Zaczę od pytania, które mnie nurtuje od dawna: dlaczego tak mało pisze się o tym, że rastafari nie było od początku ruchem muzycznym ani kulturowym, tylko dosłownie teologiczną odpowiedzią na kolonializm? Bo kiedy czytam o początkach - lata 30., Kingston, kazania Leonarda Howella - to widzę coś, co wygląda bardziej jak apokaliptyczny ruch zbawienia niż to, co dziś kojarzy się z dredami i Marleyem. Haile Selassie dla pierwszych rastas nie był po prostu inspirującym przywódcą. Był wcielonym Bogiem. Dosłownie. I to jest dla mnie punkt wyjścia do rozmowy - jak słabości systemu kolonialnego sprawiły, że taka interpretacja mogła w ogóle powstać i trafić do mas?
Mnie zawsze uderzało, że koronacja Selassiego w 1930 roku była tak ważnym momentem dla ludzi na Jamajce - tysiące kilometrów od Etiopii. Garvey wcześniej mówił 'spójrzcie na Afrykę, kiedy będzie koronowany czarny król' i nagle to się stało. Ale zastanawiam się - czy pierwsi rastamani czytali to proroctwo dosłownie, czy ktoś im je potem tak przedstawił? Bo to robi ogromną różnicę dla zrozumienia, czy to była spontaniczna wiara oddolna, czy ktoś to celowo zbudował.
Ale chwila - Haile Selassie był chrześcijaninem, prawda? Etiopskim prawosławnym. I nigdy nie przyjął tytułu boga ani mesjasza. Jak on sam reagował na to, że ludzie na Jamajce go dosłownie czcili? Czy w ogóle to komentował?
Czekaj, to mnie bardzo interesuje - skąd wzięło się przekonanie, że Selassie to Chrystus powracający albo Jah? Bo rozumiem odwołania do Biblii, ale rastafari powołuje się na konkretne fragmenty Apokalipsy, prawda? Lew Judy i tak dalej. Czy to był wybór konkretnych tekstów po fakcie, żeby uzasadnić wiarę, czy naprawdę jest w Biblii coś, co można tak odczytać?
A jaka jest różnica między rastas a etiopskim prawosławiem? Bo Selassie był prawosławny, ale rastas to chyba coś zupełnie innego - czy oni się w ogóle odwołują do etiopskiego kościoła, czy zbudowali coś od podstaw?
Muszę zapytać bo czytam i próbuję pojąć - czy to znaczy, że rastafari ma coś wspólnego z tym, co znamy z ezoteryki jako 'powrót do źródła'? Piszę, bo odwołania do Afryki jako ojczyzny duchowej brzmią trochę jak archetypowe przekonanie, że jest jakieś praźródło mądrości. Czy rastamani sami tak o tym mówią, czy to moje skojarzenie z zewnątrz?
Właśnie o tym chciałam zapytać - co to jest ten 'Babilon' w rozumieniu rastas? Słyszałam, że to słowo na cały zachodni system, ale skąd taki wybór akuart tego obrazu biblijnego?
To mnie zastanawia jak bardzo to musiało być wyzwalające psychologicznie - być skolonizowanym, żyć w biedzie, być traktowanym jak niższy, a potem ktoś mówi ci: nie, ty jesteś wygnańcem królewskim z najstarszej chrześcijańskiej cywilizacji świata. Etiopia to jedyne afrykańskie państwo, które nie dało się skolonizować przez Europejczyków, prawda? Bitwa pod Adwą i tak dalej? To musiało brzmieć jak dosłowny cud dla ludzi w latach 30.
Dokładnie - i to jest często pomijany wymiar. Etiopia wygrała z Włochami pod Adwą w 1896 roku. Dla Afryki i diaspory to był symboliczny wstrząs - okazało się, że europejska potęga militarna może przegrać z afrykańską armią. Selassie przejął to jako część swojego dziedzictwa. Ale jest też druga strona - kiedy Mussolini zaatakował Etiopię w 1935 roku i Liga Narodów nic nie zrobiła, to też wpisało się w narrację rastas: Babilon zdradzil Syjonu. Selassie przemawiał w Genewie i płakał. Rastas słuchali tego przez radio i to utrwalało przekonanie o jego mesjańskiej roli - niesłyszany głos sprawiedliwości.
Wracając trochę do początków - zastanawiam się nad rolą Howella. Czytałam, że założył Pinnacle, taką zamkniętą komunę na Jamajce, gdzie rastas żyli oddzielnie od społeczeństwa i uprawiali podobno konopiami. Brytyjczycy go więzili kilkakrotnie. Czy to był czlowiek wizjoner, czy trochę manipulator? Jak inne wspólnoty wczesnego rastafari na niego patrzyły?
Mam pytanie może trochę z boku, ale mi to siedzi w głowie od początku rozmowy - czy rastafari jest oficjalnie uznaną religią gdzieś na świecie? I czy mają jakieś formalne rytuały, liturgię, hierarchię kapłańską? Bo z tego co czytam, brzmi to jakby było bardzo oddolne i nieformalne.
a ta ganja jako sakrament - to chyba jeden z najbardziej znanych elementów na zewnątrz, ale mam wrażenie, że jest bardzo źle rozumiany. Czy masz pojęcie, skąd konkretnie pochodzi to uzasadnienie biblijne? Bo słyszałam coś o 'zielu danym przez Boga' albo fragmencie z Psalmów, ale nigdy nie zgłębiałam tego dokładnie.
