Szczerze mówiąc tradycja nie przewidywała zamienników bo tradycja powstawała w świecie gdzie dostęp do łąki był normalny. Hydrolat jako substytut to współczesna adaptacja, nie tradycja. Można ją stosować, ale nie powinniśmy udawać że to to samo. Cyprysik dobrze to opisuje - rozumiesz intencję, adaptujesz praktykę. To uczciwe podejście.
Zastanawia mnie czy ta adaptacja nie jest właśnie naturalnym procesem żywej tradycji? Babcie zbierały rose z łąk bo miały łąki. Gdyby żyły dziś w Warszawie pewnie też by szukały sposobu. Tradycja która nie potrafi się adaptować do warunków zamiera, a to chyba nie jest cel.
czytam caly watek i jedno mnie nurtuje. tu sie mowi ze rosa majowa jest do urody a kupalna do oczyszczenia. ale czy moge zbierac rose w lipcu albo sierpniu? czy taka "zwykła" letnia rosa cokolwiek znaczy czy sie ja po prostu ignoruje w tradycji
a co z rosa jesienną? Nastka wymieniała wczesniej że jest rzadziej zbierana ale nie powiedziała właściwie dlaczego. Czy chodzi o to ze energia jest inna - "opadajaca" zamiast wznoszacej? bo to brzmi logicznie jak sie myslj o cyklach roku
ooo to jest ciekawy trop! Ja nigdy nie myślałam o rósie pod kątem faz księżyca, zawsze traktowałam ją jako osobny temat. A czy rosa zbierana w czasie pełni ma jakieś szczególne właściwości? Czy faza księżyca w ogóle tu działa, czy liczy się tylko pora roku i pora dnia?
Faza księżyca i pora roku to dwie różne warstwy. Działają razem, nie zamiast siebie. Rosa zbierana o świcie podczas pełni w maju to zupełnie co innego niż ta sama majowa rosa przy nowiu. Pełnia daje jej więcej "nasycenia", nów - więcej ukrytego potencjału, który dopiero będzie się rozwijał. To nie jest tak że jedno ważne, drugie nie.
No niech ci bedzie, ale czy to nie zaczyna byc troche przekombinowane? faza ksiezyca, pora roku, pora dnia, jakie ziele, czy buty masz czy nie... ile tych zmiennych moze byc zanim powiemy ze zebralismy rose "poprawnie". Pytam bez ironii, naprawde chce wiedziec gdzie jest rozsdna granica
Ta herbata to świetne porównanie! Ale teraz mam pytanei do Orakliny - powiedziałaś że nów daje "ukryty potencjał który będzie się rozwijał". To znaczy że rosa zbierana przy nowiu lepiej nadaje się do inicjowania nowych rzeczy? Tak to rozumiem?
Mam tu małe zastrzerzenie bo troche inaczej to rozumiem. Nów to nie tylko "poczatek" ale też niewidoczność, tajemnica, rzeczy ukryte. Wiec rosa z nowiu mogłaby też sluzyc do pracy z rzeczami ktore chcemy zachowac dla siebie, nie ujawniać. Nie tylko nowe inicjatywy ale też ochrona tego co jest
Jasne. Radzislawa ma racje i to ciekawe rozróżnienie. Sama używam wody nowiu do pracy z tym co prywatne, nie publiczne. Nigdy nie przełożyłam tego na rose ale ma sens. Mam pytanie do reszty - czy ktoś prowadzi notatki kiedy zbierał i jak rose i czy widać jakieś wzory po dłuższym czasie? Bo ja bym zaczęła takie notatki prowadzić ale nie wiem co zapisywać żeby było użyteczne.
Bez to ciekawy wybór do zbierania rosy. W tradycji słowiańskiej bez czarny rzeczywiście był rośliną o silnych konotacjach granicznych - granica między żywymi i umarłymi ale też ochrona domu. Rosa z bzu zbierana na Dziady albo w okolicach przesilenia jesiennego miałaby bardzo specyficzny charakter. Zastanawiam się czy ktoś to próbował i czy jest jakaś tradycja za tym stojąca czy to raczej własne intuicje.
No bo właśnie... i tu znowu wracamy do tego samego problemu co wcześniej w tym watku. "Kilka kobiet na Podlasiu" to nei to samo co tradycja z głębokimi korzeniami. Nie mowie ze to złe, mowie ze warto rozróżniać. Intuicja zbiorowa która sie powtarza moze byc cenna ale nazywanie jej starą tradycja to naduzycie.
Diablica, ale w którymś momencie każda tradycja zaczęła się od czegoś - od obserwacji, intuicji, powtórzenia. Nie istnieje tradycja która "zawsze była". Linia musi gdzieś startować. Pytanie jest chyba o to ile czasu i ile powtórzeń potrzeba żeby coś stało się tradycją, nie czy w ogóle może nią być.
Kornelka mówi rozsądnie, ale jest różnica między "ta wiedza ma 50 lat i pochodzi od konkretnych kobiet z konkretnego miejsca" a "to stara słowiańska tradycja". Pierwsze jest uczciwe i cenne. Drugie jest marketing. I na tym forum bardzo często te dwie rzeczy się miesza, nie tylko w tym wątku.
tylko czy możemy sie zgodzić że bez względu na to skąd pochodzi ta wiedza o rósie z bzu, ona ma wartość praktyczną? Bo czuję ze ta dyskusja o autentyczności tradycji jest ważna, ale trochę nas odciąga od sedna. Ktoś zna inne rośliny z których warto zbierać rose i dlaczego?
ja chciałam zapytać właśnie o to! czytałam gdzieś że rosa z płatków róży jest szczególna ale nie wiem czy chodzi o zebrana z kwiatów dosłownie, czy z liści pod krzewem różanym. to ma chyba znaczenie?
tak w ogóle, pipetą?! nigdy bym nei wpadła. Ale brzmi jak coś z laboratorium bardziej niż z rytuału. Nastka, czy to nie zaburza jakoś energii rosy że używasz tak "nienatualnego" narzędzia?
Muszę przyznać że ta rozmowa o roślinach i ich właściwościach przy zbieraniu rosy otwiera zupełnie nowy wymiar dla mnie. Ja zawsze myślałam o rósie jako czemuś jednorodnym, tymczasem wygląda na to że to co zbierasz zależy bardzo od podłoża. Czy jest jakieś zestawienie roślin i ich "właściwości" dla rosy? Albo ktoś mógłby zrobić mini-listę na podstawie tej rozmowy?
Mini-lista to dobry pomysł ale podejrzewam ze nikt jej nie zrobi bo każda osoba tu ma trochę inne odczucia i nakładanie tego w jedną listę dałoby fałszywe wrażenie ze to jest jakaś ustalona klasyfikacja. Trawa - ogólna, bez - granica i ochrona, róża - miłość i delikatność. Brzmi ładnie ale to trzy osoby z roznych tradycji i intuicji. Nie można tego sprzedawać jako system
Krysztal, mam wrażenie że trochę za ostro to traktujesz. Nikt tu nie mówi że to "system", ludzie dzielą się obserwacjami. Czy każda obserwacja musi mieć referencje żeby była wartościowa na forum? Serio pytam, bo czuję że ta dyskusja zaczyna się kręcić w kółko między "podziel się doświadczeniem" a "udowodnij że to tradycja".
ale to troche paranoidalne podejscie nie? W takim razie wogóle nie mozna niczego zapisywac i dzieic sie bo ktos moze to przeinterpretowac. to nie rozwiazuje problemu, tylko blokuje wymiane wiedzy
Mysle że Lechita i Krysztal mają rację jednocześnie - i to nie jest sprzeczność. Można dzielić się obserwacjami ale z wyraźnym "to moje doświadczenie, nie reguła ogolna". Problem nie w dzieleniu ale w tym jak to jest przedstawiane. Jak Nastka mowi "używam rosy z bzu do pracy z przodkami" to jest jasne ze to jej praktyka. Jak ktos pisze "rosa z bzu służy do kontaktu z przodkami" bez podmiotu - to już inaczej brzmi
o rety, dokładnie to. I wracając do meritum - bo chciałam zapytać coś innego: czy ktoś zbierał rose z roślin które nei są oczywiste? Nie trawnik, nie ogród, ale np. mech, paproć, skały pokryte porostem? Ciekawi mnie czy jest jakaś tradycja zbierania rosy ze środowiska leśnego, nie tylko łąkowego.
Zbierałam pare razy z paproci i to jest inne doznanie niz z trawy. Trudniejsze technicznie bo paprocie rosną w cieniu wiec rosa jest późniejsza i mniej jej. Ale jakościowo miałam wrażenie ze ta rosa ma "leśny" charakter, cięzszy, bardziej zwiazany z ziemią i z tym co pod ziemią. Nie wiem czy to tradycja ale to co czułam.
Mam trochę inne pytanie, może głupie, ale czytam ten wątek od jakiegoś czasu i zastanawiałem się - czy jest jakiś szczególny sposób żeby "aktywować" zebraną rose? Czyli nie tylko zebrać i zastosować, ale zrobić coś żeby ją naładować intencją przed użyciem. Albo to już automatycznie działa przez sam akt zbierania? 😀
a czy rosa zebrana przez kogoś innego i nam przekazana działa tak samo? Pytam bo mam koleżankę która ma ogród i mogłaby zbierać dla mnie ale zastanawiam sie czy to w ogóle ma sens skoro to nie ja zbieram
ojej, nigdy bym nie pomyślała że to aż takie zniuansowane. Czytam ten wątek chyba z godzinę i teraz mam pytanie na które nie widzę odpowiedzi wcześniej - ile czasu można przechowywać zebrana rose? Czy ona "traci moc" po jakimś czasie jak inne wody rytualne?
