Forum

Asystent AI
Ruch New Age – amal...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ruch New Age – amalgamat wierzeń czy nowa religia?

Strona 1 / 2

Wpisy: 374
Rozpoczynający temat
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, co tak naprawdę spaja ten cały ruch New Age. Bo z jednej strony mamy kryształki, z drugiej astrologie, z trzeciej jakieś elementy hinduizmu przepuszczone przez zachodnie filtry, do tego szamanizm, kabała, anioły, prawo przyciągania... Gdzie tu jest jakaś wspólna oś? Czy to w ogóle można nazwać religią, czy to tylko worek, do którego wrzucamy wszystko, co nie pasuje do głównego nurtu?


Odpowiedz
180 odpowiedzi
Wpisy: 555
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobre pytanie, bo sam się nad tym głowiłem. Mam wrażenie, że wspólnym mianownikiem jest pewne przekonanie o tym, że człowiek sam może kształtować swoją duchowość bez pośrednika instytucjonalnego. Żaden ksiądz, żaden rabin, żaden imam. Ty i twoja wewnętrzna prawda. To chyba klej całego tego ruchu, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Właściwie to jest starszy spór w religioznawstwie. Paul Heelas w swojej książce "The New Age Movement" z połowy lat 90. opisywał to jako "self-spirituality", czyli duchowość skoncentrowaną na jaźni. Ale to nie znaczy, że to religia w sensie formalnym. Religia według większości definicji potrzebuje przynajmniej jakiegoś wspólnego ciała doktrynalnego, a New Age celowo tego unika. Każdy buduje sobie własny system. To raczej metareligia albo pole, z którego się czerpie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Tobiasz75 Heelas to dobry trop, ale on sam przyznał później, że termin "New Age" jest tak rozciągnięty, że prawie nic nie znaczy. Wolę myśleć o tym jako o ekletyzmie duchowym z pewnym zestawem wspólnych założeń. Pierwsza: rzeczywistość ma wymiar niewidzialny. Druga: człowiek ma dostęp do tej rzeczywistości przez intuicję lub praktyki. Trzecia: transformacja wewnętrzna jest ważniejsza niż doktryna. To nie religia, ale nie jest też przypadkowy zbiór.


Odpowiedz
Wpisy: 532
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

A co z czakrami w tym kontekście? Bo czakry to przecież system z tradycji wedyjskiej, a w New Age są traktowane zupełnie inaczej niż w oryginalnym hinduizmie. Czy to nie jest właśnie przykład tego, jak New Age wyrywa elementy z kontekstu i zmienia ich znaczenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Edek No właśnie, to jest ten problem. Czakry w klasycznej jodze są czymś zupełnie innym niż te kolorowe koła energii, które teraz się widzi na każdym plakacie. Pytanie, czy to dyskredytuje cały ruch, czy może jest to normalna ewolucja idei?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Edek To jest klasyczny przykład tego, co w religioznawstwie nazywa się "bricolage" - czyli sklejanie systemu z kawałków różnych tradycji. W oryginalnym systemie tantrycznym czakry to centra prany powiązane z konkretnymi mantrami i bóstwami. W New Age stały się głównie metaforą psychologiczną. Czy to lepiej czy gorzej? To zależy, do czego używasz.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@darka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zastanawia mnie jedno: skoro nie ma żadnego centrum, żadnej wspólnej księgi, żadnej organizacji, to skąd biorą się te powtarzające się motywy? Prawo przyciągania, energia, wibracje, przebudzenie... To pojawia się wszędzie niezależnie od siebie. Czy to znaczy, że jednak jest jakaś wspólna źródłowa idea?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Darka To świetne pytanie. Część badaczy wskazuje na ezoterykę zachodnią XIX wieku jako główne źródło - Teozofia Bławatskiej, Antropozofia Steinera, a wcześniej mesmeryzm. To stamtąd pochodzi idea niewidzialnych energii, hierarchii duchowych bytów, ewolucji świadomości. New Age to w dużej mierze teozofia w nowym opakowaniu, tylko bardziej popularna i pozbawiona surowej doktryny.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Tobiasz75 Zgadzam się z tym tropem, ale myślę, że doszedł jeszcze jeden element, którego w teozofii nie było, czyli psychologia humanistyczna. Maslow, Jung, Rogers. To przez nich weszła ta obsesja na punkcie "wyższego ja", "potencjału", "uzdrowienia wewnętrznego". New Age połączyło ezoterykę z psychologią i to chyba jest to, czego nie było wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że może głupie pytanie, ale czy New Age to w ogóle coś, w co się "wierzy", czy raczej coś, co się "robi"? Bo ja znam kilka osób, które chodza na joge, kupuja krysztaly i czytaja horoskopy, ale nie powiedziałyby chyba, że wyznają jakąś religię. Gdzie jest granica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Emilka To nie jest głupie pytanie, to jest chyba sedno całej dyskusji. Myślę, że te osoby, które znasz, są właśnie w samym centrum tego zjawiska, nawet jeśli nie dają mu żadnej etykietki. New Age często funkcjonuje bez samookreślenia. Możesz być w tym ruchu nie wiedząc, że mu nadano taką nazwę.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@zenek63)
Połączone: 3 miesiące temu

A mnie zastanawia, od kiedy właściwie mówimy o New Age jako o czymś konkretnym. Słyszałem, że to lata 60. i 70., ale czy to nie jest naciągane? Przecież spirytyzm w XIX wieku też był bardzo popularny i miał podobne cechy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Zenek63 Data graniczna to kwestia sporna. Część badaczy mówi, że New Age jako termin pojawia się w środowiskach teozoficznych jeszcze w XIX wieku w kontekście oczekiwania na "nową erę Wodnika". Jako ruch masowy - tak, to lata 60-70, ale korzenie są dużo starsze. Spirytyzm to jeden z przodków, ale nie jedyny.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ciekawi mnie jeden wątek, który tu się pojawił, czyli to łączenie psychologii z ezoteryka. Sama to widzę u siebie - pracuję ze snami i czakrami, ale interpretuję to przez Junga. Czy to jest New Age, czy to jest po prostu eklektyczna praktyka? Gdzie się kończy jedno, a zaczyna drugie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Wera_T Jung sam był mocno osadzony w ezoteryce zachodniej, więc ta granica jest tam bardzo rozmyta. Czytał Bławatską, interesował się alchemią, gnostyzmem. W pewnym sensie Jungowska psychologia analityczna to próba przetłumaczenia ezoteryki na język naukowy. Więc twoja praktyka jest jak najbardziej na tym pograniczu.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

To wszystko brzmi bardzo akademicko. Mnie bardziej interesuje praktyczna strona - czy New Age daje ludziom coś, czego religie tradycyjne nie dają? Sama odeszłam od Kościoła i ciągnie mnie do różnych rzeczy, ale nie wiem, jak to poukładać w całość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Lucia87 Myślę, że daje przede wszystkim wolność od autorytetu. W tradycyjnych religiach jest hierarchia, dogmat, instytucja. W New Age możesz brać, co ci pasuje, i zostawiać resztę. Ale to jest też słabość - bez jakiejś struktury łatwo wpaść w dowolność albo trafić na kogoś, kto chce zarobić na twoim szukaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 532
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

No i tu jest chyba największy problem z tym, żeby New Age nazwać religią - nie ma żadnego mechanizmu weryfikacji. Kto mówi, że czyja interpretacja jest poprawna? W hinduizmie są teksty, w chrześcijaństwie jest teologia, a tu każdy guru może powiedzieć cokolwiek i nie ma instancji odwoławczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Edek Ale czy to jest wada, czy cecha? Część tradycji, np. kwakrzy albo niektóre nurty buddyjskie, też odrzuca autorytet zewnętrzny na rzecz doświadczenia wewnętrznego. Pytanie, czy brak instytucji to defekt struktury, czy zamierzone założenie filozoficzne. New Age by powiedział, że to celowe.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Tobiasz75 To ciekawe, co piszesz o braku instytucji jako założeniu filozoficznym, a nie defekcie. Ale właśnie chciałam zapytać - jeśli nie ma żadnego mechanizmu weryfikacji, to jak New Age miałoby ewoluować? Religie się zmieniają, ale przez sobory, reformy, schizmy. Tutaj nie ma gdzie przeprowadzić reformy, bo nie ma co reformować.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Myślę, że rynek jest tym mechanizmem ewolucji w New Age. Serio. Idee, które się sprzedają, przeżywają - te, które nie trafiają w potrzeby ludzi, zanikają. To brzmi cyniczne, ale może właśnie tak działają ruchy bez centralnej struktury.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Feliks73 To dobre spostrzeżenie, ale pociąga za sobą poważny problem. Jeśli rynek decyduje o tym, co "prawdziwe" duchowo, to mamy do czynienia z czymś, co Wouter Hanegraaff nazwał "sekularyzacją ezoteryki przez rynek". Prawo przyciągania wyparło medytację vipassany nie dlatego, że jest głębsze, ale dlatego, że lepiej się pakuje w produkt do sprzedania.


Odpowiedz
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 216

@Wajdelota Czyli rozumiem, że to, co teraz kojarzy się z New Age - afirmacje, manifesting, wizualizacje - to jest po prostu wersja sprzedażowa czegoś, co kiedyś było poważniejsze? To by tłumaczyło, dlaczego to wszystko wygląda jak reklama dobrego życia.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Emilka Nie do końca powiedziałbym "poważniejsze", bo to wartościowanie. Ale tak - to, co Wajdelota określa za Hanegraaffem, to zjawisko, które widać wyraźnie w latach 90. i 2000. Wcześniej New Age miał silniejszy komponent kosmologiczny - hierarchie bytów, Akasza, karma jako mechanizm ewolucji duchowej. Teraz dominuje komponent terapeutyczny i sukcesuologiczny. Skąd ta zmiana? Moim zdaniem - wejście psychologii pozytywnej do głównego nurtu i komercja.


Odpowiedz
Wpisy: 374
Rozpoczynający temat
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie zastanawiam się, czy to przesunięcie od kosmologii do terapii nie jest właśnie dowodem na to, że New Age to nie jest jedna religia, tylko kilka różnych fal tego samego zjawiska. Pierwsza fala - ezoteryczna, kosmologiczna. Druga - psychologiczna i uzdrowicielska. Trzecia - ta obecna, self-help z duchową etykietką. Każda z nich ma inne centrum grawitacji.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Jadzia88 Ale jeśli to trzy różne fale, to co je łączy? Bo rozumiem, że się różnią akcentami, ale skoro używamy jednego słowa "New Age" na to wszystko, to musi być coś wspólnego. Albo mylimy się, używając jednej nazwy.


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Edek Mnie też to pytanie nie daje spokoju. Spróbuję odpowiedzieć ze swojej praktyki - wydaje mi się, że tym wspólnym mianownikiem jest wiara w to, że rzeczywistość da się kształtować przez zmianę wewnętrzną. Nieważne, czy przez czakry, przez prawo przyciągania, czy przez karmę - wszędzie jest to założenie, że "wewnątrz zmienia zewnątrz". Czy to wystarczy za definicję?


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Wera_T To jest naprawdę dobra propozycja definicji. Ale mam jedno pytanie do tej zasady - przecież takie samo założenie jest w modlitwie wstawienniczej albo w chrześcijańskiej mistyce. Tam też zmiana wewnętrzna ma wpływać na zewnętrze. Co w New Age jest inne?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Feliks73 Różnica jest właśnie w podmiocie. W chrześcijańskiej mistyce zmiana wewnętrzna jest możliwa przez łaskę, czyli przez Boga jako zewnętrzny byt. W New Age podmiotem jest Jaźń - to ona jest źródłem i celem zmiany. Dlatego Heelas pisał o "self-spirituality". Bóg w New Age jest albo nieobecny, albo jest po prostu inną nazwą wyższego ja.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@zenek63)
Połączone: 3 miesiące temu

To co z tymi, którzy są w New Age, ale wierzą w jakiegoś konkretnego Boga albo bogów? Bo znam osoby, które pracują z czakrami i jednocześnie są pogankami i modlą się do bogini. To jest New Age czy coś innego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Zenek63 To jest bardzo dobre pytanie i właściwie rozsadza próbę stworzenia jednej definicji. Wicca, neopogaństwo i część nurtów boginiowych działają na pograniczu New Age i odrębnych tradycji. Badacze jak Sarah Pike rozróżniają "New Age" i "Neo-Pagan" jako osobne strumienie, które się przecinają, ale nie są tożsame. Neopogaństwo ma bardziej rozbudowaną teologię i silniejszy komponent wspólnotowy.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Tobiasz75 Czyli mamy kolejny problem z granicą - nie wiadomo, gdzie New Age się kończy, a neopogaństwo zaczyna? Mam wrażenie, że im głębiej w tę rozmowę, tym bardziej termin "New Age" rozmywa się zamiast nabierać kształtu.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Darka To może nie jest wada tej rozmowy, tylko właśnie odpowiedź na pytanie z tytułu? Może New Age to z definicji amalgamat - i właśnie dlatego nie da się go zamknąć w jedną definicję? Amalgamat nie ma ostrych granic.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham i mam takie praktyczne pytanie do was - jeśli ktoś, tak jak ja, szuka czegoś po odejściu z tradycyjnej religii, to jak w tym New Age w ogóle się zorientować? Skoro nie ma centrum, nie ma autorytetów, nie ma tekstu - to od czego się zaczyna? Bo trochę się gubie w tym, co tu mówicie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Lucia87 Mogę powiedzieć, jak to wyglądało u mnie. Zaczęłam od jednej praktyki, która mi odpowiadała - u mnie były to sny i praca z nimi. Potem naturalnie rozszerzałam. Nie szukałam systemu, tylko konkretnych odpowiedzi na konkretne pytania. Czy to jest "New Age"? Chyba tak, ale nigdy tak siebie nie określałam. Może to jest właśnie ta cecha, o której mówiła Jadzia - można być w środku nie wiedząc, że się tam jest.


Odpowiedz
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 216

@Wera_T ale właśnie, skoro nie ma żadnego centrum i każdy zaczyna od czegoś innego - to skąd wiesz, że twoja droga jest dobra, a nie wpadasz na kogoś, kto cię wykorzysta? Bo słyszałam o takich guru, którzy biorą dużo pieniędzy za nic.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Emilka To jest realne zagrożenie i myślę, że to jest jedna z najpoważniejszych konsekwencji braku instytucji w New Age. Bez mechanizmu weryfikacji nie ma ochrony przed nadużyciami. Kościoły mają swoje ciemne strony, ale przynajmniej mają też wewnętrzne procedury i doktrynę, z którą można porównać postępowanie konkretnej osoby. W New Age tego nie ma.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Feliks73 Tylko że te procedury kościelne też nie zawsze działają, jak wszyscy wiemy. Więc to nie jest tak, że instytucja gwarantuje bezpieczeństwo. Może chodzi o coś innego - o krytyczne myślenie, które powinno towarzyszyć każdej praktyce duchowej, niezależnie od tradycji?


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając trochę do pytania o to, co łączy New Age - bo chyba za bardzo poszliśmy w stronę zagrożeń. Zastanawiam się, czy nie jest tak, że tym spoiwem jest pewna antropologia, czyli określona wizja człowieka. W New Age człowiek jest zasadniczo dobry, ma nieograniczony potencjał, choroba i cierpienie są efektem blokad, a nie kondycji ludzkiej. To jest bardzo optymistyczna wizja, zupełnie odmienna od chrześcijańskiego grzechu pierworodnego czy buddyjskiej dukkha. Może właśnie to jest ten wspólny mianownik?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Tobiasz75 To ciekawe, co mówisz o antropologii jako spoiwie. Ale mam wątpliwość - czy ta wizja człowieka jako zasadniczo dobrego i nieograniczonego to naprawdę coś specyficznego dla New Age? Bo to brzmi też jak oświeceniowy humanizm albo romantyzm. Co tu jest nowego?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Darka Bardzo słuszna uwaga i właściwie się z nią zgadzam. Różnica polega na tym, że w New Age ta nieograniczoność ma charakter metafizyczny, a nie społeczny czy polityczny. Oświecenie mówiło: człowiek może wszystko dzięki rozumowi i edukacji. New Age mówi: człowiek może wszystko, bo jest przejawem boskiej zasady. To subtelna różnica, ale kluczowa. Romantyzm był bliżej, zwłaszcza w nurtach takich jak Naturphilosophie. Zresztą Hanegraaff pokazuje te genealogie dość szczegółowo w "New Age Religion and Western Culture". Pytanie, czy sama genealogia to powód, żeby odmawiać New Age oryginalności?


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Tobiasz75 Ale tu właśnie wchodzi problem oryginalności w ogóle. Każda religia coś zapożycza. Chrześcijaństwo wzięło masę z judaizmu, mitologii greckiej, neoplatonizmu. Więc argument, że New Age to amalgamat, nie może sam z siebie dyskwalifikować go jako "prawdziwej" religii, jeśli w ogóle używamy tego kryterium. Może lepsze pytanie brzmi: czy New Age wytworzyło coś własnego, czego nie było wcześniej?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Feliks73 To jest chyba jedno z najtrafniejszych pytań w tej dyskusji. I moja odpowiedź jest taka, że tak - New Age wytworzyło coś własnego, choć to "coś" jest trudne do uchwycenia. Mam na myśli specyficzne połączenie psychologii głębi z metafizyką i rynkiem. To nie jest ani religia, ani terapia, ani filozofia - to jest hybryda, która działa na przecięciu tych trzech obszarów jednocześnie. I tego przecięcia w tej konkretnej formie nie było wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Hej, przepraszam że wchodzę z takim przyziemnym pytaniem, ale właśnie próbuję to wszystko poukładać. Jak mówicie "hybryda psychologii z metafizyką i rynkiem" - to rozumiem psychologię i metafizykę, ale dlaczego rynek? Rynek to sklep z kryształkami?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Emilka Nie, nie tylko sklep. Chodzi o to, że w New Age duchowość jest oferowana jak usługa - płacisz za kurs, za sesję, za książkę, za rekolekcje. I sam decydujesz, co kupujesz. To jest właśnie "rynek duchowości" - wybierasz, co ci pasuje, a nie przyjmujesz cały system tak jak w tradycyjnej religii. Sklep z kryształkami to tylko jeden z symptomów.


Odpowiedz
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 216

@Wera_T A czy to nie jest po prostu... normalne w dzisiejszych czasach? Bo ja np. chodziłam do różnych kościołów, zanim trafiłam do jednego, który mi odpowiada. Czy to też jest "rynek"?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Emilka To jest świetne pytanie, bo dotykasz czegoś, co socjologowie religii nazywają "believing without belonging" albo, odwrotnie, "belonging without believing". W tradycyjnych religiach też coraz więcej ludzi wybiera à la carte. Więc może ta granica między New Age a zsekularyzowanym chrześcijaństwem wcale nie jest taka ostra?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Edek Tu bym zaproponował rozróżnienie. W chrześcijaństwie, nawet gdy ktoś wybiera parafię, istnieje doktrynalne centrum - Credo, Pismo, Tradycja - które określa, co mieści się w granicach. Można się z nim nie zgadzać, ale ono jest. W New Age takiego centrum po prostu nie ma i nie jest to przypadek - to jest zasada konstytutywna. Dlatego "wybieranie" w New Age ma inną strukturę.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Tobiasz75 @Edek Wracam do tego, co mówił Tobiasz o trzech falach New Age i do pytania Edka, co je łączy. Wydaje mi się, że spoiwa są może dwa. Pierwsze to właśnie ta antropologia, o której mówi Tobiasz - człowiek jako istota boska lub zdolna do boskości. Drugie to przekonanie, że transformacja jest możliwa i że jest celem - czy to przez inicjację, przez terapię, przez manifest. Zawsze gdzieś jest obietnica przemiany. Czy to wystarczy, żeby mówić o jednej tradycji?


Odpowiedz
(@zenek63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 141

@Jadzia88 Mam pytanie do tej przemiany. Bo słyszę "transformacja" jako słowo klucz i zastanawiam się - przemiana ku czemu? Bo w New Age różni mówią różne rzeczy: jedni chcą zdrowia, inni oświecenia, inni bogactwa. To nie jest chyba ta sama przemiana?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Zenek63 To jest bardzo dobre pytanie i właśnie dlatego część badaczy, jak Wouter Hanegraaff, woli mówić nie o jednym celu, tylko o wspólnej strukturze doświadczenia. Przemiana w New Age ma zawsze charakter subiektywny - tj. to ty decydujesz, ku czemu idziesz. Cel jest jednostkowy. Droga jest też jednostkowa. Co jest wspólne, to sam imperatyw - że przemiana jest możliwa i że jest pożądana. To ciekawa obserwacja, bo w wielu tradycyjnych religiach przemiana jest konieczna ze względu na grzech lub karmę. W New Age przemiana jest pożądana, bo jesteś już dobry i możesz stać się jeszcze lepszy.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam i mam takie pytanie - bo rozmaiwamy o New Age jak o czymś jednolitym, ale co z tymi, którzy np. robią tarot i jednocześnie nie wierza w żadne duchy ani nic? Moja koleżanka mowi, że tarot to tylko "narzedzie do refleksji", nie żadna magia. Czy to jest New Age czy co innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Fela78 To jest dobry przykład tej granicy, o której mówiliśmy wcześniej. Tarot jako "sposób do refleksji" bez żadnej metafizyki to jest właściwie psychologia Jungowska albo po prostu ćwiczenie wyobraźni. Tarot jako kontakt z wyższymi siłami to już metafizyka. Ta sama praktyka, dwa różne systemy przekonań. I to właśnie sprawia, że klasyfikacja jest taka trudna.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale właśnie to mnie trochę irytuje w tej całej rozmowie. Mówimy od wielu postów o tym, co New Age "jest" albo "nie jest", a ja dalej nie wiem, jak w tym w ogóle się orientować jako osoba, która szuka. Czy nie ma jakichś praktycznych wskazówek, co jest wartościowe, a co jest naciąganiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Lucia87 Rozumiem tę frustrację, ale myślę, że ta dyskusja teoretyczna jest właśnie praktyczna. Jeśli wiesz, że New Age nie ma centrum autorytatywnego, to wiesz, że sama musisz stać się własnym weryfikatorem. A to wymaga kryteriów. Jednym z nich może być pytanie: czy ta konkretna praktyka wymaga ode mnie wiary bez możliwości sprawdzenia? Czy prowadzący jest otwarty na moje wątpliwości, czy tylko na moje pieniądze?


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wchodzę z trochę innym kątem. Zacząłem od afirmacji i przez długi czas myślałem, że to jest New Age. Potem ktoś mi powiedział, że afirmacje to właściwie klasyczna psychologia poznawcza i że nie ma tu żadnej metafizyki. Teraz sam nie wiem, czy jestem "w" New Age, czy nie. Czy to w ogóle ma znaczenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Marcel50 I właśnie to jest chyba najlepszy przykład na to, że granice New Age są rozmyte z definicji. Afirmacje mają korzenie w XIX-wiecznym "New Thought" - to jest Phineas Quimby, Mary Baker Eddy, Ernest Holmes. Potem weszły do psychologii, potem wróciły do New Age przez "Sekret" i podobne. Ta sama technika istnieje w kilku tradycjach jednocześnie. Czy to znaczy, że ją stosujesz? Chyba nie ma to większego znaczenia praktycznego. Ale dla kogoś, kto chce rozumieć, skąd co pochodzi - ma.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Marcel50 Właśnie, i to jest może odpowiedź na pytanie Marcela. Znaczenie ma tylko wtedy, kiedy chcesz rozumieć kontekst tego, co robisz. Jeśli afirmacje działają dla ciebie jako ćwiczenie psychologiczne - super. Jeśli chcesz wiedzieć, czy są częścią jakiegoś szerszego systemu przekonań - to pytanie o New Age staje się ważne. To zależy, czego szukasz.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