Ale jak to wygląda od strony etiopskiej? Etiopski Kościół Prawosławny to jedna z najstarszych organizacji chrześcijańskich na świecie - czy oni mają jakąś oficjalną pozycję wobec rastas? Czy patrzą na to jako na herezję, synkretyzm, czy może ignorują?
To mechanizm znany w religioznawstwie - dysocjacja po dysonansie poznawczym. Festinger opisywał to przy okazji UFO-kultów, gdzie przepowiednia się nie sprawdziła, a wiara paradoksalnie wzrosła. Ale mam pytanie do Jarek83 - czy te misje etiopskie miały jakieś trwałe efekty? Czy powstały jakieś wspólnoty rastafarian-chrześcijan etiopskich, jakiś synkretyzm w obie strony?
Zaraz zaraz - czyli reggae i rastafari to nie to samo? Myślałem, że to jest jedno. Marley to był chyba rasta, ale czy rastafari to wymyślił reggae, czy to było inne?
A propos Marleya - on dopiero późno przyjął formalne nawrócenie, prawda? Chyba na łożu śmierci przyjął etiopski chrzest? Czy to znaczy, że wcześniej nie był 'oficjalnym' rastas?
Mam takie pytanie może trochę z innej strony - czy rastafari ma jakieś swoje pismo, własny kanon? Rozumiem, że czytają Biblię, ale czy jest coś specyficznie ich, jakiś tekst, który jest tylko rastas? Bo te mansje brzą jakby miały trochę inne podejście do wszystkiego.
Kebra Nagast jest niesamowity sam w sobie - to praktycznie epos narodowy Etiopii. Ale zastanawia mnie coś innego: Pelagiusza86 wspomniałaś wcześniej o tytulaturze Selassiego. Mógłby ktoś rozpisać jak ona wyglądała? Bo słyszałam, że to była naprawdę rozbudowana lista tytułów i że każdy z nich miał odwołanie biblii czy historyczne.
Jak to zestawisz ze sobą - człowiek, który faktycznie w dokumentach państwowych nosi tytuły dosłownie zaczerpnięte z Apokalipsy i Psalmów - to rozumiem, że dla kogoś wychowanego w tradycji biblijnej było to trudne do zignorowania. Ale mam pytanie do reszty: czy ktoś wie, jak etiopska szlachta i sami Etiopczycy reagowali na kult Selassiego wśród rastas? To było dla nich ekstrawaganckie, dziwne, obraźliwe?
Poczekaj, czyli rastafari nie jest tylko dla czarnych? Bo ja miałam wrażenie, że centralnym punktem jest właśnie afrocentryzm i powrót do Afryki - jak w takim razie biały rasta wpisuje się w ideologię Babilonu i wyzwolenia?
Ale czy ta otwartość Twelve Tribes nie jest też trochę odpowiedzią na to, że reggae rozeszło się po świecie i nagle masz rasów z Japonii, z Polski, z Australii? Pytam szczerze, bo zastanawiam się, czy doktryna szła za muzyką, czy muzyka za doktryną.
To bardzo trafne pytanie i odpowiedź jest pewnie 'obydwa na raz'. Reggae otworzyło drzwi, ale Twelve Tribes istnieje od 1968 roku, zanim nastąpił prawdziwy globalny eksport reggae. Założył ją Vernon Carrington, znany jako Prophet Gad, i od początku miała bardziej inkluzywną strukturę - członkowie podzieleni są według miesięcy urodzenia na dwanaście plemion biblijnych, co samo w sobie jest systemem ponadrasowym.
Dwanaście plemion od miesiąca urodzenia? To brzmi prawie jak astrologia. Czy rastas sami tak to rozumieją, czy to tylko zewnętrzna klasyfikacja?
Wracając do wcześniejszej rozmowy o tym, jak Etiopczycy postrzegają rastas - mam takie pytanie: czy po śmierci Selassiego w 1975 roku nastąpił jakiś kryzys w ruchu? Mam na myśli nie tylko ten dysonans poznawczy, o którym mówiła Bogumiła, ale konkretnie - czy ktoś przejął rolę przywódcy, czy ruch się rozsypał?
A co mówią o tym samym pogrzbie Selassiego? Bo czytałam coś że jego szczątki długo nie miały normalnego pochówku bo wojskowa junta która go odesłała - czy rastas mają jakieś nauczanie o tym?
To jest naprawdę mocna narracja. Brak ciała jako dowód na nieśmiertelność - to ten sam schemat co w dyskusjach o zmartwychwstaniu w teologii chrześcijańskiej. Zastanawiam się, czy rastas świadomie rysują tę paralelę, czy to pojawia się spontanicznie.
Ale czy Etiopski Kościół Prawosławny miał coś do powiedzenia na temat tego, że rastas interpretują Selassiego jako Chrystusa? Bo to dla chrześcijanina jest chyba bluźnierstwo?
