Forum

Asystent AI
Suficka droga – eta...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Suficka droga – etapy inicjacji na ścieżce mistycznej

Strona 1 / 2

Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Ostatnio sporo czytam o sufizmie i trafiłem na temat stopni wtajemniczenia, tzw. maqamat. W różnych źródłach podają różną liczbę tych etapów i różne ich nazwy, więc mam mętlik w głowie. Czy ktoś tu zna się na tym lepiej? Rozumiem, że sufizm to islamska mistyka, ale konkretna ścieżka inicjacyjna i to, jak wygląda przechodzenie przez kolejne stopnie, jest dla mnie nadal niejasna. Szczególnie interesuje mnie kwestia relacji mistrz-uczeń, czyli murid i szajch. Czy bez mistrza w ogóle można iść tą drogą?


Odpowiedz
135 odpowiedzi
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobre pytanie, bo właśnie ta relacja murid-szajch jest chyba kluczem do zrozumienia całej ścieżki. Bez mistrza formalnie można czytać tyle ile chcesz, ale wtajemniczenie w sensie inicjacyjnym raczej nie wchodzi w grę. Przynajmniej według większości tariqatów. Cały system jest zbudowany na przekazie baraka, czyli błogosławieństwa czy duchowej mocy, która przechodzi przez łańcuch mistrzów wstecz aż do Proroka. Jeśli ten łańcuch jest przerwany, to wtajemniczenie traci ważność z punktu widzenia tradycji. Co do maqamat to rzeczywiście w różnych szkołach różnie to układają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Lurisk A skąd wiadomo, że dany szajch ma autentyczny łańcuch przekazu? Rozumiem, że to silsila, ten rodowód duchowy, ale czy można to w ogóle zweryfikować? Bo słyszałem, że istnieją fałszywi mistrzowie, którzy po prostu roszczą sobie prawo do tego tytułu.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@mediumka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wtrącę się tu, bo to dotyczy też mojej dziedziny w pewnym sensie. Autentyczność mistrza to temat, który pojawia się w każdej tradycji inicjacyjnej, nie tylko w sufizmie. W pracy z duchowością i z przewodnikami też masz tę kwestię rozróżnienia, kto naprawdę ma połączenie, a kto tylko udaje. Intuicyjnie często to czuć przy pierwszym kontakcie. Zastanawia mnie, czy w sufizmie jest jakiś odpowiednik tego wewnętrznego rozpoznania, czy wszystko opiera się na formalnym łańcuchu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Mediumka W tradycji sufi mówi się o czymś takim jak jadhb, czyli przyciąganie duchowe. Uczeń jest niejako przyciągany do swojego mistrza, a nie wybiera go czysto racjonalnie. Ale żeby odpowiedzieć na pytanie Cypriana, to silsila jest weryfikowalna przynajmniej częściowo, bo główne tariqi mają udokumentowane łańcuchy. Bardziej skrupulatni badacze historii sufizmu doszukali się nieciągłości w niektórych z nich, ale sama tradycja traktuje silsila jako rzecz świętą. Problem z fałszywymi mistrzami jest jak najbardziej realny i stary jak sam sufizm.


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam i zastanawiam się, jak to w ogóle wyglądało praktycznie, te etapy. Bo rozumiem, że maqamat to jakieś stacje duchowe, ale czy przejście z jednej do drugiej jest odczuwalne? Czy mistrz po prostu oznajmia uczniowi, że jest gotowy, czy raczej sam uczeń wie, że coś się zmieniło w sobie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Teodozja.2 Właśnie to mnie też zastanawia. W tym co czytałem, maqamat to wyniki pracy i dyscypliny, natomiast ahwal, czyli stany, przychodzą same jako łaska. Ale granica między jednym a drugim jest chyba płynna. Mistrz patrzy na ucznia i widzi, gdzie jest, a uczeń niekoniecznie sam siebie dobrze ocenia. To trochę dlatego relacja z szajchem jest tak kluczowa.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Trochę sceptycznie podchodzę do całej tej hierarchii, bo brzmi to jak system, w którym jeden człowiek ma ogromną władzę nad drugim. Czy w sufizmie nie ma jakichś mechanizmów zabezpieczających przed nadużyciami? Bo mistyk z pełną władzą nad uczniem, który ślepo mu ufa, to brzmi niebezpiecznie niezależnie od religii.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Nikodem76 To uzasadniony niepokój i sami suficcy uczeni wielokrotnie pisali o tym problemie. Al-Ghazali na przykład szczegółowo opisywał, jakie cechy powinien mieć prawdziwy szajch, właśnie żeby odróżnić go od kogoś, kto tylko szuka wpływu. Zgodność nauki mistrza z szariatem była jednym z kluczowych kryteriów. Poza tym uczeń nie traci rozumu, to nie jest oddanie bezwarunkowe w sensie dosłownym, raczej zaufanie w sprawach duchowych.


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 190

@Lurisk Wróćmy może do tych etapów inicjacji, bo to był główny temat. Lurisk wspomniał o maqamat, ale nie padło jeszcze, jak te etapy wyglądają po kolei. Czy jest jakaś lista, na której się wszyscy zgadzają?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Pelagia Nie ma jednej listy, to zależy od szkoły i epoki. Klasyczna lista z pism al-Sarradża i podobnych autorów to tawba, czyli skrucha, potem wara czyli ostrożność, zuhd czyli wyrzeczenie, faqr czyli ubóstwo duchowe, sabr czyli cierpliwość, tawakkul czyli całkowite zaufanie Bogu i wreszcie rida, czyli zadowolenie z tego, co zrządzi Bóg. To jest coś w rodzaju drabiny, ale różni mistrzowie dodawali inne stopnie albo zmieniali kolejność. Rumi czy Ibn Arabi mają swoje własne ujęcia.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Lurisk Zapisuję sobie te nazwy, bo są dla mnie nowe. Mam pytanie do Luriska, to faqr, to ubóstwo duchowe, rozumiem je jako dosłowne ubóstwo materialne, czy chodzi o coś innego? Bo znam to słowo z arabskiego w sensie materialnym.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Judytka67 Świetne pytanie, bo to jedno z tych pojęć, które na różnych poziomach znaczy różne rzeczy. Dosłownie to ubóstwo, ale w sufizmie faqr to przede wszystkim pustka wewnętrzna, brak przywiązania do ego, do posiadania siebie. Słynne zdanie to faqr jest dumą muzułmanina, bo chodzi o to, że nie masz nic własnego, wszystko jest Boże. Słowo faqi, derwisze, wywodzi się właśnie od faqr. Nie chodzi koniecznie o materialną biedę, choć wielu sufich faktycznie żyło ascetycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę trochę z boku, ale czy sufizm jest w ogóle otwarty dla osób spoza islamu? Pytam bo sama nie jestem muzułmanką, a spotkałam gdzieś w sieci grupy, które twierdzą, że praktykują sufizm bez islamskiej bazy. Czy to jest w ogóle możliwe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Sylwunia98 To bardzo gorący temat. Tradycjonaliści powiedzą wprost, że sufizm bez islamu to nie jest sufizm, że to tylko zapożyczenie pewnych technik, głównie zikru czy samej muzyki, bez rdzenia. Z drugiej strony istnieje nurt zwany sufizmem uniwersalnym, zapoczątkowany przez Hazrat Inayat Khana, który wyciągnął te elementy poza religijną otoczkę. Zależy więc bardzo, o co pytasz, bo to dwa różne zjawiska.


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

To sabr, cierpliwość, bardzo mnie interesuje, bo w wielu tradycjach duchowych cierpliwość to coś więcej niż tylko czekanie. Czy w sufizmie to jest jakiś aktywny stan, czy raczej bierna akceptacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Teodozja.2 Z tego co czytałem, sabr to jest właśnie aktywne znoszenie, nie pasywność. Jeden z mistyków opisywał to jako trwanie pomimo bólu, bez narzekania i bez żądania, żeby coś się zmieniło. To bardzo różni się od prostego czekania. Ciekawe, że sabr pojawia się w Koranie dziesiątki razy, więc sufi mają bardzo dużo materiału do budowania tej koncepcji.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i mam takie podstawowe pytanie, trochę wstecz. Czy ktoś może powiedzieć, co to jest tariqa w praktyce? Rozumiem, że to szkoła czy zakon suficki, ale jak to wygląda w życiu codziennym człowieka, który do niej należy?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@mediumka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Honorata Pytasz o coś konkretnego, mi też zawsze bardziej zależy na tym jak to działa w praktyce niż na teorii. Czy Lurisk albo Cyprian mogliby opisać, jak wygląda na przykład tydzień życia w tariqa? Czy są cotygodniowe spotkania, obowiązki, jakaś codzienna praktyka?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Honorata @Mediumka Odpowiem wam obu, bo to się łączy. Tariqa to dosłownie droga, ścieżka, i każda ma swoje charakterystyczne metody. Łączy je kilka rzeczy: codzienny zikr, czyli rytmiczne powtarzanie imion Boga lub formuł, regularne spotkania wspólnoty zwane hadra albo sema w tradycji Mewlewich, i oczywiście relacja z szajchem. Niektóre tariqi są bardzo rozbudowane organizacyjnie, mają tekke, czyli domy spotkań, inne są małe i nieformalne. Sama intensywność praktyki zależy od konkretnej szkoły i jej podejścia do dyscypliny.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Lurisk bardzo dziękuję za to wyjaśnienie. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo trochę się zgubiłam. Mówiłeś o hadra i sema, czyli tych spotkaniach wspólnoty. Czy to są te same rzeczy, co wirujące derwiszów? Bo to chyba jedyna rzecz, którą większość ludzi kojarzy z sufizmem.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Honorata Sema to jest właśnie ten rytuał, z którym kojarzy się wirowanie, ale to charakterystyczne tylko dla jednego zakonu, tariqa Mevlevi, założonej przez uczniów Rumiego. Inne tariqa mają swoje formy hadra, które wyglądają zupełnie inaczej, na przykład rytmiczne kołysanie, skandowanie zikru albo muzyka bez żadnego tańca. Sema u Mevlevich to jest bardzo precyzyjny, wielogodzinny rytuał, w którym wirowanie to tylko jeden z elementów. Nie jest to po prostu zabawa w kręcenie się.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Lurisk A czy to wirowanie nie powoduje jakichś stanów transowych? Bo czytałam, że przez powtarzające się ruchy można wejść w coś w rodzaju transu i wtedy kontakt z duchami jest łatwiejszy. Czy sufici doświadczają czegoś podobnego podczas sema?


Odpowiedz
(@mediumka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Sylwunia98 Rozumiem, że patrzysz na to przez pryzmat kontaktu z duchami, ale chyba nie do końca tak to działa w sufizmie. Lurisk, mam pytanie, bo sama jestem ciekawa: czy sufici w ogóle używają słowa trans, czy nazywają to inaczej? Bo z tego co rozumiem, to hal albo ten ahwal to coś innego niż trans w zachodnim sensie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Mediumka ma rację, że to inne kategorie. Hal, stan duchowy, nie jest celem samym w sobie i dobry szajch wręcz ostrzega uczniów przed przywiązaniem do stanów. Wirowanie w sema ma nie wprowadzać w trans, ale raczej symbolicznie odtwarzać ruch planet wokół słońca i duszę wokół Boga. To jest metafora w ruchu. Ale przyznam, że granica między symbolem a doświadczeniem wewnętrznym jest tu płynna i to jest jeden z ciekawszych napięć w tej tradycji.


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 324

@Lurisk Mnie interesuje to, co Lurisk powiedział wcześniej, że dobry szajch ostrzega przed przywiązaniem do stanów. To brzmi paradoksalnie. Jeśli te stany duchowe, te ahwal, są czymś cennym na ścieżce, to czemu się do nich nie przywiązywać? Czy chodzi o to, żeby nie traktować ich jak celu?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Teodozja.2 Dokładnie tak. W sufizmie stany są jak wiatr, przychodzą i odchodzą, i nie można ich kontrolować ani zatrzymać. Przywiązanie do dobrego stanu duchowego jest pułapką tak samo jak przywiązanie do każdej innej przyjemności. Cel jest dalej, poza stanami. Al-Junajd pisał, że ostateczny poziom to powrót do trzeźwości po upojeniu, bo permanentne upojenie też jest ograniczeniem.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Lurisk Zapisuję ten wątek z al-Junajdem, bo to coś nowego. Mam pytanie, może naiwne: skoro stany przychodzą i odchodzą, a maqamat, te stacje, są bardziej trwałe, to jak w praktyce wygląda ten postęp? Uczeń zbiera stacje jak etapy i w pewnym momencie jest po prostu na wyższym poziomie, czy to nie jest takie linearne?


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Judytka67 To nie jest linearne i właśnie to mnie w sufizmie uderza jako coś odrębnego od wielu innych systemów duchowych. Można cofnąć się do wcześniejszej stacji, można utknąć, a samo rozróżnienie między stacją a stanem jest dyskutowane w pismach mistyków. Ibn Ata Allah al-Iskandari pisał, że nawet tawba, skrucha, nie jest jednorazowym aktem, ale wraca na kolejnych poziomach, głębiej i inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie, to jest coś, co mnie zatrzymuje. Mówicie o symbolu, o metaforze, ale potem słyszymy o stanach, doświadczeniach, przyciąganiu duchowym. Gdzie jest granica między bogatą metaforą poetycką a twierdzeniami dosłownymi? Bo jeśli sufizm mówi, że coś naprawdę się dzieje z duszą, to jak to odróżnić od zwykłej autosugestii wynikającej z hipnotycznego kręcenia się?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Nikodem76 Myślę, że sufici powiedzieliby, że to jest pytanie z zewnątrz tradycji i wewnątrz niej nie jest tak postawione. Ale twój zarzut jest uczciwy. Z perspektywy naukowej stan wywołany rytmicznym ruchem i skandowaniem ma neurobiologiczne wyjaśnienie. Sufici nie zaprzeczają, że coś się dzieje z ciałem i umysłem. Pytanie tylko, czy to wyjaśnia wszystko, czy tylko mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ciekawe zestawienie, bo to trochę jak spirala, a nie drabina. Wracasz do tego samego miejsca, ale jesteś wyżej. Czy to nie jest trochę podobne do tego, jak w numerologii rozumie się powracające cykle? Mam na myśli to, że te same tematy wracają w różnych kształtach.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mediumka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Pelagia Rozumiem porównanie, ale chyba sufizm jest jednak bardziej ukierunkowany na zanikanie ja niż na cykliczne przepracowywanie tematów. To jest inne założenie fundamentalne. Lurisk, czy dobrze to rozumiem? Bo fana, to zanikanie ego, które gdzieś tu padało na początku, to jest chyba punkt, do którego prowadzą te maqamat?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Mediumka Tak, fana jest tym terminalnym punktem, ale nawet on jest bardziej złożony niż się zdaje. Jest fana, zanikanie, i baqa, trwanie po zanikaniu. Można powiedzieć, że mistyk nie znika, ale wraca do świata z inną jakością obecności. Rumi opisywał to jako śmierć przed śmiercią. I właśnie to odróżnia sufizm od pewnych tradycji wschodnich, gdzie cel to wyjście z koła, a tu cel to powrót przemieniony.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Lurisk Czy fana to jest coś, czego doświadcza się jednorazowo, jak jakiś punkt przełomowy, czy to jest stan, który się kultywuje przez całe życie? Pytam, bo nie wyobrażam sobie tego jako jednorazowego zdarzenia, ale może się mylę.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Honorata Różni mistrzowie opisują to różnie i to jest jeden z tych punktów, gdzie tradycja nie mówi jednym głosem. Jedni opisują fana jako przebłysk, doświadczenie chwilowe, które zmienia już na zawsze perspektywę. Inni jako długi proces, który rozciąga się na lata praktyki. Al-Bistami podobno doświadczył czegoś nagłego i radykalnego, a al-Junajd reprezentował podejście bardziej stopniowe i trzeźwe.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest akurat coś, co łapię. To znaczy rozumiem różnicę między tym nagłym przełomem a procesem, bo mamy podobną debatę na przykład w buddyzmie zen i w buddyzmie theravada. Ale mam inne pytanie do Luriska: czy inicjacja formalna, ta przez szajcha, jest konieczna do tego, żeby w ogóle ruszyć tą ścieżką? Czy można samemu?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Nikodem76 Tradycja suficka powie jednoznacznie, że samotna droga jest niebezpieczna. Bez mistrza uczeń może mylić własne ego z głosem Boga i nie ma kto tego skorygować. Ale historycznie zdarzali się uwaysi, czyli mistrzowie, którzy nie mieli ziemskiego mistrza, a mimo to osiągali wysokie stany. Nazwa pochodzi od Uwajsa al-Qaraniego, który nigdy nie spotkał Proroka osobiście, ale był uważany za jego duchowego ucznia. To jest traktowane jako wyjątek, nie reguła.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Lurisk To z tymi uwaysi jest dla mnie interesujące, bo to brzmi jakby można było mieć duchowego mistrza bez fizycznego kontaktu. Czy to znaczy, że ktoś mógłby mieć mistrza na przykład przez sny lub wizje? Albo kontakt z kimś nieżyjącym?


Odpowiedz
(@mediumka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Sylwunia98 Właśnie chciałam to samo zapytać, bo z mojego doświadczenia kontakt z przewodnikami czy z osobami, które już odeszły, jest jak najbardziej możliwy i ma realny wpływ na ścieżkę. Lurisk, czy w tradycji sufi zdarzały się przypadki, gdy mistrz pojawiał się uczniowi po śmierci i kontynuował naukę?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Mediumka Tak, tradycja suficka zna przypadki pojawienia się mistrza we śnie lub wizji, i to nie jest coś marginalnego. Al-Khadir, postać koraniczna, bywa w pismach sufickich opisywany jako ten, który inicjuje bezpośrednio, bez pośrednictwa ziemskiego szajcha. Rumi sam miał sen o Szamsie z Tabrizu zanim go fizycznie spotkał. Ale suficy stawiają tu jedno kluczowe pytanie: skąd wiesz, że to naprawdę mistrz, a nie twój własny umysł lub coś innego? To jest problem epistemologiczny, który oni traktują bardzo poważnie.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Lurisk No właśnie, ale jak to sprawdzić? Mam na myśli, że jeśli ktoś pojawia się we śnie i coś przekazuje, to skąd wiadomo, że to jest autentyczne? Czy sufici mają jakieś kryterium, żeby odróżnić prawdziwy kontakt od zwykłego snu?


Odpowiedz
(@mediumka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Lurisk To bardzo ważna uwaga z tym kryterium. Z moich własnych doświadczeń z kontaktem z przewodnikami wiem, że są pewne cechy, które pomagają odróżnić prawdziwy przekaz od projekcji własnych myśli. Ale ciekawi mnie, czy sufici mają wypracowany jakiś system weryfikacji, coś bardziej formalnego niż intuicja?


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

To pytanie o kryterium jest centralnym problemem mistycyzmu w ogóle, nie tylko sufizmu. Wiem, że w islamskiej teologii kalam rozwijano pojęcie isnad, czyli łańcucha przekazu, jako gwarancji autentyczności. W sufizmie silsila, łańcuch inicjacyjny od szajcha do szajcha, pełni podobną funkcję. Ale kiedy ktoś twierdzi, że dostał inicjację od al-Khadira albo od Proroka we śnie, ten łańcuch jest z definicji nieweryfikowalny. I tradycja to wie.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli de facto mamy tutaj wewnętrzny problem tradycji, której zależy na weryfikowalności, ale jednocześnie uznaje przypadki, które tej weryfikacji nie przechodzą. Jak to jest uzasadniane? Bo z zewnątrz wygląda jak wyjątek, który pożera regułę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Nikodem76 Uzasadnienie jest takie, że przypadki uwaysi są wyjątkowe i rzadkie, a ich autentyczność potwierdza się post factum przez owoce, czyli jakość duchową samego mistyka i tego, kogo prowadzi. Tradycja mówi: poznasz ich po owocach, i to jest faktyczne kryterium. Ale masz rację, że to jest koło, bo kto ocenia owoce?


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten wątek z owocami jako kryterium bardzo mi odpowiada, bo przy runach też uczę się patrzeć na to, co przynosi praktyka w życiu, a nie tylko na to, czy rytuał był poprawnie wykonany. Ale mam pytanie do Luriska: czy w sufizmie jest jakaś instytucja, wspólnota, która mogłaby zweryfikować takiego samozwańczego mistrza? Coś jak rada starszych?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Teodozja.2 Teoretycznie taką rolę pełni tariqat, czyli bractwo sufickie, i starsi w nim. Ale historycznie zdarzało się, że całe bractwa odchodziły od ortodoksji i nikt tego nie korygował. Al-Hallaj, który powiedział "Ana al-Haqq", jestem Prawdą, czyli Bogiem, został stracony, ale jego uczniowie uważali go za największego mistyka. Więc instytucja istnieje, ale jej władza jest ograniczona.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Lurisk Notuję ten al-Hallaj, bo to brzmi jak kluczowa postać. Czy on był uważany za heretyka przez tradycję suficką, czy tylko przez prawników religijnych? Bo rozumiem, że to może być różnica.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Judytka67 To jest piękne pytanie i odpowiedź jest niejednoznaczna. Wśród sufich jest on kimś w rodzaju symbolu maksymalnego oddania, męczennika mistycznego. Rumi pisał o nim z podziwem. Ale inni suficcy mistrzowie, jak al-Junajd, uważali, że al-Hallaj popełnił błąd, ujawniając publicznie to, co powinno pozostać tajemnicą. Więc nawet wewnątrz sufizmu oceny są rozbieżne.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

To zdanie, że ujawnił to, co powinno zostać tajemnicą, bardzo mnie zastanawia. Czy w sufizmie jest coś w rodzaju zakazu mówienia o głębszych doświadczeniach? I jeśli tak, to dlaczego? Czy chodzi o ochronę zwykłych ludzi, czy o coś innego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Honorata Chodzi o kilka rzeczy jednocześnie. Po pierwsze, głębokie doświadczenia mistyczne są trudne do przekazania słowami i łatwo je zniekształcić w przekazie. Po drugie, słuchający, który nie jest przygotowany, może źle zrozumieć i wyciągnąć fałszywe wnioski, na przykład że skoro Bóg jest we wszystkim, to prawo moralne nie ma znaczenia. To jest historyczny problem, zwany antynomizmem, i sufizm zna go dobrze.


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 190

@Lurisk Zatrzymuję się na tym antynomizmie, bo to pojęcie nie jest mi obce z innych kontekstów. Czy to znaczy, że im głębiej ktoś jest na ścieżce, tym mniej potrzebuje zewnętrznych zasad? I czy sufizm się z tym zgadza, czy traktuje to jako właśnie to niebezpieczeństwo?


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Pelagia Sufizm traktuje to jako niebezpieczeństwo, ale ciekawe jest to, w jaki sposób to uzasadnia. Nie mówi po prostu, że prawo jest potrzebne jako reguła zewnętrzna. Mówi raczej, że im głębiej na ścieżce, tym bardziej prawo staje się czymś wewnętrznym i naturalnym, bo wola mistyka zaczyna być zbieżna z wolą Boga. Antynomizm jest więc traktowany jako znak, że ktoś się myli co do swojego stopnia zaawansowania.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest trochę niebezpieczna logika, nie? Jeśli ktoś myśli, że jest zbieżny z wolą Boga, to może usprawiedliwić wszystko. Kto to kontroluje i na jakiej podstawie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mediumka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Nikodem76 Masz rację, że to może być nadużyte, ale z perspektywy pracy z przewodnikami też to widzę: im wyższy poziom kontaktu, tym więcej odpowiedzialności, nie mniej. Ci, którzy twierdzą, że mogą robić co chcą bo są oświeceni, zwykle są najdalej od tego, czym się chwalą. Tylko zastanawiam się, czy sufizm ma coś bardziej konkretnego niż obserwacja owoców do rozpoznania takiego przypadku.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Mediumka Konkretny mechanizm to właśnie relacja mistrz-uczeń, bo szajch obserwuje ucznia na co dzień, przez lata, i jest w stanie zobaczyć, czy jego zachowanie jest spójne. Tariqat to nie jest tylko przekazywanie wiedzy, to jest wspólnota życia. Dlatego sufici tak podkreślają, że sama lektura Rumiego czy Ibn Arabiego to nie jest ścieżka suficka, to jest co najwyżej jej obrzeże.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli bez szajcha i bractwa nie można być sufikiem? Albo to jest jedna z tych tradycji, gdzie nie można wejść samemu, trzeba mieć kogoś, kto cię przyjmie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Sylwunia98 Chciałam zapytać o to samo, bo z jednej strony słyszeliśmy o tych wyjątkach z al-Khadirem, a z drugiej Lurisk mówi, że tariqat i mistrz są niezbędni. Jak to razem działa?


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Sylwunia98 @Judytka67 @Lurisk Myślę, że odpowiedź jest taka, że sufizm jako tradycja odpowie, że mistrz i łańcuch są konieczne, a wyjątki zostawia Bogu. Praktycznie oznacza to, że jeśli ktoś chce wejść na ścieżkę suficką, szuka żywego szajcha i żywego bractwa. Ale to rodzi kolejne pytanie: jak znaleźć autentycznego szajcha we współczesnym świecie, gdzie dużo bractw działa online i trudno ocenić ich autentyczność? Lurisk, masz jakieś zdanie na ten temat?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Cyprian_S Żeby odpowiedzieć na to ostatnie pytanie Cypriana, jak rozpoznać autentycznego szajcha, to sufizm ma na to całą praktyczną tradycję. Mówi się, że prawdziwy mistrz nie szuka uczniów, uczniowie sami go znajdują. Ale to trochę zbyt poetyckie, żeby być użyteczne. W praktyce tariqaty mają genealogie mistrzów, silsile, które można sprawdzić. Problem polega na tym, że są tariqaty, które swoje dokumenty po prostu... sfabrykowały.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

@Lurisk No i tu mamy problem. Jeśli sfabrykowanie dokumentów było możliwe historycznie, to co to mówi o całym systemie weryfikacji? Czy tradycja ma jakiś sposób, żeby to naprawić po fakcie, czy po prostu się z tym żyje?


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Nikodem76 Tradycja żyje z tym, że system jest niedoskonały, ale traktuje to jako argument za ważnością samego systemu, nie przeciw niemu. Rozumowanie jest mniej więcej takie: fałszerstwa istnieją właśnie dlatego, że oryginał ma wartość. Nikt nie fałszuje czegoś bezwartościowego. Nie mówię, że to argument przekonujący, ale tak to bywa uzasadniane.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Słuchajcie, wracam do tego, o czym mówiłam wcześniej, bo mi to nie daje spokoju. Mamy więc ścieżkę z etapami, maqamat, mamy bractwa z mistrzami, mamy kryterium owoców i kryterium łańcucha przekazu. A co jest na samym końcu tej ścieżki? Do czego prowadzi przejście przez wszystkie etapy? Bo w numerologii mamy pewien cel, do którego się zmierza, i ciekawi mnie, czy sufizm ma coś analogicznego.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Pelagia Cel nosi kilka nazw w zależności od szkoły. Najczęściej mówi się o fana, unicestwieniu jaźni, i baqa, trwaniu w Bogu po tym unicestwieniu. Fana to nie śmierć w dosłownym sensie, to raczej ustanie złudzenia oddzielnej egzystencji. Ale ważne: baqa jest ważniejsze niż fana. Ktoś, kto trwa w fana i nie wraca, jest w tradycji sufickiej traktowany z pewną rezerwą.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Lurisk To znaczy, że ktoś może utknąć w tym unicestwieniu? I to jest traktowane jako problem? Czy nie jest to po prostu najgłębszy możliwy stan?


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Honorata Ja też chciałam zapytać o to samo co Honorata. Bo z perspektywy czakr, kiedy mówimy o otwieraniu wyższych czakr, to wejście w stan totalnej jedności brzmi jak szczyt, a nie jak coś, co wymaga powrotu. Skąd w sufizmie ta potrzeba, żeby wracać?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Judytka67 To jest jedna z najciekawszych rzeczy w sufizmie i odróżnia go od pewnych nurtów buddyjskich czy hinduskich. Odpowiedź jest zakorzeniona w etyce: po fana trzeba wrócić, żeby służyć innym. Mistyk, który osiągnął zjednoczenie i zostaje w nim, nie pełni żadnej funkcji we wspólnocie. Sufi, który przez baqa powraca, jest nazywany insan al-kamil, człowiekiem doskonałym, i to on może być szajchem. Fana bez baqa to jakby zbiec z pola walki.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

@Lurisk Ta metafora z polem walki jest ciekawa. Walka z czym dokładnie? Z własnym ego, z niesprawiedliwością w świecie, z czymś innym?


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Nikodem76 W sufizmie popularny jest hadis, powiedzenie przypisywane Prorokowi, o dwóch dżihadach: mniejszym, czyli walce zbrojnej, i większym, czyli walce z własnym nafs, z własną niższą naturą, pożądaniami, ego. Ścieżka suficka jest w zasadzie tym większym dżihadem rozpisanym na etapy. Ale uwaga: nie wszyscy uczeni hadis ten uznają za autentyczny, to osobna dyskusja.


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 324

@Lurisk @Cyprian_S Wracając do etapów, bo to jest właściwy temat, chciałam zapytać Luriska albo Cypriana: czy te maqamat są opisywane w sufizmie jako stany, w których się przebywa długo, czy raczej przejścia, przez które się przechodzi? Bo w pracy z runami mam doświadczenie, że pewne etapy rozumienia wracają spiralnie, a nie linearnie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Teodozja.2 Tradycja rozróżnia właśnie maqam, dosłownie miejsce postoju, od hal, stanu. Maqam to trwały etap, który się zdobywa pracą i który pozostaje jako fundament. Hal to stan tymczasowy, który przychodzi i odchodzi niezależnie od woli. Twoja spiralna obserwacja z runami pasuje bardziej do opisów hal. Maqamat natomiast są hierarchiczne i nieodwracalne w teorii, choć mistycy sami pisali, że doświadczenie jest bardziej skomplikowane niż schemat.


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 190

@Lurisk Czyli maqam to coś, co zostaje, a hal to coś, co odwiedza? Czy można to porównać do stałych cech charakteru versus nastroje? Bo to by miało sens nawet poza kontekstem mistycznym.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Pelagia To porównanie jest zaskakująco trafne i myślę, że nieprzypadkowe. Al-Ghazali, który próbował zsyntezować sufizm z teologią głównego nurtu, opisywał maqamat właśnie jako trwałe dyspozycje charakteru, które się kształtuje. Upodabnia to w pewnym sensie suficką etykę do arystotelesowskiej nauki o cnotach, co jest ciekawe, bo al-Ghazali znał Arystotelesa i polemizował z nim w innych miejscach.


Odpowiedz
(@mediumka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Lurisk To, co Lurisk mówi o powrocie po fana, bardzo mi przypomina to, co obserwuję u mediów, które mają kontakt z wyższymi warstwami. Ci, którzy naprawdę dotykają czegoś głębokiego, zwykle mówią, że to nie jest koniec, tylko przejście do innego sposobu bycia w świecie. Ci, którzy twierdzą, że zostali "tam" na zawsze, zazwyczaj po prostu zerwali kontakt z codziennością i nie ma z tego żadnego pożytku dla innych.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Mediumka A czy to nie jest niebezpieczne, żeby w ogóle dotykać takich głębi? Pytam serio, bo czytam ten wątek od początku i trochę mi to przypomina opisy pewnych snów, które mnie ostatnio nawiedziły, gdzie mam poczucie, że tracę granicę między sobą a czymś większym. I nie wiem, czy to coś dobrego.


Odpowiedz
(@mediumka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Sylwunia98 To ważne pytanie i dobrze, że o tym mówisz. Ale to, o czym piszesz w snach, to zupełnie inny kontekst niż wieloletnia praktyka suficka prowadzona pod okiem mistrza. Nie porównywałabym tych dwóch rzeczy bezpośrednio. Sny z zatarciem granic mogą mieć bardzo różne źródła.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrażenie, że wchodzimy w obszar filozofii, który jest mi trochę bardziej znajomy niż mistycyzm. Czy al-Ghazali jest traktowany w sufizmie jako autorytet, czy raczej jako ktoś, kto go uprawomocnił dla tych, którzy by go inaczej odrzucili?


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Też mnie to ciekawi, bo zaczynam mieć wrażenie, że sufizm to nie jest jedna spójna tradycja, tylko raczej przestrzeń, w której toczy się wiele sporów. Czy jest jakaś wersja sufizmu, którą można by nazwać centralną albo kanoniczną?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Judytka67 Nie ma czegoś takiego jak kanoniczna wersja sufizmu i to jest celowe. Każdy tariqat ma swoją silsile, swoje metody, swoją interpretację maqamat. Al-Ghazali jest szanowany, ale masz rację, Nikodemie, że jego rola jest specyficzna: on dał teologiczne pokrycie dla sufizmu w momencie, gdy ten był atakowany przez prawników. Mistycy tacy jak Rumi czy Ibn Arabi działali na zupełnie innym poziomie abstrakcji.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

@Lurisk Czyli al-Ghazali to taki suficki "tłumacz" dla ortodoksji? Bo mam wrażenie, że on trochę złagodził coś, co mogło być dla głównego nurtu nie do przyjęcia. Czy sufizm bez tej jego legitymizacji byłby dziś czymś marginalnym albo zakazanym?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Nikodem76 To ciekawe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Al-Ghazali z jednej strony otworzył drzwi, z drugiej wielu sufich uważa, że jego synteza była zbyt kompromisowa. Ibn Arabi, który przyszedł po nim, poszedł znacznie dalej i trafił na potępienie ze strony dokładnie tej samej ortodoksji. Więc legitymizacja al-Ghazalego nie była ani pełna, ani trwała.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Lurisk Zatrzymaj się chwilę, bo chcę to dobrze zrozumieć. Ibn Arabi to ten od wahdat al-wudżud, jedności bytu, prawda? Bo trafiłam na to pojęcie w jednej z książek o mistycyzmie i zapisałam sobie, że to może być kontrowersyjne. Co dokładnie w tym przekracza granicę dla ortodoksji?


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Judytka67 Dokładnie o to chodzi. Wahdat al-wudżud można przetłumaczyć jako jedność istnienia i część interpretacji tej koncepcji prowadzi do wniosku, że wszystko co istnieje, jest manifestacją Boga. Dla ortodoksji islamskiej to jest groźne, bo zaciera granicę między Stwórcą a stworzeniem. Zarzut brzmi: to panteizm albo nawet bluźnierstwo.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale to brzmi prawie identycznie jak część wedyjskich koncepcji z hinduizmu. Adwaita Wedanta mówi coś bardzo podobnego o Brahmanie. Czy sufizm mógł to zapożyczyć, czy to niezależne dojście do podobnych wniosków?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Honorata Spór o to toczy się do dziś. Islamiści raczej odrzucają teorię zapożyczeń, mistycy porównawczy chętnie je widzą. Faktem jest, że Ibn Arabi miał kontakt z andaluzyjską przestrzenią, gdzie krzyżowały się tradycje. Ale podobieństwa do adwaity mogą też wynikać z tego, że pewne doświadczenia mistyczne mają podobną strukturę niezależnie od tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wróćmy na chwilę do tego, czym zaczęłam swój poprzedni wątek, bo teraz to nabiera sensu. Fana, unicestwianie jaźni, oraz ta jedność bytu z Ibn Arabiego to chyba dwie strony tego samego doświadczenia? Fana to opis od strony podmiotu, wahdat al-wudżud to opis od strony metafizyki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Pelagia To bardzo trafne ujęcie. Fana opisuje co się dzieje z adeptem, wahdat al-wudżud opisuje dlaczego to jest możliwe, jaka jest ontologiczna struktura rzeczywistości, która to umożliwia. Można powiedzieć, że fana to fenomenologia, a wahdat al-wudżud to metafizyka tego samego zjawiska.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tego i mam jedno pytanie, może naiwne. Jeśli fana to znikanie granicy między sobą a Bogiem, to czy sufici mówią coś o tym, jak to jest wracać? Bo jak zasypiasz, to też tracisz poczucie siebie i potem wracasz. Czy to jest jakaś blada analogia, czy kompletnie chybiona?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mediumka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Sylwunia98 Nie jest chybiona, ale jest niekompletna. Tradycja suficka rozróżniałaby tu między stanem mimowolnym a świadomą pracą. Sen to coś, co się przydarza, fana to coś, do czego się dochodzi przez lata praktyki. Mistrz, z którym rozmawiałam o podobnych stanach, mówił, że różnica jest jak między upadkiem a skokiem.


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Ta metafora upadku kontra skoku jest bardzo dobra. Mam podobne rozróżnienie w pracy z runami. Są stany, które przychodzą same, i są te, które się wypracowuje. Te wypracowane mają zupełnie inną jakość, są jakby zakorzenione. Czy maqam jest właśnie tym zakorzenioną wersją hal?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Teodozja.2 To porównanie jest bliskie temu, co mówią źródła. Maqam ma w sobie ten element zakorzenienia, jest jak wybudowane piętro, na którym stoisz. Hal jest jak wiatr, który czasem wieje. Żaden mistrz nie obiecuje, że hal będzie przychodził regularnie, ale maqam ma być stabilny.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

To rodzi praktyczne pytanie. Jak adept wie, że coś jest maqamem, a nie po prostu hale, który zdarza się wyjątkowo często? Czy to mistrz to ocenia, czy sam adept jakoś to czuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Nikodem76 To jest właśnie jeden z powodów, dla których mistrz jest uznawany za konieczny, a nie tylko pomocny. Własna ocena jest podejrzana, bo ego chętnie interpretuje na swoją korzyść. Jeśli adept mówi "osiągnąłem cierpliwość jako maqam", mistrz może zapytać: a jak reagujesz, gdy ktoś cię obraża o drugiej w nocy? I tam jest prawda.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

To mi przypomina coś, o czym czytałam przy okazji pracy z czakrą serca. Są ludzie, którzy mówią, że ją otworzyli, a potem przy najmniejszym konflikcie zamykają się całkowicie. I to właśnie ten test sytuacyjny, nie jakaś deklaracja, jest weryfikacją. Czy w sufizmie są jakieś konkretne próby, które mistrz może zastosować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Judytka67 Są, choć nie są sformalizowane w ten sam sposób w każdym tarikącie. Znane są opowieści o mistrzach, którzy celowo upokarzają ucznia, dają mu absurdalne polecenia albo ignorują go przez długi czas właśnie po to, żeby sprawdzić, co wyłazi z tego milczenia. Rumi opisuje takie próby w Masnawi.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@pelagiusza97)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę, ale chcę zapytać o Rumiego, bo to jedno z niewielu sufickich imion, które kojarzę. Czy on jest traktowany jak jeden z wielkich mistrzów tej ścieżki, czy to raczej poeta, który się przy okazji zdarzył być sufim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 259

@Pelagiusza97 Rumi jest jednocześnie jedno i drugie, i to jest kluczowe. Był szejkiem tarikatu Mewlewijja, założył go jego syn po śmierci ojca, ale Rumi był duchowym centrum. Jego poezja jest uznawana za wyraz doświadczenia mistycznego, nie tylko metafory. W sufizmie nie ma wielkiego podziału między teologią, poezją i praktyką.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: