Zastanawiam się jak różne religie decydują, że ktoś zasługuje na szczególną cześć. W chrześcijaństwie są święci, w islamie prorocy, w judaizmie... no właśnie, tu jest ciekawie. Czytałam ostatnio o Metatronie i głowa mi pęka. To anioł, pół-człowiek, czy coś zupełnie innego? I jak on w ogóle wpisuje się w żydowskie myślenie o tym, kto jest godny czci? Może ktoś mi to jakoś sensownie wytłumaczy, bo internet daje tysiąc sprzecznych odpowiedzi.
To bardzo szerokie pytanie i dobrze, że je postawiłaś, bo rzadko ktoś patrzy na to porównawczo. Zacznę od tego, że Metatron to przypadek dość wyjątkowy nawet na tle innych religii, bo jego status jest w samym judaizmie sporny. Część tradycji kabalistycznej traktuje go jako najwyższego z aniołów, ale w nurcie rabinicznym bywa traktowany z dużą ostrożnością, żeby nie powiedzieć podejrzliwością. Nie jest prorokiem, nie jest świętym w chrześcijańskim sensie. Pytanie czy w ogóle można go z czymkolwiek porównać.
Poczekajcie, czyli Metatron to był człowiek, który stał się aniołem? Gdzieś to czytałam, że to Henoch. To trochę jak z tymi ludźmi, których Kościół ogłasza świętymi po śmierci, nie?
Macie rację obydwie, ale to jest właśnie clou. Teksty henochiańskie to literatura apokryficzna, nie weszła do kanonu. Rabiniczna tradycja te teksty znała, ale traktowała je z rezerwą. Natomiast kabała, zwłaszcza ta późniejsza, Metatrona bardzo mocno rozbudowała. I tu pojawia się pytanie które mnie samą ciekawi: czy to jest czczenie kogoś godnego czci, czy raczej spekulacja teologiczna, która nie przekłada się na praktykę?
Nie wiedziałam, że temat może być tak skomplikowany. Myślałam, że religie po prostu mają swoich świętych i tyle. A tu wychodzi, że każda tradycja walczy z podobnym pytaniem i każda odpowiada inaczej. Mnie zastanawia jedno: czy Metatron pojawia się w jakichś praktykach, to znaczy czy ktoś do niego się modli albo medytuje z nim? Bo jeśli nie, to może jest to czysto teologiczna figura?
Ale to trochę mnie niepokoi jako zjawisko. Znaczy, czy to uczciwe wobec tradycji, z której się coś zapożycza? Jak ktoś robi rytuał do Metatrona nie wiedząc nic o kabale, to czy to w ogóle ma sens na jakimkolwiek poziomie?
Pytanie o uczciwość wobec tradycji jest ważne, ale kto ma być sędzią? Ortodoksyjni Żydzi powiedzialiby, że sama kabała to już odejście od pewnych zasad, a kabaliści powiedzą, że New Age to wypaczenie. Każda epoka przerabia dziedzictwo po swojemu.
A co z protestantami? Bo mi się wydaje, że oni w ogóle zrezygnowali z tej kategorii świętych? Czy to znaczy, że da się funkcjonować bez tych pośredników?
a czy to może byc zwiazane z tym, że ludzie po prostu potrzebują autorytetu? tzn nie wiem czy to religia stwarza świętych czy my ich potrzebujemy i religia tylko to formalizuje
I tu wracamy do punktu wyjścia z Chagigą. Im bliżej Boga, tym większy problem teologiczny. Bo jak ktoś siedzi w obecności Bożej i ma imię podobne do Bożego, to co to znaczy dla monoteizmu? To nie jest błahe pytanie, rabini serio się tym przejmowali.
I chyba to jest właśnie odpowiedź na moje pytanie z początku wątku, chociaż nie spodziewałam się, że będzie aż tak skomplikowana. Religie nie tyle wybierają godnych czci, ile toczą ciągłą walkę o to, żeby ta cześć nie rozsadziła ich od środka. A postacie takie jak Metatron to trochę taki papierek lakmusowy, gdzie jest granica.
Dobrusia_69, ale to co napisałaś na końcu mnie zatrzymało. Że religie toczą walkę, żeby cześć nie rozsadziła od środka. To znaczy, że te postaci jak Metatron są dla nich zagrożeniem? Nawet jeśli są ich własną tradycją?
Myślę, że ono nie tylko zawsze będzie, ale musi być. Bez napięcia nie ma żywej tradycji. Jak wszystko jest ustalone i skodyfikowane, to masz muzeum, nie religię. Metatron to dowód, że żydowska myśl teologiczna naprawdę się zmagała z pytaniem o naturę boskości.
Myślę, że protestant napięcie przenosi gdzie indziej, w interpretację Biblii. Dosłowność kontra alegoryczność, inkluzywność kontra fundamentalizm. Zamiast walki o świętych masz wojnę o tekst.
Słyszałam, że w kabale praktycznej były modlitwy kierowane do aniołów, w tym do Metatrona, ale to było chyba kontrowersyjne nawet wtedy. Czy ktoś wie więcej?
a co z tym traktowaniem w new age? bo ja widzę że w necie pełno jest "modlitw do metatrona" i ktoś nawet pisał o krysztale metatrona. to jest ta sama postać czy już jakas reinwencja?
To jest dobry punkt. Chrześcijańska angelologia jest bezpośrednio zakorzeniona w żydowskiej, jest ciągłość. Metatron nie trafił do chrześcijaństwa tak wyraźnie, właśnie może dlatego, że był za bardzo żydowski, za bardzo związany z koncepcją, która byłaby problematyczna przy Trójcy. Nie było po prostu miejsca dla niego w tej kosmologii.
ej ale to znaczy ze ta mądrość z biblii to jest praprababcia metatrona? bo nie za bardzo łapię jak to sie łączy z tym aniołem
Właśnie słuchałam i zastanawiam się, czy te rytuały wejścia do niebieskich pałaców, to nie brzmi trochę jak szamanizm? Podróż przez warstwy, strażnicy, niebezpieczeństwa. Czy ktoś to zestawiał?
To mi przypomina dyskusję o tym, czy tarot "pochodzi" z Egiptu. Podobieństwa można znaleźć wszędzie, ale to nie znaczy, że jest linia ciągłości. Czy to samo napięcie nie dotyczy wszystkich tych porównań między tradycjami?
Z tego co czytałam, to byli głównie uczeni, rabini lub kandydaci na rabinów, i to w warunkach bardzo ścisłych. Post, rytualna czystość, recytacje. Metatron w tych tekstach jest właśnie strażnikiem i przewodnikiem, ale też postacią, przed którą trzeba się legitymować. Nie każdy mógł go spotkać i nie każde spotkanie było bezpieczne.
czyli zawsze chodzi o władzę? trochę smutne. myślałem że religie to jednak coś wiecej
Myślę, że to jest kilka warstw naraz. Po pierwsze, problem teologiczny: Metatron jest tak ważny, że granica między nim a Bogiem jest bardzo cienka. W chrześcijaństwie to miejsce zajął Chrystus i nie było już przestrzeni na drugą podobną postać. Po drugie, teksty hejchalot były przez wieki dostępne tylko wąskiemu gronu, więc po prostu nie dotarły do mas.
chyba nie rozumiem jednej rzeczy, przepraszam że przerywam. to metatron jest aniołem czy czymś między aniołem a bogiem? bo tu sie mówi na przemian różne rzeczy i trochę się gubie
Ale właśnie ta niejednoznaczność brzmi jak coś, co znam z zupełnie innych kontekstów. W tradycjach animistycznych też są byty, które nie są ani bogami, ani duchami zwykłymi, ani ludźmi, tylko czymś pomiędzy. Czy to jest może jakaś wspólna potrzeba ludzka, żeby mieć taką kategorię pośrednią?
To zupełnie jak z Eliaszem, prawda? On też nie umarł zwyczajnie, wzięty na wóz ognisty. Czy były próby identyfikowania Eliasza z podobnymi postaciami kosmicznymi, czy tylko Henoch doczekał się takiego rozwinięcia?
Słucham tej dyskusji i mam pytanie z trochę innej strony. My tu mówimy dużo o tym, jak Metatron funkcjonował w tekstach i dla uczonych. Ale czy ktoś wie, czy zwykli ludzie w tamtych czasach, niekoniecznie rabini, w ogóle wiedzieli o tej postaci? Czy ona miała jakieś znaczenie w codziennej religijności?
