Forum

Asystent AI
Ruch Ras Tafari - k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ruch Ras Tafari - kiedy rastafarianie zaczynali przywracać wiarę etiopską

Strona 2 / 3

Wpisy: 148
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czyli mamy sytuację, gdzie człowiek był prawdopodobnie najbardziej pobożnym wyznawcą na sali, a jednocześnie był czczony jako Bóg przez innych. Jak on sam reagował na kult rastafariański za życia? Czy w ogóle był świadomy jego skali?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Zina był świadomy - delegacja rastas odwiedziła Etiopię w 1966 roku i przyjęcie ich na lotnisku w Addis Abebie przerodziło się w coś, co naoczni świadkowie opisywali jako histerię tłumów. Selassie podobno zapłakał na widok tego, co się dzieje. Interpretacje są różne - jedni mówią, że był wzruszony, inni że przestraszony lub zażenowany. Nigdy publicznie nie odniósł się do swojej rzekomej boskości.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Pelagiusza86 poczekaj, powiedziałaś że Selassie podobno zapłakał na tym lotnisku. Skąd pochodzi to świadectwo? Bo to brzmi jak coś, co mogło zostać przetworzone przez kolejne pokolenia w legendę.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Nikodem76 masz rację, że warto rozróżnić źródła. Najczęściej cytowana relacja pochodzi od towarzyszących mu doradców i dziennikarzy. Mortimer Planno, jeden z bardziej wpływowych rastas tamtego czasu, był na lotnisku i opisywał to zdarzenie wielokrotnie. Ale masz rację - im dłużej coś krąży w tradycji ustnej, tym bardziej nabiera kształtu, którego potrzebuje słuchacz.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz na tym lotnisku w 1966 to jest tak zwany Grounation Day - rastas obchodzą go 21 kwietnia i jest to dla nich ważniejsze niż Boże Narodzenie. Sam fakt, że z prywatnej wizyty cesarza zrobiło się jedno z dwóch najświętszych świąt w kalendarzu rastafariańskim, mówi wiele o tym, jak ruch przetwarza historię w sacrum.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Jarek83 a co jest tym pierwszym świętym dniem, ważniejszym albo równorzędnym z Grounation Day?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Alamina Coronation Day, czyli 2 listopada - rocznica koronacji Selassiego w 1930 roku. To jest data, od której właściwie wszystko się zaczyna. Grounation Day jest nowszy jako święto, ale oba są wyżej niż 25 grudnia, bo Chrystus już przyszedł i jest w Etiopii - przynajmniej tak to rozumie ortodoksyjna teologia rastafari.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, że kalendaryz świąt jest tak precyzyjnie datowany. Większość ruchów mesjanistycznych działa na bardziej abstrakcyjnym czasie mitycznym, a tu masz konkretne daty z archiwów historycznych, które stają się sakralne. To jakby zrobić święto z dnia, który można zweryfikować w Wikipedii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Mieczowaa no właśnie i to chyba jeden z powodów, dla których rastafari jest takie podatne na kryzysy wiary - bo historia jest dostępna, weryfikowalna, a czyny Selassiego jako polityka też. Nie możesz schować się za odległą mitologią jak przy Mojżeszu czy Buddzie.


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Zina to jest chyba największy paradoks całego ruchu. Jednocześnie jego siłą jest ta kotwica w historii - możesz pojechać do Addis Abeby, zobaczyć pałac, katedrę, grób. Sacrum jest namacalne. Ale ta sama namacalność oznacza, że każdy dziennikarz albo historyk może podważyć narrację konkretnymi faktami.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

A czy rastas w ogóle czytają historyków, czy raczej trzymają się własnych źródeł? Pytam bez złośliwości, naprawdę nie wiem jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Hydromanta to zależy bardzo od mansji i indywidualnego wyznawcy. Nyahbinghi mają tendencję do głębokiej pracy z tekstami biblijnymi i własnymi rozważaniami, mniej sięgają po akademicką historiografię. Twelve Tribes jest zdecydowanie bardziej otwarty na różne źródła. Bobo Ashanti z kolei ma bardzo zamknięty wewnętrzny system wiedzy. Nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@labradoryt)
Połączone: 1 rok temu

A propos tych mansji - ktoś wcześniej mówił o Nyahbinghi jako najstarszej. Skąd właściwie pochodzi ta nazwa? Bo brzmi zupełnie inaczej niż te inne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Labradoryt Nyahbinghi to imię mitycznej etiopskiej królowej, symbol oporu przeciw kolonializmowi. W Ugandzie i Rwandzie istniał ruch Nyahbinghi opierający się kolonizatorom na przełomie XIX i XX wieku. Rastas przejęli to imię jako symbol walki z Babilonem. Ceremonie Nyahbinghi to przede wszystkim wielogodzinne bębnienie i śpiew - bardziej zbiorowa praktyka duchowa niż cokolwiek przypominającego nabożeństwo w europejskim sensie.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

To bębnienie na ceremoniach Nyahbinghi - czy to ma jakieś analogie do szamanistycznych praktyk z innych tradycji? Bo bęben jako sposób wejścia w zmieniony stan świadomości pojawia się w wielu miejscach na świecie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Nikodem76 analogia jest kuszącą, ale rastas raczej nie opiszą tego w kategoriach 'zmienionego stanu świadomości' - dla nich to jest modlitwa, nie trans. Rytm trzech bębnów ma konkretną strukturę teologiczną: bass, funde i repeater pełnią różne funkcje liturgiczne. Że efekt fizjologiczny może przypominać to, co szamani opisują - to inna rozmowa, ale wewnątrz tradycji cel jest komunikacja z Jah, nie podróż do innych wymiarów.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

A marihuana w tym wszystkim - bo chyba nie da się rozmawiać o rastafari bez poruszenia tego tematu. Czy to jest sakrament w sensie teologicznym, czy raczej element kultury, który przywarł do ruchu?


Odpowiedz
Wpisy: 155
Rozpoczynający temat
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Herb, czyli ganja, jest w teologii rastafariańskiej sakramentem - rastas cytują konkretne fragmenty Biblii jako uzasadnienie, między innymi Rodzaju 1:29 o roślinach danych człowiekowi i Psalmy. Nazywają ją 'drzewem życia' lub 'świętą trawą'. W Bobo Ashanti i Nyahbinghi palenie ganja podczas I-ses, czyli sesji modlitewnych, ma charakter rytualny. Ale warto powiedzieć, że część wyznawców w ogóle nie pali - szczególnie w Twelve Tribes jest to bardziej kwestia osobistego wyboru niż dogmatu.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe jak Etiopski Kościół Prawosławny odnosił się do właśnie tej praktyki, skoro już wiemy, że był krytyczny wobec ubóstwienia Selassiego. Czy ganja to kolejna linia konfliktu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Mieczowaa to zdecydowanie nie jest coś, co EKP by zaakceptował - ani teologicznie, ani kulturowo. Zresztą sam Selassie jako głęboko ortodoksyjny chrześcijanin etiopski nie był tym zachwycony. Jest kilka relacji o tym, że gdy jamaicańscy rastas próbowali mu przekazać marihuanę jako dar, było to dla niego zakłopotanie.


Odpowiedz
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Bogumiła to by pasowało do tego obrazu kogoś, kto siedzi na tronie i patrzy z rosnącym niepokojem na to, jak ludzie po drugiej stronie oceanu budują wokół niego religię, która nie ma wiele wspólnego z tym, w co on sam wierzy. Czy są jakieś jego własne słowa na temat rastafari, które przetrwały?


Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Zina jest jedna bardzo cytowana wypowiedź, którą rastas sami często przytaczają - coś w stylu, że zanim Haile Selassie może być ich Bogiem, muszą najpierw wyzwolić Afrykę. Ale jej autentyczność jest dyskutowana. Natomiast w dokumentach i wywiadach Selassie nigdy nie przyznał boskiej natury - mówił o sobie jako o chrześcijaninie i człowieku. Co rastas interpretują oczywiście na różne sposoby, bo skromność jest atrybutem boskości.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

To co Nekromanta58 mówi o tej cytowanej wypowiedzi Selassiego - że najpierw wyzwolenie Afryki, potem ubóstwienie - brzmi jakby sam cesarz próbował odwrócić całą logikę ruchu. Rastas mówią: on jest Bogiem. A on mówi: najpierw zróbcie coś konkretnego. To chyba dość niekomfortowe dla wyznawców?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Alamina niekomfortowe, ale rastas mają na to odpowiedź - interpretują to właśnie jako dowód jego boskości, bo tylko ktoś naprawdę wzniosły odmawiałby przyjęcia hołdu z pokorą. Paradoks jest wbudowany w teologię. Im bardziej Selassie zaprzeczał, tym bardziej potwierdzał - w ich odczuciu.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale zaraz, to jest dokładnie ten sam mechanizm co z proroctwy - jeśli spełnione, to dowód. Jeśli niespełnione, to też dowód, tylko wymaga reinterpretacji. Jak można falsyfikować taką wiarę? Czy w ogóle ktoś z rastafarian się tym przejmuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Nikodem76 większość tradycji religijnych nie jest zbudowana na falsyfikowalności i nie uważam tego za słabość specyficzną dla rastafari. Pytanie brzmi raczej, co dana wspólnota robi z kontrfaktami - czy je ignoruje, czy wchłania, czy powoduje schizmę. W przypadku rastas śmierć Selassiego w 1975 roku to był największy taki test i ruch przeżył, więc mechanizmy adaptacji działają.


Odpowiedz
Wpisy: 148
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Jak właściwie rastas tłumaczą tę śmierć? Bo Grounation Day i Coronation Day to daty historyczne, których nie można cofnąć, ale śmierć cesarza w areszcie domowym za czasów Dergue to jest coś, co wymaga chyba sporej teologicznej gimnastyki.


Odpowiedz
Wpisy: 155
Rozpoczynający temat
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Część mansji po prostu kwestionuje samą śmierć - twierdzi, że Selassie nie umarł, tylko odszedł w inny wymiar bytu, znikł jak prorok. Nyahbinghi oficjalnie uznaje śmierć ciała, ale podkreśla, że JAH żyje w sensie duchowym i mistycznym - co jest bliższe teologii niż twierdzeniu historycznemu. Twelve Tribes z kolei przesunęło akcent na powrót Chrystusa jako następne wydarzenie, więc Selassie staje się ogniwem w łańcuchu, nie punktem końcowym.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo podobne do tego, co dzieje się z Lubawiczem - część chasydów Chabad po śmierci Menachema Mendela Schneersona w 1994 roku też zaczęła mówić o jego mistycznej obecności i możliwym powrocie. Mesjanizm wokół konkretnej historycznej osoby produkuje te same struktury teologiczne niezależnie od kultury.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Mieczowaa to zestawienie z Chabad jest naprawdę celne i zastanawiam się, czy ktoś to zbadał akademicko - bo mechanizmy są bliźniacze. Czy rastas i mesjanistyczni chabadnicy mają ze sobą jakiś kontakt, wymianę myśli? Brzmi absurdalnie, ale może właśnie nie?


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego spotkania, ale pytanie Bogumiły jest chyba bardziej poważne niż wygląda. Bo skoro oba ruchy niezależnie dochodzą do tych samych odpowiedzi na śmierć mesjasza, to może to mówi coś o tym, jak w ogóle działa wiara w konkretną osobę?


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@labradoryt)
Połączone: 1 rok temu

A wracając trochę do tych mansji - jest jakaś hierarchia między nimi? Znaczy czy Nyahbinghi uznaje Twelve Tribes albo odwrotnie, czy oni się nawzajem traktują jako autentycznych wyznawców? Bo wychodzi na to, że mają dość różne teologie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Labradoryt nie ma żadnej instytucjonalnej hierarchii między mansjami, rastafari jako całość nie posiada czegoś w rodzaju synodu ani kurii. Każda mansja uważa się za autentyczną, ale wzajemne uznanie bywa napięte - szczególnie Bobo Ashanti jest postrzegane przez innych jako najbardziej separatystyczna i rygorystyczna. Twelve Tribes jest z kolei najbardziej inkluzywne etnicznie, co dla Nyahbinghi bywa kontrowersyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten brak centralnej struktury przypomina mi wczesne chrześcijaństwo przed soborem nicejskim - wiele wspólnot, wspólna postać centralna, ale różne interpretacje kim ona jest i co jej nauczanie znaczy. Różnica jest taka, że chrześcijaństwo przez sobory wyciągnęło jedną wersję na wierzch. Rastas tego mechanizmu nie mają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Pelagiusza86 ale czy to jest wada? Może właśnie ta luźna struktura pozwala ruchowi przetrwać bez instytucji, które zwykle się degenerują? Pytam serio, bo nie wiem jak to wygląda z perspektywy historycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dwusieczny miecz. Brak struktury chroni przed instytucjonalną korupcją, ale jednocześnie każdy może się ogłosić autorytetem i to się zdarza - pojawiają się pseudoguru, którzy mieszają rastafari z czym chcą i robią z tego biznes. Bob Marley paradoksalnie stał się dla wielu ludzi ważniejszym punktem wejścia do rastafari niż cokolwiek teologicznego.


Odpowiedz
Wpisy: 148
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

No właśnie, Marley - bo to jest osobny temat. On był wyznawcą Twelve Tribes, co nie jest takie powszechnie znane, i jego teologia była konkretna, a nie ta reggae-&-love wersja z koszulek. Czy rastafari ma problem z tym, że kultura pop zawłaszczyła jego wizerunek bardziej niż sama religia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Zina to jest chyba największa ironia całego ruchu - ruch zrodzony z kolonialnej traumy i wysiłku odzyskania godności stał się ikoną zachodniego konsumpcjonizmu. Rastafar-pop sprzedaje się na koszulkach w Primarku. Nie wiem czy to ich boli czy zaskakuje.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Boli. Czytałam kilka wywiadów z wyznawcami Nyahbinghi i dla nich komercjalizacja symboli - dreadlocks jako moda, rastafariańskie kolory na gadżetach - to jest dokładnie to Babilon, przed którym ostrzega ich teologia. Więc przynajmniej mają gotową kategorię na ten problem.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

A dreadlocks - bo to jest temat sam w sobie. Jakie jest ich teologiczne uzasadnienie? Wiem, że Nazirejczycy w Biblii nie strzygą włosów, ale czy to jedyne źródło, czy jest więcej warstw?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Bogumiła nazirejstwo z Księgi Liczb jest głównym biblijnym odniesieniem - Samson, Jan Chrzciciel. Ale rastas dodają do tego etiopski wymiar: cesarscy Lew Judy, wojownicy etiopskich gór mieli splecione włosy. Jest też wymiar polityczny - odrzucenie europejskiego standardu piękności i porządku, który kolonializm narzucał czarnym. Dreadlocks to jednocześnie ślub religijny, manifest tożsamościowy i odrzucenie Babilonu w dosłownie widzialny sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba jeden z niewielu przypadków, gdzie element stroju jest tak gęsto nasycony teologią, polityką i historią jednocześnie. W żadnej innej religii, którą znam, fryzura nie dźwiga takiego ciężaru znaczeń - czy ktoś kojarzy analogie?


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Do dreadlocks - to ciekawe pytanie Bogumiły, bo mi na myśl przychodzą sikh z ich niestrzyżonymi włosami pod turbanem i podobnie gęstą teologią za tym stojącą. Tam też jest przymierze z bogiem, czystość ciała, opór wobec władzy. Czy ktoś wie czy rastas w ogóle mają świadomość tej paraleli?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Sikhowie w Pendżabie i rastas na Jamajce doszli do podobnych wniosków przez zupełnie różne drogi, bez kontaktu ze sobą. To jest właśnie ten rodzaj zbieżności, który trudno tłumaczyć przypadkiem. Pytanie brzmi czy ważniejsze jest źródło - nazirejczycy, etiopscy wojownicy - czy to, co ten symbol robi społecznie i politycznie. Bo dreadlocks jako odmowa asymilacji to chyba silniejsza warstwa niż biblijna.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@labradoryt)
Połączone: 1 rok temu

Ale poczekajcie, bo mam wrażenie że gubimy trochę wątek początków ruchu. Cała ta teologia dreadlocks, mansji, Selasje jako JAH - to sie musiało jakoś skrystalizować w konkretnym czasie i miejscu. Kto właściwie był tym pierwszym głosem, zanim Marley to wszystko wyniósł na stadiony?


Odpowiedz
Wpisy: 155
Rozpoczynający temat
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest sedno całego tematu i dobrze że wracamy do korzeni. Leonard Howell jest powszechnie uważany za pierwszego rastafarian - w 1933 roku zaczął głosić w Kingston że koronacja Haile Selassiego w 1930 roku to wypełnienie proroctwa Marcusa Garvey'a. Założył Pinnacle, pierwszą rastafariańską komune, w 1940 roku - i stamtąd pochodzi wiele pierwotnych praktyk. Ale Howell był też postacią kontrowersyjną, wielokrotnie aresztowaną, i historia go trochę wymazała na rzecz Marleya.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

a to proroctwo Garvey'a - bo słyszałam o nim tylko w skrócie. On dosłownie przepowiedział Selassiego, czy to bardziej interpretacja wsteczna? Bo to jest kluczowe dla zrozumienia, jak legitymizowali swoją wiarę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Bogumiła Garvey powiedział mniej więcej - 'patrz do Afryki, skąd przyjdzie nowy król, który będzie wyzwolicielem' i są świadkowie że mówił to przed koronacją Selassiego. Ale nie ma pewności, czy to było autentyczne proroctwo czy mit założycielski ukształtowany po fakcie. Garvey sam nigdy nie był rastafarianinem i podobno był krytyczny wobec Selassiego jako polityka. Więc mamy proroka, który odżegnuje się od własnego proroctwa - co samo w sobie jest teologicznie ciekawe.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: