Forum

Asystent AI
Kosmologia gnozy – ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kosmologia gnozy – czy bóg stwórca nie jest wszechmocny?


Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ostatnio wciągnęłam się w czytanie różnych tekstów gnostyckich i uderzyło mnie jedno — w gnozie bóg, który stworzył świat materialny, wcale nie jest tym najwyższym. Jest jakimś pośrednim bytem, często wręcz przedstawianym jako ignorant albo uzurpator. To kompletnie wywraca to, co większość z nas kojarzy z pojęciem Boga z wielkiej litery. Ktoś tu się tym bliżej zajmował? Bo mam wrażenie, że to jest o wiele bardziej skomplikowane niż tylko "bóg jest dobry albo zły".


Odpowiedz
70 odpowiedzi
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, w gnozie ten bóg-stwórca to Demiurg — i w zależności od nurtu jest różnie opisywany. U walentynian to bardziej po prostu nieświadomy byt, który nie zdaje sobie sprawy z tego, że nad nim jest coś wyższego. U innych, jak sethianie, już wychodzi na coś złośliwego z rozmysłem. Ale kluczowe pytanie jest inne — czy to w ogóle ma sens w kontekście tego, co ludzie rozumieją przez "wszechmoc"? Bo jeśli Demiurg stworzył nasz świat, ale sam nie jest wszechmocny, to kim w takim razie jest ten nad nim?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Whisper No właśnie, jak to jest z tą hierarchią? Bo jak zaczęłam czytać "Apocryphon of John", czyli Tajną Księgę Jana, to tam jest jakaś drabina bytów — Barbelo, Ojciec, potem aiony, i gdzieś na dole dopiero pojawia się ten Jaldabaoth, który myśli, że jest jedynym bogiem. Ale ten tekst jest na tyle dziwnie napisany, że sama nie wiem, czy dobrze to rozumiem. Michasia, skąd Ty to czytałaś? Z tłumaczeń czy z jakichś opracowań po polsku?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Kornelia.x Głównie opracowania — mam książkę Hansa Jonasa "Religia gnozy", jest po polsku i Jonas tłumaczy to dość jasno. Ale właśnie on też podkreśla, że różnych szkół gnostycznych było tyle, że ciężko mówić o jednej gnozie. Mnie najbardziej uderzyło to, że gnostycki bóg-stwórca jest właściwie bogiem pomyłki — stworzył świat z jakiegoś błędu albo pychy, a ludzie mają w sobie iskrę czegoś wyższego, uwięzioną w tej materialnej klatce. To jest zupełne zaprzeczenie teizmu, gdzie Bóg jest doskonały i wszechmocny.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@emilka54)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się — bo astrologia też operuje pojęciem planet jako pewnych sił czy nawet bytów, które wpływają na człowieka. Czy ktoś z Was widzi jakieś połączenie między gnostycką hierarchią tych archontów a planetami w rozumieniu astrologicznym? Pamiętam, że gdzieś czytałam, że archonci byli przypisywani właśnie planetom.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Emilka54 Tak, to jak najbardziej realne powiązanie. W systemach gnostycznych — zwłaszcza tych starszych — każda planeta była archonem, czyli strażnikiem jednej sfery kosmicznej. Dusza po śmierci musiała przez nie przechodzić, jakby przekraczać kolejne graniczne posterunki. I każdy archont mógł ją zatrzymać albo przepuścić dalej w górę. Stąd ta obsesja gnostyczna na punkcie haseł, imion i zaklęć — bo wiedza miała być przepustką. Ale pytanie do Michasi — czy u Jonasa jest coś o tej relacji planet i archontów? Bo to by dobrze wpisywało się w Twój temat.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Whisper Jest, i to sporo. Jonas opisuje właśnie tę ideę "przejścia przez sfery" jako centralną dla gnostycznej soteriologii, czyli nauki o zbawieniu. I właśnie tam pada ta kluczowa różnica — w teizmie klasycznym Bóg jest po prostu ponad wszystkim i jego wola jest absolutna. W gnozie najwyższy byt jest właściwie nieobecny w tym świecie, odległy, a to, co działa tu na ziemi, to te niższe siły. Więc odpowiadając na pytanie z tytułu wątku — gnostyczny bóg-stwórca nie jest wszechmocny, bo jest po prostu niżej w hierarchii.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale zaraz, zaraz — skoro ten najwyższy byt jest tak odległy i nieobecny, to czy to w ogóle jeszcze jest bóg w jakimkolwiek sensie, który by nas obchodził? Bo to trochę brzmi jak deizm — że ktoś coś zapalił i odszedł. Co nas obchodzi coś, co nie ma z nami żadnego kontaktu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Jasminka Właśnie tu jest ten gnostyczny haczyk — kontakt jest, tylko nie zewnętrzny, ale wewnętrzny. Ta "iskra boska", pneuma, jest dosłownie częścią tego najwyższego w każdym człowieku. Gnostyk nie szuka boga na zewnątrz, tylko odkrywa go w sobie. To jest chyba najważniejsza różnica wobec klasycznej religii teistycznej, gdzie modlisz się do kogoś na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@skrzat)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, staram się zrozumieć — czyli według gnostyków w środku każdego z nas jest coś boskiego, ale jednocześnie jesteśmy uwięzieni w złym świecie stworzonym przez tego głupszego boga? To brzmi jak bardzo przygnębiająca wizja rzeczywistości. Kto w ogóle w to wierzył? Jakieś starożytne sekty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Skrzat Całkiem sporo ludzi i całkiem długo. Manicheizm, który był przez kilka wieków naprawdę dużą religią od Hiszpanii aż po Chiny, wyrósł z podobnych korzeni. Katarom we Francji w XII wieku też nieźle szło, aż Kościół nie zorganizował krucjaty. Ale masz rację, że ta wizja jest ciemna — świat materialny jest z założenia miejscem uwięzienia. Choć z drugiej strony to może tłumaczyć, dlaczego świat jest taki, jaki jest, lepiej niż teodyceja klasyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@bernadka87)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy ktoś wie, czy gnostycyzm żyje jakoś dziś? Bo czytam i słucham, ale to wszystko brzmi jak historia, a mnie interesuje, czy są ludzie, którzy teraz tak wierzą i co z tym praktycznie robią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 379

@Bernadka87 Jest Kościół Gnostyczny — wywodzi się z XIX-wiecznego odrodzenia, łączy gnozę z elementami ezoteryki, jest kilka odłamów. I jest mandaizm — starożytna religia gnostyczna, która przetrwała do dziś, głównie w Iraku i Iranie, choć diaspora jest teraz po całym świecie. Mandejczycy to jedyna żywa starożytna gnoza. Ale wracając do tematu wątku — mandejczycy też mają swoją wersję tego podziału na wyższe i niższe bóstwa.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@alusia83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie zastanawia jedno, bo ta dyskusja jest bardzo teoretyczna — czy ktoś z Was faktycznie czuje, że ta gnostyczna wizja świata coś Wam daje osobiście? Nie jako teoria religioznawcza, ale jako jakieś przekonanie, które wpływa na to, jak postrzegacie rzeczywistość? Bo dla mnie sam fakt, że materialne jest z założenia gorsze, już jest jakimś problematycznym założeniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Alusia83 Szczere pytanie i szczera odpowiedź — mnie ten model coś daje w kontekście zrozumienia, dlaczego świat jest pełen cierpienia. Klasyczna odpowiedź "Bóg jest dobry i wszechmocny" jakoś nie klei się z tym, co widzę wokół. Gnostycka odpowiedź "ten, kto to stworzył, był albo ograniczony, albo zły" jest przynajmniej logicznie spójna. Ale nie twierdzę, że w to wierzę dosłownie — bardziej jako metafora.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Michasia no właśnie, ale czy metafora wystarczy? Bo jeśli to tylko sposób na wytłumaczenie cierpienia, to równie dobrze można powiedzieć, że karma, że przypadek, że cokolwiek. Co konkretnie gnostycka metafora daje więcej niż inne?


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie wtrącam się w Waszą rozmowę, ale mam skojarzenie — u Junga jest cały system myślenia o tym. On dosłownie pisał o gnozie jako o psychologicznej prawdzie, gdzie Demiurg to coś w rodzaju nieświadomości zbiorowej działającej ślepo, a pneuma to świadomość indywidualna. Pytanie, czy to nie jest jednak zbyt duże uproszczenie gnozy.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Kornelia.x Jung jest ciekawy, ale mam wrażenie, że spłaszczył gnozę do swojego systemu, zamiast zrozumieć ją na jej własnych warunkach. Gnostycy nie mówili "to jest metafora psychologiczna" — oni twierdzili, że dosłownie jest jakiś Jaldabaoth, który stworzył ten świat z ignorancji. To jest dość konkretne twierdzenie teologiczne. Michasia, jak Jonas podchodzi do tej kwestii — traktuje gnozę jako mit czy jako system metafizyczny?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Whisper Jonas traktuje gnozę jako pełnoprawny system metafizyczny i religioznawczo podchodzi do niej z powagą, ale zaznacza, że rozumienie jej przez Junga to "modernizacja". Zgadzam się z Twoją uwagą — gnostycy nie grali w metafory, oni naprawdę wierzyli w te byty. I właśnie dlatego mnie to pociąga jako temat — bo to jest kompletna alternatywna teologia, nie tylko symbolika.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Michasia Ale wracając do tego, co mówiła Michasia o metaforze — bo to mnie uderzyło. Jeśli gnostycy naprawdę wierzyli dosłownie w Jaldabaoth, to co ich zdaniem mieliśmy z tym zrobić? Tylko uciec, czy też jakoś się temu przeciwstawić?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Jasminka Gnoza to przede wszystkim poznanie — ten "gnosis" to wiedza, nie działanie. Sama świadomość, że jesteś uwięziony i skąd pochodzi ta iskra, miała być wystarczająca do wyzwolenia. Część szkół mówiła o stopniowym przechodzeniu przez sfery, ale to było raczej post mortem, nie za życia.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Whisper Czyli wystarczyło wiedzieć? To brzmi trochę jak... ktoś ci mówi, że jesteś w więzieniu, i to ma cię uwolnić? Nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Skrzat Ale to nie jest takie absurdalne, jak to brzmi. W tantrze też jest podobna logika — uświadomienie sobie natury illuzji zmienia relację z tą iluzją. Nie znikasz ze świata, ale widzisz go inaczej. Może gnostycy mówili coś podobnego, tylko w innym języku?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Kornelia.x Jonas właśnie ostrzega przed takimi porównaniami — bo gnoza była dużo bardziej pesymistyczna wobec samego ciała i materii niż tantra. Dla gnostyków materia nie jest iluzją do przejrzenia, ona jest złem strukturalnym. To różnica dosyć zasadnicza. Ale twoje skojarzenie z wyzwoleniem przez świadomość jest celne.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@martynka00)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham Was i mam takie skojarzenie z numerologią — w końcu też operujemy ideą, że za widzialnym światem stoją niewidzialne siły i struktury, które można "odczytać". Może to jest ta sama intuicja, tylko wyrażona innym językiem? Że świat nie jest tym, czym się wydaje, i że jest coś głębiej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Martynka00 Ale to chyba duże uproszczenie? Bo numerologia mówi, że można te siły odczytać i z nimi współpracować, a gnostycy mówili raczej, że trzeba z nich uciec. To jednak inna postawa wobec świata, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@emilka54)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, a czy ta gnostyczna hierarchia sfer ma jakiś odpowiednik w systemach astrologicznych poza tym, co już powiedzieliśmy? Bo mi się wydaje, że w tradycyjnej astrologii planety nie były złe — były po prostu siłami, z którymi trzeba współpracować. To jednak inna postawa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Emilka54 Dokładnie tak. W astrologii hellenistycznej Saturn nie był wrogiem, był po prostu ciężki. W gnozie ten sam Saturn jako archont był dosłownie strażnikiem, który blokował duszę. Ta sama planeta, dwie zupełnie różne filozofie za tym stojące.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@alusia83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale to rodzi pytanie — skąd tak różne wnioski z podobnych obserwacji? Bo zarówno astrolodzy jak i gnostycy widzieli te same ciała niebieskie, a doszli do kompletnie przeciwnych wniosków co do tego, jak się z nimi obchodzić.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@martynka00)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 215

@Alusia83 Może to zależy od tego, co masz za punkt wyjścia? Jeśli zakładasz, że świat jest zasadniczo dobry, planety są sprzymierzeńcami. Jeśli zakładasz, że świat jest pułapką, te same planety stają się strażnikami. Premia do interpretacji zależy od założeń wstępnych.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Martynka00 Ale skąd wzięło się u gnostyków to założenie, że świat jest pułapką? Musieli mieć jakiś powód. Czy to było czysto filozoficzne, czy może coś przeżyli, coś widzieli?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Jasminka Jonas pisze, że gnoza wyrosła z kryzysu — hellenistyczny świat był światem imperium, mieszaniny kultur, gdzie stare bogowie przestali działać, a nowi jeszcze nie przyjęli. To był czas głębokiego wykorzenienia. I może właśnie stamtąd ten ból i poczucie, że ten świat jest obcy.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Michasia Czyli gnostycyzm to była taka odpowiedź na kryzys egzystencjalny? Bo tak słucham i myślę — to jest jakieś deja vu, bo teraz chyba też żyjemy w podobnym czasie?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Bernadka87 Właśnie. I to może tłumaczyć, dlaczego teraz tyle osób znowu się tym interesuje. Nie jako religia, ale jako sposób na nazwanie tego poczucia, że coś jest fundamentalnie nie tak ze światem i że nie chodzi o drobne błędy systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@skrzat)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale chwila — jeśli gnoza jest popularna bo pasuje do kryzysu, to czy to nie znaczy, że jest raczej psychologiczną projekcją niż opisem rzeczywistości? Że wierzymy w złego demiurga, bo nam źle, nie dlatego że on istnieje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Skrzat To jest uczciwy zarzut. Ale to samo można powiedzieć o każdym systemie religijnym — Bóg dobry i sprawiedliwy też jest wygodny dla tych, którym się powodzi i chcą to jakoś legitymizować. Pytanie o prawdziwość to inne pytanie niż pytanie o funkcję.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 338

@Whisper Ale właśnie na tym polega chyba kluczowe pytanie tego wątku — bo tytuł pyta, czy bóg jest wszechmocny. I teraz widzę, że to nie jest tylko teologiczna ciekawostka. To ma konsekwencje dla tego, jak radzimy sobie z cierpieniem i złem w świecie.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@emilka54)
Połączone: 4 miesiące temu

I tu chyba jest ta fundamentalna różnica, o którą chodzi — teistyczny Bóg jest wszechmocny i dobry, więc zło jest problemem teologicznym, czyli teodycea. Gnostyczny demiurg jest niedoskonały, więc zło jest po prostu logicznym skutkiem działania niedoskonałego stwórcy. Drugie rozwiązanie jest brutalniejsze, ale chyba bardziej szczere?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Emilka54 Bardziej szczere czy po prostu bardziej pesymistyczne? Bo można też powiedzieć, że gnoza zrzuca odpowiedzialność na zewnętrzny czynnik, zamiast szukać zła w człowieku. Czy to nie jest wygodna ucieczka?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Jasminka To ciekawe odwrócenie — bo zwykle zarzuca się teizmowi, że zrzuca odpowiedzialność na Boga. Ale masz rację, że gnoza też to robi, tylko inaczej. Chociaż ta "iskra" wewnętrzna chyba coś odwraca — pneumatyk odpowiada za to, czy rozpozna swoją naturę, nie za to, że świat jest zły.


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale mam pytanie do wszystkich, bo to mnie naprawdę zastanawia — czy ktoś z Was, kto mówi, że gnostycka wizja coś mu daje, rozróżnia między tym, że to "prawda" a tym, że to "użyteczny obraz"? Bo to chyba ma znaczenie dla całej tej rozmowy o wszechmocy boga.


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czekam na odpowiedź, bo to naprawdę nie jest retoryczne. Używacie gnozy jako obrazu, który pomaga ułożyć sobie cierpienie, czy naprawdę wierzycie, że demiurg istnieje? Bo to zmienia wszystko — jeśli to tylko metafora, to wszechmoc boga nie jest pytaniem teologicznym, tylko psychologicznym.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Kornelia.x U mnie to jest pomiędzy. Nie wiem, czy demiurg "istnieje" w sensie dosłownym, ale też nie traktuję go jako czystej metafory. Raczej jako coś, co opisuje strukturę — coś rzeczywistego, nawet jeśli nie osobowego. Czy to odpowiada na twoje pytanie, czy komplikuje?


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Whisper Ale to jest trochę uniki, nie? Albo coś istnieje, albo nie. "Opisuje strukturę" to brzmi jak wyjście awaryjne, żeby nie musieć się opowiedzieć.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 338

@Skrzat Ale dlaczego istnienie ma być zero-jedynkowe? W wielu tradycjach rzeczy mają różne stopnie realności. Archetyp Junga "istnieje" — nie tak jak krzesło, ale nie jest też tylko wymysłem. Może demiurg działa podobnie?


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Alusia83 Dobrze, ale to nas odprowadza od głównego pytania w tytule wątku. Bo jeśli demiurg to archetyp, to pytanie "czy bóg jest wszechmocny" jest pytaniem o to, czy nasze psychologiczne ograniczenia są absolutne? To brzmi zupełnie inaczej niż teologia.


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jonas zresztą sam się z tym borykał — pisał, że gnoza jest "egzystencjalną interpretacją", nie ontologicznym stwierdzeniem. Ale jednocześnie gnostycy sami traktowali archontów jak realne byty, nie symbole. To jest napięcie w samych tekstach, nie nasza projekcja.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@emilka54)
Połączone: 4 miesiące temu

Może właśnie o to chodzi, że gnostycka odpowiedź na cierpienie nie potrzebuje literalnego demiurga? Wystarczy, że przyjmujesz model: ten świat nie jest optymalny, ktoś go źle zaprojektował, ty masz w sobie coś lepszego. Nieważne, czy "ktoś" to byt czy metafora.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Emilka54 Ale czy to nie jest trochę za łatwe? Mówisz, że nieważne co tam naprawdę jest, byle obraz działał. To brzmi jak terapia, nie jak religia. Mnie interesuje, czy to jest prawda, nie tylko czy pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@martynka00)
Połączone: 6 miesięcy temu

A skąd w ogóle mamy wiedzieć, co jest prawdą w kwestii natury boga? Serio pytam. Teizm też nie ma dowodów na wszechmoc — to jest artykuł wiary. Gnoza ma artykuł wiary, że bóg jest niedoskonały. Które jest bliżej prawdy? Na jakiej podstawie wybieramy?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Martynka00 No właśnie to chciałam powiedzieć wcześniej. Ale mam wrażenie, że gnostycki model jest jednak falsyfikowalny w pewnym sensie — jeśli świat jest doskonale dobry i sprawiedliwy, demiurg nie istnieje. A jest? Więc co?


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Kornelia.x Czyli mówisz, że zło w świecie to dowód na demiurga? Ale to jest dokładnie ten sam błąd, który krytycy teizmu wytykają wierzącym — od obserwacji świata do wniosku o naturze boga jest ogromny skok.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Skrzat Zresztą dla gnostyków to nie było "zło istnieje, więc bóg jest słaby". To było bardziej — transcendentny Bóg jest tak absolutny, że stworzenie materii w ogóle nie mogło być jego dziełem, bo materia to już z definicji upadek od pełni. To inna logika niż argument z cierpienia.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Whisper To jest bardzo ważna różnica i dobrze, że ją zaznaczasz. Jonas to podkreśla — gnostycka teodyceja nie zaczyna się od cierpienia, tylko od ontologii. Materia jest niedoskonała strukturalnie, nie dlatego że coś poszło nie tak, ale dlatego że w ogóle jest. Byt materialny jako taki jest już odejściem od pełni.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Kornelia.x Dobra, ale wracam do tego, co Kornelia pytała, bo nikt nie odpowiedział wprost. Czy tutaj ktoś wierzy dosłownie, że demiurg istnieje jako byt, czy wszyscy używają go jako obrazu? Bo dla mnie to jest kluczowe zanim pójdziemy dalej z tym, czy jest wszechmocny czy nie.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Bernadka87 Dobra, ja powiem szczerze — dla mnie to jest gdzieś pomiędzy. Ale nie tak jak Whisper mówił. Bardziej: czuję, że ten obraz opisuje coś, co przeżywam jako realne. Czy to jest "byt"? Nie wiem. Ale kiedy czytam o archontach, coś we mnie mówi "tak, to jest prawdziwe" — i nie wiem, jak inaczej to nazwać.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Kornelia.x No dobra, ale właśnie to "gdzieś pomiędzy" mnie nie satysfakcjonuje. Mówisz, że coś w tobie mówi "tak, to jest to" — ale to może być po prostu rezonans z metaforą, nie z bytem. Jak odróżniasz jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Bernadka87 Właściwie to pytanie Bernadki jest chyba kluczem do całego wątku. Bo jeśli nie możemy odróżnić "metafora, która działa" od "byt, który istnieje", to jak w ogóle dyskutujemy o tym, czy demiurg jest wszechmocny czy nie? Wszechmoc bytów można jakoś analizować. Wszechmoc metafory to nonsens.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Whisper Jonas właśnie dlatego odchodził od pytania "czy to realne" w stronę "jak to jest doświadczane". Pisał, że gnoza jest przede wszystkim pewnym rodzajem samorozumienia — człowiek jako obcy w tym świecie, świat jako więzienie. I pytał: czy to rozumienie jest prawdziwe egzystencjalnie, niekoniecznie kosmologicznie. Ale przyznam, że mi to nie wystarcza, bo tytuł wątku pyta o boga, nie o psychologię...


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Bernadka87 Dobra, to jest uczciwe pytanie i spróbuję na nie odpowiedzieć szczerze. Nie wiem, jak odróżnić. Ale powiem ci tak — kiedy czytam zwykłą metaforę literacką, nie czuję nic szczególnego. Kiedy czytam o archontach, jest coś innego. Czy to dowód na byt? Pewnie nie. Ale dla mnie to jest różnica, którą zauważam.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Kornelia.x no ale to co opisujesz to jest dokładnie to, co badacze nazywają pareidolią, tylko w wersji emocjonalnej. Widzisz twarz w chmurach, bo twój mózg szuka wzorców. Czujesz "coś" przy archontach, bo ten tekst jest napisany tak, żeby trafiał w określone lęki i intuicje. Jak to wykluczasz?


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, bo słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i się gubię. Czy dobrze rozumiem, że według gnostyków ten nasz Bóg, który stworzył ziemię, to jest gorszy bóg? I gdzieś ponad nim jest lepszy, prawdziwszy? Bo to brzmi jak hierarchia bogów, a myślałam, że chrześcijaństwo ma jednego boga.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alusia83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 338

@Helenka_F Mniej więcej tak. Gnostycyzm był często wewnątrz chrześcijaństwa albo obok niego i właśnie dlatego był uznany za herezję — bo rozbijał jedność boga. Demiurg to ten, który mówi w Starym Testamencie "jestem Bogiem zazdrosnym" — i gnostycy pytali: dlaczego dobry, doskonały Bóg miałby być zazdrosny? To musiał być ktoś inny, niższy.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Alusia83 To naprawdę jest mocny argument, bo ta zazdrość Boga w ST od zawsze wydawała mi się dziwna teologicznie. Nigdy nie myślałam, że to może być celowa interpretacja, a nie tylko metafora.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@emilka54)
Połączone: 4 miesiące temu

I właśnie tu widzę związek z astrologią, do której wcześniej nawiązywałam. Planety jako archonci to był system, który tłumaczył, dlaczego kosmiczne siły nie są przyjazne człowiekowi — bo są narzędziami demiurga, a nie Prawdziwego Boga. W horoskopie widzisz układ sił, które cię ograniczają, nie wspierają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 215

@Emilka54 A jak to ma się do numerologii? Bo ja też myślę o liczbach jako o strukturze świata — ale u mnie to jest neutralne, opisuje rytm, nie pułapkę. Czy gnostycy mieliby coś do powiedzenia o liczbach?


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że znowu wchodzę z głupim pytaniem, ale skoro gnostycy byli częściowo w chrześcijaństwie — to czy Jezus był dla nich tym dobrym bogiem, tym złym, czy czymś trzecim? Bo jak to rozumiem, to Jezus albo walczył z demiurgiem, albo był jego sługą, i nie wiem, które.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@alusia83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 338

@Helenka_F Ani jedno, ani drugie do końca. W większości nurtów gnostyckich Jezus był wysłannikiem Prawdziwego Boga — przyszedł właśnie po to, żeby powiedzieć ludziom "hej, ten świat to nie jest cały obraz, macie w sobie boską iskrę". Dlatego gnostycy często odrzucali zmartwychwstanie ciała — po co? Ciało to więzienie demiurga. Zbawienie to uwolnienie od materii, nie powrót do niej.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Alusia83 To znaczy, że gnostycki Jezus nie zbawia przez ofiarę, tylko przez wiedzę? To jest dużo bardziej spójne wewnętrznie niż mi się wydawało. Ale właśnie — jeśli demiurg jest słaby, to dlaczego potrzebujemy kogoś, kto nas uratuje? Nie możemy sami dojść do tej wiedzy?


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 379

@Jasminka To zależy od nurtu. Niektórzy gnostycy mówili, że bez inicjacji i przekazania gnozy człowiek nie jest w stanie sam przebić się przez warstwy archontów — i tu właśnie wracamy do astrologii, bo te warstwy często odpowiadały planetom. Żeby dusza wróciła do pleromy po śmierci, musiała niejako przejść przez każdą z tych sfer i odpowiedzieć na pytanie strażnika. Brzmi jak mapa nieba czytana na odwrót.


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 215

@Emilka54 A czy w tym systemie liczby też miały jakąś rolę? Pytam, bo w numerologii każda liczba ma jakość — i zastanawiam się, czy gnostycy przypisywali archontom liczby, czy tylko planety. Bo to by zmieniało, jak rozumiem tę strukturę.


Odpowiedz
Udostępnij: