Diablica... to pytanie jest uzasadnione i nie ma na nie prostej odpowiedzi bo nikt tego systemowo nie badał. Ale powiem ci tyle: w homeopatii i tradycjach fitoterapeutycznych jest cały dział poświęcony wodzie jako nośnikowi informacji. Nie twierdzę ze to naukowo pewne, ale to nie jest też wymysł z powietrza. Rosa z konkretnych roślin to w tradycji alchemicznej "quinta essentia" tej rośliny, jej najczystsza frakcja.
Może zamiast spierać się o mechanizm moglibyśmy zebrać to co wiadomo z tradycji i zostawić interpretację każdemu? Bo ta dyskusja sie kręci w kółko. Mam jedno praktyczne pytanie do które nikt jeszcze nie odpowiedział wprost - czy jest różnica miedzy rosą poranną a tą która osiada wcześnie w nocy? Technicznie rosa może się zbierać od zachodu, prawda?
Dobra, wracając do tej rosy porannej vs nocnej - to co powiedział Czulu ma sens, ale mam doprecyzowanie. Bo on mówił o rosie "przed wschodem", a ja czytałam gdzieś (nie pamiętam już gdzie) że ta najlepsza jest właśnie w momencie tuż przed pierwszym światłem, nie po. Czyli nie czekamy na wschód, tylko zbieramy jeszcze w ciemności? Ktoś miał tak instrukcję z tradycji?
Ta godzina trzy to sie powtarza w wielu tradycjach i nie chodzi tylko o rose. To jest czas kiedy zasłona między swiatami jest podobno najcienszą. W mojej okolicy babcie zbierały rose właśnie wtedy, z bosymi nogami na trawie, żadnych rękawic. Tego nie rozumiem bo rece tez biorą w siebie tę wodę i byloby wiecej
Chwila, godzina 3 w nocy? Serio trzeba wstać o trzeciej żeby zebrać rosę? Bo ja myślałam ze idzie sie rano, normalnie o jakiejś szóstej siódmej. To by zmieniało sprawę trochę, bo jedna rzecz to wstać przed wschodem a druga to podrywać się w środku nocy...
No proszę. Teodorka, nie 3 w nocy w sensie środka nocy, tylko 3 rano, co latem to jest już prawie świt. W czerwcu wschód jest tu koło 4:30, więc godzina 3 to te 1,5h przed wschodem kiedy jest jeszcze ciemno ale rosa jest już na trawach. Nie jest to środek nocy, choć dla kogoś kto wstaje o ósmej pewnie brzmi dramatycznie 🙂
Załóżmy, ale to brzmi jakby trzeba bylo byc jakoś wtajemniczoną zeby to dobrze zrobić? bo niby prosta sprawa, zbierasz wodę z trawy, ale juz tu widzę że jest godzina, miejsce, rośliny, pestycydy, boso czy nie boso... ile tego jest zanim czlowiek w ogole zacznie
Sędzimir, powiem ci tak - to nie jets inicjacja. Babcia moja nie miała zadnej listy wymogów, po prostu wiedziala co robi i kiedy. Zasady wynikają z doświadczenia, nie z rygorystycznego protokołu. Jak zaczniesz zbierać rosę z łąki rano, przed wschodem, boso - to jest dobry początek. Reszta przyjdzie z praktyką albo nie przyjdzie i też będzie dobrze.
Ciekawi mnie to "boso" które się tu kilka razy pojawiło. Czy to tylko element ceremonialny, czy jest tu jakieś uzasadnienie energetyczne? Bo rozumiem kontakt z ziemią, uziemienie, to ma sens w systemie czakr - stopa dotyka ziemi, coś przepływa. Ale czy to ma wpływ na samą rosę którą zbieramy?
To nie jest jeden mechanizm Kasjan. Boso to po pierwsze kontakt z materią - czujesz tę rosę, wchłaniasz ją przez skórę stóp, to też jest forma korzystania z niej. Po drugie wychodzisz bez butów, czyli bez bariery między tobą a ziemią, jesteś bardziej obecny i to zmienia jakość skupienia podczas zbierania. Po trzecie - i to jest najbardziej symboliczne - wchodzisz w sacrum bez warstw ochronnych, tak jak zdejmuje się buty w świątyni. 😀
O matko, tyle aspektów tej jednej rosy 😀 Mam pytanei które mnie gryzie od jakiegoś czasu - czy pora roku ma znaczenie? Bo słyszałam że rosa majowa to jedna sprawa, kupalna letnia to inna, a jesienna w ogóle odradzana. czy to prawda czy to juz taka nadinterpretacja?
Piolun, pora roku ma znaczenie, ale nie w sensie że jesienna jest zła, raczej że różne pory dają inną jakość. Rosa majowa to ta do urody, od wieków, Zielona Gryza i Kupała to rosa do ochrony i oczyszczenia energetycznego. Jesień - zbieram ją rzadziej, ale używam inaczej, do pracy z przemijaniem, pustką, przejściem. Nie ma złej rosy jeśli wiesz po co ją zbierasz.
Rosa majowa to jest właśnie ta, o której mama mi zawsze mówiła! Mówila że w Maju rosa jest "żywa" bo ziemia się właśnie budzi i wszystko co z niej wtedy wychodzi ma w sobie tę siłę przebudzenia. Nie wiem czy to tradycja słowiańska, kościelna czy może pomieszane, ale takie było tłumaczenie. Brzmi sensownie?
Brzmi jak synkretyzm który tu opisujemy przy każdej okazji. Kościół wzął maj jako miesiąc Maryi, ale wcześniej był to czas świętowania płodności i przebudzenia w tradycjach przedchrześcijańskich. Rosa majowa to akurat jedno z tych miejsc gdzie obie tradycje zachowały tę samą praktykę z różnymi uzasadnieniami. Więc twoja mama mogła mieć zarówno słowiańskie jak i mariańskie korzenie tej wiedzy i obie wersje są prawdziwe
Wybacz ze dopytam głupią rzecz, ale ta rosa kupalna - to chodzi o Noc Kupały, czyli ten dzień w czerwcu? Bo słyszałam że Kupała to to samo co Noc Świętojańska, czyli 23-24 czerwca. Czy to jest ta konkretna noc, czy ogólnie cały tydzień wokół przesilenia?
No niestety. Modrzewnica, to jest ciekawe pytanie i niema jednej odpowiedzi bo tradycje się różnią. Noc z 23 na 24 to data kościelna, Świętojańska. Przesilenie letnie to ok 21 czerwca i niektóre tradycje słowiańskie Kupałę wiążą właśnie z nim. W praktyce zbierania rosy to i tak gra o jeden dwie doby, a warunki atmosferyczne tej konkretnej nocy mają pewnie większe znaczenie niż data o 3 dni.
A ja mam pytanie ktore może być trochę pod prąd: czy ktoś tu widział jakiś opis tej praktyki sprzed 1900 roku, coś co nie jest wtórne? Bo słyszę o "tradycji" i "babciach", ale te przekazy mogą mieć 50 lat albo 200 albo być regionalną wariacją czegoś co ktos kiedyś wymyślił. nie mowie że są złe, pytam serio skąd wiadomo że to autentyczny przekaz a nie rekonstrukcja
Nie zmienia sensu praktyki ale zmienia sens rozmowy. Bo jesli mówimy "tradycja mówi X" to powinniśmy wiedziec jaka tradycja i skąd. Inaczej każdy moze powiedzieć "moja babcia mówiła" i mamy 50 sprzecznych tradycji. Syreniusz to konkretny punkt odniesienia, dobrze ze jest. Mam pytanie do Nastki: co Syreniusz pisał konkretnie o rosie?
Tak. Wracając do Syreniusza - Nastka, powiedziałaś że nie cytujesz z pamięci, ale czy ktoś z was ma dostęp do jakiegoś digitalnego skanu tych zielników? Bo ja gdzieś widziałem że część jest już zeskanowana i dostępna, ale nie pamiętam gdzie. To by rozwiązało problem "tradycja mówi" kontra "mamy konkretny zapis".
Jejku. Biblioteka Cyfrowa Polona ma sporo starodrukow, w tym zielniki. nie pamiętam czy Syreniusz jest w całości ale warto sprawdzić. To nei jest zadna tajemnica ezoteryczna, po prostu historia medycyny ludowej i mozna to czytać bez zadęcia.
Niech będzie, ale czy dla kogoś kto chce po prostu zebrać rose i jej użyć to naprawde ma znaczenie czy zapis pochodzi z XVI wieku czy z opowiadania babci? Pytam szczerze, bo czuje ze ta dyskusja o źródłach trochę odleciała od praktyki. Mnie bardziej interesuje co z ta rosa robic niz skad pochodzi wiedza o niej 😀
a ja mam inne pytanie bo tu troche utknelismy - co sie robi z ta rosa kiedy juz ją masz? Czytam ten watek od poczatku i widze ze jest zbieranie, jest kiedy i jak, jest boso czy nie, ale nie widze co z tym potem. Pijecie to? myejce twarz? wlewacie do kadzidle? bo naprawde nie wiem
Ojej to już wygląda bardziej klarownie! Ale mam pytanie do Nastki - jak dodajesz do kąpieli to ile tej rosy? Bo to jest zbierana kroplami z traw, więc zakładam że nie masz jej litrów. Jak to wygląda ilościowo, dosłownie łyżka stołowa, pół szklanki? 😉
Muszę tu wejść z innej strony bo coś mnie niepokoi w tej dyskusji. Mówi się o dodawaniu rosy do kąpieli, myciu twarzy i tak dalej ale rosa zbierana z łąk to woda stojąca, z otwartego terenu, bez żadnej filtracji. Może zawierać alergeny, odchody ptaków, zanieczyszczenia. Zanim ktoś pójdzie myć twarz niefiltrowaną wodą z trawnika, niech się upewni że łąka jest czysta. To nie jest "naukowe obalanie", to po prostu zdrowy rozsądek. 😀
Właśnie dlatego ja zbieram rose tylko z własnego ogródka, albo z łąk które znam. Mam działke za miastem gdzie nic nie jest spryskiwane od lat i to jedyne miejsce gdzie mam zaufanie. Nie ma sensu zbierać rosy z byle gdzie i ryzykować.
No to teraz mam pytanie które chyba wielu tu pomija - a co z tymi co mieszkają w miastach i dostępu do czystych łąk po prostu nie mają? Park miejski to chyba nie to samo? Albo jest jakiś sposób na "zastępcze" zbieranie, albo ta praktyka jest dostępna tylko dla mieszkanców wsi i to by było smutne trochę
Hydrolaty to ciekawy pomysł ale czy to nie jest jednak zupełnie inna rzecz? Hydrolat różany to destylat, ma inny skład chemiczny niż rosa. Rozumiem że symbolicznie można to tak traktować, ale czy ktoś z ekspertów powie wprost - czy w tradycji jest jakaś "zamiennikowa" praktyka dla tych co nie mają dostępu? 🙂
