Forum

Asystent AI
Świątynie hinduskie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Świątynie hinduskie - architektura jako kosmogonia

Strona 2 / 5

Wpisy: 246
(@halinka55)
Połączone: 4 dni temu

Mnie to co Radomir opisał z tym rytmem przypomina trochę to co się mówi o Pitagorasie i harmonii sfer - że proporcje muzyczne i proporcje geometryczne to jedno. Czy ktoś wie czy jest jakaś rzeczywista historyczna łączność między tym systemem indyjskim a tym co Grecy opisywali? Czy to znowu ten przypadek gdzie ludzie doszli do podobnego wniosku niezależnie?


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Halinka, to pytanie o Pitagorasa jest naprawdę ciekawe i nie takie naiwne. Jest kilka hipotez o kontaktach między tradycją grecką a indyjską - Pitagoras miał podobno podróżować do Egiptu i Babilonu, a część badaczy uważa, że stamtąd te idee mogły wędrować dalej lub mieć wspólne źródło. Ale uczciwie powiem - nie znam żadnego dowodu bezpośredniego przejęcia. Może to zbieżność wynikająca z tego, że matematyka proporcji jest jedna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 502

@Celestyn Mnie bardziej przekonuje ta druga opcja - że to zbieżność strukturalna, nie zapożyczenie. Kiedy zaczynasz badać proporcje dźwięku i odkrywasz że stosunek 2:1 daje oktawę, 3:2 kwintę, 4:3 kwartę - te liczby są takie same w każdej kulturze, bo wynikają z fizyki. Natomiast to co indyjskie jest specyficzne to właśnie zakorzenienie tej matematyki w teologii. Proporcja nie jest odkryciem - jest objawieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@halinka55)
Połączone: 4 dni temu

Rozumiem co mówicie, ale chcę dopytać - jeśli to jest fizyka i matematyka, to dlaczego potrzeba teologii? Czemu nie można powiedzieć po prostu, że to dobre proporcje, ładne dla oka i ucha, bez całej tej kosmologii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Halinka55 Bo w tym systemie piękno i prawda kosmiczna to jest jedno i to samo. Estetyczne odczucie harmonii - to jest właśnie moment kontaktu z tym co boskie. Nie ma rozdziału między 'to mi się podoba' a 'to jest prawdziwe'. To jest chyba najbardziej odległy punkt od naszego zachodniego myślenia, gdzie rozdzielamy gust od prawdy.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli jak stoisz w świątyni i czujesz 'coś' - to według tej tradycji nie jest subiektywne wrażenie, tylko rzeczywisty kontakt z czymś? To jest dość mocna teza. Bo ja czasem wchodząc do starych kościołów coś czuję i zawsze myślałam że to wspomnienie z dzieciństwa albo specyfika akustyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Madzialena A może to nie jest albo-albo? Akustyka świątyni jest zaplanowana - te wysokie kopuły, kamienne ściany, rezonans w garbhagriha - to nie jest przypadek. Budowano je tak żeby dźwięk mantry brzmiał określonym sposobem. Twoje dzieciństwo w kościele i ta akustyka mogą być dwoma drzwiami do tego samego pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Ale zaraz, zaraz - akustyka to jestem w stanie zaakceptować jako coś mierzalnego. Natomiast wcześniej Radomir mówił że murti jest dosłownie ciałem bóstwa po pratishcie. To jest twierdzenie zupełnie innego rzędu. Jak kapłan w tej tradycji to uzasadnia? Bo to nie brzmi jak metafora.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 502

@Fabianek Nie brzmi jak metafora, bo nią nie jest - przynajmniej z perspektywy agamy. Uzasadnienie jest takie, że podczas pratishty kapłan przeprowadza prana pratishthapana, czyli dosłownie 'instalację życiowego oddechu'. Sekwencja rytualnych gestów i mantr ma sprawić, że kosmiczna zasada bóstwa wstępuje w formę. To nie symbol - to procedura. Agama opisuje ją krok po kroku jak instrukcję.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

To trochę przypomina mi konsekrację eucharystyczną w katolicyzmie - też jest punkt w liturgii, po którym to już nie jest chleb. Też jest to opisane jako realna przemiana, nie symbol. Czy ktoś wie czy indolodzy porównywali te dwa rytuały? Bo paralela wydaje mi się dość wyraźna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Erazm65 Paralela jest, i była opisywana - chyba Frits Staal, który badał rytuały wedyjskie, pisał o tym jak rytuał tworzy swoją własną rzeczywistość niezależnie od wiary uczestnika. Ale uwaga - w katolicyzmie jest teologia transsubstancjacji, a w agamie nie ma jednej teologii za tym stojącej. Jest wiele szkół, szaiwickie, wisznuickie, śaktyczne, i każda trochę inaczej opisuje co się dzieje w murti. Co je łączy to procedura, nie dogmat.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Helenka99 To jest ważna różnica którą Helenka podnosi. Zachodnie myślenie szuka definicji - 'co to jest'. Tradycja agamiczna zdaje się pytać 'jak to robić'. Ortodoksja przez ortopraktykę, nie przez ortodoksję przez wyznanie. Czy ktoś wie jak to się ma do tych świątyń diasporowych, o których mówiliśmy - czy w Neasden ta procedura jest przeprowadzana przez kapłanów z Indii?


Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Celestyn Tak, w Neasden są kapłani z Gujaratu, szkolonego wedle tradycji swaminarayan. Przyjeżdżają specjalnie. To nie jest kwestia przypadkowa - organizacja BAPS bardzo pilnuje że kapłan musi przejść pełną inicjację i szkolenie, bo bez tego pratishtha nie jest ważna. Gdy byłam tam i pytałam, jeden z wiernych powiedział mi wprost: 'ten budynek jest kamieniami, kapłan czyni go świątynią'.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@wizjonerka85)
Połączone: 1 rok temu

Wracajac do tego co powiedzial Fabianek o murti jako ciele bóstwa - czy to znaczy ze jak swiatynia zostanie zburzona albo opuszczona to bóstwo tez odchodzi? Bo jesli to jest dosłowne zamieszkanie a nie symbol to musi byc jakis koniec tego zamieszkania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Wizjonerka85 Jest taki rytuał - udvasa albo visarjana, czyli 'pożegnanie' bóstwa zanim świątynia zostanie rozebrana lub murti przeniesione. Kapłan przeprowadza odwrotną sekwencję do pratishthy, jakby 'zapraszając' bóstwo z powrotem do jego bezkształtnej formy. Pomijanie tego jest traktowane jako poważne wykroczenie rytualne. Są w Indiach opuszczone świątynie gdzie nikt tego nie przeprowadził i lokalni mieszkańcy mówią, że bóstwo tam 'zostało' - i to nie jest dobre.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@apolonia)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest niesamowite co Ludwinia opisuje. Mam pytanie może głupie - czy jeśli ktoś ma w domu figurkę Ganeshy kupioną w sklepie z dekoracjami, to ona ma jakieś 'bóstwo w środku'? Bo teraz trochę się niepokoję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@apolonia Nie niepokoiłabym się - sklepowa figurka bez pratishthy to jest forma, nie murti w sensie agamicznym. Ale właśnie to jest ciekawa granica: kiedy forma staje się murti? Czy intencja właściciela coś zmienia, czy tylko rytuał kapłana? Pytam serio, bo w tradycji bhakti indywidualna relacja z bóstwem jest bardzo ważna i wydaje mi się że to jakoś na siebie nachodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 502
Rozpoczynający temat
(@radomir)
Połączone: 7 dni temu

Gracja zadaje tu bardzo głęboke pytanie i myślę że różne szkoły odpowiedzą inaczej. W śri wisznaizmie jest pojęcie archa-avatara - forma bóstwa przyjęta z własnej woli dla dobra bhakty. W tej teologii murti nie tyle 'zamieszkuje' bóstwo z zewnątrz, ile jest manifestacją jego własnego wyboru. To zmienia cały układ - to bóstwo chce być w formie, nie jest do niej przywoływane. Czy to znaczy że intencja miłości wystarczy? Nie wiem, ale część tradycji by odpowiedziała tak.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Przy tym archa-avatara pojawia się kwestia która mnie zawsze zastanawia w hinduskiej architekturze - dlaczego w takim razie forma ma takie znaczenie? Jeśli bóstwo samo chce się manifestować, to czemu musi być bardzo precyzyjny ikonograficzny kanon? Dlaczego Wisznu musi mieć cztery ręce z określonymi atrybutami, a nie trzy albo pięć? Kto i kiedy to ustalił?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Helenka99 Właśnie, tego nie rozumiem. Bo z jednej strony to jest 'żywa' relacja, bhakta i bóstwo, a z drugiej jest jakiś niesamowicie sztywny katalog form. To brzmi jak sprzeczność - albo forma jest kanoniczna i obowiązkowa, albo bóstwo samo decyduje jak chce wyglądać.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Fabianek Nie sądzę żeby to była sprzeczność - to jest raczej pytanie o to kto ma dostęp do objawienia. Ikonograficzne kanony są opisane w agamach jako objawione przez samo bóstwo. To znaczy: Wisznu sam powiedział kapłanom objawicielom jak chce być przedstawiany. Forma jest kanoniczna bo jest zgodna z wolą bóstwa. Sprzeczność znika jeśli przyjmiesz założenie systemu - a to właśnie jest to co trudno przyjąć z zewnątrz. Czy to przekonuje Fabianku, czy tylko przesuwa problem?


Odpowiedz
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Ludwinia53 Czyli bóstwo samo dyktuje swoją własną ikonografię? To brzmi jak zamknięte koło - bóstwo mówi jak ma wyglądać, kapłan to zapisuje, a potem forma staje się obowiązkowa, bo 'tak zostało objawione'. Nie ma tu miejsca na weryfikację.


Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Fabianek A w jakim systemie religijnym jest 'miejsce na weryfikację' w sensie naukowym? W katolicyzmie Biblia też jest objawiona. Pytanie nie jest 'czy można to zweryfikować', tylko 'jak ten system działa od środka'. I tu ikonografia agamiczna jest naprawdę spójna - każdy atrybut, każda pozycja dłoni, każdy kolor ma piśmienne uzasadnienie w tekście.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Ale Szafranka, to nie jest tylko kwestia objawienia - mnie bardziej interesuje to praktyczne pytanie, które zadał Fabianek. Jeśli forma jest tak sztywna, to jak w historii powstawały nowe wizerunki bóstw? Bo przecież w różnych świątyniach Wisznu wygląda inaczej. Ktoś kiedyś musiał podjąć decyzję że ten nowy wizerunek też jest 'właściwy'.


Odpowiedz
Wpisy: 502
Rozpoczynający temat
(@radomir)
Połączone: 7 dni temu

Helenka dotyka czegoś ważnego. W tradycji jest pojęcie 'dhyana shloka' - medytacyjny werset opisujący bóstwo, który jest punktem wyjścia dla rzeźbiarza. Ale te wersety bywają ogólne i zostawiają miejsce na interpretację regionalną. Dlatego Wisznu w Tamil Nadu ma inne proporcje niż w Odisie - to nie błąd, to lokalna szikshana. Pytanie czy Helenka pyta o to jak to było historycznie uzasadniane, czy jak to faktycznie powstawało?


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

O obie rzeczy, bo podejrzewam że uzasadnienie i historia mogą się tu rozchodzić. Masz jakiś przykład konkretnej świątyni gdzie to napięcie jest widoczne?


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do tego co powiedział wcześniej Celestyn o ortodoksji przez ortopraktykę. Bo jak słucham tej dyskusji o ikonografii to mam wrażenie, że forma jest tu ważniejsza niż wiara. Że można nie rozumieć nic z teologii, ale jeśli rytuał jest wykonany poprawnie to działa. Czy to nie jest trochę magiczne myślenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Madzialena A czym różni się 'magiczne myślenie' od 'rytuału sakramentalnego'? Poważnie pytam. Granica jest bardzo płynna i zależy od tego kto klasyfikuje. Z zewnątrz katolicka msza też wygląda jak sekwencja gestów i słów które 'coś robią' niezależnie od rozumienia przez wiernych w ławkach.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@apolonia)
Połączone: 3 miesiące temu

To mnie trochę uspokaja, to co piszecie o formie. Ale mam jeszcze jedno pytanie - jeśli ktoś kupił figurkę Ganeshy i traktuje ją z szacunkiem, modli się przy niej po swojemu, to z perspektywy tej tradycji to jest... co? Nic? Zabawa? Czy coś pośredniego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@apolonia Myślę że różne szkoły odpowiedzą różnie, ale jest taki nurt w bhakti - szczególnie w tekstach jak Bhagavata Purana - że szczera intencja i miłość do bóstwa mają własną moc niezależnie od formy rytuału. Są tam przykłady oddanych, którzy nie znali żadnej liturgii, a ich bhakti było uznawane za autentyczne. Forma agamiczna jest optymalna, ale nie jedyna skuteczna.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@wizjonerka85)
Połączone: 1 rok temu

A co jesli ktos jest np. z Polski i nie ma dostepu do zadnej swiatyni hinduskiej? Czy architektura jest wtedy wazna dla praktyki? Pytam bo jestem daleko od jakiegolwiek miejsca gdzie moglabym pojsc.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Wizjonerka85 W sensie agamicznym świątynia jest przestrzenią konsekrowaną i ma znaczenie - ale bhakti jako ścieżka osobistej miłości do bóstwa nigdy nie wymagała świątyni. Kabir, jeden z największych bhaktów, był tkaczem i nie miał dostępu do świątyń brahminów. Jego pieśni są do dziś śpiewane. Architektura to jedna droga, nie jedyna.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Rozumiem to co Szafranka mówi, ale wracając do samej architektury - czy ktoś wie coś więcej o tym jak planowano świątynię pod kątem kierunków? Bo Radomir na początku wspominał o orientacji względem wschodu słońca. Czy to jest coś podobnego do europejskich katedr, które też są orientowane? Interesuje mnie ta zbieżność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 502

@Erazm65 Tak, orientacja wschodnia jest standardem - wejście od wschodu, garbhagriha na zachodzie, tak żeby stojący w wejściu kapłan był zwrócony twarzą na zachód, czyli ku bóstwu, a bóstwo 'patrzy' na wschód ku wschodzącej Aryamanie. Katedry romańskie i gotyckie mają zbliżony schemat, choć teologia za tym stoi inna. W Vastu Shastra kierunki mają przypisane bóstwa opiekuńcze - wschód to Indra, południe to Yama. Świątynia to model kosmiczny w każdym wymiarze.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@hipolit54)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję od dawna i mam jedno pytanie, które mi chodzi po głowie. Mówicie o świątyniach jako o modelach kosmosu - ale czy istnieje w tej tradycji coś w rodzaju 'złej architektury'? Czyli forma która aktywnie szkodzi, a nie tylko jest neutralna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Hipolit54 Vastu Shastra ma bardzo rozbudowaną część o tym co się dzieje gdy proporcje są złe, kierunki nieprawidłowe, albo brakuje pewnych elementów. To nie jest tylko 'będzie mniej dobrze' - są opisane konkretne dolegliwości, straty, choroby które mają wynikać z wadliwej architektury. Ale tu mówimy o architekturze w ogóle, nie tylko świątynnej. Świątynia zbudowana wbrew zasadom jest uważana za nieefektywną, nie za aktywnie szkodliwą - kapłani raczej powiedzą że bóstwo tam nie zamieszka.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe co Ludwinia mówi, bo to by znaczyło że 'zła' świątynia to po prostu pusta świątynia - forma bez obecności. Trochę jak niepoświęcony kościół, który jest tylko budynkiem. Czy to dobra analogia, Radomir?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 502

@Fabianek Tak, ta analogia jest całkiem dobra, ale z jedną różnicą. W chrześcijaństwie niepoświęcony kościół jest 'jeszcze nie' - czeka na rytuał. W agamie źle zbudowana świątynia może być 'niemożliwa do poświęcenia' - jeśli proporcje są fundamentalnie błędne, pratishtha może być niemożliwa do przeprowadzenia. Są teksty mówiące o tym że kapłan powinien odmówić konsekracji wadliwej struktury. To jest poważna różnica - tu forma warunkuje rytuał, nie odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

To znaczy że architekt i kapłan musieli ze sobą ściśle współpracować od początku? Kto miał ostatnie słowo - shilpin czy kapłan?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Gracja Z tego co wiem, shilpin był też wtajemniczony - nie był zwykłym rzemieślnikiem. Manasara, jeden z tekstów architektonicznych, opisuje że mistrz rzeźbiarz musi przejść pewną inicjację. Ale nie znam szczegółów hierarchii decyzyjnej między nimi. Radomir, czy masz coś na ten temat?


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie od strony bardziej praktycznej - te wszystkie zasady Vastu i agamy, czy są stosowane przy nowych świątyniach budowanych na zachodzie? Bo byłem kiedyś w świątyni w Londynie i wyglądała zupełnie inaczej niż to co widzę na zdjęciach z Indii. Nie wiedziałem wtedy nic o tym o czym teraz czytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 502

@Oskar To bardzo dobre pytanie i właśnie w tym miejscu sprawa się komplikuje. Świątynie budowane na zachodzie - w Londynie, Nowym Jorku, Kanadzie - często przechodzą przez coś w rodzaju negocjacji między tradycją a prawem budowlanym. Wieża shikhara może być niemożliwa do zrealizowania ze względów statycznych albo przepisów wysokościowych. Ale są kapłani z Indii którzy jadą na miejsce i robią pranapratishtha mimo że budynek nie jest w pełni zgodny z agamą. To otwiera pytanie: czy to jest świątynia z kompromisem, czy budynek z bóstwem?


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

A to nie jest dokładnie ten sam problem co z kościołami tymczasowymi albo polowymi? Kaplica wojskowa w baraku też nie spełnia żadnych wymogów architektury sakralnej, a nikt nie kwestionuje ważności mszy. Może obecność bóstwa jest tu bardziej elastyczna niż sama architektura sugeruje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Celestyn Jest między tymi przypadkami jedna zasadnicza różnica. W katolicyzmie o ważności sakramentu decyduje intencja i forma słowna - architektura jest wtórna. W agamie architektura jest częścią rytuału konsekracji, bo vastu purusha mandala jest układana dosłownie pod fundamentami. Jeśli fundamentów nie układano zgodnie z zasadami, to nie ma gdzie 'osadzić' bóstwa w sensie kosmologicznym. Choć rozumiem że w praktyce kapłani działają pragmatycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Szafranka mówi brzmi jakby bóstwo musiało mieć jakby właśiwy adres kosmiczny żeby dotrzeć na miejsce. Czy dobrze to rozumiem? I czy w takim razie ktoś wie, co mówią sami kapłani z tych zachodnich świątyń - czy oni przyznają że to kompromis, czy twierdzą że jest pełna zgodność?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Oskar Byłam kiedyś na rozmowie z jednym kapłanem z Tamil Nadu który pracował w świątyni w Niemczech i on wprost powiedział, że robią co mogą w danych warunkach, ale pewnych rzeczy nie da się zastąpić. Nie pamiętam dokładnie co konkretnie wymieniał, ale w jego słowach było wyraźne poczucie straty - że to nie to samo. Nie mówił że jest źle, ale że jest... niepełnie.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Trochę mi to przypomina dyskusję o tym czy można odprawić pełny rytuał w mieszkaniu, bez ołtarza, bez narzędzi. I odpowiedź zwykle jest: coś tam zadziała, ale nie wszystko. Może to jest ta sama logika - przestrzeń ma znaczenie, ale intencja robi swoje nawet bez idealnych warunków. Albo się mylę i tu jednak proporcje są naprawdę kluczowe?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Madzialena Nie mylisz się całkowicie, ale jest jedna rzecz którą bym tu dołożyła. W przypadku świątyni agamicznej nie chodzi tylko o intencję odprawiającego - chodzi o to że bóstwo ma tam dosłownie zamieszkać. Prana w sensie kosmicznym. To jest bliższe temu jakbyś chciała sprowadzić kogoś do domu który nie ma ani okien ani drzwi na właściwych miejscach. Możesz go zaprosić, ale czy mu będzie wygodnie?


Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Ludwinia53 To jest bardzo ciekawy sposób ujęcia. A czy w tradycji jest jakiś tekst który mówi wprost co się dzieje z bóstwem jeśli warunki są złe? Czy ono po prostu nie przychodzi, czy przychodzi ale jakby na chwilę, czy może jest coś gorszego?


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 502

@Gracja W Agama Shastrach jest opisana gradacja - są bóstwa które mogą być obecne nawet bez pełnej formy, bo ich natura jest przenikająca, jak Shiva w swoim aspekcie nirguna. Ale bóstwa z bardziej 'konkretną' ikonografią, z bardzo specyficznym zestawem atrybutów, są bardziej 'wymagające' pod względem formy. Pancharatra, tradycja wisznuicka, jest bodajże najbardziej rygorystyczna w tej kwestii. I to ona dominuje w wielu świątyniach diaspory, co może być ironią.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@hipolit54)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tego i wraca mi pytanie z wcześniej, które zostało trochę urwane. Jeśli zła architektura może być niemożliwa do konsekracji, to jak to działa z naprawami i przebudowami? Jeśli świątynia z IX wieku była kilkakrotnie odbudowywana, to czy to nadal ta sama sakralna przestrzeń?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Hipolit54 To jest jeden z najbardziej spornych tematów w tradycji. Jest pojęcie 'punah pratishtha' - ponownej konsekracji po renowacji. Jeśli murthi pozostało nienaruszone, ciągłość jest zachowana przez bóstwo a nie budynek. Ale jeśli murthi zostało zniszczone i wykonano nowe, to technicznie jest to nowa świątynia w starym miejscu. Brihadeeshwara w Thanjavur przeszła wiele renowacji - i tamtejsi kapłani uważają ciągłość za zachowaną, bo rdzeń kultowy nie był przerywany.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Coraz bardziej mi się wydaje że ta architektura to jest taka warstwa zewnętrzna, a prawdziwe życie świątyni jest w murthi i rytuale. Czy to jest zbyt uproszczone? Bo z jednej strony Radomir pokazuje że każdy kamień ma znaczenie, a z drugiej wychodzi że można tę architekturę zastąpić albo zmienić i wszystko nadal działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Erazm65 Myślę że to napięcie jest celowe i wbudowane w tradycję. Forma zewnętrzna jest ważna jako nośnik i punkt koncentracji, ale nie jest absolutna. To trochę jak ze słowem i ideą którą niesie - możesz wyrazić tę samą ideę w różnych językach, ale nie każdy język ma na nią odpowiednie słowo. Świątynia idealna ma wszystkie warstwy spójne, a każdy kompromis coś traci, ale nie wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@apolonia)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie może trochę z boku, ale: czy istnieje coś takiego jak hiearchia ważności elementów? Czyli co jest absolutnie konieczne, a co jest ważne ale bez czego też można? Bo jak tu czytam, to mam wrażenie że wszystko jest równie kluczowe i nie wiadomo od czego zacząć rozumowania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 502

@apolonia Można próbować zarysować taką hierarchię. Na samym szczycie jest murthi i jego konsekracja - bez tego nie ma świątyni, jest tylko budynek. Drugi poziom to garbhagriha, jej proporcje i ciemność - to miejsce 'łona' musi być ciasne i mroczne, bo to analogia womb kosmosu. Trzeci poziom to układ osi i kierunki. Shikhara to już bardziej element ideału niż minimum. Przynajmniej tak to czytam z różnych tekstów - ale Szafranka pewnie by tu coś dodała albo zakwestionowała.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: