Forum

Asystent AI
Święte przymierza z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte przymierza z duchami - pakt czy współpraca?

Strona 1 / 3

Wpisy: 684
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ostatnio czytałam sporo o roznych tradycjach pracy z duchami i zaczęłam się zastanawiać nad czymś, co rzadko sie porusza wprost: czy to co robimy nawiązując kontakt z duchami, przodkami, strażnikami miejsc itd. to jest PAKT (czyli coś w rodzaju umowy gdzie obie strony czegoś chcą) czy raczej współpraca na zasadzie wzajemnosci bez żadnego formalnego zobowiązania? Bo te dwa podejścia to moim zdaniem kompletnie różne rzeczy, nawet jesli z zewnątrz wyglądają podobnie. I drugie pytanie, ktore mnie nurtuje od jakiegoś czasu: co taka relacja robi z psychiką czlowieka, ktory ją prowadzi? Bo nie wszyscy wychodzą z tego w jednym kawałku, o ile wiem


Odpowiedz
104 odpowiedzi
Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 1 tydzień temu

No to temat do którego od dawna chciałem usiąść. Bo właśnie w słowiańskich wierzeniach ta granica jest strasznie płynna. Weź chociażby domowika, opiekuńczego ducha domu. Człowiek go karmi, zostawia mu mleko albo coś słodkiego, dba żeby miał swój kąt, a domowik w zamian pilnuje obejścia, ostrzega przed nieszczęściem. Pakt? Współpraca? Nie wiadomo. Nikt nigdy nie podpisywał żadnej umowy, ale obie strony wiedziały co do czego. 🙂 Chyba najbliżej temu do niepisanej umowy sąsiedzkiej niż do paktu z diabłem jak to sobie wyobraża Hollywood.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@frezja86)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie bo to zależy mega od tradycji z której wychodzimy i warto to rozdzielić. W tradycji zachodniej hermetycznej (Goecja, praca z demonami/aniołami grimuarów) to jest bardzo wyraźnie pakt, są pieczęcie, umowy, warunki, terminy. W szamanizmie syberyjskim czy amazońskim to jest bliżej sojuszu, szaman ma duchy pomocnicze, które działają z nim bo jest wzajemność i szacunek, nie dlatego ze podpisał cyrograf. W candomblé i voodoo orixas i loas mają swoich sług, a relacja jest oparta na dawaniu i braniu, ofiarach, ceremoniach, tańcu. Każda z tych ścieżek inaczej rozumie tę relację. Wrzucanie ich do jednego worka "pakt albo współpraca" trochę miesza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Frezja86 Masz rację że tradycje to rozdzielają inaczej, ale jest coś co je łączy bez względu na kulturę: każda forma pracy z bytami zakłada jakiś obowiązek po stronie człowieka. Czy to ofiara, rytuał, post, przestrzeganie tabu, cokolwiek. I właśnie to "cokolwiek po twojej stronie" jest kluczem do rozróżnienia. Pakt w ścisłym sensie to umowa dwustronna gdzie OBIE strony mają sprecyzowane prawa i obowiązki, i są jakieś konsekwencje za złamanie warunków. Współpraca to luźniejsza relacja wzajemności, gdzie granice są bardziej elastyczne. Problem w tym że ludzie często zaczynają od "współpracy", a nie wiedzą kiedy wchodzą w coś co bardziej przypomina pakt


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@amulecja91)
Połączone: 3 lata temu

Hmm, trochę się gubię w tej terminologii jeśli mam być szczera. Mam na myśli, skąd wiadomo kiedy jest "pakt" a kiedy "współpraca"? Czy jest jakiś konkretny sygnał, coś co to wyraźnie zaznacza? Bo czytałam gdzieś że sama intencja przy pierwszym kontakcie ma ogromne znaczenie i że jeśli ktoś zaczyna z pozycji proszącego to jest inaczej niż jeśli zaczyna z pozycji partnerskiej. Ale czy to wystarczy żeby odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie o sygnały jest dobre ale troche odwraca kolejność. Zanim czlowiek zacznie szukać sygnałów, powinien zapytać siebie czego tak naprawdę chce od tej relacji i co jest gotów oddać. bo wiekszosc problemów psychicznych jakie widzę u osób pracujących z duchami bierze sie nie z samej relacji, tylko z tego że człowiek wszedł nie wiedząc co wchodzi. Zaburzenia snu, trudności z rozróżnieniem co jest własnymi myślami a co "przychodzi z zewnątrz", poczucie że jest się obserwowanym, problemy z koncentracją w codziennym życiu. To nie są oznaki złego paktu, to są oznaki złego przygotowania.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@krzesimir66)
Połączone: 3 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam pewną uwagę. Dużo tu mówite o "relacji z duchami" jakby to był ustalony fakt, a pytanie jest tylkoo techniczne, pakt czy współpraca. Ale może warto zatrzymać sie na chwilę i zapytać skąd wiadomo że po drugiej stronie w ogole jest jakaś odrębna inteligencja, a nie projekcja własnej psychiki? Szczególnie że wszystkie te objawy które Eukaliptus wymienia, dezorientacja, poczucie bycia obserwowanym, mieszanie źródeł myśli to są też klasyczne symptomy dysocjacji albo przeciążenia psychicznego. nie twierdzę że jedno wyklucza drugie ale pytanie o psychikę które Hortensja_D zadała na początku jest ważniejsze niż sie wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

No i tu Krzesimir wchodzi z buta 🙂 Ale rozumiem skąd to podejście. Tylko patrz, w każdej tradycji gdzie taka praca jest praktykowana od pokoleń, mają sposoby żeby rozróżnić "to jesteś ty" od "to coś innego". W szamanizmie to jest cała nauka, nie wchodzi się w to na odczucie. Są testy, jest mistrz, jest długi czas przygotowania. Problem nie jest w tym czy duchy są realne czy nie, problem jest w tym że dziś ludzie próbują robić te rzeczy bez żadnego systemu bezpieczeństwa, bez tradycji, bez nauczyciela, bo przeczytali coś w necie albo w jakiejś książce. I wtedy rzeczywiście nie wiadomo co jest czym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krzesimir66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 41

@Dewanna No właśnie o to mi chodziło, ze brak systemu bezpieczeństwa to jest realny problem niezależnie od tego jak interpretujemy co sie dzieje. Więc może zamiast pytania "pakt czy współpraca" ważniejsze jest pytanie: jak pracować z tymi doświadczeniami tak zeby nie skończyć z rozsypaną psychiką?


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Chcę tu dorzucić coś o samej psychice, bo to jest w temacie. W psychologii analitycznej Junga jest pojęcie autonomicznych kompleksów, czyli takich treści psychicznych które zachowują się jakby miały własne życie i własną wolę, i które mogą wchodzić w dialog z ego. Jung nie wykluczał że doświadczenia mistyczne mają realny wymiar, ale też twierdził że psychika jest wystarczająco złożona żeby produkować coś co wygląda jak obca inteligencja. Co ciekawe, sam to doświadczył podczas "Czerwonej Księgi". Tak więc niezależnie od interpretacji, praca z tym materiałem jest zawsze też pracą z głębokimi warstwami psychiki. I to może być piękne, ale i destabilizujące.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@Mietowa To jest wlasnie ten watek który mnie ciągnie. Bo czy nie jest tak, ze niezależnie od ontologii, przeżycie relacji z "duchem" działa na psychikę jak każda inna intensywna relacja? Może nawet silniej bo nie ma zadnych zwykłych spolecznych korekt. Jesli jesteś w bliskiej relacji z człowiekiem to otoczenie widzi, komentuje, pyta, daje feedback. jeśli jestes w relacji z duchem to jesteś z tym sam. I wlasnie to mnie zastanawia: izolacja tej relacji.


Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Hortensja_D Hej, wchodzę tu ze swojej strony bo mam kilkanaście lat praktyki i coś o tym wiem z własnego doświadczenia a nie tylko z teorii. Ta izolacja o której piszesz Hortensja_D to jest realne ryzyko i byłam świadkiem jak niszczyła ludzi którzy skądinąd mieli dobre intencje. Znam kobietę, nie będę gadać co za tradycja, która przez kilka lat budowała relację z jednym konkretnym duchem, coraz głębszą, coraz bardziej ekskluzywną, aż w końcu wszyscy żywi ludzie wokół niej stali się mniej ważni niż ta relacja. Rodzina, praca, wszystko poszło na bok. Teraz powie mi ktoś że to był zły duch? Może. Ale może to było po prostu niezdrowe przywiązanie które dało sobie formę duchową.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@runolog69)
Połączone: 3 lata temu

Ojej ale to co opisujesz Cykoria to nie musi byc wina samej praktyki, prawda? Tak jak każde intensywne zajęcie moze wciągnąć za mocno, muzyk który żyje tylko muzyką, sportowiec który nie ma nic poza treningiem. Może problem jest gdzie indziej, w osobowości, w tym czego dana osoba szuka w tej relacji, a nie w samej praktyce. bo ja znam ludzi którzy pracują z duchami od lat i są bardzo zakorzenieni, mają rodziny, pracują, normalnie funkcjonują


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Runolog69 Dokładnie o to mi chodzi, że to nie jest tak prosta analogia. Muzyk który za bardzo gra to nie ma po drugiej stronie czegoś co CHCE żeby grał. A w relacji z duchem, szczególnie jeśli to jest forma zależności czy paktu, po drugiej stronie może być coś co aktywnie wzmacnia tę obsesję. Tego nie ma przy skrzypcach. Stąd moje zdanie że ta relacja wymaga regularnego "sprawdzania stanu", nie możesz wejść i zostawić żeby się toczyła sama.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

A macie jakiś konkretny sposób na to "sprawdzanie stanu"? Bo okej, rozumiem że to ważne ale jak to wygląda w praktyce? Pytam serio, bo sam pracuję od jakiegoś czasu z własną praktyką i nie bardzo wiem jak weryfikować czy jestem jeszcze "ja" w tym wszystkim.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Piotrek53 To jest bardzoo dobre pytanie i cieszę się że je zadajesz. Podstawowy test który stosuję to pytanie: czy ta praktyka sprawia że jestem bardziej skuteczny i obecny w zwykłym życiu, czy mniej? Jeśli po sesji z duchami wracam do codzienności z większą energią i jasnością to znak że relacja jest zdrowa. Jeśli codzienna rzeczywistość zaczyna mi sie wydawać bladą kopią tego co dzieje się "tam", albo jeśli zaczyna mi się wydawać że tylko tam jestem prawdziwym sobą, to alarm. Drugie pytanie: czy mogę tę praktykę przerwać na miesiąc bez poczucia że coś mi się rozsypuje? jeśli nie, to znak ze coś jest nie tak z równowagą.


Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

Wracam do tego co Arbogi pisał wcześniej, tego testu czy po sesji jestem bardziej czy mniej obecny w życiu. Próbowałem to stosować i mam problem, bo nie zawsze wiadomo od razu. Czasem po kilku dniach okazuje się że coś drgnęło w dobrą stronę, a czasem właśnie po tych kilku dniach widzę że się gdzieś wciągnąłem. Czy jest jakiś krótszy horyzont czasowy który możesz polecić?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Piotrek53 To jest dobra obserwacja, że efekty nie zawsze są natychmiastowe. Ale jest pewna rzecz której uczę sie od dłuższego czasu i ona działa szybciej. Zaraz po każdej sesji, jeszcze przed wstaniem z miejsca, zadaję sobie jedno pytanie: czy chcę teraz wrócić do zwykłego życia, tak po prostu, bez żalu? Jeśli odpowiedź brzmi nie albo jest opóźniona, już to jest sygnał. Nie wyrok, tylko sygnał że coś warto sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i mam jedno pytanie które jakoś umknęło w tej dyskusji. Wróćmy do samego początku, do tematu: czy duchom w ogóle MOŻNA zaproponować "współpracę" na warunkach które się samemu ustala? Bo mam wrażenie że w wielu tradycjach to nie tak działa, tzn. człowiek nie wybiera warunków, on odpowiada na ofertę albo prosi o przychylność, ale nie negocjuje jak równy z równym. Czy jest jakaś tradycja gdzie człowiek rzeczywiście wchodzi jako partner który może powiedzieć "nie, tych warunków nie akceptuję"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frezja86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 90

@Dezydery W szamanizmie tlingitów i innych ludów północy jest coś takiego że szaman może odrzucić ducha który próbuje nawiązać kontakt jeśli uzna że to nie jest odpowiedni sojusznik. Odrzucenie jest możliwe i jest częścią tradycji. Podobnie w niektórych nurtach ceremonialnej magii zachodniej, tam dosłownie zaklina sie byt do posłuszeństwa i dyktuje warunki, co oczywiście samo w sobie jest kontrowersyjne i wymaga naprawdę solidnej wiedzy żeby nie skończyć tragicznie. więc krótko: tak, są tradycje gdzie człowiek ma realną moc sprawczą po swojej stronie, ale to nie jest reguła i nie jest to dla każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie do Frezja albo Arbogi bo wy wydajecie się znać te rzeczy od strony konkretnych tradycji: czy jest jakaś zasada w tych systemach, która mówi co można a czego nie można żądać od ducha w ramach paktu czy współpracy? Bo intuicja mi mówi że proszenie o drobne rzeczy to jedno, ale już proszenie o wpływanie na innych ludzi bez ich wiedzy to zupełnie inna kategoria etyczna i pewnie też inaczej oddziałuje na tego kto prosi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Selena97 Dotknęłaś sedna. To jest wlasnie ta linia której przekroczenie zmienia charakter całej relacji. Większość tradycji rozroznia pracę "na siebie", czyli ochrona, uzdrowienie, wiedza, od pracy "na kogos innego bez zgody". to drugie w prawie kazdym systemie traktowane jest jako cos co zmienia rodzaj zobowiazania. Żądasz więcej? Dajesz wiecej. A co dajesz kiedy prosisz ducha zeby wplynal na wolę innej osoby? To już jest oddzielny długi temat ale krótko: koszty tej transakcji sa zwykle ukryte i pojawiają sie z opóźnieniem


Odpowiedz
(@amulecja91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 59

@Eukaliptus Okej to rozumiem, ta linia między pracą na siebie a pracą na kogoś bez zgody. Ale mam pytanie bo nie jestem pewna, co to znaczy w praktyce. Jeśli proszę ducha żeby pomógł mi przyciągnąć kogoś do siebie, to jest praca na siebie czy na tę drugą osobę? Bo technicznie chodzi o mnie, ale efekt dotyczy kogoś innego bez jego wiedzy. Gdzieś ta granica jest rozmyta chyba?


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

No to jest właśnie to pytanie które co chwilę wraca w każdej dyskusji o pakcie i współpracy, i szczerze mówiąc nie ma na to jednej odpowiedzi bo tradycje różnie to tną. Ale generalnie większość systemów z którymi miałam do czynienia mówi tak: jeśli twoja prośba wymaga że ktoś zmieni swoje zachowanie, swoje uczucia, swoją wolę bez jego świadomości, to już jesteś po tej drugiej stronie linii. Nie ważne jak to sobie opiszesz w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 1 tydzień temu

Słuchajcie, dorzucę coś ze słowiańskiego kąta bo trochę siedziałem w tych źródłach ostatnio. W tradycji słowiańskiej relacja z duchem opiekuńczym, czy to domowik, czy jakiś inny wędrowny duch, była w gruncie rzeczy kontraktem wzajemnym, ale opartym na darze a nie na transakcji. Czyli nie: daję ci x, ty dajesz mi y. Raczej: czczę cię i karmię, a ty z natury swojej mnie chronisz. To jest subtelna różnica ale ona zmienia całą logikę tej relacji. Czy to w ogóle jeszcze można nazwać paktem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frezja86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 90

@Radomir To jest dokładnie ta różnica między logiką daru a logiką umowy o której Mauss pisał i która w religioznawstwie sporo tłumaczy. W logice daru obie strony są ze sobą związane wlasnie dlatego że dar nie jest nigdy całkowicie odwzajemniony, zawsze coś wisi w powietrzu. I ta niezamknięta pętla to jest właśnie to co podtrzymuje relację. Pakt zamknięty, wykonany i zakończony - relacja się kończy. Dar niezamknięty - relacja trwa.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@wajdelotaa)
Połączone: 2 lata temu

hmm okej ale jak to sie przekłada na codzienna praktyke? znaczy mam na mysli ze jesli ktos chce zaczac prace z duchami to co, poprostu zaczyna zostawiac jedzenie i to wystarczy? bo to brzmi jakos zbyt prosto


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Haha, no tak, i złoto i srebro też możesz zostawić, to może z nich ktoś coś złowi. Wajdelotaa, nie obraź się za sarkazm ale to jest właśnie ten rodzaj myślenia który potem prowadzi do problemów. Zostawianie ofiary bez żadnego kontekstu, bez relacji, bez zrozumienia czemu i komu, to jest jak wysyłanie mejla na losowy adres i czekanie na odpowiedź. Forma bez treści. Wszystkie tradycje które traktują taką pracę poważnie mają tygodnie, miesiące przygotowania zanim w ogóle dojdzie do pierwszego kontaktu.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Chcę wrócić na chwilę do wątku psychologicznego bo myślę że coś ważnego zostało tylko napoczęte. Hortensja pisała o tym ze relacja z duchem działa na psychikę jak każda intensywna relacja. Ale jest jedna rzecz którą warto tu dorzucić: zwykłe relacje mają tarcie. Druga osoba się sprzeciwia, ma własne potrzeby, zawodzi nas, nie rozumie. To tarcie jest trudne ale ono też nas buduje i weryfikuje. W relacji z duchem, szczególnie w logice współpracy a nie paktu, to tarcie może znikać. I wtedy psychika może zacząć traktować tę relację jako jedyną bezpieczną. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@Mietowa Tak i to jest chyba ten moment kiedy współpraca staje sie zależnością bez ze czlowiek zauważy. Bo jesli jedyna relacja gdzie czujesz sie rozumiany jest ta z duchem to nie masz juz żadnego powodu zeby inwestować w relacje z ludźmi. I paradoksalnie im lepsza ta relacja z duchem, tym większa izolacja w ludzkim świecie. Widzialas to klinicznie czy raczej w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Widziałam w pracy, i tak i tak. I za każdym razem wyglądało podobnie: najpierw wielka ulga że jest coś co nie ocenia, nie zawodzi, nie odchodzi. Potem stopniowe wycofywanie z relacji z ludźmi bo są trudniejsze i mniej satysfakcjonujące. Potem na końcu poczucie że tylko ten kontakt jest prawdziwy. Nie mówię że tak zawsze i ze to jest nierozerwalnie związane z samą praktyką. Mówię że to jest jeden z wzorców który warto wiedzieć zeby go rozpoznać u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@runolog69)
Połączone: 3 lata temu

Ale chwila bo to trochę tak jakbyśmy mówili że medytacja jest niebezpieczna bo ktoś może się w niej zamknąć i odciąć od świata. To jest prawda, ale to nie dyskwalifikuje samej medytacji, tylko mówi coś o tym konkretnym człowieku w tym konkretnym miejscu jego życia. nie każda intensywna relacja z wymiarem duchowym musi prowadzić do izolacji. U mnie jest wrecz odwrotnie, po głębokiej pracy jestem bardziej otwarty na ludzi nie mniej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Runolog69 No to pięknie że u ciebie tak, ale generalnie trochę podcinasz własną gałąź bo parę postów wyżej sam pisałeś że widziałeś jak ta praktyka niszczyła ludzi. Więc może jednak zależy od czegoś więcej niż tylko od tego czy praktyka jest dobra czy zła?


Odpowiedz
(@runolog69)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Antonisia_81 Ee, chyba pomyliłaś mnie z kimś, to był post Cykorii o niszczeniu. Ale ok, co do meritum, masz rację że zależy od człowieka i od kontekstu. Nie broniłem tezy że to jest zawsze bezpieczne, broniłem tezy ze sama praktyka nie jest z definicji izolująca.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

przepraszam ze wchodzę z boku ale chciałem zapytać coś co siedzi mi w głowie od jakiegoś czasu w kontekście tej rozmowy. czy ktoś z was miał sytuację gdzie duch sam narzucał warunki? tzn nie ze to człowiek proponuje coś a duch się zgadza albo nie, ale że to duch przychodzi z czymś w rodzaju propozycji? bo czytałem o czymś takim w kontekście szamanskich inicjacji i zastanawiam się jak to wtedy wygląda od środka


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Dezydery Miałam coś takiego raz i to jest dokładnie to co Bylica mówi, ta inicjatywa z drugiej strony zupełnie zmienia kontekst. Nie powiem że to było przyjemne w pierwszym momencie. To nie jest jak zaproszenie na kawę. To bardziej jak... no, nie mam dobrego porównania z codziennego życia żeby nie zabrzmiało dramatycznie. Ale ten wybór żeby nie nawiązać relacji był realny, tylko wiązał się z konsekwencjami których nie byłam pewna czy chcę.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Tak, i to jest zupełnie inny rodzaj doświadczenia. Kiedy to inicjatywa przychodzi z tamtej strony, cała dynamika jest odwrócona i to jest o wiele trudniejszy teren. Bo wtedy pytanie nie brzmi czy chcę nawiązać relację, ale czy mam wybór żeby jej nie nawiązać i co sie dzieje jesli odmówię. W tradycyjnym szamanizmie odpowiedź jest często prosta: choroba, pech, rozpad wewnętrzny. to nie jest metafora.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@krzesimir66)
Połączone: 3 lata temu

I to jest wlasnie ten fragment tej rozmowy który mnie niepokoi najbardziej. Bo widzę tu opowieść w której podmiotowość człowieka jest systematycznie zmniejszana: najpierw duch może narzucać warunki, potem odrzucenie ma konsekwencje, potem nie masz wyboru. Rozumiem że z perspektywy wewnątrz tradycji to ma swoją logikę. Ale z zewnątrz to jest dokładnie schemat który w relacjach między ludźmi nazywamy toksycznym. Pytanie serio, nie retoryczne: skąd wiecie że to co to opisujecie jako "inicjatywę ducha" nie jest po prostu silnym imperatywem wewnętrznym który psychika projektuje na zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Krzesimir66 Powiem ci szczerze, nie wiem. I myślę że nikt kto jest uczciwy w tej rozmowie nie powie że wie na sto procent. Ale twoje pytanie zakłada że jedno wyklucza drugie. Może silny wewnętrzny imperatyw I obecność czegoś zewnętrznego to nie są dwie różne hipotezy tylko dwa opisy tej samej rzeczy widziane z roznych stron. 🙁 Nie rozwiązuje to problemu toksyczności o której mówisz ale trochę przesuwa gdzie trzeba zadać pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@sigilmistrz65)
Połączone: 3 lata temu

o matko ta dyskusja to jest coraz gęstsza... muszę powiedzieć ze czytam od początku i za każdym razem jak myślę że rozumiem to ktos dodaje cos co mi to rozkręca na nowo 🙂 mam jedno pytanie które mi chodzi po głowie od strony bardzo praktycznej: czy w pakcie albo współpracy jest jakiś moment który można uznać za "wyjście"? znaczy czy to da się zakończyć bez konsekwencji i jak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Sigilmistrz65 To zależy od tego jak relacja byla zawiązana i na jakich warunkach. Pakt formalny, z warunkami i terminem, ma naturalny koniec gdy warunki są spełnione albo termin minął. To jest wlasnie jedna z zalet formalnego ujecia, masz punkt wyjscia. Relacja w stylu współpracy, która rosła organicznie i nie miala jasnych granic, jest trudniejsza do zamkniecia. Nie dlatego ze duch "nie puszcza" ale dlatego ze ty sam nie wiesz gdzie sie kończy twoja praktyka a gdzie zaczyna twoja tożsamość. 🙂 I to jest chyba najtwardsze zdanie jakie mogę tu powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@sigilmistrz65)
Połączone: 3 lata temu

no i Eukaliptus właśine powiedziała to co chciałem usłyszeć, że formalny pakt ma punkt wyjscia. bo to było moje pytanie od początku, co jak chcesz skończyć. ale teraz mam kolejne - a co jeśli relacja była nieformalna i nie ma żadnego wyraźnego końca? jak się wtedy rozstać z duchem bez urazy?


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

to jest może głupie pytanie ale jak to "bez urazy" - zakładamy ze duchy mają urazy? serio? bo to jest dla mnie dość odważne założenie. nie mówię że nie, ale skad to pochodzi, z jakiej tradycji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dewanna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Cykoria No śmiech śmiechem ale w kilku tradycjach afrykańskich i karaibskich jest bardzo dosłownie powiedziane że duch porzucony bez ceremonii może być zagniewany. to nie jest metafora tylko konkretny fragment praktyki - że jak zawiązałeś relację to nie możesz jej po prostu zignorować i przestać. trzeba to zamknąć formalnie. wiem że brzmi antropomorficznie ale tak to działa w tych systemach


Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Dewanna Okej to jest konkretna odpowiedź i ją respektuję. chodzi mi o to że jak ktoś mówi "bez urazy" jakby to było oczywiste że duchy mają uczucia dokładnie jak ludzie to zaczynam się zastanawiać czy nie przenosimy za dużo ludzkiej psychologii na coś co może działać zupełnie inaczej


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

a może właśnie to jest clou całej tej dyskusji - że nie wiemy jak to działa... więc pracujemy z tym co mamy, czyli z ludzką psychologią i z tradycją. i obie te rzeczy mówią: zamknij to porządnie. czemu, skoro nie wiemy na sto procent - to już inna sprawa


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@amulecja91)
Połączone: 3 lata temu

Sorry że wchodzę w słowo, bo nie jestem ekspertem, ale właśnie to mnie zastanawia od kiedy weszłam w ten temat. ta sprawa zamknięcia. bo nikt nie mówi jak to zamknięcie WYGLĄDA w praktyce. czy to jest jakiś rytuał, czy wystarczy że człowiek powie na głos że kończy? czy jest jakaś forma?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Amulecja91 Zależy od tradycji i od tego jak relacja byla zawiązana. ale kilka rzeczy pojawia sie w wielu miejscach naraz: podziękowanie - wyrazne i uczciwe, nei formalne. zwrot wszelkich "pożyczonych" rzeczy czyli zamknięcie zobowiazan. i wyraźne, bezpośrednie zakomunikowanie ze relacja sie kończy. nie wystarczy przestać, trzeba powiedzieć. forma moze byc różna, ważna jest intencja i jasność


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: