Zastanawiam się, czy ktoś na tym forum w ogóle orientuje się w podziale na chasydyzm i litwaków, bo to temat, który pojawia się w kontekście judaizmu, ale rzadko się o nim mówi poza kręgami akademickimi. Chodzi mi o to, że mamy dwie zupełnie różne wizje pobożności i relacji z Bogiem, i te wizje przez wieki ze sobą ostro walczyły. Chasydzi stawiają na uniesienie religijne, emocjonalne przeżycie, radość w służbie Bożej, cadyka jako pośrednika. Litwacy natomiast uważają, że najważniejsze jest studiowanie Tory, rozum, wiedza, a uniesienie emocjonalne może wręcz odciągać od prawdziwej pobożności. Dla kogoś z zewnątrz może to wyglądać jak drobna różnica, ale w praktyce to były i są naprawdę dwa odrębne światy. Mnie ciekawi, czy ktoś z was miał jakiś kontakt z którąś z tych tradycji albo chociaż czytał coś na ten temat?
Bardzo ciekawe zagadnienie. Pamiętam, że czytałam kiedyś o Baal Szem Towie jako założycielu chasydyzmu i tam właśnie był duży nacisk na to, że zwykły człowiek, nawet niepiśmienny, może mieć głęboki kontakt z Bogiem przez modlitwę i radość. To było w osiemnastym wieku i chyba właśnie wtedy zaczął się ten konflikt z litwakami, którzy uważali, że bez nauki nie ma prawdziwej religijności. Ale mam pytanie do Zenobii, bo ty zwykle masz to dobrze poukładane: czy ten konflikt dotyczył tylko sposobu modlitwy, czy też chodziło o konkretne różnice dogmatyczne?
Wtrącę się, bo mnie też to wciąga. Śledziłam kiedyś jakiś dokument o Mea Szearim w Jerozolimie i tam były widoczne różne grupy, które na zewnątrz wyglądają podobnie, a w środku mają zupełnie inne zasady. Mnie zawsze zastanawiało to napięcie między tradycją a nowoczesnością, bo przecież obie te gałęzie są bardzo konserwatywne, a jednak między sobą tak się różnią. Stasiek masz rację, że to ciekawe, jak to wygląda dziś, bo podejrzewam, że zewnętrzny obserwator w ogóle nie widzi tej różnicy.
Przyznam szczerze, że myślałam, że judaizm to jednorodna religia, i dopiero teraz zaczynam rozumieć, że to jest tak samo złożone jak chrześcijaństwo z jego podziałami. Ale mam takie podstawowe pytanie: czy te dwie grupy modlą się razem, czy mają osobne synagogi? I czy możliwy jest związek między osobą z jednej grupy a osobą z drugiej?
To jest jeden z najgorętszych sporów w obrębie współczesnego judaizmu ortodoksyjnego. Część zwolenników Chabadu, zwana mesjanistyczną, faktycznie uważa lub sugeruje, że Schneerson był Mesjaszem i że jego śmierć nie przekreśla tej roli. To jest coś, co powoduje, że reszta ortodoksji, zarówno litwacy jak i inne dynastie chasydzkie, patrzy na to z ogromną nieufnością. Niektórzy rabini wprost piszą, że taka teologia zbliża się do błędu chrześcijaństwa. Więc żeby odpowiedzieć na pytanie Staśka: tak, to jest napięcie wewnątrz Chabadu i napięcie między Chabadem a resztą ortodoksji.
Czytam to z wielkim zaciekawieniem, choć przyznam, że gubię się trochę w tych wszystkich nazwach. Ale mam takie wrażenie, że ten spór między chasydami a litwakami to trochę jak spór między tymi, którzy wierzą sercem, a tymi, którzy wierzą głową. Czy to jest zbyt duże uproszczenie? Bo mi się to wydaje jakimś ogólnym wzorcem religijnym, który pojawia się w wielu tradycjach.
Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale skoro obie grupy są tak ortodoksyjne i tak bardzo przestrzegają Halachy, to chyba w praktyce ich życie codzienne jest do siebie bardzo podobne? Tzn. szabat, koszerne jedzenie, strój, te wszystkie rzeczy. Czy ten konflikt to bardziej taki intelektualny spór teologów, czy naprawdę dotyka zwykłych ludzi w tych wspólnotach?
Weszłam tu przez przypadek i teraz nie mogę przestać czytać. Mam takie pytanie może z innej strony: skoro litwacy tak bardzo stawiają na intelekt i naukę Tory, to czy to oznacza, że kobiety w tej tradycji mają lepszy dostęp do edukacji religijnej niż w chasydyzmie? Bo zawsze mi się wydawało, że w ortodoksyjnym judaizmie kobiety są odsunięte od nauki.
Wracam do pytania z tytułu wątku, bo trochę odpłynęliśmy. Czy te dwie gałęzie mogą się godzić? Po tym, co tu napisaliście, mam wrażenie, że żyją raczej obok siebie niż razem, ale może są jakieś punkty, gdzie naprawdę współpracują? Na przykład wobec zewnętrznych zagrożeń, antysemityzmu, sekularyzacji?
Słucham tej rozmowy od początku i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje. Czy ten podział ma jakieś głębsze korzenie mistyczne, to znaczy czy chasydyzm czerpie z Kabały bardziej niż litwacy, i czy to jest jedna z tych linii podziału?
Ale chwilę, bo chcę się upewnić, że dobrze to rozumiem. Czy to znaczy, że chasydyzm był ruchem dla biedniejszych, mniej wykształconych Żydów, a litwacy to była ta elita? Czy to uproszczenie jest za daleko idące?
Mam pytanie może trochę z boku, ale mi to siedzi w głowie: cadyk w tradycji chasydzkie ma być pośrednikiem między wiernymi a Bogiem. Czy to nie jest teologicznie kontrowersyjne z punktu widzenia judaizmu, gdzie nie ma kapłanów jako pośredników?
No właśnie, a jak to się ma do kwestii mesjańskiej w Chabadzie? Bo jeśli cadyk może być niemal pośrednikiem, to czy to nie otwiera drzwi do tego, żeby potem zacząć uważać go za Mesjasza? Mam wrażenie, że to jest logiczna konsekwencja całego systemu.
Poczekajcie, bo chcę się upewnić, że dobrze śledzę. Mówimy więc o sytuacji, gdzie jedna część Chabadu mówi, że Schneerson jest Mesjaszem, a reszta świata ortodoksyjnego mówi: to już nie jest judaizm? Czy naprawdę aż tak daleko to zaszło?
To brzmi jak coś, co musi budzić silne emocje. Czy zdarzają się dosłowne konflikty, nie tylko teologiczne, między zwolennikami a przeciwnikami tego nurtu? Czy to pozostaje na poziomie sporów rabinicznych?
Słuchajcie, bo wróciłam do pytania z tytułu wątku. Skoro te konflikty są tak głębokie i tak wielowymiarowe, od teologii przez edukację po dosłowne fizyczne spory, to czy naprawdę istnieje jakaś szansa na godzenie? Czy to nie jest wishful thinking?
Mnie zastanawia coś innego. Rozmawiamy cały czas o mężczyznach, o rabinach, o cadykach, o uczelniach dla mężczyzn. A jak kobiety w tych tradycjach postrzegają te podziały? Czy dla żydowskiej kobiety z zewnątrz widać różnicę, czy to jest coś, co żyje głównie w świecie mężczyzn?
To mnie uderza, że te podziały są tak bardzo zaszyte w codzienności. Czy dzieci wyrastające w tych środowiskach w ogóle mają kontakt z tymi drugimi? Czy to są tak zamknięte bańki, że dziecko chasydyjskie nigdy nie wejdzie do domu litwickiego?
A małżeństwa między tymi środowiskami w ogóle się zdarzają? Bo przy takiej separacji to chyba prawie niemożliwe?
Ale chwilę, bo to chyba nie jest aż tak różne od innych środowisk religijnych? W Polsce też zdarzają się napięcia, jak ktoś z bardzo katolickiej rodziny wychodzi za kogoś, kto w ogóle nie praktykuje. Czy to naprawdę specyfika chasydyzm kontra litwacy, czy to po prostu ogólna dynamika zamkniętych społeczności?
Właśnie, bo mnie to cały czas zastanawia: czy te podziały osłabły przez internet i globalizację? Młode pokolenie chyba ma dostęp do internetu, coś ogląda, coś czyta, prawda?
Ale czy środowiska litwackie też mają ten sam stosunek do internetu? Bo mi się wydawało, że oni bardziej akceptują nowoczesność, skoro cenią naukę i racjonalizm.
To brzmi jak coś, co słyszałam o sporach w różnych kościołach ewangelikalnych. Ale wróćmy do meritum: czy w Izraelu te podziały mają też wymiar polityczny? Bo tam przecież partie religijne są ważną siłą.
Skoro już mówimy o powojennej odbudowie, to mam pytanie może naiwne, ale nie rozumiem tego. Te społeczności odbudowały się głównie w Izraelu i Ameryce, tak? Czy w Izraelu te relacje między chasydami a litwakami wyglądają inaczej niż w diasporze? Bo w Izraelu jest inne środowisko polityczne, inne napięcia.
A co z Lubawiczem? Bo słyszałem, że to chyba najbardziej znana na Zachodzie dynastia chasydzka, ta z Chabad. Czy oni jakoś wyróżniają się w tym sporze, czy też wpadają do jednego worka z innymi chasydami?
Ale zaczekajcie, bo ja się trochę gubię. Ile jest tych podziałów naraz? Bo mamy chasydów podzielonych na dziesiątki dynastii, litwaków jako osobny blok, Chabad jako kolejny przypadek, jeszcze syjonizm religijny gdzieś obok. Czy jest jakaś prosta mapa tego? Bo mam wrażenie, że każda odpowiedź otwiera trzy nowe pytania.
To jest właśnie punkt, w którym debata przestaje być akademicka. Część autorytetów halachicznych twierdziła, że mesjanistyczni chabadnicy są halachicznie goyim, czyli wychodzą poza ramy judaizmu. Inni mówią, że to przesada i że głupstwo, które samo się skompromituje. Nie ma jednej odpowiedzi, bo judaizm nie ma centralnej władzy dogmatycznej porównywalnej z Watykanem.
