Zacząłem ostatnio drążyć temat mutazilitów i szczerze mówiąc im więcej czytam, tym bardziej mnie to wciąga. W skrócie: to była szkoła teologów w średniowiecznym islamie, którzy twierdzili, że rozum ludzki jest w stanie samodzielnie poznać dobro i zło, a Koran jest stworzony - nie odwieczny. To brzmi jak drobna różnica, ale wywołało absolutną burzę. Moje pytanie do was: czy to był ruch reformatorski z prawdziwego zdarzenia, czy raczej coś w rodzaju teologicznej elity, która za bardzo zakochała się w greckiej filozofii i próbowała ją wszczepić w islam na siłę?
Pytanie o 'na siłę' jest ciekawe, bo mutazilici nie mieli poczucia, że robią coś obcego. Dla nich racjonalna teologia to był naturalny rozwój - po prostu wchłonięto neoplatonizm i arystotelizm i uznano, że służą sprawie wiary. Kwestia stworzoności Koranu była dla nich logiczna: jeśli Koran jest odwieczny i niestworzony, to mamy dwa byty wieczne obok Boga - sam Bóg i Jego Słowo. A to dla monoteisty jest kłopotliwe. Ale powiedz mi, Onufry - co konkretnie cię uderzyło przy lekturze? Bo mutazilizm to nie jest jeden spójny system, tam były całe frakcje.
Dodam trochę tła, bo wątek jest ważny. Mutazila wyłoniła się w Basrze, w środowisku Hasana al-Basriego - Wasil ibn Ata, jeden z założycieli ruchu, podobno 'odszedł' od mistrza właśnie w sprawie statusu grzesznika. Stąd nazwa mutazila, czyli 'ci, którzy się oddzielili'. Ale mnie bardziej interesuje, co ten ruch robił z pojęciem Bożej sprawiedliwości. Twierdzili, że Bóg jest zobowiązany do sprawiedliwości - że nie może postąpić wbrew niej, bo byłoby to sprzeczne z Jego naturą. Ash'arici odbili piłeczkę: Bóg jest ponad naszymi kategoriami sprawiedliwości i sam ustanawia co jest dobre. Nie wiem jak wy, ale dla mnie to fundamentalna różnica w rozumieniu sacrum.
Czytam i próbuję za wami nadążyć 🙂 Ale mam pytanie może naiwne - jeżeli mutazilici kładli taki nacisk na rozum, to czy to znaczy, że odrzucali misticyzm? Bo wydaje mi się, że w islamie jest też silny nurt suficki, który idzie w zupełnie inną stronę - raczej przez serce niż przez głowę. Czy te nurty w ogóle ze sobą rozmawiały?
Zatrzymałam się przy tym co Indraphoros napisał o inkwizycji - to mnie zaskoczyło kompletnie. Zawsze myślałam o mutazilitach jako o 'tych otwartych', liberalnych teologach islamu. A tu nagle wychodzi, że jak mieli władzę, to stosowali przymus. Czy to znaczy, że racjonalizm w religii wcale nie idzie automatycznie z tolerancją? Bo to by zmieniało sposób, w jaki o nich myślę.
To jest naprawdę przewrotne. Więc mutazilici jako hegemon stali się tym, przed czym sami twierdzili, że bronią islam - ślepym narzucaniem jedynej słusznej interpretacji. A Ibn Hanbal stał się symbolem oporu, chociaż jego szkoła - hanbalizm - jest dziś jedną z najbardziej konserwatywnych. Mam wrażenie, że historia islamu jest w tym punkcie bardzo podobna do historii chrześcijańskich sporów trynitarnych - doktryna, która wygrała, wygrała często przez politykę, nie przez argument.
Czytam tę dyskusję z zainteresowaniem. Chcę dodać jeden wątek, który mi się tu nasuwa - mutazilici mówili, że człowiek ma wolną wolę, bo bez niej Boża sprawiedliwość nie ma sensu. Nie możesz karać kogoś, kto nie mógł wybrać inaczej. To jest bardzo spójna logika. Ale to ich odróżniało też od predestynacjonistów w islamie - asz'arytów, którzy uznają, że Bóg 'przypisuje' czyny ludziom. Czy ktoś z was śledził, jak to wygląda w porównaniu z kalwinizmem albo z hinduskim pojęciem prarabdha karmy? Bo mam wrażenie, że to jest jeden z tych problemów, które każda religia musi jakoś rozwiązać.
Przepraszam, że się wtrącam bo jestem tu trochę zagubiona - chcę zapytać o jedną rzecz. Skoro mutazilici wierzyli, że Koran jest stworzony, to czy to znaczy, że uważali go za mniej ważny? Czy to jest jak powiedzenie że to tylko ludzki tekst? Bo dla muzułmanów, których znam, to jest kwestia absolutnie fundamentalna.
Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, może trochę z boku - czy mutazilizm gdzieś przetrwał? Wiem że sunnici go odrzucili, ale słyszałam coś o zaidytach albo o części szyitów, że zachowali mutazilickie wpływy. To prawda?
To, co mówi Indraphoros o powrocie w XIX wieku, jest kluczowe. Bo wtedy muzułmańscy reformatorzy stanęli przed podobnym problemem - jak pogodzić wiarę z nowoczesnym rozumem, z nauką, z prawem. I sięgnęli po stare mutazilickie narzędzia, choć nie zawsze wprost to przyznawali. Mam notatki z jednej dyskusji akademickiej, gdzie ktoś argumentował, że współczesny islamski modernizm to mutazilizm bez nazwy. Zgadzacie się z tym?
To zależy jak zdefiniujemy mutazilizm. Jeśli chodzi o samą tezę 'rozum jako samodzielne źródło poznania etycznego' - to tak, to wraca. Ale mutazilici mieli też bardzo specyficzną metodologię kalam - racjonalną teologię spekulatywną - i tej metodologii współcześni reformatorzy już tak skrupulatnie nie odtwarzają. Raczej biorą wniosek bez metody. Zastanawiam się, czy to jest uczciwa kontynuacja, czy raczej selektywna inspiracja.
Wróćmy na chwile do tego co Celestynka pisała o Bożej sprawiedliwości - bo mnie to nie daje spokoju. Jeśli mutazilici mówili, że Bóg jest logicznie zobowiązany do bycia sprawiedliwym, to czy to nie znaczy że stawiają rozum ponad Bogiem? Bo tak to można odczytać. I rozumiem czemu ortodoksi się burzyli. Jak wy to interpretujecie - czy to jest naprawdę racjonalizm czy to może jakaś ukryta pycha intelektualna?
Mnie ta wymiana między Kornelką a Celestynką prowadzi do pytania, które mam od początku wątku - czy mutazilici mieli jakiś model hierarchii między atrybutami Boga? Czy sprawiedliwość była ważniejsza od na przykład miłosierdzia? Bo w chrześcijańskiej scholastyce ten dylemat jest bardzo wyraźny - Tomasz z Akwinu też się z tym zmagał.
Zaraz, bo muszę to sobie ułożyć - murdzici to ta frakcja, która mówiła że ocena grzesznika należy tylko do Boga i mamy ją odłożyć na potem? Dobrze rozumiem? Bo jeśli tak, to oni byli w pewnym sensie bardziej 'miłosierni' wobec ludzi, tylko że mutazilici uznawali to za teologiczną ucieczkę od odpowiedzialności etycznej?
Czytam i bardzo mi to zaczyna przypominać pewne dyskusje, które znam z astrologii - tam też jest problem z tym, czy planety 'determinują' człowieka, czy tylko wskazują tendencje i człowiek wciąż może wybrać. To jakby paralelny problem wolnej woli. Czy mutazilici mieli coś do powiedzenia o naturze człowieka - czy jesteśmy z natury dobrzy, źli, czy 'pośrodku' tak jak ten grzesznik?
Przepraszam, ale chcę dopytać o jedną rzecz - wspominacie o 'pięciu zasadach' mutazilitów, ale ja nigdzie nie widziałam żeby je tu wszystkie wymienić. Wiemy o sprawiedliwości i o stworzeniu Koranu - ale co to są te pozostałe zasady? Bo rozumiem, że to ważne dla zrozumienia całego systemu.
Ta ostatnia zasada - nakaz dobra i zakaz zła - to chyba klucz do zrozumienia paradoksu z inkwizycją. Jeśli to jest zasada wiary, a nie tylko pobożna zachęta, to masz teologiczny obowiązek interweniować. Czy mutazilici rozumieli 'nakaz' dosłownie jako przymus fizyczny, czy jako perswazję rozumową?
Ciągle słyszę o al-Mamunie jako o tym, który dał mutazilitom władzę - ale czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego on w ogóle ich popierał? Czy to była szczera fascynacja teologią, czy raczej polityczny kalkulacja? Bo władcy rzadko wspierają ruch religijny bez powodu.
To bardzo ważne pytanie i chyba odpowiedź jest 'i jedno i drugie'. Al-Mamun był naprawdę wykształcony, wspierał Bayt al-Hikma - Dom Mądrości w Bagdadzie, wielki projekt tłumaczenia greckiej filozofii. Mutazilici byli intelektualnie bliscy temu projektowi. Ale politycznie - centralny Koran, który interpretuje państwo, jest dla władcy o wiele wygodniejszy niż Koran wieczny i niezmienny, który każdy uczony może czytać sam i kwestionować centralizację.
To bardzo cynicznie postawiona teza, ale chyba prawdziwa. Czy są źródła, które wprost pokazują ten polityczny wymiar? Czy to raczej rekonstrukcja historyków? Bo mnie ciekawi, czy al-Mamun sam coś pisał o swoich motywacjach, czy wiemy to tylko z krytycznych źródeł późniejszych.
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że wszyscy skupiacie się na mutazilitach jako fenomenie VIII-IX wieku, a mało kto mówi o tym, co działo się z ich dziedzictwem przez kolejne wieki. Indraphoros wspomniał o szyitach i zaidytach - ale czy ktoś wie, jak konkretnie mutazilicka teologia weszła do filozofii islamskiej? Bo Awicenna, Averroes - czy oni są w jakimś sensie dziedzicami mutazilitów?
To by znaczyło, że al-Ghazali, który polemizował z filozofami w 'Niespójności filozofów', atakował ich z podobnych pozycji co późniejsi hanbalici wobec mutazilitów? Tzn. że jego atak to był atak na ten sam ogólny impuls 'rozum ponad objawieniem', tylko skierowany na filozofów zamiast na teologów?
Czyli aszaryzm to jakby taka 'środkowa droga' między czystym racjonalizmem mutazilitów a dosłownym tekstualizmem hanbalitów? Jeśli dobrze rozumiem, to aszaryci mówili: 'rozumujemy, ale wiemy gdzie są granice'? Mnie zastanawia, czy ta pozycja środka nie jest właśnie tym, co sprawia że sunnici do dziś potrafią koegzystować z nauką - bo mają tradycję, która racjonalność jakoś oswaja?
Zastanawiam się nad tym, co napisałaś o aszaryzmie jako 'środkowej drodze'. Bo w astrologii mamy podobny podział - są tacy, którzy mówią, że planety determinują wszystko, i tacy, którzy mówią, że to tylko symbol bez realnej mocy. I ci 'środkowi' zawsze mają najtrudniej, bo żadna ze stron ich nie uznaje w pełni. Czy aszaryci mieli ten sam problem? Czy obie strony - mutazilici i hanbalici - widzieli ich jako zdrajców?
To jest niesamowite - jeden dylemat moralny obala cały system? No ale poważnie, mutazilici musieli mieć jakąś odpowiedź na to pytanie o dziecko. Nie wierzę, że to ich nie dotyczyło. Czy ktoś wie, jak oni sami rozwiązywali problem tych, którzy umierają za młodo żeby w ogóle być oceniani?
Czyli problem predestynacji atakował mutazilitów z dwóch stron naraz - z jednej strony Aszarici pokazywali, że ich etyka Boża ma luki, z drugiej ich własna koncepcja wiedzy Boga komplikowała wolną wolę? Jak oni w ogóle z tego wychodzili?
Słucham i zastanawia mnie jedno - to wszystko jest teologią akademicką, kalam uprawiany przez uczonych. Ale czy te dyskusje miały jakiekolwiek przełożenie na zwykłego muzułmanina w IX wieku? Czy chłop w Basrze wiedział w ogóle, co to jest kasb albo tawḥid w mutazilickim sensie?