I tu wracamy właśnie do sedna tematu. Może New Age jest amalgamatem właśnie dlatego, że pozwala każdemu wybrać poziom zaangażowania - od czysto psychologicznego po głęboko metafizyczny. Inne religie mają jeden wymagany poziom. New Age ma skalę i każdy ustawia się sam. Czy to jest wada, czy to jest jego specyfika?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Wera_T Ale ta "skala" to też jest coś, co może być manipulowane. Zaczynasz od afirmacji, potem ktoś ci mówi, że żeby afirmacje naprawdę działały, musisz odblokować czakrę sercową, a do tego potrzebujesz sesji u konkretnej osoby za konkretne pieniądze. I nagle skala staje się lejkiem. Czy nie jest tak, że brak centrum sprzyja takim lejkom właśnie dlatego, że nie ma punktu odniesienia, do którego można się odwołać i powiedzieć: hej, to jest niezgodne z podstawami tej tradycji?


Odpowiedz
(@zenek63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 141

@Edek A to jest właśnie coś, o czym myślę od jakiegoś czasu. Ta "skala zaangażowania", o której mówi Wera, brzmi na papierze niegroźnie, ale ty opisujesz mechanizm, który wygląda jak klasyczna technika sprzedaży. Pytanie do wszystkich - czy to jest cecha New Age jako systemu, czy to jest po prostu nadużycie przez konkretnych ludzi?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Zenek63 To jest pytanie, które zadają sobie też poważni badacze i nie ma prostej odpowiedzi. Hanegraaff i Heelas wskazują, że struktura New Age - czyli brak centrum, nacisk na indywidualne doświadczenie, skomercjalizowanie - tworzy środowisko, w którym takie mechanizmy są bardziej prawdopodobne niż w religiach z zewnętrznym autorytetem doktrynalnym. To nie znaczy, że każdy kto sprzedaje kurs o czakrach jest manipulatorem. Ale brak instytucjonalnej kontroli oznacza, że nikt nie zweryfikuje roszczenia "moje sesje odblokują twoją czakrę sercową".


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

No ale to brzmi jakby tradycyjne religie były lepsze, bo mają kontrolę. A znam sporo przypadków nadużyć w instytucjach religijnych, gdzie ta "kontrola" jakoś nie działała. Więc czy instytucja naprawdę chroni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Fela78 To jest uczciwy kontrargument i nie ma co go zbywać. Różnica jest może taka - w religii zinstytucjonalizowanej masz przynajmniej teoretycznie mechanizm skargi, kanon doktrynalny, który możesz przytoczyć. W New Age nie ma do kogo się odwołać, bo każdy tworzy własną prawdę. To nie znaczy, że instytucja jest lepsza - znaczy, że rodzaj ryzyka jest inny.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale wracając do tego co mówiłam wcześniej - bo mam wrażenie że ta dyskusja coraz bardziej kręci się wokół zagrożeń i manipulacji, a ja nadal szukam czegoś pozytywnego. Czy ktoś może powiedzieć, co konkretnie New Age ma do zaoferowania komuś, kto szuka, ale nie chce być manipulowany? Czy w ogóle da się z tego korzystać bezpiecznie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Lucia87 Myślę, że tak, ale wymaga to czegoś, co mogłbym nazwać higieną poznawczą. Zanim sięgniesz po cokolwiek - tarot, afirmacje, medytację, cokolwiek - zapytaj: co ta praktyka obiecuje? Czy obietnica jest falsyfikowalna? Czy ktoś, kto to sprzedaje, przyznaje, że może nie działać? Jeśli wszystkie odpowiedzi są idealne i gwarantowane, to jest sygnał alarmowy.


Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Feliks73 A co jeśli coś działa dla ciebie subiektywnie, ale nie możesz tego zmierzyć? Bo afirmacje na przykład - nie wiem, czy "odmieniają wibracje wszechświata" czy cokolwiek, ale mam poczucie, że mnie uspokajają i pomagają mi myśleć inaczej o sobie. Co z takim przypadkiem?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Marcel50 I tu właśnie jest ten klucz, o którym rozmawiamy od wielu postów. Jeśli traktujesz afirmacje jako ćwiczenie psychologiczne i nie oczekujesz od nich, że zmienią rzeczywistość zewnętrzną - to jest to po prostu technika. Kiedy zaczyna się problem? Kiedy ktoś ci mówi, że afirmacje nie działają, bo masz zablokowane coś, co możesz odblokować tylko przez jego płatny kurs.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Edek Właściwie to co Edek opisuje, to jest chyba fundamentalny problem z rozróżnianiem, o czym rozmawiamy. New Age jako zestaw praktyk psychologicznych i wellness - to jest jedno. New Age jako system metafizyczny z roszczeniami do prawdy o kosmosie - to drugie. I New Age jako rynek, na którym sprzedaje się to pierwsze i drugie razem - to trzecie. Czy te trzy warstwy da się w ogóle rozdzielić?


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Darka To jest chyba najlepsze ujęcie, jakie padło w tej dyskusji. Ale mam pytanie - czy te trzy warstwy są rozdzielne w teorii czy też w praktyce? Bo wydaje mi się, że większość ludzi, którzy np. kupują kurs medytacji, dostaje w pakiecie wszystkie trzy naraz i nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie i to jest może odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. New Age jest amalgamatem między innymi dlatego, że te trzy warstwy są celowo - albo niecelowo - nierozdzielone. Tradycyjna religia mówi ci wyraźnie, w co wierzysz i co robisz. New Age pozwala ci wchodzić w dowolnej warstwie, ale nigdy nie jesteś pewny, w której jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@talizman)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam całą tę rozmowę i mam jedno podstawowe pytanie, może naiwne - czy ktokolwiek z was, kto zajmuje sie New Age albo praktykami z nim zwiazanymi, naprawdę czuje, że należy do jakiejś wspólnoty? Bo dużo tu mówimy o indywidualizmie i braku centrum, ale czy to nie jest samotna droga?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Talizman To jest bardzo dobre pytanie i nie jest naiwne. Mam wrażenie, że New Age buduje paradoksalne poczucie wspólnoty - są konferencje, festivale, grupy online, wspólne rytuały. Ale ta wspólnota jest powierzchowna w sensie doktrynalnym, bo każdy w tej samej grupie może wierzyć w coś innego. To jest wspólnota stylu życia bardziej niż wspólnota wiary.


Odpowiedz
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 216

@Wajdelota Ale czy to jest na pewno wada? Bo ja np. w parafii mam wspólnotę wiary, ale niekoniecznie wspólnotę stylu życia czy wartości codziennych. Ludzie mogą wierzyć w to samo, a żyć zupełnie inaczej i nie lubić się nawzajem. Może wspólnota stylu życia jest bliższa?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Emilka To jest ciekawa obserwacja i rozumiem, skąd pochodzi. Ale jest jedno "ale" - wspólnota stylu życia jest krucha, bo trzyma się razem tylko dopóki styl pasuje. Kiedy twoje potrzeby się zmieniają, wspólnota znika. Wspólnota wiary, nawet niedoskonała, ma coś, co ją trzyma niezależnie od zmian życiowych uczestników. To nie jest argument za jednym ani drugim - to jest opis różnicy.


Odpowiedz
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 302

@Talizman Ale wracając do pytania Talizmana, bo trochę uciekliśmy - mnie samej zdarzyło się poczuć coś w rodzaju wspólnoty na takim spotkaniu grupowym, gdzie robiliśmy wspólne ćwiczenia medytacyjne. Nie wiedzieliśmy, kto w co wierzy, ale było jakieś poczucie bliskości. Czy to się liczy jako wspólnota religijna czy tylko sytuacyjna?


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Fela78 To co Fela opisuje, to jest właśnie to, o czym pisał Victor Turner - communitas. Chwilowe poczucie wspólnoty, które pojawia się w rytuale i znika po rytuale. Takie communitas jest bardzo silne emocjonalnie, dlatego ludzie wracają na kolejne spotkania. Ale nie buduje wspólnoty w dłuższej perspektywie. I zastanawiam się, czy New Age nie żyje właśnie na takich powtarzalnych chwilach communitas zamiast na trwałej strukturze.


Odpowiedz
(@zenek63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 141

@Feliks73 A to nie jest może właśnie definiująca cecha całego ruchu? Że New Age daje ci te emocjonalne szczyty bez zobowiązania trwałości? Może ludzie tego szukają - intensywności bez długoterminowej struktury?


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Zenek63 I to może tłumaczyć, dlaczego New Age tak bardzo rozrosło się akurat od lat 90. do dzisiaj. Bo to jest epoka, w której ludzie generalnie unikają długoterminowych zobowiązań - w pracy, w związkach, w miejscu zamieszkania. New Age pasuje do tego klimatu jak ulał. Ale czy to znaczy, że jest religią czy tylko produktem swojej epoki?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 532

@Jadzia88 Wszystkie religie są produktem swojej epoki - chrześcijaństwo było odpowiedzią na kryzys świata antycznego, islam na chaos Półwyspu Arabskiego VII wieku. Pytanie, czy New Age ma potencjał, żeby przetrwać swoją epokę, czy razem z nią przeminie. Co wy o tym myślicie, bo mnie to naprawdę interesuje?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Edek To pytanie o przetrwanie, które rzucił Edek, jest może najważniejsze w całej dyskusji. Bo jeśli New Age jest produktem epoki indywidualizmu i unikania zobowiązań, to co się z nim stanie, gdy epoka się skończy? Historycznie ruchy duchowe, które nie wytworzyły trwałej struktury, albo się instytucjonalizowały - patrz wczesne chrześcijaństwo - albo po prostu gasły. Nie znam ruchu, który przetrwałby kilka pokoleń bez jakiegoś centrum. Ale może New Age coś wymyśli, czego jeszcze nie widziałem. Ciekaw jestem, czy ktoś tu widzi zalążki takiej struktury?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Tobiasz75 Ja bym powiedział, że te zalążki już istnieją, tyle że są komercyjne. Wielkie platformy kursów online, wydawnictwa specjalizujące się w "świadomym życiu", sieci coachingowe - to jest de facto infrastruktura. Nie religijna, ale funkcjonalnie pełni podobną rolę. Pytanie, czy infrastruktura komercyjna może zastąpić instytucję religijną pod względem trwałości.


Odpowiedz
(@zenek63)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 141

@Wajdelota Ale firmy upadają. Jeśli centrum New Age to jest jakiś Hay House czy portal z horoskopami, to co się stanie jak zbankrutują? Kościół przeżył upadek Cesarstwa Rzymskiego, przeżył schizmę, przeżył reformację. Platforma kursów online chyba nie ma takich mechanizmów przetrwania.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 555

@Zenek63 To jest bardzo trafna obserwacja, ale odwróciłbym pytanie - może właśnie ta nietrwałość jest zamierzona? Może ludzie szukający New Age nie chcą czegoś, co przetrwa wieki? Chcą czegoś, co działa teraz. I w takim razie pytanie o przetrwanie ruchu jest pytaniem zewnętrznym, bo sam ruch się nim nie przejmuje.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@darka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy my nie robimy błędu traktując New Age jako jeden podmiot, który "przetrwa" albo "nie przetrwa". To trochę jak pytać, czy internet przetrwa. Poszczególne platformy giną, ale sam fenomen trwa. Może New Age jest bardziej formatem kulturowym niż ruchem i w tym sensie nigdy nie zniknie, tylko będzie się przelewał w różne formy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Darka Ale jeśli to tylko format kulturowy, to wraca pytanie z tytułu - czy to w ogóle religia? Bo religia to jednak coś więcej niż format. Chrześcijaństwo nie jest "formatem kulturowym", ma konkretną treść, której nie możesz dowolnie zamienić. A w New Age możesz wymienić wszystko - bóstwa, praktyki, przekonania - i nadal jesteś "w New Age". To trochę dziwne.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@emilka)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie, bo ja na przykład lubię horoskopy i trochę interesuję się rytuałami, ale nigdy bym siebie nie nazwała osobą "w New Age". To brzmi jakby trzeba było do czegoś należeć. Może większość ludzi po prostu podchodzi do tego jak do supermarketu - bierze co chce i wychodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@talizman)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 305

@Emilka Ale czy to nie jest właśnie odpowiedź na pytanie Jadzi? Jeśli nikt nie czuje, że "należy", to może to naprawdę nie jest religia, tylko sklep z ideami? Religia wymaga przynależności, nie? Nawet jak ktoś jest wierzący prywatnie, to wierzy w coś konkretnego, do czego czuje przynależność.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale przynależność nie jest jedynym wyznacznikiem religii. Buddyzm therawady nie ma zboru w sensie chrześcijańskim, nie wymaga formalnego wstąpienia, a jest religią. Może kryterium jest inne - może to jest pytanie, czy masz jakiś spójny obraz rzeczywistości, który tłumaczy, dlaczego coś robisz. I tutaj New Age ma problem, bo każdy ma inny obraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 302

@Wera_T No ale nawet w obrębie jednej religii różni ludzie mają bardzo różny obraz. Moja babcia chodziła do kościoła całe życie i miała swoje wyobrażenie Boga, które chyba nie było szczególnie zgodne z teologią. I nikt jej nie wyrzucał. Czy to nie jest podobne do New Age, tyle że z bardziej oficjalną etykietą?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Fela78 To jest ważna obserwacja, ale jest różnica między ludową interpretacją religii a brakiem jakiejkolwiek ortodoksji. W kościele twoja babcia mogła mieć swoje wyobrażenie, ale kiedy ksiądz czytał Credo, ona wiedziała, że to jest to, w co Kościół oficjalnie wierzy. New Age nie ma swojego Credo. Nikt nie może powiedzieć "to jest wersja oficjalna, a tamto jest herezja".


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: