy. 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 144

@Mimoza_85 To jest uczciwa wątpliwość i były na pewno systemy gdzie tak działała ta retoryka. Ale kiedy patrzysz na to z perspektywy psychologii głębi, te ostrzeżenia mają sens bez teorii spiskowej. Nagłe wejście w stany głębokiej dysocjacji, psychoza mistyczna, stany graniczne, to są rzeczywiste zjawiska kliniczne. Wiele osób które zaczęły intensywne praktyki bez przygotowania kończyło naprawdę źle. To że starożytni opisywali to językiem pałaców i strażników nie zmienia tego że obserwowali coś realnego.


Odpowiedz
Wpisy: 728
Rozpoczynający temat
(@jolusia96)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie o to chodzi, o to przenoszenie stanu. Jak wchodzisz w pole takiego miejsca, bo w każdej tradycji te siedziby są opisane jako mające jakieś własne pole, aurę, obecność, to coś w tobie pasuje albo nie. I te opisy strażników to może być opis tego co blokuje wejście zanim jesteś gotowy. Nie musi to być zewnętrzna siła, to może być twoje własne pole które nie jest jeszcze dostosowane do drgań danego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

To co Jolusia opisuje to jest coś co czuję za każdym razem jak wchodzę głębiej w medytację. Jest taki moment gdzie jakby mija się próg i przestrzeń wokół sie zmienia. Nie wiem jak to inaczej nazwać. Jakby wchodziło się do innego pomieszczenia mimo ze fizycznie siedzę w tym samym miejscu. Ciekawe że różne kultury miały gotowe mapy tych przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@wiciokrzew)
Połączone: 3 lata temu

Mapa to duże słowo. Każda tradycja ma swoją i one się nie zgadzają. Siedem niebios w islamie to nie to samo co siedem Hekhalot, a to nie to samo co poziomy Brahmaloki w buddyzmie. Skoro to jest obiektywna przestrzeń to czemu mapy są różne?


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A czemu mapy geograficzne kiedyś tak się różniły od siebie? Różni ludzie w różnych miejscach eksplorują to samo i opisują to przez swój język i symbole. To nie dowód że przestrzeń nie istnieje, to dowód że opisy są subiektywne. Zresztą te tradycje to nie są zupełnie inne, wszędzie jest ta gradacja, wszędzie jest oczyszczenie jako warunek, wszędzie jest jakiś strażnik albo próg, wszędzie wyższe poziomy są opisane jako jaśniejsze lub rzadsze.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@wiciokrzew)
Połączone: 3 lata temu

No ale akurat ta zbieżność w ogólnych strukturach to może być wynik tego jak działa ludzki mózg a nie dowód że to samo miejsce. Mózg podczas głębokich stanów medytacyjnych generuje podobne wizje u różnych ludzi niezależnie od kultury. To udokumentowane.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawy argument ale trochę to jest też temat tego co chcemy wyjaśnić. Jeśli powiem że zakochanie to chemia mózgu, to technicznie nie będę w błędzie ale nie powiem wszystkiego o zakochaniu. Te dwie perspektywy nie muszą się wykluczać i myślę ze w tej dyskusji warto to zostawić otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

W wedyjskiej kosmologii te siedziby są bardzo konkretnie opisane, Svarga, Maharloka, Janaloka i wyżej, i każda ma swojego pana i charakterystykę. Ciekawa rzecz jest taka ze dostęp do nich zależy od nagromadzonej zasługi, czyli karmy, ale pobyt tam jest tymczasowy. Gdy zasługa sie wyczerpuje wracasz niżej. To zupełnie inaczej niż w abrahamowych tradycjach gdzie niebo to permanentny stan. Więc te mapy naprawdę różnią sie istotnie nie tylko w detalach.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

A czy te siedziby aniołów z chrześcijaństwa to jest to samo co Hekhalot z judaizmu? Pytam bo nigdy tego nie rozróżniałam, myślałam że to ta sama tradycja tylko inaczej nazwana. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 728
Rozpoczynający temat
(@jolusia96)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest uproszczone myślenie, ale rozumiem skąd się bierze. Chrześcijaństwo wyszło z judaizmu więc te elementy są wspólne, ale wczesnochrześcijańska angelologia poszła w innym kierunku niż żydowska mistyka merkabah. W chrześcijaństwie mamy dziewięć chórów aniołów opisanych przez Pseudo-Dionizego Areopagitę, to hierarchia koncentryczna wokół Boga. W tradycji Hekhalot mamy linearną podróż przez pałace, to jest bardziej jak inicjacja przez kolejne komory. Struktura jest zasadniczo inna nawet jeśli materiał wyjściowy podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@tojadek_o)
Połączone: 3 lata temu

Czy ktoś zna jakieś konkretne techniki wejścia w te przestrzenie które wywodzą się z tych tradycji? Bo mówicie o tym teoretycznie ale mnie ciekawi praktyka. Czy to jest wizualizacja, recytacja, coś innego? W tradycji merkabah zdaje się że były konkretne formuły.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Tojadek_O Były, i to jest złożony temat. Teksty Hekhalot zawierają hymny i pieczecie które mistyk miał recytować przed każdą bramą zeby ją przejść. Ale uwaga, te teksty były ezoteryczne, nie dla wszystkich i nie na własną rękę. Współcześnie można to eksplorować przez wizualizacje oparte na tych mapach ale z pelna swiadomoscia ze to nie jest weekend-workshop. To rodzaj długotrwałej pracy wewnętrznej gdzie te przestrzenie otwierają sie same kiedy jesteś gotowy, a nie dlatego ze znasz odpowiednie słówko. I tyle na ten temat z mojej strony.


Odpowiedz
(@tojadek_o)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 177

@Klimcia Masz rację, źle cię zrozumiałem. okej, to rozumiem że były konkretne formuły i hymny, ale mam pytanie praktyczne, bo bardzo mnie to interesuje. Czy te recytacje były robione w ciszy, w skupieniu, czy raczej chodziło o jakiś głośny, rytmiczny śpiew? Bo to by tłumaczyło mechanizm, prawda? Wejście w stan przez pole dźwięku.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Tojadek_O Wracając do twojego pytania, w tradycji Hekhalot byl i spiew i milczenie ale w roznych momentach. Wejście w stan zaczynało sie czesto od głośnych hymnow, rytmicznych, ktore wprowadzały adeptów w odpowiednie pobudzenie. Głębsze etapy to juz cisza albo bardzo cicha recytacja wewnetrzna. to jest zresztą logiczne. Głośny rytm nośnik to jak winda, a cisza to juz sama przestrzeń w którą wjeżdżasz


Odpowiedz
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

Lesnica, to co mówisz o bhakti to mnie zastanawia. Bo to trochę przeczy temu co Klimcia napisała wcześniej o tym że bez przygotowania jest niebezpiecznie, prawda? Jeśli samo głębokie oddanie może otworzyć te drzwi, to każdy zakochany w Bogu mistyk amator mógłby wejść za daleko. 🙂 Czy te tradycje jakoś to rozwiązują?


Odpowiedz
(@przylaszczka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 66

Wróćmy do tych Hekhalot bo mam pytanie które mnie nie odpuszcza. Klimcia napisała wcześniej że mistycy recytowali hymny i pieczęcie przed bramami. Ale co to znaczy "pieczęć"? Jakiś symbol? Słowo? Gest? Bo jak to rozumieć dosłownie to brzmi jak magiczny kod dostępu, a jak metaforycznie to co to było w praktyce?


Odpowiedz
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 160

@Przylaszczka Kurcze, pieczęcie w tekstach Hekhalot to były konkretne imiona i kombinacje liter, zapisywane albo recytowane w określonej kolejności. Anioł strzegący bramy miał taką pieczęć i trzba było ją "pokazać" żeby przejść. Dzisiaj powiedzielibyśmy pewnie że to był rodzaj kodu autentykacji. 😉 Czy to była magia czy mistyka psychiczna, to już zależy od tradycji interpretacyjnej.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i zastanawiam się, czy ktoś próbował kiedyś praktycznie porównać, jak się czuje "wejście" w różnych tradycjach. Bo u mnie medytacje z mantrami to jedno, ale raz byłam na modlitwie gregoriańskiej w starym kościele i to był zupełnie inny rodzaj... nie wiem jak to nazwać, jakby inny adres.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Zorka mówi mnie ciekawi, bo ja nie mam żadnych doświadczeń mistycznych i nie medytuję, ale byłam kiedyś w meczecie i w synagodze i faktycznie coś w przestrzeni było inaczej niż w kościele. Ale czy to nie jest po prostu architektura i akustyka? Nie chcę być sceptyczna dla zasady, po prostu to mi się nasuwa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 144

@Mimoza_85 Okej, architektura i akustyka to nie "po prostu" - to jest świadome kształtowanie pola przestrzeni. Budowniczowie starych świątyń wiedzieli co robią. Proporcje, materiały, ustawienie względem stron świata, to wszystko wpływa na to jak przestrzeń działa. To jest właśnie pole o którym mówi Jolusia, tyle że zmaterializowane w kamieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Maurycy opisuje z pieczęciami to jest bardzo podobne do tego co jest w egipskiej Księdze Umarłych, tam też przed każdą salą trzeba było znać imię strażnika i formułę. I w tekstach tybetańskich podobnie. To chyba nie jest zbieżność przypadkowa, prawda? Jakiś wzorzec jak działa przejście między poziomami.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@wiciokrzew)
Połączone: 3 lata temu

Albo to jest wzorzec jak działa ludzki umysł, który zawsze wyobraża sobie przeszkody i kody dostępu bo tak budujemy opowieść. Bohater musi coś zdobyć żeby wejść wyżej, to jest schemat w każdej bajce i każdym micie, niekoniecznie musi to odzwierciedlać realną strukturę zaświatów.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie ze ta dyskusja kręci się wokół starego pytania, czy mapa to teren. Tradycje mówiące o pałacach anielskich opisują coś, do czego podchodzą przez rozne wrota ale może to samo "coś" istnieje niezależnie od tego czy ktoś ma mapę czy nie. I może właśnie to pole, o którym piszecie, to jest ten teren, a wszystkie opisy to tylko różne mapy.


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Arat to ładnie ujął. Ja bym dodała że problem z mapami polega na tym ze jak za bardzo skupiasz sie na mapie, to możesz przegapić teren. Miałam kiedyś taką sytuację w głębokiej medytacji, że weszłam w coś co nie pasowało do żadnego opisu który znałam i przez chwilę się przestraszyłam zamiast poprostu być. Bo szukałam pasującego symbolu zamiast po prostu doświadczać.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@tojadek_o)
Połączone: 3 lata temu

To ma sens z czego mówi Klimcia. Dokładnie to samo piszą o kirtan w tradycji wajsznawskiej, najpierw śpiew który zmienia stan, potem cisza która jest tym stanem. Ciekawe czy ktoś próbował połączyć te dwie praktyki albo sprawdzić je obok siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

W wedyjskim podejściu do tych wyższych siedzib jest jeden element który tu jeszcze nie padł. Mianowicie, wstęp do wyższych lok jest możliwy nie tylkoo przez medytację ale przez bhakti, czyli oddanie. I co ciekawe, w tej koncepcji intensywne emocjonalne oddanie może otworzyć drzwi szybciej niż lata technicznej praktyki. 😛 Nie wiem jak to się ma do Hekhalot ale wydaje mi sie ze tu jest ciekawe porównanie


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

To jest naprawdę dobre pytanie Jadwisia. W tych systemach zazwyczaj rozróżnia się jakość oddania. Nie każda emocja religijna to bhakti w tym sensie technicznym. Chodzi o stan czystości intencji i braku ego w tym oddaniu, co jest akurat jedną z najtrudniejszych rzeczy do osiągnięcia. Więc paradoksalnie to że ktoś myśli że ma czyste oddanie, to często jest dobry znak że go nie ma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 47

ojej to co Siedlislaw napisał to jest trochę przerażające haha bo to wychodzi że żadna pewność ze jesteś gotowy nie jest dowodem że jesteś gotowy 😀 jak to w ogóle można wiedzieć? pyta ktoś kto kompletnie się na tym nie zna ale jest mega ciekawa


Odpowiedz
Wpisy: 728
Rozpoczynający temat
(@jolusia96)
Połączone: 1 miesiąc temu

Kabalka, to jest właśnie clou większości tradycji inicjacyjnych. Readiness to nie jest coś co sam stwierdzasz to coś co jest potwierdzane z zewnątrz, przez mistrza, przez znak, przez samą przestrzeń która cię przepuszcza albo nie. Stąd tyle tradycji gdzie nie ma samodzielnej pracy, tylko praca z przewodnikiem. Pole samo filtruje, jak mówią - kto nie jest gotowy, ten po prostu nie przejdzie.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: