Ostatnio wpadłam na coś co mnie bardzo zaciekawiło - mianowicie egipska magia pisma hieroglificznego, konkretnie te formuły wyskrobywane na kościach i fragmentach ceramiki. Wiecie pewnie o czym mówię, bo to temat który przy egipskiej magii rzadko się porusza, a jest naprawdę głęboki. Te zapiski nie były zwykłym pismem - każdy hieroglif był nośnikiem energii, formą wywołania. Mnie szczególnie interesuje kwestia kiedy taka energia stawała się zbyt aktywna, zbyt intensywna... czy są jakieś wzmianki w tekstach o tym że rytuał "wymykał się spod kontroli"? Słyszałam że kapłani mieli specjalne metody blokowania takich formuł.
@Telimena_E Dobry temat. Magia pisma w Egipcie to coś czym naprawdę warto się zająć głębiej. Te zapiski na kościach (głównie kości zwierzęce, ale też ludzkie w kontekście grobowym) i na ostrakach - te kawałki ceramiki - to były nośniki zaklęć, które działały samodzielnie po ich uaktywnieniu. Pytasz o zbyt aktywną energię - i tu właśnie jest sedno. Egipcjanie mieli koncept heka, tej pierwotnej magicznej siły, która była neutralna sama w sobie. Problem zaczynał się kiedy formuła była źle dobrana do intencji albo kiedy kapłan nie miał wystarczającej "sily ka" żeby ją kontrolować. Masz jakieś konkretne teksty na myśli czy to ogólne pytanie?
hej, dorzuce cos bo troche inaczej to rozumiem. Te kosci to nie były po prostu nosniki energi jak pisat Czeslslaw. To byly rodzaj przekaźnika do swiata duchów. Pisano na nich imiona wrogów zeby ich zwiazac, to sie nawet nazywa "teksty przekleństwa" i były zakopywane. Jak zakopałeś to energia szla do ziemi i tam dzialala. Nie było zadnego "wymknięcia sie" bo system był zamkniety przez sam akt zakopania. nie zgadzam sie ze mozna było strcaic kontrole.
Ciekawe jak ta dyskusja o nośnikach energii ma się do samego pisma - bo tu jest chyba klucz. Hieroglif to nie litera w naszym rozumieniu. To obraz który ma swoje "życie". Wąż zapisany jako hieroglif był wężem w sensie magicznym. I dlatego w niektórych grobowcach znajdywano hieroglify z odciętymi głowami, żeby unieszkodliwić potencjalnie groźne symbole. To już jest bezpośredni dowód że Egipcjanie traktowali pismo jako coś żywego, co może działać niezależnie. A teraz wyobraźcie sobie wielokrotnie powtórzony hieroglif czegoś agresywnego...
Oj to dopiero mnie wciągnęło! Ten wątek z odciętymi głowami hieroglifów to coś czego nie wiedziałam i teraz siedzę z otwartą buzią. Czyli jak ktoś pisał zaklęcie i nie chciał żeby wąż "działał" po rytuałe, to dosłownie rysował go bez głowy? To jest jakieś niesamowite podejście do pisma, nigdy bym tak nie pomyślała. Judytko, skąd to wiesz? Czytałaś o tym gdzieś konkretnie czy to jest taka ogólna wiedza w środowisku?
Dobra, mam pytanie może trochę z boku - czy te formuły na kościach to była magia typowo kapłańska czy też zwykli Egipcjanie mogli to robić? Bo jeśli ktoś bez odpowiedniego przygotowania próbował coś zapisać i "uruchomić", to chyba ryzyko tego niekontrolowanego działania było jeszcze większe? Trochę jak różnica między kimś wyszkolonym a amatorem który bawi się czymś czego nie rozumie.
To dobre pytanie Frania. I odpowiedź jest nieco zaskakująca - magia pisma w Egipcie nie była zarezerwowana wyłącznie dla kapłanów. W Deir el-Medina o którym pisała Eugenka, pisarze i zwykli robotnicy sami sporządzali zaklęcia. Byli piśmienni i mieli dostęp do formuł. Ale właśnie tam widać ślady błędów - formuły niedokończone, przekręcone imiona, połączone fragmenty różnych zaklęć. Egipcjanie chyba sami rozumieli że to ryzykowne, bo część tych tekstów zawiera wewnętrzne instrukcje zamknięcia.
To mnie zastanawia bo mam w notatkach że w papirusach magicznych często jest formuła kończąca, coś w stylu "niech tak będzie i niech nie będzie inaczej" albo odwołanie do autorytetu jakiegoś bóstwa jako ostatniej klamry rytuału. Czy przy tych zapisach na kościach też to było? Czy właśnie dlatego że były bardziej "ludowe" - brakowało tej klamry i stąd ten problem z energią która nie ma gdzie odpłynąć?
Wchodzę tu bo mam wrażenie że kluczowe jest coś co jeszcze nie padło. Imię w egipskiej magii to nie był identyfikator jak nasze nazwisko. Imię było substancją. Wymawiając lub zapisując imię bóstwa, wywoływałeś jego obecność - nie symboliczną, realną. dlatego te formuły na kościach były tak mocne. Kość jako materiał dodawała do tego jeszcze jeden poziom - łączność ze światem umarłych, z ba i ka tych którzy odeszli. Jak to się ma do tej nadmiernej aktywności? No właśnie tak - masz imię bóstwa zapisane na kości, czyli dwie warstwy "realności" naraz.
Przepraszam że się wtrącam bo jestem trochę zagubiona - co to jest to ba i ka? Słyszałam te słowa ale nie do końca rozumiem. I czy to znaczy że kość każdego zwierzęcia działała tak samo czy były jakieś konkretne gatunki które wybierano?
No właśnie ta sprawa kości mnie też zastanawia, ale z innej strony. Czy te formuły to były czysto destruktywne czy też pisano w ten sposób zaklęcia ochronne? Bo jakoś mam wrażenie że wszyscy tu głównie o klątwy i wiązanie mówią, a przecież Egipcjanie używali magii też do ochrony, leczenia. I może właśnie ten problem z nadmierną energią dotyczył tez tych ochronnych formuł - zbyt mocna ochrona to też jakiś problem?
właśnie o to chodzi ze egipcjanie mieli pojęcie o balansie. nie chodzi tylko o to czy energia jest zła czy dobra, ale czy jest w proporcji. to mi przypomina jak sie robi rytuały na odpędzenie i ktoś przesadza z intensywnością - potem rzeczywiscie może sie zdarzyc ze coś poszło za daleko. miałam raz sytuację gdzie robiłam rytuał oczyszczający i poczułam ze cos sie zrobiło jakby zbyt gęste w pokoju, nie złe, ale przytłaczające. to chyba podobny mechanizm
Słuchajcie, to jest ciekawy wątek ale mam wrażenie że trochę mieszamy dwie rzeczy - to co wiemy z archeologii i egipskich tekstów, i nasze własne interpretacje energetyczne. Sugilitka, Twoje doświadczenie jest Twoje i nie mówię że nieprawdziwe, ale to nie jest dowód na to jak działała starożytna heka. Czy ktoś może wskazać konkretny tekst egipski który opisuje ten problem "zbyt aktywnej" formuły? Bo na razie dużo tu teorii a mało źródeł.
To co napisał Czesław o Papirusie Westcar jest bardzo ciekawe, bo właśnie szukałam czegoś konkretnego na ten temat. Mam to w notatkach jako jeden z niewielu tekstów gdzie wyraźnie widać że Egipcjanie mieli świadomość stopniowalności siły formuły. Ale mam pytanie - czy Dżedi odmawiał użycia formuł w ogóle, czy tylko w pewnych okolicznościach? Bo to robi dużą różnicę dla tematu o nadmiarze.
ale czy to na pewno temat "nadmiaru" czy raczej etyki? bo te dwie rzeczy to jednak co innego. Egipcjanie mogli po prostu mieć zakaz z powodów moralnych, nie energetycznych. Mnie bardziej interesuje czy mieli jakiś odpowiednik tego co my byśmy nazwali "wypaleniem" po zbyt intensywnym rytuale.
O, to jest naprawdę ciekawe pytanie Magusie. I powiem wam że jest na nie coś w rodzaju odpowiedzi w tekstach. Kapłani Sekhmet, a ona to bogini zarazy i niszczycielskiej siły słońca, musieli przechodzić specjalne rytuały wyciszające po odprawieniu określonych ceremonii. Sekhmet była taka dwubiegunowa - jej nadmiar powodował chorobę i śmierć, jej deficyt też. Kapłani musieli regularnie "opróżniać" to co w sobie zbierali podczas kontaktu z jej energią.
