Zaczęłam ostatnio głębiej wchodzić w temat słowiańskich bóstw i natrafiłam na coś, co mnie bardzo wciągnęło - mianowicie powiązanie konkretnych bogów z kierunkami świata. Nie chodzi tu o zwykłe przyporządkowanie, bo w tym co czytałam wychodziło na to że każdy z czterech bogów miał też swój energetyczny szlak, którym ta moc płynęła po ziemi. Weles na północ, Perun na wschód, Marzanna na zachód - strona śmierci i zachodząca słońce to ma sens - i Strzybóg na południe bo wiatr i powietrze. Ale różne źródła podają to różnie i nie jestem pewna, czy to rekonstrukcja historyczna, czy raczej neopogańska interpretacja. Macie może jakieś swoje przemyślenia albo spotkaliście się z tym podziałem?
no właśnie, i tu jest ten problem ze słowiańszczyzną - my nie mamy czegoś takiego jak nordyckie eddy, żadnego spójnego tekstu źródłowego który by to potwierdzał. te przyporządkowania do stron świata to w dużej mierze rekonstrukcja oparta na porównaniach z innymi tradycjami indoeuropejskimi i na logice symboliki. Długosz wspomina o czterech bóstwach, ale on pisał z perspektywy chrześcijańskiego dziejopisa więc trzeba to filtrować. Brückner z kolei był sceptyczny wobec wielu tego typu systemów. mnie zastanawia właśnie Strzybóg - czy on naprawdę był bogiem wiatru, czy raczej czymś szerszym, jakimś praojcem bogów?
Strzybóg mnie tez zawsze intrygował! bo w slowie o wyprawie Igora jest ta słynna fraza ze wiatry sa wnukami Strzyboga, wiec to trochę jakby sugerowało że on jest praojcem albo pradziadem, a nie wprost bogiem wiatru. to różnica. ojciec czegoś a samo to cos to nie to samo energetycznie. Antos58 a czy wiesz czy gdzies jest więcej takich bezposrednich wzmianek w kronikach? 🙂 bo chętnie bym poszukała sama
a jak to się ma do czakr i meridianów ziemi? bo czytałam że tzw. linie ley albo te szlaki energetyczne pokrywają się często ze świętymi miejscami w europie i że stare ludy intuicyjnie wyczuwały te przepływy i budowały tam miejsca kultu. czy to nie by mogło tłumaczyc dlaczego te cztery kierunki miały akurat tych bogów a nie innych?
Jola, no ale to są dwie zupełnie różne rzeczy i nie warto ich mieszać w jednym garnku. Linie ley to koncepcja z lat 20. XX wieku, wymyślona przez Alfreda Watkinsa, który był Anglikiem i fotografem, nie żadnym słowiańskim szamanem. Natomiast pogańskie słowiańskie miejsca kultu owszem, były wybierane z jakiegoś powodu - najczęściej geograficznego: wzgórza, rzeki, rozstaje dróg. Czy to energetyczne? Może, może nie, ale mówienie że Marzanna panuje nad zachodnim szlakiem ley to juz naprawde daleko od jakichkolwiek źródeł
przepraszam że sie wtrącę, bo jestem trochę zielona w tych sprawach, ale czy ktoś mógłby wytłumaczyć co to właśnie ten szlak energetyczny miałby oznaczac w kontekscie tych bogów? rozumiem że Perun to piorun i burza, Weles to zaświaty, Marzanna to śmierć i zima, ale ten Strzybóg to dla mnie nowy 🙂 i co to znaczy ze mają swoje kierunki?
Piwoniowo, chętnie rozwinę. W różnych tradycjach preindoeuropejskich i słowiańskich kosmos był zorganizowany wokół osi i czterech kierunków, każdy z inną energią i innym patronem. Wschód to budzenie, nowe życie, ogień słoneczny - stąd Perun który jest panem błyskawicy i nieba. Zachód to wygasanie, przejście, granica między żywymi a umarłymi - Marzanna jako pani zimy i śmierci tu pasuje symbolicznie. Północ w wielu tradycjach indoeuropejskich to świat podziemny, mroczny, ale i zasobny - Weles który rządzi zaświatami i bydłem, bogactwem. A Strzybóg i południe to szczyt słoneczny, pełnia sił, wiatr który wszystko przenosi. Ale podkreślam - to interpretacja, nie dogmat
Stella, mam pytanie bo mnie nurtuje - skąd pochodzi ten konkretny podział na cztery strony z tymi czterema bóstwami? pytam serio, bo widziałam to na kilku neopogańskich stronach ale jak szukam źródeł to albo nie ma nic albo jest odesłanie do Długosza którego sama nigdy nie czytałam. czy to jest coś co ma realne oparcie, czy raczej neopogańska systematyzacja która brzmi spójnie?
hej, a co z Welesem konkretnie? bo czytałem ze on sie kojarzyl nei tylko z zaswiatami ale tez z magią i ze byl cos w rodzaju boga wiedzy ukrytej. i ze szamani czy volchvowie mieli z nim szczegolna relacje. czy to potwierdzają jakieś źródła czy to tez taka interpretacja na wyrost?
a ja mam trohce inne podejście do tego całego pytania o źródła. jasne że ważne zeby wiedzieć co jest rekonstrukcją a co nie, zgadzam się z Antos i Stellą w stu procentach. ale z drugiej strony - tradycje celtyckie i nordyckie też nie mają wszystkiego poświadczonego, a nikt nie mówi ze praca z tymi panteonami jest bez sensu. moze chodzi o to żeby być po prostu świadomym że pracujesz z żywą rekonstrukcją, nie z czymś zapieczętowanym? 🙂
o matko ile tu ciekawych rzeczy! dzięki wszystkim za tę dyskusję, naprawdę się dużo uczę. chciałam zapytać o Marzannę bo mnie ona najbardziej porusza - czy to prawda ze była czczona jeszcze przed chrześcijaństwem jako bogini śmierci i odrodzenia, i ze topienie Marzanny to prastary rytuał który przetrwał? bo w moim regionie to się jeszcze robi w szkołach 🙂
Agatko, zwyczaj topienia Marzanny jest poświadczony w Polsce od średniowiecza i to jest pewne. Czy jest "prastarym słowiańskim rytuałem" w sensie bezpośredniej ciągłości? to juz trudniej udowodnić. Ale tutaj mamy przynajmniej ludową tradycję, coś realnego, a nie tylko tekst z internetu. Marzanna jako bogini jest ciekawa bo łączy śmierć i zimę z momentem przejścia, jest w tym coś bardzo żywego symbolicznie niezależnie od tematu źródeł
to takie piękne że ten rytuał przetrwał tyle wieków nawet jeśli nikt już nie pamięta że to do bogini 🙂 mnie to wzrusza. a Marzanna ma jakieś powiązanie z runami? pytam bo się uczę run i ciekawi mnie czy jest jakaś runa która by z nią współgrała albo z tym cyklem śmierci i odrodzenia 🙂
no to spróbuję odpowiedzieć Brzózce na to pytanie o szlaki bo ono wraca w kilku miejscach tej rozmowy. jak ja to rozumiem, to nei jest tak że jest jakiś konkretny geograficzny szlak który możesz narysować na mapie i powiedzieć "tu biegnie energia Peruna, tu Welesa". to raczej... pewien model kosmologiczny. wschód-zachód to oś słoneczna, ruch czasu, życie. północ-południe to oś pionowa, niebo-ziemia-zaświaty. Perun i Weles są na tej osi pionowej, nie poziomej. i miejsca kultu - wzgórza, jaskinie, zrodla - były po prostu punktami gdzie ta oś była "cieńsza", łatwiej dostępna. 😀 tak to przynajmniej odbieram po kilku latach praktyki.
ten model osi pionowej z Perunem na górze i Welesem na dole to zresztą wychodzi poza samą słowiańszczyznę. w tradycjach szamańskich Syberii masz dokładnie to samo - drzewo świata łączy trzy poziomy i każdy poziom ma swojego patrona. ciekawe że to się powtarza niezależnie. może to jakiś głębszy schemat percepcji przestrzeni, nie wymysł jednej kultury
och, to super ciekawe z tym dębem! u nas w okolicy jest stary stary dąb przy którym ludzie zostawiają wstążki i czasem kwiaty, i właściwie nikt nie wie czemu, "bo tak było zawsze". może to jest właśnie taki ślad po dawnym kulcie? 🙂 to by było niesamowite żeby taka tradycja przetrwała
Leokadia, możliwe - ale równie dobrze to moze być XIX-wieczny zwyczaj wiązany z konkretną świętą z lokalnego kościoła, albo po prostu drzewo pod którym ktoś dostał uzdrowienie i poszła plotka. takie miejsca często mają historię wielowarstwową i nie ma co od razu przyklejać im etykietki "słowiańskie". najpierw warto by sie dowiedzieć skąd pochodzi ten zwyczaj w tym konkretnym miejscu.
wracając do Strzyboga bo Brzózka zapytała i to jest naprawdę ciekawy problem. Strzybóg jest w Słowie o wyprawie Igora - wiatry są tam nazwane "wnukami Strzyboga". i tyle. dosłownie tyle mamy pewnego. wszystko inne, cały ten mit o nim jako panu czterech wiatrów, czterech stron, "spiące" bóstwo przestrzeni - to są już interpretacje i rekonstrukcje, często bardzo twórcze. on jest w pewnym sensie najciekawszy właśnie dlatego że jest tak nieuchwytny.
Stella a masz jakiś pomysł czemu on tak mało zostawił śladów? bo Perun, Weles, nawet Marzanna - mają tradycje, obrzędy, przynajmniej ślady w folklorze. a Strzybóg to jak duch, jedna wzmianka i cisza. moze był lokalny? albo może to inne imię kogoś innego?
ojej, ta dyskusja mnie wciąga coraz bardziej 🙂 mam pytanie do Stelli albo Antosa - czy te cztery bóstwa da się jakoś sensownie połączyć z porami roku? bo Marzanna-zima to jasne, ale czy są jakieś wskazówki do których pór roku byłyby przypisane pozostałe? 😛 pytam bo chętnie bym coś praktycznego z tego wyciągnęła, jakieś świętowanie albo choćby refleksję w odpowiednim czasie
Agatka, z praktycznego punktu widzenia - masz cztery punkty roku które same narzucają podział, przesilenia i równonoce. Marzanna odpowiada zimowemu przesileniu albo zimnej równonocy, tutaj różne środowiska mają różne podejście. Perun jest kojarzony ze szczytem lata, burze letnie, Kupała. Weles z jesienią, początkiem ciemnego okresu, kiedy umarli są bliżej. Strzybóg zostaje wtedy na wiosnę, co ma swoją logikę bo wiosna to wiatry, rozhulane powietrze. ale to nie jest antyczny kalendarz, to współczesna rekonstrukcja. tyle że spójna i daje się z nią pracować.
a właśnie mam pytanie trochę z boku - czy ktoś wie czy te kierunki świata u Słowian miały konkretne kolory? bo w tradycji czterech żywiołów jest to dość ustandaryzowane, a w astrologii też. ciekawi mnie czy u Słowian też było coś w tym stylu albo to też rekonstrukcja późniejsza
