Byłam. Jechałam specjalnie do pewnego źródła o którym czytałam bardzo entuzjastyczne opisy, miałam intencję, byłam skupiona - i nic. Mokra trawa, zimna woda, dość. Wróciłam do samochodu i zjadłam kanapkę. Nie wiem czy to było złe miejsce, zły dzień, czy ja byłam wtedy zamknięta na cokolwiek.
Melanijka, to jest chyba najuczciwszy post w tym wątku. I myślę że to jest ważna część rozmowy o pielgrzymkach do mniejszych ośrodków - ta nieobliczalność. Duże sanktuaria mają rytm, liturgię, tłum który cię niesie. Małe miejsca zostawiają cię samą z sobą i to może być i darem i rozczarowaniem.
Ale czy to rozczarowanie nie jest wtedy informacją o czymś? Jeśli miejsce nic nie dało, to może znaczyć że nie to miejsce, nie ten czas, albo że trzeba wrócić. Nie każde spotkanie jest pełne od razu.
Słucham tej rozmowy od początku i trochę mi się kręci w głowie od tych wątków. Wróćmy może do czegoś konkretnego - ktoś wymienił Grabarkę, Krzemionki, Kalwarię Zebrzydowską wcześniej w wątku. Ale czy są jakieś miejsca poza Polską, mniej znane, które ktoś z was odwiedził i ma coś do powiedzenia? Nie Jerozolima, nie Mekka - coś naprawdę niszowego.
Skellig Michael robi coś z głową właśnie dlatego że dojazd jest absurdalny - łódź, fale, wiatr, potem te schody wykute w skale. Zanim dojdziesz na górę, jesteś już zupełnie inną osobą niż ta która wsiadła do łódki. To nie jest miejsce które odwiedzasz - ono cię przetwarza po drodze.
A może ktoś wie o mniej znanych miejscach nie na wyspach czy szczytach, bo do Skellig Michael nie polecę w najbliższym czasie - coś w środkowej Europie, może nawet w Polsce albo okolicach, co nie jest Kalwarią ani Częstochową?
Szeptun, to jest dobre pytanie i myślę że wraca nas do sedna tego wątku. Bo Skellig Michael jest piękne, ale też dosyć medialne po pewnym filmie. Ja byłam w Krzemionkach i mówiłam o tym wcześniej, ale poza tym - znam kilka osób które bywają w Łysej Górze nie jako turyści, i opisy są każdorazowo inne. Jakby to miejsce nie miało jednej twarzy.
Łysa Góra to ciekawy przypadek bo ma w sobie i słowiański ślad i chrześcijański klasztor na jednym miejscu. Czy to nie robi z niego jakiegoś dziwnego hybryda? Bo nie wiem jak się do tego ustawiać - czy iść tam z intencją pogańską, chrześcijańską, czy w ogóle bez?
Łysa Góra to też w liczbach nie jest przypadkowe miejsce, jeśli ktoś liczy - historia tego miejsca ciągnie się kilka tysięcy lat, warstwy są naprawdę głębokie. Byłam tam kilka lat temu i ten klasztor jest czynny, można wejść na mszę. Miałam dziwne uczucie że siedzę w dwóch miejscach jednocześnie.
A co z miejscami zupełnie poza Europą, mniej oczywistymi? Bo Skellig Michael, Łysa Góra, Grabarka - to już trochę znane. Zastanawiam się czy ktoś wie coś o takich miejscach w Azji Środkowej albo Ameryce Południowej, które nie są na liście UNESCO i nie trafiają do przewodników?
Czy ktoś był w miejscach pielgrzymkowych które są ważne dla jednej społeczności lokalnej i praktycznie nieznane poza nią? Pytam bo ostatnio czytałam o takich miejscach w Etiopii - kościoły wyryte w skale, pielgrzymki które odbywają się od setek lat, zero zachodniego turysty. To chyba jest właśnie to o czym rozmawiamy - żywe miejsce, nie skansen.
Melanijka, Lalibela? Bo to akurat trochę znane. Ale rozumiem co masz na myśli - jest różnica między miejscem które weszło do obiegu a takim które żyje tylko dla swojej wspólnoty. I chyba to drugie jest trudniejsze do odwiedzenia z szacunkiem, bo nie ma infrastruktury dla przybysza.
Lalibela jest już dość medialna tak, ale miałam na myśli mniejsze sanktuaria w tej okolicy których nazw nawet nie znajdziesz w polskich opracowaniach. I właśnie - to pytanie o szacunek jest kluczowe. Czy w ogóle powinniśmy tam jeździć jako obcy?
To jest pytanie które mnie męczy od dawna przy takich rozmowach. Czy pielgrzymowanie do miejsca świętego dla innej tradycji jest formą uczestnictwa czy jednak rodzajem zawłaszczenia? I jak to się zmienia w zależności od intencji?
To pytanie o zawłaszczenie kontra uczestnictwo chodzi mi po głowie od dawna i nie mam gotowej odpowiedzi. Myślę że intencja jest ważna, ale nie wystarczająca. Można mieć najlepszą intencję i wejść w miejsce które wymaga inicjacji albo przynależności do wspólnoty i po prostu nie dostać czegoś co tam jest - albo co gorsza zabrać coś co nie jest dla ciebie. Czy ktoś tu miał doświadczenie bycia w miejscu gdzie poczuł że jest niemile widziany - nie przez ludzi, ale przez samo miejsce?
Ja miałam coś takiego w Indiach, przy jednej z małych świątyń kali w Kalkucie - nie tej wielkiej, jednej z bocznych. Poczułam wyraźnie że mogę stanąć przy wejściu ale nie dalej. Nie było żadnego komunikatu słownego, żadnej tabliczki, po prostu nie mogłam postawić nogi wewnątrz. Cofnęłam się i siedziałam z zewnątrz przez chwilę i to było dobre. Ale nie wiem czy to jest coś co można opisać kategoriami zawłaszczenia - raczej że miejsce samo wyznacza granicę.
Ale wróćmy do tego co Melanijka mówiła wcześniej, o tych mniejszych sanktuariach etiopskich. Czy ktoś wie coś konkretnego o tym jak się tam dostać? Bo ja rozumiem rozważania o szacunku i zawłaszczeniu, ale ciekawi mnie strona praktyczna - czy w ogóle wchodzi się tam samodzielnie czy potrzeba kogoś z miejsca?
Melanijka, to co opisujesz jest bardzo bliskie temu co Elwirka mówiła o Kailash - miejscu które jest centrum wielu tradycji naraz. Ale Kailash ma już ścieżki, pozwolenia, grupy. A te etiopskie miejsca nie. Czy nie jest tak że w momencie kiedy coś dostaje infrastrukturę, zmienia też swój charakter? Nie chcę powiedzieć że to źle, ale czy ktoś widzi tu paradoks?
Ślęża to ciekawy przykład właśnie dlatego że jest dość blisko Łysej Góry pod względem charakteru - oba miejsca słowiańskie, oba z warstwą chrześcijańską nałożoną potem, oba mają ten specyficzny klimat. Czy ktoś był na obu i może je porównać? Bo dla mnie Łysa Góra miała inną gęstość, coś bardziej zamkniętego w sobie.
Byłam na obu i zgadzam się że to różne charaktery. Ślęża jest bardziej otwarta energetycznie, jakby rozlewa się wokół. Łysa Góra jest skupiona, pionowa, ciągnie w dół albo w górę zależnie od tego gdzie stoisz. Ale to moje odczucia i nie twierdzę że opisuję coś obiektywnego. Paprotka, ty miałaś na Łysej Górze coś konkretnego czy raczej ogólne wrażenie?
A ten moment kiedy ustało - było coś co mu towarzyszyło? Jakiś zewnętrzny sygnał, zmiana pogody, cokolwiek?
To co opisujecie o Ślęży i Łysej Górze - czy to są miejsca gdzie można po prostu przyjechać autem i wejść, czy jest jakiś protokół? Pytam serio bo nie wiem czy jako laik wchodzący bez żadnego przygotowania nie narobię głupstw.
Ale to znowu wraca do tego pytania które padło wcześniej - co tak naprawdę robi miejsce, a co robi człowiek? Bo jeśli wszystko jest w nastawieniu, to czemu w ogóle jechać akurat na Łysą Górę, a nie na dowolną górę w Bieszczadach?
Właśnie ta warstwa pokoleń to jest dla mnie klucz. Myślę o tym przy każdym takim miejscu - że ktoś chodził tam w kółko przez setki lat i coś zostawiał, modlitwę, ofiarę, obecność. I że to się kumuluje. Czy to jest wiara czy jest w tym coś więcej materialnego? Bo czytałam gdzieś że miejsca rzeczywiście zmieniają się pod wpływem długiego użytkowania rytualnego.
To co Gebda napisała o kumulowaniu przez pokolenia to jest właśnie ten punkt który mnie zawsze zastanawia przy takich mniejszych miejscach. Bo Łysa Góra czy Ślęża mają tę warstwę - ale co z miejscami gdzie ta ciągłość została gwałtownie przerwana? Czy wtedy ta energia też jest, tylko uśpiona, czy naprawdę ginie razem z ludźmi którzy ją budowali?
Dokładnie o tych bezimiennych miejscach myślałam gdy pisałam temat. Bo popularne pielgrzymkowe ośrodki to jedno - Kalwaria Zebrzydowska, Częstochowa, jasne. Ale jest cała siatka małych sanktuariów, kapliczek przy źródełkach, miejsc które są ważne dla konkretnej wsi od pokoleń i nigdy nie trafiły do żadnego przewodnika. I do tych miejsc jest chyba najtrudniej trafić jeśli się stamtąd nie pochodzi.
No ale jak się do nich w ogóle dociera? Bo to nie jest tak że wpiszesz w Google 'lokalne święte źródełko' i wyskoczy ci lista. Pytam serio, bo interesuje mnie właśnie ta oddolna, lokalna strona tego tematu, a nie kolejna dyskusja o miejscach które i tak są w każdym ezoterycznym poradniku.