ojej, kapłani Sekhmet to brzmi niesamowicie, nie wiedziałam że mieli takie specjalne procedury oczyszczające! To znaczy że starożytni Egipcjanie mieli świadomość że kapłan to nie jest tylko pośrednik ale też "zbiornik" który może być przeciążony? To jest chyba to samo co mówimy dzisiaj o energetycznym wypaleniu podczas intensywnej pracy z klientem. Piękne że to było wiadomo już tak dawno temu.
matko, to co opisuje Judytka z tymi zakazami po rytuale to mi wygląda bardziej jak taboo niż jak zarządzanie energią. Taboo to są zakazy kontaktu żeby nie przenieść czegoś niebezpiecznego na wrażliwe osoby. Takie rzeczy są w mnóstwie kultur bez żadnego związku z Egiptem. Czy ktoś wie czy teksty naprawdę używają jakiegoś pojęcia które by wskazywało na "nadmiar" a nie na "nieczystość rytualną"?
To "zostawić otwarte" to jest klucz dla mnie. Wyobrażam sobie taki zapis na kości który działa jak drzwi - formuła otwierająca i zamykająca. jeśli ktoś zrobił tylko tę pierwszą część, albo zamknięcie było słabe, to przepływ trwał. Nie wiem czy to jest zgodne z tekstami ale na poziomie logiki wewnętrznej tego systemu to ma sens.
a czy te formuły zamykające o których pisała Eugenka to były zawsze na tym samym nośniku co samo zaklęcie? Bo jeśli ktos zapisał coś na kości a formułę zamykającą na papirusie który się zniszczył, to czy kość "działałaby dalej"? Pytam bo to byłoby dramatyczne w kontekście wykopalisk.
hej, wchodze bo mi ktos ten watek polecił i mam takie przemyslenie. Te kości to wgl mogły byc "naladowane" samym aktem pisania, bo pismo hieroglificzne to juz samo w sobie byl rytuał. Kazdy hieroglif to bylo wejście w określony stan świadmości przy rysowaniu. Wiec moze problem "nadmiaru" zaczynal sie juz podczas samego pisania a nie dopiero przy uzyciu.
Przyjmuję to, ale wracajac do meritum, bo interesuje mnie strona praktyczna. Mamy formułę na kości, jest aktywna, nie ma zamknięcia. Co Egipcjanin mógł zrobić żeby to zatrzymać? Eugenka pisała o formułach zamykających, Telimena wcześniej o tarcze które działają za mocno. Czy były jakieś interwencje awaryjne w tym systemie?
Zniszczenie nośnika to jest logika materialna. ale imię zapisane i wypowiedziane juz istniało w rzeczywistości duchowej żeby użyć naszych kategorii. Rozbicie kości mogło zamknąć jeden kanał ale nie usunąć tego co juz zostało uruchomione. Stąd pewnie te formuły zamykające - działały na poziomie gdzie fizyczne zniszczenie nie sięgało.
Może się wtrącę, ale to co Kianitka napisała trochę mnie przeraziło. Czyli jak ktoś teraz znajdzie taką starą kość z hieroglifami to może "aktywować" coś co było napisane tysiące lat temu? 🙂 to jest mozliwe?
Hm. Sugilitka, z całym szacunkiem, to jest twoje przekonanie a nie fakt. Nie mamy żadnej wiedzy o tym jak "starzeje się" potencjał zaklęcia zapisanego na trwałym nośniku. Wandka pyta o coś co w obrębie wierzeń egipskich jest po prostu otwartym pytaniem. nie wiadomo. I to "nie wiadomo" jest uczciwą odpowiedzią.
i właśnie to jest sedno, Wandka_B ma rację ze to nie jest trywialne pytanie. Nie wiemy czy "intencja" jest warunkiem koniecznym do aktywacji czegoś co leży uśpione. Może jest, może nie. Sugilitka zakłada że energia stygnie bez uwagi, ale to jest model oparty na pewnych współczesnych założeniach, a nie na tym co Egipcjanie sami myśleli o trwałości swojej magii. 😀 Oni chyba zakładali że jest trwała, stąd cały trud wkładany w niszczenie execration texts.
Otóż to, ten punkt z niszczeniem to jest kluczowy. Jeśli by zakładali że zaklęcie wygasa samo z czasem, to po co ceremonialne rozbijanie, zakopywanie w ziemi, czasem w kilku etapach? To jest pracochłonne. Logika tekstów zdaje się mówić że nośnik aktywny pozostaje aktywny dopóki nie zostanie celowo unieszkodliwiony. To jest taka "opt-out" koncepcja magii, nie "opt-in".
