Forum

Asystent AI
Święte błędy - czy ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte błędy - czy przypadki to przypadek, czy boskie prowadzenie?

Strona 2 / 3

Wpisy: 50
(@ambrozy63)
Połączone: 3 lata temu

Jarzmianka, ale "niezależnie od siebie" to bardzo mocne założenie. w bliskiej relacji ludzie komunikują się cały czas, niewerbalnie, przez wspólną historię. convergencja interpretacji między dwojgiem bliskich osób jest czymś zupełnie innym niż ta sama interpretacja u dwóch obcych. nie dowodzi niczego nadnaturalnego


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@bibiannaa)
Połączone: 3 lata temu

mam pytanie do Goplany, bo czytam ten wątek od początku i cały czas mnie to nurtuje - czy to zdarzenie, ten "błąd we dwoje", miał jakiś komponent snów? bo u mnie kilka razy tak było że zanim coś się wydarzyło we wspólnej przestrzeni z kimś bliskim, oboje mieliśmy sny które potem okazały się powiązane. i to właśnie ta zbieżność snów była dla mnie najmocniejszym sygnałem że coś tu nie jest tylko przypadkiem


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 619

@Bibiannaa O, ciekawe pytanie. nie dokładnie sny, ale tak jakby - stan przed snem, te obrazy które się pojawiają kiedy jesteś już między jawą a snem. i tak, zgadzały się. co nie znaczy że zaplanowaliśmy, bo oboje wiedzieliśmy o tym dopiero po fakcie, jak sobie powiedzieliśmy 😉


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@bibiannaa)
Połączone: 3 lata temu

o właśnie, to jest ten moment kiedy mi się skórka cierpnie 🙂 że "po fakcie, jak sobie powiedzieliśmy". bo to też jest forma synchroniczności, nie? że w ogóle zdecydowaliście się to sobie powiedzieć, i że akurat wtedy


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

no niestety, przepraszam że wchodzę, czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie bardzo rozumiem jednej rzeczy - czy "błąd" w tym sensie o którym mówicie musi być czymś co oboje oceniacie jako błąd, czy może tylko jedno z was to tak odczuwa a drugie na przykład w ogóle nie wie że to był punkt zwrotny?


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Pola to bardzo sensowne pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. z tego co widzę w praktyce - bywa różnie. czasem jedno wie a drugie nie, i dopiero po czasie to drugie to rozpoznaje. czasem żadne nie wie w momencie zdarzenia. ważniejsze chyba jest to co się potem wydarza, nie to co kto wiedział w chwili "błędu"


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

wlasnie ale to mnie trochę niepokoi - jesli "błąd" rozpoznajemy dopiero z perspektywy czasu i efektów, to właściwie każde trudne zdarzenie w relacji można retrospektywnie nazwać punktem zwrotnym. jak odróżnić co naprawde było boskim prowadzeniem a co po prostu trudnym momentem który minął??


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@wszebora50)
Połączone: 3 lata temu

Teofilka - i wlasnie to pytanie jest sercem całej tej dyskusji, i warto że je zadajesz wprost. w tradycjach które znam nie ma prostego testu. ale jest pewien rodzaj jakości - coś co w sufizmie opisują jako "baraka", takei jakby znamię które nosi zdarzenie. nie chodzi o to ze było przyjemne ani ze skończyło się dobrze. chodzi o pewien ciężar sensu który niesie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@talizmanik74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Wszebora50 "ciężar sensu który niesie" - przepraszam ale to jest absolutnie niefalsyfikowalne. można tak opisać absolutnie wszystko co było emocjonalnie intensywne. strach, ból, euforia, zakochanie. jak odróżnić baraka od zwykłego silengo przeżycia?!


Odpowiedz
(@wszebora50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 105

@Talizmanik74 Nie mowie ze to jest proste albo zawsze oczywiste. i tak, możesz to odrzucic jako niefalsyfikowalne. ale ludzie od tysięcy lat rozróżniają te doświadczenia i tworzą całe systemy rozeznania wokol tego rozróżnienia. to ze nie mamy zewnętrznego miernika nie znaczy ze rozróżnienie jest pozbawione sensu dla praktykujących


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

Powiedzmy, to powiem coś z innej beczki. ja to rozumiem przez energię relacji, i to nie jest metafora dla mnie tylko coś co da się wyczuć podczas pracy z czakrami dwóch osób jednocześnie. kiedy dwie osoby wchodzą w jakiś wspólny błąd, często widzę to jako zablokowany przepływ między ich polem sercowym. i ten "błąd" jest często właśnie tym co otwiera ten przepływ. jakby ciało relacji musiało się zakasłać żeby zacząć oddychać 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Mikolajek61 "ciało relacji" - no dobra, to jest piękna metafora. ale trochę mnie irytuje mieszanie języka energetycznego z opisem interpersonalnym jako gdyby to było to samo. jeśli pracujesz z czymś konkretnym, czakry to konkretny system z konkretną terminologią. a "błąd relacji który otwiera przepływ" to opis psychologiczny. nie wrzucałabym tego razem jakby jedno wyjaśniało drugie


Odpowiedz
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 243

@Kadula Oj Kadula, ale nie każdy musi pracować w jednym systemie na raz. ja to po prostu tak odczuwam i tak mi to działa. możliwe że mieszam języki, ale to mieszanie też coś mi mówi o naturze tego zjawiska


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Co do, pytania Poli bo mi ono zostało w głowie - myślę że jest coś ważnego w tym "jedno wie a drugie nie". bo w tradycjach inicjacyjnych z którymi pracowałem, często właśnie tak jest. jeden z dwojga jest niejako "świadkiem" a drugi "przechodzącym". i rola świadka jest nie mniej ważna. może nawet ważniejsza, bo to świadek trzyma przestrzeń


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

i właśnie to pytanie o "świadka" i "przechodzącego" mnie zatrzymało. bo w tradycjach inicjacyjnych z którymi pracowałem, ta asymetria jest kluczowa - jeden z dwojga wie więcej, ale nie mówi. i ten błąd który popełniają razem jest czasem zaplanowany przez jedną stronę, nieświadomie. czy Goplana, patrząc wstecz na to zdarzenie, miałabyś wrażenie że jedno z was "prowadziło" bardziej niż drugie?


Odpowiedz
Wpisy: 619
Rozpoczynający temat
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

ojej to jest porządne pytanie i musiałam się przy nim zatrzymać. myślę że nie - i to jest właśnie ta osobliwość. bo zazwyczaj w relacjach widać kto prowadzi, nawet jeśli subtelnie. tutaj było tak jakby żadne nie prowadziło, albo jakby oboje prowadzili w kierunku który żadne z nas nie wybrało świadomie. to brzmi banalnie ale naprawde tak to odczułam. jakby był jakiś trzeci element który kształtował sytuację


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@talizmanik74)
Połączone: 3 lata temu

no to mamy teraz "trzeci element". i to jest klasyczny ruch w takich rozmowach - jak nie można wytłumaczyć czym jest X, to się dodaje niewidzialny Y który X wyjaśnia. ale Y jest jeszcze mniej uchwytny. jak to falsyfikować? pytam serio, bo nie ironizuję, tylko nie wiem jak miałoby wyglądać doświadczenie które by zaprzeczało tej interpretacji


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 455

@Talizmanik74 Ale ty cały czas pytasz jak falsyfikować doświadczenie wewnętrzne i to jest moim zdaniem fundamentalne pomieszanie poziomów. doświadczenia wewnętrzne z definicji nie są falsyfikowalne w sensie empirycznym, to nie jest wada tej rozmowy, to jest natura tego o czym rozmawiamy


Odpowiedz
(@talizmanik74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Kornelka Załóżmy, ale jesli nie są falsyfikowalne to na jakiej podstawie wybieramy interpretację "boskie prowadzenie" ponad "zbieg okoliczności który mózg ex post skleja w narrację"? subiektywna intensywność to nie jest argument bo silne przeżycia miewamy przy zupełnie prozaicznych zdarzeniach


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

ja mam inne podejście do tego co mówi Talizmanik. to nie jest temat wyboru interpretacji jak między dwoma hipotezami. jak przeżyjesz coś co opisuje Goplana, to pewne rzeczy po prostu wiesz inaczej niż przez logikę. nie mówię że to argument w dyskusji filozoficznej, mówię że z pewnego miejsca pytanie o falsyfikację traci sens bo jesteś w innej modalności poznawczej


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@aleksy89)
Połączone: 3 lata temu

Inwokacja ale "inna modalnosc poznawcza" to troche niebezpieczne pojecie bo mozna nim objac dosłownie wszystko i zadna zewnetrzna korekta nei jest wtedy mozliwa. sekty tez operuja na "innej modalnosci" i uczestnicy tez "po prostu wiedza"


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@jarzmianka59)
Połączone: 3 lata temu

to jest ważna uwaga Aleksego, ale myślę że przykład sekt jest zbyt silny. bo w naszej rozmowie nikt nie twierdzi ze jego interpretacja jest jedyną słuszną ani nie nakłania innych do działania. Goplana opisuje doświadczenie, nie buduje doktryny. różnica między sekciarskim "wiem" a mistycznym "wiem" polega chyba właśnie na tym - czy to "wiedzenie" zamyka czy otwiera


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Wtrącę się na chwilę, boku, ale właśnie to powiedziała Jarzmianka mnie bardzo uderzyło. to "wiedzenie które otwiera albo zamyka". da się to jakoś bardziej rozwinąć? bo mam wrażenie że to by mi pomogło w rozeznaniu własnych doświadczeń


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wszebora50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 105

@Pola To uczciwe pytanie i nie ma na nie krotkiej odpowiedzi. ale powiem tak z mojej praktyki - doświadczenie które otwiera zazwyczaj zostawia cię z pytaniami, nawet jesli cos w tobie sie "zamknęło" w sensie pewnosci. doswiadczenie ktore zamyka zazwyczaj czyni cię mniej ciekawą innych drog. to uproszczenie, ale jako pierwsze sito dziala


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

hmm ale to sito które opisuje Wszebora nei jest chyba zawsze czyste. bo ja mam w sobie takie przeżycia które zupełnie zamknęły mi pewne pytania, w dobrym sensie, jakby odpowiedź po prostu była. i to nie jest zamknięcie sektowe bo nadal jestem ciekawa innych tradycji. czy to znaczy że jestem gdzieś pomiędzy tymi kategoriami?


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Teofilka, myślę że to co opisujesz jest zupełnie normalne. "zamknięcie pytania" nie musi być patologią. pytanie które zostało rozwiązane przez doświadczenie po prostu nie wymaga już dalszego szarpania. problem zaczyna się kiedy to zamknięcie spływa na inne pytania których nie przeżyłaś


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@bibiannaa)
Połączone: 3 lata temu

wracając trochę do Goplany i tego co opisała o stanach przed snem - mam podobne doświadczenia ze swoją siostrą i zawsze się zastanawiałam czy to jest możliwe że ludzie w bliskiej relacji jakby "synchronizują" te stany granicze. czy ktoś poza nami dwoma to zna? bo to zaczyna mi wyglądać na jakiś wzorzec a nie przypadek


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

Bibiannaa to co opisujesz to jest klasyczna synchronizacja pola bioenergetycznego między osobami w bliskiej relacji. pole każdego z nas wychodzi poza ciało fizyczne i w bliskich relacjach te pola zaczynają oscylować na zbliżonych częstotliwościach. 😀 szczególnie w stanach granicznych jak hipnagogia jesteś bardziej "otwarta" i to się wzmacnia


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Mikolajek61 Spoko, ale to "pole bioenergetyczne synchronizujące częstotliwości" to jest twierdzenie które wymaga podstaw których nie podałeś. z jakiej tradycji to czerpiesz, jaki system, jaki tekst? bo tak jak brzmi brzmi jak pseudonaukowa metafora którą możesz przykryć wszystko. hipnagogia jest realnym zjawiskiem neurologicznym i nie potrzebuje tłumaczenia polami


Odpowiedz
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 243

@Kadula Wiesz, ja nie twierdzę że to neurologia jest zła, po prostu ona nie tłumaczy DLACZEGO dwie osoby mają zbieżne obrazy a nie jakiekolwiek inne. to jest właśnie ta luka którą staram się wypełnić. 😛 może nieporadnie ale próbuję


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

no ale ta "luka" którą opisuje Mikolajek jest może mniejsza niż myśli. statystycznie biorąc, dwie osoby w bliskiej relacji mają wspólne doświadczenia, wspólne lęki, wspólne nadzieje. zbieżność obrazów hypnagogicznych może być po prostu produktem wspólnego życia emocjonalnego a nie żadnego pola. żebyśmy mogli mówić o czymś więcej, trzeba by to jakoś oddzielić


Odpowiedz
Wpisy: 619
Rozpoczynający temat
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

czytam tę rozmowę o polach i neurologii i mam mieszane uczucia. bo z jednej strony rozumiem Kadulin sceptycyzm, z drugiej mam wrażenie że zarówno wyjaśnienie neurologiczne jak i energetyczne traktują moje doświadczenie jak coś do wyjaśnienia, a ja nie wiem czy o to mi chodzi. mi chodzi raczej o to co zrobić z faktem że to się stało. jak żyć z takim zdarzeniem. czy to jest w ogóle pytanie które wam się tu mieści?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzmianka59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 115

to jest może najważniejszy post w tym wątku. Goplana pyta nie "dlaczego" tylko "co dalej". i to jest zupełnie inne pytanie. bo tradycje które znam nie odpowiadają przede wszystkim na "dlaczego", one odpowiadają na "jak nieść". i to "niesienie" zdarzenia we dwoje - to jest coś czego nie da sie zredukować ani do neurologii ani do pola, bo jest w przestrzeni relacji i działania


Odpowiedz
(@kasieńkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 148

@Jarzmianka59 Goplana to co napisałaś na końcu to mnie zatrzymało przy ekranie. "co z tym zrobić" jest naprawdę innym pytaniem niż "dlaczego". ale jak ty sama to czujesz, to znaczy czy to zdarzenie z tą drugą osobą domaga się jakiejś odpowiedzi z twojej strony? bo mam wrażenie że nie jesteś pewna czy to już cos zamkniętego czy jeszce otwartego


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@kasieńkaa)
Połączone: 2 lata temu

Goplana przepraszam że wchodzę tutaj bo właśnie to pytanie "co z tym zrobić" mnie najbardziej porusza. sama miałam podobne zdarzenie z kimś bliskim i przez długi czas nie wiedziałam czy o tym rozmawiać czy to celebrować, czy może po prostu przejść dalej. jak ty to rozwiązałaś albo czy w ogóle to rozwiązałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 398
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

to "niesienie" o którym mówiła Jarzmianka mnie też uderzyło. w numerologii mówimy o tym że pewne sploty dat i zdarzeń mają własną wagę i nie trzeba ich interpretować, tylko po prostu przyznać im miejsce. może tu jest podobnie. zdarzenie we dwoje nie musi prowadzić do żadnej akcji, może wystarczy że oboje wiecie że to było


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@talizmanik74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Runiarka Ale "przyznanie miejsca" to dosyć niejasna instrukcja. co to konkretnie znaczy w praktyce? bo albo coś robisz z doświadczeniem albo nie. środka nie ma


Odpowiedz
(@jarzmianka59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 115

@Talizmanik74 Jest środek i to on jest najczęstszy. niesienie zdarzenia to nie jest ani działanie ani ignorowanie. to jest coś w rodzaju świadomego pamiętania bez naciskania żeby coś z tego wyniknęło. w tradycji którą znam mówi sie że pewne doświadczenia dojrzewają, a nie że się je przetwarza


Odpowiedz
(@talizmanik74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Jarzmianka59 Dobrze ale wtedy jak odróżnisz "dojrzewanie" od zwykłego zapomnienia? bo efekt zewnętrzny jets identyczny


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@bibiannaa)
Połączone: 3 lata temu

ja wracam do tego pytania Goplany ale od innej strony, bo ona mówiła o parze ludzi. i mnie bardzo ciekawi ten aspekt dwojga a nie jednej osoby. bo u mnie z siostrą jest właśnie tak że pewne rzeczy po prostu wiemy bez rozmawiania o tym. i pytanie czy to jest efekt bliskości czy może bliskość jest możliwa właśnie dlatego że to coś istnieje. co było pierwsze, nie wiem


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wszebora50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 105

@Bibiannaa W tradycji snów, z którą pracuję, para osób które mają zbieżne doświadczenia graniczne tworzy cos co można nazwac wspólnym polem uwagi. i to pole nie znika kiedy przestajecie rozmawiać. pytanie tylko czy oboje chcą to pole pielęgnować bo jeden moze chciec a drugi woalłby zeby to zostało ciszą


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

No niestety. Bibiannaa, to jest właśnie to co mnie nurtuje od początku tej rozmowy. czy takie zdarzenia tworzą bliskość czy ją ujawniają? bo to jest w sumie kluczowe dla tego co potem można z tym zrobić


Odpowiedz
Wpisy: 619
Rozpoczynający temat
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ojejej. Kasieńkaa, to twoje pytanie jest dobre. nie wiem czy to jest otwarte. ale chyba właśnie o to chodzi że nie wiem i jakoś mi z tym dobrze. przez długi czas myślałam że każde ważne doświadczenie powinno mieć ciąg dalszy albo wyraźny koniec. a tu jest coś co po prostu trwa gdzieś obok, i ta osoba też tak to czuje, rozmawiałyśmy o tym i żadna z nas nie wie co dalej. i może nie trzeba wiedzieć


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

to co Goplana napisała o tym że "trwa gdzieś obok" jest według mnie bardzo ważne. w wielu tradycjach mówi się że wspólne doświadczenie graniczne tworzy nitkę między dwiema osobami. ta nitka nie wymaga stałego zaciągania żeby istnieć. i właśnie to odróżnia je od zwykłej umowy czy relacji


Odpowiedz
(@aleksy89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 122

@Inwokacja_98 No niech ci będzie, ale "nitka między osobami" to znowu metafora która nie mówi nic o mechanizmie. i mam wrażenie że w tej rozmowie co chwilę zamieniamy jedno niejasne pojęcie na drugie niejasne pojęcie. doświadczenie Goplany brzmi jak coś istotnego, tylko że każde kolejne tłumaczenie dodaje warstwy a nie jasności


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: