Czytałam ostatnio o tradycjach andyjskich i trafiłam na coś, co mnie kompletnie nie dawało spokoju - mianowicie kult mrówek w różnych kulturach i ta idea, że kolonia jako całość jest czymś więcej niż sumą jej części. Hinduizm ma pojęcie brahmana przenikającego wszystko, taoizm mówi o przepływie przez sieć połączeń, ale nigdzie nie widziałam, zeby ktoś na poważnie rozmawiał o tym właśnie przez pryzmat owadów społecznych. W kulturach mezoamerykańskich mrówki były łącznikami między podziemiem a ziemią - Majowie mieli cos w rodzaju boskiego mrówczego posłańca, który przyniósł ludziom ziarno kukurydzy. Ale mnie bardziej ciekawi ten aspekt energetyczny: kolonia mrówek zachowuje się jak jeden organizm. Czy to nie jest właśnie to, o czym mówią tradycje mistyczne, kiedy opisują jedność świadomości? 🙁 Jak wy to widzicie?
o matko, właśnie tego mi brakowało w tym dziale. ten temat jest dla mnie jak... nie wiem, jak otwarcie drzwi do czegoś, o czym intuicyjnie myślałam ale nie miałam słów. Pamiętam jak medytowałam przy mrowisku w lesie i było coś w tej przestrzeni wokół niego - jakby ciepło energetyczne, ale nie cieplne. Coś gęstego. Czy to możliwe że kolonia wytwarza jakieś własne pole?
no to zaczynamy od anegdotki o medytacji przy kopcu... dobra, zobaczymy dokąd to zajdzie. Syriusza napisała parę ciekawych rzeczy o Majach i kukurydzy, to akurat jest udokumentowane w Popol Vuh. Ale od legend do "pola energetycznego kolonii" to jednak spory skok. Co konkretnie masz na myśli przez pole, Zawilec07? Bo jak zaczynamy mieszać metaforę mistyczną z czymś quasi-fizycznym, to potem rozmowa idzie w złym kierunku.
szczerze? trochę mi to pachnie naciąganiem. Mrówki robią co robią bo mają feromony i proste odruchy... nie dlatego że "są jednym umysłem". to trochę jak mówić że internet jest zbiorową świadomością ludzkości bo komputery są połączone. ale faktycznie ten mit majański z kukurydzą jest ciekawy, o tym nie wiedziałam
ojejku, ja wyczytałam kiedyś, że w starożytnym Egipcie mrówki były symbolem Neit - bogini tkaczki, tej co tka tkanine bytu. I właśnie to tkanie, budowanie korytarzy, całej tej architektury podziemnej - to miało być odzwierciedlenie jak bogowie budują swiat. Kopiec mrówczy jako mikrokosmos boskiego stworzenia. Choć nie jestem w stu procentach pewna czy to Neit czy może inna bogini, mogę to pomylić.
ojej, sieć Indry to jedno z moich ulubionych pojęć w ogóle! Czytałam o tym przy okazji czakr i tego jak są ze sobą połączone i nigdy nei przyszło mi do głowy żeby to porównywać do mrówek ale teraz jak to czytam to ma taki sens! Czy ktos wie czy w tradycji buddyjskiej mrówki mają jakieś specjalne miejsce? bo skoro buddyzm też korzysta z tej metafory sieci Indry to może tam tez cos jest?
w buddyjskich winajach - to takie reguły monastyczne - jest specjalny przepis żeby mnich nie szedł przez mrowisko i go nie deptal. nie dlatego ze mrówki są "święte" ale dlatego ze każda czująca istota zasługuje na nie bycie skrzywdzoną. ale jest też coś więcej - w dżinizmie który jest starszy od buddyzmu, mrówki mają własną duszę (jiwa) i to jest bardzo poważnie traktowane. dżinijscy mnisi zamiatają przed soba droge żeby ich nie zdepnąć. to jest ciekawe jako kontrapunkt do pytania o kolektywna dusze - dżinizm mówi: każda mrówka ma swoją własną
to jest świetny punkt Mamunaa, bo właśnie to mnie zastanawia w całym temacie - mamy dwa zupełnie różne podejścia. Jedno mówi: kolonia jest jedną całością duchową. Drugie mówi: każda mrówka jest osobną duszą. Jak to pogodzić? Albo jak różne tradycje to rozwiązują?
to nei jest sprzeczność do pogodzenia, to są po prostu różne poziomy analizy. Dżinizm patrzy z dołu - na jednostkę. Mistyka Wschodu często patrzy z góry - na wzorzec. Przypomina mi to rozróżnienie między ścieżką bhakti a ścieżką jnany w hinduizmie - jedni idą przez relację z konkretnym bóstwem, inni przez zrozumienie jedności. Oba są prawdziwe, tylko działają na różnych piętrach. Pytanie do Syriuszy raczej - skąd wziął się ten temat, bo coś mi mówi ze jest jakaś konkretna tradycja w tle, o której jeszcze nie powiedziałaś?
architektura sakralna mrówek - to brzmi dziwnie ale też jakoś logicznie. Słyszałam że mrowiska mają bardzo konkretna geometrię wewnętrzną, że korytarze są ułożone w jakiś nieprzypadkowy sposób. 🙂 Czy to mogłoby być podobne do tego jak człowiek buduje świątynie według zasad geometrii sakralnej?
Dominiczka, to naprawdę ciekawe pytanie i jest w tym coś realnego. Kopce termitów - które są biologicznie bliższe mrówkom niż nam - mają wewnętrzne systemy wentylacyjne, których geometria jest opisywana jako samoorganizujący się wzorzec fraktalny. Fraktal pojawia się też w architekturze hinduskich świątyń (szikkhara), w gotyku (powtarzający się motyw łuku), w spiralach celtyckich. Przypadek? Pewnie tak, ale to właśnie ten rodzaj "przypadku" który tradycje mistyczne traktują jako odcisk wyższego porządku. Nie twierdzę że mrówki "wiedzą" co budują w jakimś mistycznym sensie. Ale wzorzec jest.
hm, ale to mi rodzi pytanie - jeśli wzorzec jest podobny to czy to znaczy ze istnieje jakieś jedno "źródło" tego wzorca czy raczej że materia po prostu ma swoje ulubione kształty i tyle? bo rozumiem ze dla tradycji mistycznych to jest odcisk boskości ale jak odróżnić jedno od drugiego?
Gerwazy, to jest dokładnie właściwe pytanie, ale chyba nie ma na nie odpowiedzi, która by kogoś zadowoliła - zależy od tego skąd zaczynasz. jeśli zaczynasz od materializmu, to "ulubione kształty materii". Jeśli zaczynasz od duchowości to "odcisk wyższego porządku". Oba opisy opisują to samo zjawisko. Tradycje mistyczne nie muszą tego rozwiązać, mogą żyć z tą wieloznacznością. I szczerze mówiąc - rozsądniej jest to zostawić otwarte niż twierdzić że sie wie.
mnie w tym wszystkim uderza cos innego - ta idea że mrówki jako kolonia to jakby jeden organizm, jedna świadomość, kojarzy mi się z tym co czytałam o grupowych medytacjach. Że jak dużo ludzi medytuje razem, to efekt jest inny niż suma indywidualnych medytacji. Czy ktoś z was miał takie doświadczenie? I czy możliwe ze właśnie dlatego szamani "rozmawiają" z kopcem a nie z pojedynczą mrówką?
słuchajcie, doceniam poetykę tej rozmowy, ale jednak zatrzymajmy się na chwilę. Syriusza podała konkretne informacje o tradycjach aymara i quechua, to jest solidna podstawa. Ale część tego co pojawia się w dyskusji to już chyba czyste skojarzenie - "kolonia to jakby medytacja grupowa", "wzorzec fraktalny to odcisk boskości". Rozumiem że tu jesteśmy po to żeby o tym rozmawiać, ale warto wiedzieć co jest tradycją a co jest naszą interpretacją nałożoną na tradycję. Czy ktoś ma jakieś źródła z innych kręgów kulturowych, gdzie mrówki są dosłownie, konkretnie traktowane jako byty duchowe? :/
Zengui - w kulturach afrykańskich, konkretnie u Dogonów z Mali, termity (i mrówki) są związane z Nommo - pierwotnymi bóstwami wodnymi. Kopiec jest symbolem łona ziemi i pierwotnej wilgoci. To nie jest moja interpretacja, to jest opisane w pracach Griaule'a z połowy XX wieku. Czy Griaule wszystko dobrze zrozumiał to inna temat, bo późniejsi badacze mieli wątpliwości ale sam motyw kopca jako sakralnego miejsca u Dogonów jest potwierdzony przez wiele źródeł. Masz to jako konkretny przykład?
ok przeczytałam co napisała Mamunaa o Dogonach i Nommo i trochę zmieniłam zdanie - tzn. dalej uważam że biologia jest biologią, ale jednak nie wiedziałam że są konkretne tradycje w których kopiec ma takie znaczenie kosmogoniczne. to zmienia postać rzeczy bo to nie jest tylko nasze rzutowanie, prawda? tylko coś co ludzie naprawdę wierzyli od stuleci
a ja chciałam dopowiedzieć do tego co mówiłam wcześniej o Neit, bo moze się myliłam z bezpośrednim połączeniem z mrówkami ale znalazłam cos ciekawego - w niektórych egipskich papirusach mrówki pojawiają sie przy opisach podziemnych dróg Duatu. to królestwo umarłych, i tam mrowisko jest takim naturalnym wejściem do innego wymiaru. czy ktoś spotkał się z czymś podobnym w innych kulturach? 🙂 bo to ciekawy motyw - kopiec jako brama
o tej bramie to mi się skojarzyło coś zupełnie innego - w snach często mrowisko albo mrówki są interpretowane jako znak przemian, jakiś proces który jest poza naszą kontrolą ale ma swój ład. czy ktos wie jak to jest w tradycyjnej onirologii? tzn. nie te nowe podręczniki do snów tylko starsze interpretacje
w islamskiej tradycji snu mrówki są generalnie pozytywnym znakiem - symbol pracowitości i nakłada się na to koncepcja barakah, czyli błogosławionej mocy płynącej przez stworzenie. ale nie kojarzę żeby kopiec albo kolonia miały specjalne znaczenie, raczej sama mrówka jako istota. może ktoś wie więcej o snach w tradycji hinduskiej? tam chyba jest bogaty system
wracam do wątku który Sigilmistrz podniósł o axis mundi - to jest ważne, ale chcę doprecyzować. axis mundi to zazwyczaj pionowa oś łącząca światy (górny-środkowy-dolny), i mrowisko ją modeluje dosłownie: jest w ziemi, jest na ziemi i ma swój szczyt nad ziemią. ale czy to nie jest za proste żeby powiedzieć "mrowisko = axis mundi"? bo wtedy każde drzewo i każda góra też jest axis mundi i troche ta kategoria sie rozmywa
a ja chcę wrócić do pytania Zofijki sprzed kilku postów, bo mi sie wydaje że nikt nie odpowiedział wprost - czy te dwa podejścia (każda mrówka ma swoją duszę vs kolonia to jeden byt) da sie w ogóle pogodzić? bo mi sie wydaje że w kontekście medytacji grupowej to wcale nie jest sprzeczność. każdy medytujący jest sobą i ma swoje wnętrze, i jednocześnie jest częścią czegoś większego. może mrówki tak samo?
Zaraz zaraz. Kupala trafnie to ujęłaś i to nie jest tylko metafora. w wedyjskiej filozofii jest pojęcie "jiva" - indywidualna dusza - i "atman" - dusza uniwersalna. te dwa poziomy współistnieją, nie wykluczają się. każda mrówka mogłaby mieć swoją jivę i jednocześnie kolonia byłaby manifestacją czegoś co przypomina atman zbiorowy. dżiniści powiedzieliby że to niemożliwe bo dusze są absolutnie indywidualne, ale wedanta by się zgodziła
czytam to wszystko i mam takie dziwne uczucie że mrówki mnie tu gdzieś z boków obserwują 😉 ale serio to mnie zastanawia - czy gdzieś jest tradycja gdzie AKTYWNIE używano mrowisk w rytuałach? tzn. nie tylko jako symbol, ale jako miejsce obrzędu albo składania ofiary?
tak... są takie praktyki. w pewnych tradycjach zachodnioafrykańskich, przy pracy z ziemią i przodkami, mrowisko jest miejscem gdzie się zostawia ofiary - jedzenie, tytoń - dla duchów ziemi. nie dla mrówek jako takich, tylko ziemia MÓWI przez to miejsce. mrówki są jak gdyby jej językiem. i w niektrych tradycjach indiańskich Ameryki Północnej jest podobnie - kopiec jako ucho ziemi, miejsce gdzie można szeptać prośby
uff, hej, wejście w "pole formy" - ok, rozumiem tę intuicję, ale to jest duży skok od obserwacji do teorii. hipnoza przy mrowiskumoże wynikać z tego że ruch jest rytmiczny i nieprzewidywalny jednocześnie, a ludzki mózg dosłownie nie wie jak przetworzyć tyle równoległych trajektorii i się zatrzymuje. to świetnie opisuje neurologia bez żadnej metafizyki. 😛 Sigilmistrz skąd wiesz że to pole formy a nie po prostu przeciążenie poznawcze?
no to teraz "pole formiczne" zrobiło się niefalsyfikowalne bo zawsze możesz powiedzieć że cokolwiek jest "mechanizmem przez który działa". to jest klasyczny ruch który pozwala ochronić każdą teorię przed krytyką
