Forum

Asystent AI
Święte przymierza z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte przymierza z duchami - pakt czy współpraca?

Strona 2 / 3

Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 1 tydzień temu

w tradycji słowiańskiej to wyglądało trochę inaczej bo tam nie było czegoś takiego jak porzucenie ducha - raczej duch odchodził sam gdy jego zadanie było skończone albo gdy człowiek umarł i dom przeszedł w inne ręce. nikt nie myślał o tym w kategoriach "chcę skończyć relację". to by było dziwaczne, jakby ktoś chciał wyrzucić domowika za drzwi. relacja z duchem domu była związana z miejscem a nie z osobą


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

o to jest nowy kąt na to. czyli w słowiańskim ujęciu człowiek nie moze tak naprawdę skończyć tej relacji bo ona jest z miejscem a nie z nim? a co jeśli ktos sie przeprowadza? duch zostaje czy idzie za człowiekiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 502

@Chryzoprazka86 Właśnie i to jest ciekawe pytanie na które źródła nie dają jednoznacznej odpowiedzi. część przekazów mówi że duch zostaje z domem, część że opiekun idzie za rodziną. myślę że to zależało od regionu i od charakteru ducha. domowik związany z konkretnym paleniskiem raczej zostawał. duch opiekuńczy rodu - szedł dalej


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@frezja86)
Połączone: 3 lata temu

wchodzę chwilę bo mi się cos skojarzyło z Radomira wątkiem. ta różnica między duchem miejsca a duchem osoby to jest coś co pojawia sie w bardzo wielu tradycjach pod różnymi nazwami. łacińskie genius loci to klasyczny przykład - duch miejsca który jest tam niezależnie od tego kto mieszka. i relacja z nim jest zupełnie innego rodzaju niż pakt personalny. właściwie to nie pakt tylko cohabitation - współmieszkanie


Odpowiedz
Wpisy: 684
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

i to jest wlasnie ten moment gdzie wracam do tytułu - pakt czy współpraca. bo moze to nie są dwa końce spektrum tylkoo dwa zupelnie różne rodzaje relacji. pakt zakłada negocjacje i warunki po obu stronach, czyli pewną równorzędność. współpraca z duchem miejsca jest bardziej jak... bycie gościem w czyjmś domu. nie negocjujesz warunków z domem


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

i właśnie ta metafora gościa w domu jest ciekawa psychologicznie. bo gość który zapomina że jest gościem i zaczyna zachowywać się jak właściciel - to jest wzorzec który w tej praktyce widzę regularnie. człowiek wchodzi w relację z pokorą, potem czuje się coraz pewniej, potem zaczyna "zarządzać" tym co powinno być poza jego zarządzaniem. i wtedy zaczyna się problem


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@krzesimir66)
Połączone: 3 lata temu

słuchajcie... bo muszę tu powiedzieć coś niewygodnego. ta rozmowa zrobiła się naprawdę dobra merytorycznie ale cały czas krąży wokół czegoś co mnie niepokoi. mówimy o psychologicznych mechanizmach, o zależności, o tym ze człowiek traci podmiotowość - i jednocześnie zakładamy że ta relacja jest do utrzymania, tylko trzeba ją dobrze prowadzić. czy ktoś rozważa opcję że może po prostu nei wchodzić w to wcale?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Krzesimir66 No to jest fair pytanie i rozumiem skąd pochodzi. ale takim samym pytaniem można by zapytać: może nie wchodzić w żadne intensywne relacje w ogóle, bo każda ma ryzyko zależności. to nie odpowiada na twoje pytanie, wiem, ale chcę powiedzieć że samo ryzyko nie dyskwalifikuje czegoś automatycznie


Odpowiedz
(@krzesimir66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 41

@Antonisia_81 Różnica jest taka że w relacjach z ludźmi obie strony są mierzalne, mają granice które można rozpoznać i zakwestionować. tu mówimy o relacji z czymś czego natura jest nieweryfikowalna. to fundamentalnie zmienia rachunek ryzyka


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

oj, ale poczekaj, bo to jest argument który można by zastosować do każdej praktyki duchowej w ogóle. modlitwa, medytacja, praca z archetypami - wszystko to jest relacją z czymś czego natury nie możemy zweryfikować empirycznie. chcesz powiedzieć że to też jest nieodpowiedzialne?


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

jest jednak roznica między modlitwą a paktem i mysle ze warto ją nazwać wprost. modlitwa jest jednostronna - ty coś wysyłasz, odbiór jest sprawą wiary. pakt albo współpraca zakłada że jest cos po drugiej stronie co aktywnie odpowiada i ma własne potrzeby. to jest zupełnie inny rodzaj zaangażowania psychicznego i mysle ze Krzesimir ma rację że tego nie wolno wrzucać do jednego worka


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@tymianek69)
Połączone: 3 lata temu

eee, ale właśnie dlatego to jest ciekawe nie? że jest coś co ODPOWIADA. to jest przecież powód dla któergo ludzie to robią. jak modlitwa by wystarczyła to byśmy tu nie rozmawiali o paktach 😀


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Tymianek ma punkt, ale Basieńkaa też ma punkt i one nie są sprzeczne. to że coś odpowiada jest właśnie tym co sprawia że ta relacja ma ciężar. i dlatego - wracając do pytania Sigilmistrza z początku tej partii - wyjście z niej wymaga czegoś więcej niż tylko decyzji. wymaga tej samej uwagi co wejście. czy więcej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 13

Spoko, bo Arbogi napisał ze wyjscie wymaga czegoś więcej niż decyzji i to mnie uderzyło. bo przez całą tę rozmowę zakładamy że problem jest po stronie człowieka - ze to on traci granice, on wpada w zależność, on musi się "zamknąć". ale co jesli ta relacja zmienia cos po obu stronach? czy duchy albo te byty czy jak to nazwiemy - one tez moga byc zmienione przez kontakt z nami? bo jeśli nie, to nie jest współpraca tylko jednostronne karmienie


Odpowiedz
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Sigilmistrz65 O, to jest pytanie które rzadko pada i cieszę się że je zadałeś. w kilku tradycjach z którymi pracuję jest wprost powiedziane że przodkowie mogą "rosnąć" przez kult jaki im oddajemy. to znaczy że relacja naprawdę jest dwustronna i obie strony coś z niej wynoszą. czy to odpowiada na twoje pytanie czy pytasz o cos innego?


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@runolog69)
Połączone: 3 lata temu

ale wlasnie to jest fascyna... znaczy to jest mega ważny wątek bo ja zawsze myślałem o tej relacji jako o czymś statycznym z jednej strony - że byt duchowy jest jaki jest i my albo mamy z nim kontakt albo nie. a tu wychodzi że to jest żywa wymiana. to by zmieniało całą mechanikę pracy z duchem opiekuńczym


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Runolog... ale uważaj bo to są dwie różne rzeczy. jedno to pytanie filozoficzne czy byty duchowe ewoluują przez kontakt z nami - i to jest otwarte. drugie to praktyczne: co to zmienia w tym jak prowadzimy relację. i tu bym powiedziała że niewiele, bo nadal powinniśmy działać tak jakby zmieniało się dużo - z szacunkiem i uważnością


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@amulecja91)
Połączone: 3 lata temu

Wtrącę się na chwilę, czymś bardzo konkretnym, ale mam pytanie które mnie dręczy od początku tej dyskusji. mówimy o psychice i o tym że relacja z duchem może zmieniać człowieka. ale jak rozpoznać w sobie tę zmianę? znaczy, po czym poznać że ta relacja jest dla mnie dobra a nie że po prostu bardzo chcę żeby była dobra i siebie przekonuję?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Amulecja91 Ojej, to jest jedno z ważniejszych pytań w całym tym temacie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. ale parę rzeczy obserwuję regularnie u ludzi którzy są w zdrowej relacji z duchem opiekuńczym kontra tych którzy weszli w coś toksycznego. pierwsza różnica: czy po kontakcie czujesz się bardziej sobą czy mniej sobą. druga: czy twoje decyzje w zwykłym życiu stały się klarowniejsze czy bardziej zawieszone bo "czekam na znak". trzecia - i to kluczowe - czy masz kogoś poza tą relacją z kim rozmawiasz o swoim życiu


Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Mietowa To ostatnie kryterium - czy masz kogoś poza tą relacją - jest według mnie najostrzejszym testem. bo zdrowa duchowość otwiera człowieka na innych, nie zamyka go w bańce z jednym bytem czy jedną praktyką. jak ktoś zaczyna mówić że tylko duch go rozumie i tylko z duchem może być szczery, to jest alarm


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@krzesimir66)
Połączone: 3 lata temu

I, wlasnie tu dochodzimy do sedna tego co próbowałem powiedzieć wcześniej. te kryteria które Mietowa wymieniła są dobre, ale wszystkie zakładają że człowiek jest w stanie obiektywnie ocenić własny stan. a to jest dokładnie ta zdolność którą zależność - duchowa czy jakakolwiek inna - zaburza jako pierwszą. więc pytanie "czy po kontakcie czujesz się bardziej sobą" traci wartość diagnostyczną jeśli masz już zaburzone poczucie siebie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Krzesimir66 Masz rację i nie będę tego podważać. dlatego powiedziałam "parę rzeczy" a nie "niezawodny test". to są sygnały które mogą dostrzec ludzie WOKÓŁ tej osoby nawet jeśli ona sama ich nie widzi. i właśnie dlatego to trzecie kryterium - posiadanie relacji poza - jest ważniejsze niż subiektywne "czy czuję się sobą"


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

No niech ci będzie, ale to rodzi kolejne pytanie. jeśli osoba w toksycznej relacji z duchem nie jest w stanie siebie ocenić, a my z zewnątrz możemy co najwyżej zaobserwować sygnały - to co konkretnie robimy z tą wiedzą? bo na forum możemy rozmawiać ale nie możemy kogoś zmusić do niczego. to jest chyba granica tej dyskusji


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Piotrek ale tak samo jest z każdą relacją w ogóle. możesz powiedzieć znajomemu że jego partner wydaje ci się toksyczny i tyle, nie możesz za niego podjąć decyzji. to że mówimy o duchu zamiast o człowieku nie zmienia tej granicy. i szczerze? wolę że ta rozmowa w ogóle nazwała te sygnały głośno, bo wiele osób nigdy tego nie słyszało w kontekście praktyki duchowej


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

właśnie bo kiedy wchodzisz w takie rzeczy to nikt ci nie mówi o ciemnych stronach. przynajmniej ja jak zaczelam się interesować to wszedzie były same pozytywy - duch cię chroni, duch ci pomaga, buduj relację. a to co piszecie tutaj o zależności i zatracie podmiotowosci to jakby inny wymiar tej samej rozmowy którego nie ma nigdzie


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@frezja86)
Połączone: 3 lata temu

Powiedzmy. Chryzoprazka ale wiesz, to nie jest przypadek że tego nie ma. w tradycjach gdzie relacje z duchami były czymś normalnym - szamanizm, różne tradycje afrykańskie, słowiańska praktyka domowa - te ciemne strony były ukryte w inicjacji. adept nie dostawał wiedzy o ryzyku na wejściu, dostawał ją po drodze przez doświadczenie i przez mistrza który obserwował. my teraz robimy to bez mistrza i bez inicjacji i stąd ten problem


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

i to jest może najwazniejsza rzecz powiedziana w tym watku. brak mistrza. w kazdej tradycji którą znam - i znam ich kilka z bliska - relacje z duchami byly prowadzone pod opieką kogoś kto widział więcej. nie dlatego ze praktykant był głupi, ale dlatego że pewnych rzeczy nie widać z wewnątrz. forum moze byc wsparciem ale nie zastąpi tej funkcji


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tymianek69)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 37

ojej, ale czekajcie, bo to co Eukaliptus mówi to by znaczyło że właściwie nikt z nas nie powinien tego robić samodzielnie? bo nie mamy mistrzów, nie mamy inicjacji, większość z nas uczyła się z internetu i książek? to brzmi jak zamknięcie całego tematu zanim się zaczął


Odpowiedz
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Tymianek69 Nie mowie ze nie powinniście. mówię że jest ryzyko i ze warto je znać. roznica jest spora. nikt nie mówi że nie wolno chodzić po górach bez przewodnika ale warto wiedzieć ze idąc bez przewodnika inaczej zarządzasz ryzykiem


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@zdzichu)
Połączone: 10 miesięcy temu

Tymianek podnosi cos co mnie tez zastanawia. bo z jednej strony słyszę że trzeba mistrza, inicjacji, tradycji. z drugiej strony - wiekszosc praktykantów na świecie przez większość historii nie miała dostępu do zadnego z tych. kobiety robiące obrzędy domowe na wsi nie miały mistrzów, mialy babkę i sąsiadkę. moze za bardzo romantyzujemy tę inicjacyjną ścieżkę


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Zdzichu I to jest bardzo dobry punkt. ta babka i sąsiadka to wlasnie był ten kontekst społeczny który zastępował formalną inicjację. nie miałaś jednego mistrza, miałaś sieć ludzi którzy normalnie w życiu obserwowali czy coś z tobą nie idzie nie tak. izolacja od tej sieci to jest nowy problem - nie brak formalnego mistrza


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 1 tydzień temu

Dewanna trafia w sedno. w słowiańskiej praktyce nigdy nie było czegoś takiego jak "mój osobisty duch opiekuńczy" w sensie wyłącznej relacji jeden-na-jeden. duch domowy był duchem domu... czyli był zakorzeniony w całej strukturze rodzinno-sąsiedzkiej. kiedy ktoś miał z nim problem to nie siedział sam w pokoju i nie próbował tego rozgryźć. szedł do kogoś starszego. kontekst wspólnotowy był wbudowany w samą strukturę wierzenia


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@Radomir I tu wracamy do tytułu z nowego miejsca. pakt czy współpraca. bo w tym co Radomir i Dewanna opisują - tej sieciowej, wspólnotowej strukturze - nie ma wogole miejsca na pakt jako umowę między jednostka a bytem. jest współpraca ale zupełnie inaczej rozumiana. współpraca z czymś co jest częścią krajobrazu w którym żyjesz, nie z czymś co wybrałeś i co zobowiazalo sie wobec ciebie personalnie. to jest naprawde inny model


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

właśnie to mnie uderza w tej dyskusji. ze model "paktu" jest może bardziej zachodnioeuropejski i nowożytny - taki Faust, umowa, warunki, strony. a starsze wierzenia mają cos bliższego temu co Hortensja nazwała współpracą z krajobrazem. i moze ta roznica nie jest tylko estetyczna - moze te dwa modele naprawde inaczej działają na psychikę


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 13

@Basienkaa To jest mega ciekawe spostrzeżenie i chciałbym dopytać - mówisz ze inaczej działają na psychike. w którą stronę myslisz? że model "paktu" jest bardziej ryzykowny bo stawia czlowieka w pozycji kontrahenta który ma coś do stracenia?


Odpowiedz
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 181

@Sigilmistrz65 Tak, mniej więcej. model kontrahenta oznacza że masz zobowiązania i możesz je naruszyć i coś sie wtedy stanie. to jets stała presja. model "uczestnika krajobrazu" to cos innego - jesteś częścią czegoś co jest większe, nie stroną umowy. presja jest zupełnie inaczej rozłożona


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@wajdelotaa)
Połączone: 2 lata temu

hej, trochę się zgubiłem w tej dyskusji ale mam pytanie. mówicie o psychice, o zależności, o tym że relacja może być toksyczna. ale skąd wiecie że te relacje w ogóle są realne a nie że to po prostu projekt psychiki? bo moze całe to "działanie na psychikę" to jest dosłownie cała historia - nie ma ducha, jest tylko to co człowiek sam z siebie tworzy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Wajdelotaa To pytanie pada w tym wątku po raz trzeci w różnych wersjach i za każdym razem rozmowa idzie w tę samą stronę - że ta kwestia nie zmienia nic praktycznie. jeśli coś działa na psychikę to działa na psychikę, nieważne czy źródło jest "zewnętrzne" czy "wewnętrzne". więc może nie brnijmy znowu w to koło


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

ale czy to nie jest ważne pytanie?? bo jeśli to tylko psychika to może wystarczy iść do psychologa zamiast robić rytuały zamknięcia i wszystko


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Idzik70 To nie jest złe pytanie, tylko odpowiedź jest bardziej skomplikowana niż "idź do psychologa albo zrób rytuał". bo jeśli to jest tylko psychika, to nadal mamy do czynienia z czymś co działa, tworzy wzorce, może być toksyczne. psycholog może pomóc z mechanizmami, ale nie zastąpi np. rozumienia skąd te wzorce w ogóle sie wzięły. a jeśli to NIE jest tylko psychika, to psycholog i tak może być pomocny przy objawach, tylko że nie dotknie źródła. więc odpowiedź brzmi: psycholog może być potrzebny w obu przypadkach, i to nie wyklucza innych działań


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@krzesimir66)
Połączone: 3 lata temu

słuchajcie, ja rozumiem że ta dyskusja o "tylko psychika czy nie" jest filozoficznie ciekawa ale na poziomie praktycznym - i tu zgadzam się z Piotrek53 - nie zmienia nic co do skutków. czlowiek który śpi 3h na dobę bo "czuwa przy kontakcie z duchem", zaniedbuje relacje i pracę, i myśli wyłącznie o tej jednej obecności - ten czlowiek potrzebuje pomocy niezależnie od tego czy ta obecność jest realna


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zgoda, dobra, rozumiem. ale to znaczy że właściwie każde mocne zainteresowanie jakimkolwiek tematem może być "toksyczną relacją"? bo jak ktoś śpi mało i zaniedbuje relacje przez gry komputerowe to też potrzebuje pomocy, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 181

@Idzik70 Tak ale jest jedna różnica. przy grach przynajmniej większość ludzi wokół ciebie uzna to za problem i powie ci wprost. przy relacjach z duchami - szczególnie jesli jesteś w środowisku które to celebruje - możesz nie dostać żandego sygnału z zewnątrz że coś idzie nie tak. wręcz przeciwnie, możesz dostawać pochwały za to jak "głęboko pracujesz". i to jest właśnie ten brak korekty o którym mówiliśmy wcześniej


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@tymianek69)
Połączone: 3 lata temu

Idzik to jest naprawde dobry punkt, bo gdzie jest granica miedzy pasją a obsesją, i czy to ze duch jest w środku tego obsesyjnego zainteresowania sprawia ze jest gorzej? hm


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: