Wróce jeszcze do mojego snu bo mi nie daje spokoju... Frydka pisała ze ogień to przemiana i oczyszczenie, ale co jesli chodzi o cos konkretnego co musze odscic? Tzn. Mam ta sytuacje z decyzjami i zasanawiam sie czy sen nie mowi mi porostu "zdecyduj sie i nie boj sie ze cos stracisz"
Czekajcie, spokój po intensywnym śnie z ogniem to bardzo charakterystyczny wzorzec. W tradycji tybetańskiej to się nazywa snem oczyszczającym - nie proroctwem, nie ostrzeżeniem, tylo dosłownie przepaleniem czegoś co było gotowe odejść... Ciało i psychika razem robią robotę którą świadomy umysł odwlekał
Wracam do wątku głównego bo trochę zeszliśmy... Mnie zastanawia jeddna rzecz - czy "święte pragnienie" o którym jest ten temat, to nie jest właśnie to poczucie że coś chce przez ciiebie przejść, niezależnie czy to runa, sen czy jakis przypadkowy obraz? Jakby to nie ty pragnies, tylko coś pragnie przez ciebie
Ojjj no, to co Zdzichu opisuje jest bardzo bliskie koncepcji thelemicznej - wola wyższa, "true will" u Crowleya ale tez wedyjskiej dharmie. Idea że nie ma dwóch woli, twojej i wyższej, tylko że "twoja" wola w głębszym sensie jest tym samym. Pragnienie ktore masz nie jest od ciebie oddzielne, ono jest tobą w głębszej warstwie
Okej ale to znouw robi problem z rozróżnieniem. Jeśli "twoja wola jest tym samym co wyższa wola" to jak kiedykolwiek rozpoznasz że idziesz źle? Tzn. Każdy może powiedziec "chce tego i to jest moja wyższa wola" i nic tego nie sfalsyfikkuje
Chwila,no tak ale "działanie z przepływu" też można sobie wyimaginować. Znam ludzi którzy wszytko robią "z przepływu" i podejmują katastrofalne dceyzje haha. To nie jest wystarczający wskaźnik chyba
Ojej tu wchodzi kwestia czakry splotu słonecznego kotnra serca. Działanie z ego-przepływu to często manipura bez inntegracji z anahatą - czujesz siłę i pewność, ale brakuje empatii i głębszego rozeznania. Dlatego same "czuję że tak czeba" to za mało potrzebna jest weryfikacja przez serce
To działa? xD Tzn. Na prawde czujesz różnicę? Bo próbowałam czegoś podobnego z affirmacjami i jakoś nie umiałam odróżnić co jest "prawdziwą" odpowiedzią ciała a co to że za bardoz chce żeby ta odpowiedź była tak
A niech to, to co Pazik opisuje to klasyczna pułapka każdej pracy z intencją. I dla tego stare systemy wróżbiarskie były zewnętrzne - runy,tarot kości - właśnie po to żeby wyjąć odpowiedź spod kontroli ego. Twój mózg nie morze z góry zdecydować co wypdanei. To jest sens losowości jako metody
Ojej bardzo ważna uwaga Niezapominajki. I to wyjaśnia też dlaczego wiele tradycji zakazywało samodzielnego przepytywania wyroczni w sprawach osobistych - właśnie dla tego że nie jesteś w stanie być neutralnym pytającym i neutralnym interpretatorem jednocześnie. Potrzebowałeś kogoś zewnętrznego. W tradycji nordyckiej völva nie czytała run dla siebie
Epistemiczne - ale czy to nie jest problem każdego samopoznania wogóle? Tzn. Nie tylo run ale każdej introspekcji??? Zawsze jednocześnie jesteś tym co obserwuje i tym co jest obserwowane
To co Bronek pisze jest bardzo ciekawe bo to hyba jeden z fundamentalnych probleómw filozofii wogóle,nie tylo wróżbiarstwa. Kant coś o tym pisał że podmiot poznający nie morze jednocześnie być w pełni przedmiotem własnego poznania. Ale co z tego wynika praktycznie?
No i, wynika z tego że systemy zewnętrzne - runy, tarot, cokolwiek - to nie jest magia, tylko sprytna technika obejścia tego problemu. Wynosisz decyzję poza siebie żeby ją zobaczyć. To wcale nie musi znaczyć że runy "mówią", morze znaczyć że twój umysł widzi w nich odpowiedź którą już miał. I to jest wystarczające. 🙂
Siedzę tu cicho i czytam od początku wątku i mam pytanie może głupie, ale właśnie wróciłam do tematu tytułu - "święte pragnienie". Czy przypadkowe runy ktore sie widzi gdzies na ulicy, na korze, na plamie na ścianie, to może być jakaś odpowiedź na to pragnienie? Znaczy czy to że je widzisz to znak że dusza czegoś szuka?
Oo właśnie! Ja tez to mam, te przypadkoe runy wszedzie. Ostatnio gałąź na zeimi i od razu pomysałam Kenaz. I miałam cały dzień takie poczucie ze coś chce sie ujawnić, jakaś wiedza. Ale potem pomyslałam ze moge to wymyslac. Jak to odroznic?
Ojejciu,to rozroznienie jest bodaajże najtrudniejszą rzeczą w całej pracy z symbolami. Jeden test któóry stosuję: czy symbol przyszedł zanim pomyślałam co może znaczyć, czy jednocześnie? Jeśli widzę galaz i mam już goową interpretację w tej samej chwili, to raczej ego. Jeśli widzę gałąź, zatrzymuję się i interpretacja przychodzi po chwili ciszy,to inny jakościowo proces. Coś w tym jest
To podobne do snów na prawde. 😀 Te sny ktore coś "mówią" mają tą cechę ze budzisz się i obraz jest wyraźny ale znaczenei przychodzi stopniowo, czasem przez cały dzień. Te które są tylko przetwarzaniem mają znaczenie jakby automatyczne, banalne. Może przy runach w terenie działa ta sama zasada
Ojej to super ciekawe co Frydka mowi! Bo ja niedawno miałam taki moment że szłam przez park i jaaś kora na drrzewie miała wyrźny kszatałt i nie wiedziałam co to, a potem przzez kila godzin ten obraz mi chodził i nagle mi sie skojarzylo z Algiz i poczułam cos jakby ochronę jakby ktos mi mowi zeby uwazala. I wlasnie to przyszlo powoli
Aj, właśnie o to mi chodziło w tym temacie de facto, chociaż inaczej to sformułowałem. To "święte pragnienie" duszy ktore próbuje się wyrazić przez cokolwiek co masz pod ręką, rune na korze, sen, przypadkowy tekst ktuury otwierasz na losowej stronie. Jakby dusza używała zastanego materiału żeby powiedziec coś co ważne. To w sumie piękna koncepcja.
Kurcze, hm ale tu jest pulapka którą Czarnobog jusz zasygnalizował a mało kto rozwinął. Jak bardzo jesteśmy gotowi uznać cokolwiek za "znak"? bo znam ludiz którzy widzą znaki absolutnie wszędzie i to nie wychodzi im na dobre, tak na prawde żyją w ciągłym zawieszeniu bo wszystko jest jakimś przekazem. Gdzie grnaica między otwartością na znaki a... No paranoją? 🙂
Dobry punkt z tą saturacją. Ale skąd wiedziec czy jesteśmy w normalnym stanie czy wlasnie w tej saturaji? Czuje ze to kolejny problem samoreferencyjny
Tu ciało znowu pomaag. Saturacja symboliczna ma specyficzną jakość fizyczną, gorączkową, niepokojącą, jest w niej napięcie. Autentyczny kontakt z symbolem ma inną jakość, spokojniejszą, nawet jeśli treść jest poważna. To co Hebankowaa opisała z tą korą i Algiz brzmi wlasnie jak to drugie, spokojne przychodzenie znaczenia, nie gorączkowe szukanie
Słuchajcie no ale poważnie, kora na drzewie to kora na drzewie. Wiatr mróz, owady robily swoje przez lata i wyszedł ksztalt. Że ktoś widzi w tym runę to jest dokładnie ta sama zasada co widzenie zwierząt w chmurach. Nie mówię że przeżycie jest nieważne subiktywnie, ale czemu mielibyśmy to nazywać "duszą ktura mówi" a nie "mózg który szuka wzorców"?
Darek zadaje dobre pytanie ale myślę że odpowiedź jest w tym jak tradycja do tego podchodzi. Nordycka praca z runami nigdy nie mówiła "każdy kształt jest znakiem". Mówiła że pewne miejsca, pewne momenty, pewne stany wewnętrzne tworzą warunki sprzyjające pojawieniu sie run. To znaczy: nie każda gałąź na ziemi jest Kenaz. Ale jeśli idziesz po długim czasie pytania, w określonym stanie, i coś cię zatrzymuje, to morze mieć inne znaczenie... Kontekst jest wszystkim.
Bardzo mi się to podoba co Czarnobog napisał o kontekście! Bo to chyba odpowiada na moje pytanie ktoer miałam od dawna - dlaczego czasem ten sam symbol nic nie mówi a kiedy indziej uderza jak piorun. To nie symbol się zmienia,zmienia się ten kto patzy i moment w którym patrzy... Dziękuję za to wyjaśnienie, na prawde coś mi to rozjaśniło 🙂
W skrócie, to ciekawe porownanie z anteną ale rozwinelabym to troche. Antena jest bierna tylo odbiera. A w praccy z symbolami jest cos aktywnego po obu stronach. Bardziej mi to przypomina strojenie instrumentu. Możesz miec skrzypce i nie grasz na nich latami, a potem kiedy zaczynasz znowu - one nie sa rozstrojone, TY jestes roztrojona. I jest moment kiedy strojenie sie lcazy i nagle brzim xD
To co Patrycelka opisuje jest bardzo charakterystyczne. Dusza nie czeka az ty sformułujesz pytanie jezybym ładnym zdaniem... Ona juz wie co jest nierozwiazane i szka wyjscia. Ty mozez isć po zakupy a ona wysyła Kenaz bo "coś chce sie ujawnić" - i tak to odebrałaś przeciez intuicyjnie. Symbol trafil zanim śwwiaddomy umysł zdążył postawić diagnozę
