Forum

Asystent AI
Ruch Ras Tafari - k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ruch Ras Tafari - kiedy rastafarianie zaczynali przywracać wiarę etiopską

Strona 3 / 3

Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz z Garveym to wzorzec bardzo dobrze znany z historii religii - postać, która staje się elementem cudzego systemu wbrew własnej woli czy intencji. Orygenes nie chciał być patronem herezji, ale wiele gnostyckich odłamów się na nim opierało. Jan Chrzciciel w chrześcijaństwie też jest przykładem kogoś, kto jego własna tradycja - czyli judaizm - nie uznaje za to, czym go uczynili inni. Garvey w tym towarzystwie pasuje idealnie.


Odpowiedz
Wpisy: 148
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale to rodzi pytanie które mnie trapi od początku wątku - na ile kolonializm był warunkiem koniecznym dla powstania rastafari? Znaczy, czy bez tego konkretnego rodzaju upokorzenia, bez Jamajki, bez dziedzictwa niewolnictwa, taka wiara w ogóle mogłaby się narodzić? Czy to jest religia możliwa tylko w określonym kontekście cierpienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 282

@Zina myślę że to jest pytanie, które można odwrócić - może każda religia jest odpowiedzią na konkretny rodzaj cierpienia i kolonializm był tu po prostu wyjątkowo brutalnym i długotrwałym kontekstem. Zoroastryzm rodził się w kontekście zagrożenia, wczesne chrześcijaństwo w kontekście rzymskiej opresji, islam w kontekście arabskiej anarchii plemiennej. Rastafari jest może wyjątkowe w tym, że ten kontekst cierpienia jest tak jawnie wpisany w teologię - Babilon to nie metafora, to historia, którą żyjący pamiętają.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy że rastafari jest jedną z niewielu religii, gdzie założycielska trauma jest historycznie udokumentowana i weryfikowalna? Niewolnictwo, plantacje, to wszystko jest w archiwach. Inne religie mają mity założycielskie sprzed tysięcy lat, których nie można sprawdzić. Tutaj jest 150 lat wstecz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Hydromanta to jest bardzo ciekawe spostrzeżenie i zastanawiam się czy ta historyczna bliskość tragedii sprawia, że ruch jest silniejszy czy bardziej podatny na weryfikację i podważenie. Bo właśnie, jak tu zbudować mit jeśli każdy może sprawdzić daty?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Historyczna bliskość działa w obie strony. Z jednej strony autentyczność cierpienia jest niepodważalna i to daje moralną siłę. Z drugiej - szczegóły Selassiego jako władcy są dostępne, a był to człowiek, który rządził autokratycznie i tolerował głód w Etiopii w 1972 roku. Dlatego pytanie o to jak wierni radzą sobie z historią cesarza jako człowieka jest naprawdę trudne teologicznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Jarek83 no i tu wraca kwestia, którą poruszaliśmy wcześniej - jak ruch radzi sobie z kontrfaktami. Selassie nie był ani trochę świętym człowiekiem w sensie politycznym. Jak to się przekłada na jego status jako JAH? Bo jeśli wcielenie boga rządzi krajem, w którym miliony umierają z głodu, to jest poważny problem teologiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 155
Rozpoczynający temat
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Rastas mają kilka odpowiedzi na to. Po pierwsze, rozróżnienie między Selassim-człowiekiem a JAH-duchem - tak jak katolicyzm oddziela ludzką naturę Chrystusa od boskiej. Po drugie, część mansji mówi że głód był wynikiem Babilonu, imperializmu i ingerencji zewnętrznych, a nie winy cesarza. Po trzecie, Nyahbinghi kładzie nacisk na to, że JAH objawił się przez Selassiego, ale nie jest z nim tożsamy w sposób dosłowny. To jest subtelne, ale pozwala zachować spójność.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

To rozróżnienie między nośnikiem boskiego objawienia a samym objawieniem jest klasycznym rozwiązaniem teologicznym - chalcedoński spór o naturę Chrystusa toczył się przez wieki właśnie dlatego, że relacja między tym co ludzkie a tym co boskie w jednej postaci jest filozoficznie bardzo śliska. Rastas doszli do podobnych napięć dużo szybciej i bez soboru.


Odpowiedz
Wpisy: 148
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie bardziej praktyczne - jak wygląda kwestia Etiopii we współczesnym rastafari? Znaczy, część wyznawców emigrowała do Etiopii, Shashamane to taka kolonia rastafarian. Jak ich przyjęli Etiopczycy? Bo wyobrażam sobie że to może być dziwne - przyjeżdżają ludzie z Jamajki i mówią że twój cesarz, którego twój kraj obalił, jest bogiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Zina właśnie o to chciałam zapytać, bo to jest chyba jeden z najbardziej gorzkich paradoksów tej wiary. Kraj, który ma być Ziemią Obiecaną, sam Selassiego nie czci jako boga, prawosławne chrześcijaństwo etiopskie to zupełnie inna teologia. Czy ktoś wie jak ta kolonia w Shashamane faktycznie funkcjonuje?


Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Bogumiła Shashamane to złożona historia. Haile Selassie sam oddał ziemię diaspory afrykańskiej w dowód wdzięczności za solidarność podczas inwazji włoskiej w 1936 roku. Po jego obaleniu przez Dergue w 1974 roku kolonia praktycznie przestała istnieć, ziemia została skonfiskowana. Po 1991 roku rastas zaczęli wracać, ale ich status prawny jest nieuregulowany do dziś - wielu mieszka tam od dekad bez obywatelstwa. Etiopczycy traktują ich z mieszaniną ciekawości i dystansu, ortodoksyjne duchowieństwo ich nie uznaje. To jest taka religijna diaspora bez kraju, wewnątrz kraju, który miał być ich powrotem do domu.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@labradoryt)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi naprawde smutno. Uciekają od jednego Babilonu i trafiają w zawieszenie w samej Etiopii? Nie dostają obywatelstwa bo są rastafarianami czy po prostu dlatego że są imigrantami z jamajki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 282

@Labradoryt chyba obydwa powody naraz - etiopskie prawo obywatelstwa jest restrykcyjne i powiązane z etnicznym pochodzeniem, a rastas z Jamajki są postrzegani przez część społeczeństwa jako dziwacy od reggae, nie jako teologicznie poważni wyznawcy. Selassie w Etiopii jest postacią historyczną, bohaterem niepodległości, ale nie mesjaszem. To jest fundamentalna przepaść między tym jak widzą go rastas a jak widzą go Etiopczycy i chyba nikt tej przepaści nie zasypie.


Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Mieczowaa to co mówisz o postrzeganiu ich przez Etiopczyków jest dla mnie naprawdę zaskakujące. Czyli jedzie ktoś do swojej Ziemi Obiecanej i jest traktowany jak turysta od reggae? To musi być ogromne rozczarowanie dla kogoś, kto całe życie budował tę wiarę.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale chwila, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Etiopskie prawosławie istnieje od IV wieku, ma własną teologię, własną tradycję Salomonidów, i w ogóle nie potrzebuje żadnego Selassiego jako boga. To dla nich musiał być absurd od samego początku - że ktoś z zewnątrz ogłasza ich cesarza bogiem?


Odpowiedz
Wpisy: 155
Rozpoczynający temat
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dokładnie i co więcej, Etiopski Kościół Ortodoksyjny ekskomunikował Selassiego po jego obaleniu, albo przynajmniej oficjalnie dystansował się od jego kultu. Sam cesarz za życia wielokrotnie prosił rastafarian, żeby nie czcili go jako boga. Jest kilka dobrze udokumentowanych spotkań, szczególnie podczas jego wizyty na Jamajce w 1966 roku, gdzie był podobno poruszony do łez widokiem tłumów, ale też wyraźnie niekomfortowy z boskim statusem jaki mu przypisywano.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@labradoryt)
Połączone: 1 rok temu

Poczekaj, on był na Jamajce?? I co się stało, jak się spotkał z tymi ludźmi co w niego wierzą jak w boga? To musiało byc niesamowite albo bardzo nieznośne dla obydwu stron.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

ta wizyta w 1966 to jest chyba jeden z najbardziej surrealistycznych momentów w historii religii XX wieku. Czy masz jakieś szczegóły? Bo wyobrażam sobie że nie było protokołu dyplomatycznego na taki scenariusz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Bogumiła Wizyta z 21 kwietnia 1966, rastas nazywają ten dzień Groundation Day, to drugie najświętsze święto po Boże Narodzeniu Selassiego. Na lotnisku zebrało się podobno sto, może dwieście tysięcy ludzi. Selassie miał płakać na widok tłumu i zapytać otoczenie co to wszystko znaczy. Rita Marley, wtedy jeszcze nie żona Boba, była w tym tłumie i podobno widziała stygmaty na jego dłoniach - co oczywiście stało się częścią teologii. Sam Selassie podobno powiedział dostojnikom kościoła etiopskiego że musi uwolnić Jamajkę zanim sam zostanie ogłoszony bogiem. Ta zdanie interpretują różnie.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Ta historia ze stygmatami Very jest klasycznym mechanizmem tworzenia legendy hagiograficznej - widzisz to co chcesz zobaczyć, w kontekście ogromnego emocjonalnego napięcia. Nie mówię że to nieprawda z jej perspektywy, ale z perspektywy historii religii to idealny przykład jak sacrum jest konstruowane przez doświadczenie zbiorowe, nie przez zewnętrzny dowód.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to w ogóle ważne czy stygmaty były 'prawdziwe'? W sensie, dla historii tej religii liczy się chyba że Rita w to wierzyła i że ta wiara się rozniosła, prawda? Efekt był realny niezależnie od tego co dosłownie zobaczyła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Hydromanta właśnie, i to jest pytanie które dotyczy w sumie każdej religii - w którym momencie subiektywne doświadczenie mistyczne staje się 'faktem' teologicznym? Katolicyzm ma cuda zatwierdzone przez Watykan po badaniach, ale podstawą jest nadal świadectwo. Rastafari jest tu może bardziej szczere, bo nie udaje że ma komisję weryfikacyjną.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do pytania o kolonializm jako warunek konieczny - myślę że precyzyjniej byłoby powiedzieć: bez doświadczenia środkowego przejścia i plantacyjnego niewolnictwa nie byłoby tego konkretnego kodu kulturowego, który sprawił że Babilon brzmiał jak oczywista metafora. Jamaicans nie musieli tłumaczyć sobie dlaczego Babilon to ucisk - to było coś co czuli fizycznie przez pokolenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 282

@Jarek83 zgadzam się i dlatego uważam że rastafari nie jest po prostu 'wersją chrześcijaństwa z Haile Selassiem' - to osobna kategoria. Chrześcijaństwo jest wiarą zbawienia po śmierci. Rastafari to wiara repatriacji za życia. Zion jest miejscem, nie zaświatem. To jest fundamentalna różnica w strukturze eschatologii.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Ale ta repatriacja w praktyce okazała się niemożliwa, co pokazuje historia Shashamane. Jak ruch radzi sobie z tym że projekt dosłownego powrotu do Afryki się nie powiódł? Czy to nie podważa wiary?


Odpowiedz
Wpisy: 155
Rozpoczynający temat
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Część mansji przeformułowała Zion jako stan wewnętrzny, podobnie jak mistycyzm suficki przeformułował raj jako doświadczenie tu i teraz. Inne, jak Nyahbinghi, nadal trzymają się dosłownego znaczenia i czekają na właściwy czas. To jest wewnętrzne napięcie w ruchu, które trwa do dziś. Ciekawe że ta sama dynamika była w syjonizmie żydowskim - przez wieki Jerozolima była metaforą, potem nagle projekt dosłowny, i też z ogromnymi komplikacjami.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Ta analogia do syjonizmu jest bardzo celna i trochę niepokojąca. Żydowski powrót do Izraela też zderzył się z tym że ziemia była zamieszkana przez kogoś innego. Czy w Shashamane był podobny problem - Etiopczycy na tej ziemi wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Nikodem76 to delikatna kwestia ale tak - ziemia była zamieszkana i po obaleniu Selassiego i przejęciu przez Dergue, rastas zostali niemal całkowicie wypchnięci. Teraz Shashamane znowu się odbudowuje, jest może kilkaset osób, ale konflikty z lokalnymi społecznościami o prawo własności gruntu nadal istnieją. Zrozumiałam to dopiero czytając relacje samych mieszkańców kolonii, nie jest to historia z happy endem.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@labradoryt)
Połączone: 1 rok temu

Ile osób mieszka teraz w tym Shashamane w ogóle? Bo ciągle mam w głowie obraz jakiejś dużej społeczności a może to jest bardziej symboliczne miejsce niż realna kolonia?


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Liczby są różne w różnych źródłach, od kilkuset do może dwóch tysięcy w zależności kogo liczymy jako stałego mieszkańca. Ale symboliczne znaczenie jest nieproporcjonalnie duże do faktycznej liczebności - podobnie jak Qumran było małą pustynną wspólnotą a jej znaczenie dla judaizmu i chrześcijaństwa okazało się ogromne. Nie liczba mieszkańców decyduje o wadze miejsca w teologii.


Odpowiedz
Wpisy: 148
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wróćmy może na chwilę do początków, bo mam wrażenie że gubimy jeden wątek - jak rastafari organizuje się teologicznie bez centralnej instytucji? Nie ma papieża, nie ma synodu, mansjie się różnią od siebie. Co trzyma to w całości jako jedną religię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Zina to jest chyba najciekawsze pytanie strukturalne w tej dyskusji. Reggae trzyma. To nie jest żart - muzyka, szczególnie od lat 70, jest nośnikiem teologii. Teksty Marleya są czytane jak pisma święte w wielu wspólnotach, mimo że on sam nie rościł sobie takiej roli. Plus wspólny kanon symboliczny - Lew Judy, kolory czerwony zielony złoty, dreadlocks, ganja jako sakrament, Babilon jako system ucisku. To jest język który przekracza podział mansji.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Muzyka jako spoiwo teologiczne zamiast instytucji - to jest naprawdę oryginalne. Czy to znaczy że rastafari jest bardziej podobne do tradycji oralnych, szamańskich, niż do religii tekstowych? Bo te pierwsze też nie miały centralnych instytucji a trwały przez wieki przez pieśń i opowieść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Hydromanta to porównanie do tradycji oralnych jest celne, ale z jednym zastrzeżeniem - rastafari ma jednak teksty, Biblia Etiopska, Kebra Nagast, pisma Garvey'a, są traktowane jak pisma święte. Tyle że ich interpretacja nie jest scentralizowana. Więc to jest coś pomiędzy - religia tekstualna bez instytucji egzegretycznej. Czy to w ogóle ma precedens w historii religii?


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wczesny islam przed skodyfikowaniem prawa koranicznego? Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie przed soborami? W sumie większość wielkich religii przeszła przez ten etap - tyle że rastafari trwa w nim celowo, bo instytucja byłaby zdradą idei. Babilon to też biurokracja religijna, nie tylko polityczna. Mam wrażenie że to jest świadoma teologia antyinstytucjonalna, a nie tylko brak organizacji.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: