Śledzę, ten watek od rana i mam pytanie które może brzec dziwnie - jeśli mrowisko akumuluje jakas energie przez lata, to czy można w jakiś sposób z tej energii skorzystac? tzn. jak praktycznie, nie teoretycznie. pytam serio, nie żeby kpić
Idzi, jest kilka podejść ktore znam. najbardziej základowe to po prostu obecnosc - siedzisz, słuchasz, nie bierzesz nic fizycznie, nie przeszkadzasz. to juz jest forma przyjeicia tego miejsca. w niektorych tradycjach slawianskich zostawialo sie cos przy mrowisku - okruszki chleba, troche miodu - jako wymiana, nie ofiarowanie dosłownie, raczej grzecznosc
Załóżmy, czytam ten wątek i mam pytanie które może być głupie - czy ktoś naprawdę doświadczył czegoś przy mrowiskuи co dało się sensownie opisać? nie "czułam coś", tylko konkretnie. pytam bo jestem sceptyczna ale ciekawa, bez złośliwości
Piolunka95, dodam swoje - siadałem przy mrowisku w lesie kilka razy. raz miałem bardzo silne poczucie bycia obserwowanym, nie przez mrówki, przez miejsce. brzmi dziwnie wiem. i miałem tam coś w rodzaju bardzo klarownej myśli o problemie który mnie gnębił, takiej że "to jest odpowiedź". mogło być wewnętrzne, mogło być zewnętrzne, nie mam narzędzi żeby to rozróżnić
Wracając jeszcze do, watku o formie kosmologicznej kopca - czytałam kiedyś że w geometrii sakralnej stożek i kopuła to formy które skupiają energię ku wierzchołkowi. mrowisko z zewnątrz ma właśnie taką formę. i nagle myślę - czy budują tak dlatego że to "działa" termicznie i mechanicznie czy może intuicja zbiorowa wytworzyła formę optymalną ze względu na coś czego nie rozumiemy??
Zodia, budują tak dlatego że to jest optymalne termicznie - stożek dobrze zbiera ciepło słoneczne i odprowadza wodę. ewolucja. nie ma potrzeby sięgać po geometrię sakralną
Stefcia ma rację, a mnie ciekawi czy ktoś tu pracował ze świadomym włączaniem mrowiska do swojej praktyki, nie tylko medytacyjnie ale np. w kontekście rytualnym. 🙂 pytam bo sama myślę o tym od kiedy zaczęłam czytać ten wątek i nie wiem od czego zacząć
Dobrochna, zanim zaczniesz cokolwiek rytualnego przy mrowiskuи - kilka rund zwykłej obserwacji bez żadnej intencji. to jest podstawa. jesli pójdziesz tam z gotową intencją rytuału bez znajomości miejsca, to będzie jak wizyta u kogoś w domu bez zaproszenia. miejsce cię nie zna, ty nie znasz miejsca. buduje się relację najpierw
cały czas czytam ten wątek i chcę dodać coś o kamieniach bo tu przy moim oknie mam kawałek labradorytu który według różnych źródeł ma związek z "podziemnymi sieciami" energii. nie wiem czy to bzdura czy nie, ale kiedy teraz czytam o mrowiskach jako węzłach sieci, to te dwie rzeczy mi sie jakoś łączą. ktoś pracuje ze skojarzeniem kamień-mrowisko?
Gienia, labradoryt i mrowisko - to ciekawe skojarzenie ale trochę odległe. labradoryt jest kojarzony z transformacją i warstwowością, nie tyle z sieciami podziemnymi. to drugie bardziej obsydian albo bazalt jeśli idziemy tropem wulkaniczno-ziemnym. ale intuicja łączenia kamień-miejsce jest jak najbardziej w tradycji, tylko warto dobrać parę
Niech będzie, to wracam bo siedziałam i myślałam o tym co Kapturek powiedział - najpierw obecność bez intencji. i właściwie to jest chyba najlepsza rada w tym wątku. bo ja już się zapaliłam do jakiegoś rytuału przy mrowiskuи, a w ogóle jeszcze nie wiem jak to miejsce "oddycha". jakiś pomysł jak długo powinna trwać ta faza obserwacji? tydzień? miesiąc?
ooo jak cudowny wątek, czytam od ostatnio i nie mogę przestać! to co piszecie o obserwacji miejsca zanim sie cokolwiek zrobi - to jest tak mądre, ja bym się napewno wpakowała z jakimiś kryształkami i zaczęła ustawiać geometrię, a tu sie okazuje ze najpierw trzeba po prostu być. dziękuję wszystkim za to! mam pytanko - czy kamienie w ogole mają tu jakiś sens czy to jest inny rodzaj pracy?
aha, ten wątek o kamieniach przy mrowiskuи cały czas mnie ciągnie. po tym co napisał Zawilec07 o obsydian jako granicy - zastanawiam się czy obsydian przy mrowisku nie byłby czymś jakby zbyt twardym. mrowisko to organiczna, płynna sieć. obsydian jest bardzo definitywny. 😉 może turmalin czarny lepiej - on chroni ale jest bardziej ziemisty?
moment, wracam do tematu który mnie nie daje spokoju - tej kopuły mrowiska jako formy skupiającej. Zengui mnie upomniał że to termodynamika, co rozumiem, ale mam inne pytanie do dyskusji: czy w tradycjach wedyjskich albo tybetańskich nie ma czegoś o kopcu jako formie sakralnej? stupa ma podobny kształt. i jest zbudowana dla skupienia energii duchowej. to nie jest przypadkowa zbieżność?
ta rozmowa o stupie i mrowiskuи jest dobra ale czy ktos wie czy w literaturze hinduskiej albo dżinijskiej jest coś o mrówkach dosłownie? pytam bo mam gdzieś w pamięci że w dżinizmie mrówki były szczególnie chronione wlasnie ze względu na złożoność ich społeczności ale nie jestem pewna kontekstu.
Stefcia, to co pamiętasz to prawdopodobnie ahimsa w praktyce - zakaz krzywdzenia wszelkich istot, a mrówki jako żywe i liczne są szczególnie łatwe do skrzywdzenia przez nieuwagę. w dżinizmie mnisi zamiatają przed sobą właśnie żeby nie rozdeptać. ale to nie jest kult mrówek per se, raczej konsekwencja zasady nieczynienia krzywdy. jest natomiast w tekstach wedyjskich Valmiki - sage który według legendy siedział tak długo w medytacji że mrowisko wyrosło wokół niego i go pochłonęło. słowo "valmika" znaczy właśnie mrowisko. jego imię wzięło się od miejsca gdzie go znaleziono. to jest może bardziej bezpośrednie połączenie - mrówki jako towarzysze głębokiej kontemplacji
o! Valmiki - to jest konkretne, dziękuję! mrowisko wokół medytującego to naprawdę silny obraz. znaczy że mrówki nie przeszkadzały, otaczały. jak jakiś naturalny mandal wokół praktykującego. Syriusza czy wiesz coś więcej o tym jak to jest interpretowane w samej tradycji?
ta historia z Valmikim jest faktycznie mocna i rozumiem dlaczego działa symbolicznie. ale zastanawiam sie - czy nie jest to po prostu piekna historia o poswieceniu... a mrówki są tu tylko rekwizytem? tzn. mogłyby to być drzewa albo skały które rosną wokół. czy mrówki są tu dlatego ze są konkretnie mrówkami, czy tylko dlatego ze rosną wolno i jest ich wiele?
słucham całej tej rozmowy i mam takie wrażenie że wszyscy tu bardzo teoretyzujemy. czy ktoś mógłby powiedzieć jak wygląda w praktyce ta medytacja przy mrowiskuи? nie rytualnie, poprostu - siadasz, patrzysz, i co? bo ja mam z tym problem że nie wiem na czym skupić uwagę. na ruchu mrówek? na kopcu? na dźwięku? 😀 na czymś innym?
