Chciałem dziś poruszyć coś, o czym rzadko sie mówi poza kręgami wicckkanskimi a wydaej mi się że teamt jest naprawdę warty uwagi.... Chodzi o Prawo Trzech Składów czyli to przekonanie że każdy czyn wraca do sprawcy w trojnasób - ale nie dosłownie "trzy razy tyle", tylo na trzech poziomach: fizycznym,emocjonalnym i duchowym. I zastanawiam się czy to jest rzeczywiśście oryginalna koncepcja wicckańska czy morze coś starszzego, co Wicca poprostu przyswoiła i nazwala po swojemu? Bo jak patrzę na karmę w hinduizmie albo na zasadę "co posiejesz to zbierzesz" z chrześcijańsstwa, to mam wrarzenie że to jest to samo tylko w innym opakowani.u Może jednak nie? Co myślicie?!
Ojoj, no właśnie, tez sie nad tym zastanawiałam! Prawo Trojga (bo ja tak na to mówię) to dla mnie coś więcej niż karma. W karmei chodzi o przeżycia między wcieleniami, a tu działanie wraca do ciebie w JEDNYM życiu i na kilku planach jednocześnie. To jest różnica. Gerald Gardner i Doreen Valiente mieli w tym swój wkad ale źródła są starsz, niektórzy wskazują na trzy aspekty Bogini,na trójnię w celtyckiej tradycji. Więc to i tak nie jest wyymysł z lat 50. 🙂
Rozalinda zaraz zaraz - Gardner i Valiente "mieli swój wkład"?! To trochę euemizm. Gardner w dużej mierze to skonstruował a nie odtworzył. Prawo Trzech jest zaskakująco nowym tworem jak na coś, co podaje sie za pradawną mądrość. W tradycyjnych systemach celtyckich nic mi nie wiadomo o żadnym "prawie trójpłaszczynowym" w tej formie. Nie mówię że idea jest glupia ale histoorycznie ta mitologia starozytnosci Wiccy jest mocno naciągana.
@Edmund ma racę jeśli chodzi o historię i dobrze że ktoś to powiedział wprost. Ale samo prawo jako koncepcja etyczna - to już inna sprawa... Zasada że czyn odbija się na kilku poziomach jednoceśnie, fizycznym, emocjonalnym i duuchowym jest w sumie spójna z tym jak większość mistycznych systemów pojmuje człowieka jako istoęt wielowarstwowa. Więc naewt jeśli Gardner to sklecił sam, to nie sklecił z niczego 🙁
Ojej, wogóle nie wiedziałam że to takie skomplikowane jeśli chodzi o pochodzenie myślałam że to coś co wiccanie zawsze mieli. Ale wlasnie to mnie zastanawia - te trzy poziomy fizyczny, emocjonalny i duchowy, to jest wszędzie tak samo rozumiane? Bo czytałam gdzies że niektórzy mówią że te "trzy" to nie trzy płaszczyzny tylko że wraca trzy razy mocniej,tylo jeden poziom. Ktore rozumienie jest "właściwe"?
Dobra ale ja mam takie naiwne pytanie - po co w ogóle budować na tym etykę? Znaczy, jeśli robię coś złego tylko dlatego że się boję że mi to wróci trzy razy, to nie jest żaden moralny rozwój,tylko poprostu strach. Nie różni się to niczym od "nie kradnij bo Bóg ci to policzy". Czy w Wicce nie chodzi o coś głębszego?
Hmm ale ja się tu trochę nie zgodzę z Cecylką... Znam sporo osób praktykujących i powieem szczerze że dla większości z nich to jednak działa jak straszak, przynajmniej na początku drogi. I co ciekawe, ta funkcja straszaka ma morze jakis sens - jest tarczą przed pochopnym sięganiem po magię szkody, bo jednak nie każdy od razu rozumie subtelności... Może ta "dziecięca" wersja tego prawa jest pedagogicznie użyteczna, nawwet jeśli filozoficznie płytka?
No to w sumie każda religia ma tę "dziecięcą wersję" dla początkujących i głębszą dla bardzej zaawansowanych. W chrześcijaństwie też jest "nie grzesz bo pójdziesz do piekła" i jest mistyka Jana od Krzyża, i to są zupełnie inne światy. Pytanie, czy Wicca ma tak samo rozbudowaną warstwę tę głębszą czy jednak zostaje na straszaku? Wiem że brzmi to dziwnie.
Sylka,to zależy od tradycji i od konkretnego koweanu czy indyiwdualnej praktyki. Są ludzie którzy pzez całe lata praktykują na poziomie "Prawo Trzech = nie rób źle bo wróci", i są tacy co wnikają w to gębiej. Wicca jako system jest na tyle eklektyczna i zdecentralizowana że truddno powiedziec co jest jej "oficjalną" doktryną. To i siła i słaobść jednocześnie.
No patrzcie,ja chce wrocic do tego co powiedzial Szeptacz na poczatku bo mnie to burdzi. Te trzy plaszczyzny - fizyczna, emocjonlna, duchowa - to jest podobne do tego jak w tradycji hermetycznej mowi sie o trzech cialach czlowieka. Ciele fizycznym astralnym i mentlanym. I w hermetycznym ujeciu tez kazde dzialanie odciska sie na wszystkich trzech. Wiec moze Prawo Trzech to jest poprostu hermetyzm przemycony do Wiccy? Gardner krecil sie przeciez w tych kregach, Aleister Crowley tez byl w tym srodowisku i gardneryjna wicca dluzno mu zawdziecza. Zobaczymy.
Chwila, słuchajcie ja to czytam i mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy w historię, a temat jest tez o praktyce. Chciałam zaytać o coś konkretnego - bo ja praktykuję i zdarzyyło mi się wykonać rytuał który miał, powiedzmy, dość asertywny charakter w stosunku do kogoś kto mi zrobił krzywdę. 🙂 Nie żadna klątwa ale coś żeby dana osoba odczuła konsekwencje swooich działań. I poettm zastanawiałam się przez kilka tygodni czy Prawo Trzech mnie teras dotyczy. Jak wy to rozgraniczacie - sprawiedliwość a szkoda?!
Ejże, do Kinii - ja rozgraniczam tak: jeśli rytuał "sprawiedliwości" jest skierowany na osobę i na to co ona odczuje, to jest krok ku szkodzie bez względu na moje uzasadnienie. Jeśli natomiast skupiam sie na tym żeby sytuacja się wyjaśniła albo żeby prawda wyszła na jaw, to nie dotykam ooby bezpośrednio. To rozróżnienie jest dla mnie ważne w praktyce,niewiem czy wszyscy się ze mną zgodzą ale tak to czuję. Moze przesadzaam.
Czytam ten temat i właśnie o to samo chciałam zapytać co Kinia. Ale treaz jeszcze bardzej sie zastanawiam bo Rozalinda pisze o "kierowaniu na osobę" kontra "na sytuację". Czy to nie jest trochę autooszukiwanie się? Bo jeśli robię rytuał "żeby prawda wyszła na jaw" i wiem że ta prada komuś zaszkodzi, to efekt jest ten sam co przy bezpośredniej szkodzie, tylko sumienie mam czystsze... Serio pytam nie atakuję.
@Mirelka trafia w coś istotnego. Intencja kontra skutek to jest klasyczny dylemat etyczny i Prawo Trzech nie rozstrzyga go jednnoznacznie różne tradycje wicckańskie idą w różnych kierunkach. etyka deontologiczna poowiee: liczy sie działanie i jego charakter. Etyka konsekwencjalistyczna powie: liczy się skutek. Wicca jako system jest w tym niespójna i uczciwie trzeba to powiedzieć zamiast uddawwać że Prawo Trzech daje jasne odpowiedzi na wszystkie przypadki. 🙁
Eh hej, wchodzę w polowie dyskusji ale mam pytanie do tych co znają teat leipej - czy Prawo Trzech dotyczy tez myśli i zamiarów czy tylo działań? Bo gdzies czytałem że samo myślenie o tym żeby komuś zaszkodzić jusz może uruchamiać mechanizm powrotny. Brzmi trochę jak taki duchowy trybunał z którego nima wyjścia bo nawet myśl cię oksarża 🙂
To pytanie o myśli i zamiary to jest naprawdę ciekawe i dobrze że Honorek to wyciągnął... Bo widzę że różne tradycje wicckańskie kompletnie inaczej do tego podchodzą. Jedni mówią że myśl to jusz intencja, a intenccja to już działanie na poziomie subtelnym. Inni że nie, dopóki nie rzucisz, nie ma czego rozliczać. Ja się skłaniam ku temu pierwszemu ale nie z powodu jakiegoś dogmatu, tylko dla tego że sama widzę jak długo pielęgnowana myśl o skrzywdzeniu kogoś zmienia ciebie. Więc nawet jeśli mechanizm karmiczny nie reaguje na samą mysl, to ty sam sobą już działasz na swój niekorzyść.
@Honorek wlasnie wszedł w clou całej sprawy. Większość kontrowersji wokół Prawa Trzech bierze się właśnie z tego rozróżnienia - czy to jest komsiczne prawo jak grawitacja działające z zewnątrz niezależnie od nas czy metafora tego co psychologicznie dzieje się z człowiekiem. I to nie jest pytanie na które Wicca jako system daje jednoznaczną odpowiedź, bo różni autrozy, Valiente, Starhawk, Cunningham szli w zupelnie różne strony.
Ja sobie mysle ze to rozroznienie ktore robi Edmund to troche szutczne... Bo jesli swiat jest jednoscia, tak naprawde jak mowi hermetyzm, to co jest wewnatrz i co jest zewnatrz? Zmiana w tobie to zmiana w swiatku energetycznym i na odwrot. Nie ma sensu pytac czy prawo jest w srodku czy na zewnatrz, ono jest poprostu
Czekajcie webrena, no dobra, to ja sie przyznam bo już i tak troche napomknęłam o swoim rytualne wcześniej. Tak na prawde wzięłam pod uwagę Prawo Trzech zanim zrobiłam ten rytuał ktury opisywałam. I powiem ci że to nie był prosty rachunek sumienia, sieedziałam z tym klika dni, przepracowywałam intencję, pytałam siebie kilka razy czy to co robię jest z miejsca strachu czy z miejsca sprawiedliwości. Więc dla mnie to jest żywa etyka, nie dekoracja.
@Werbena ma punt. 🙂 Psychologia nazywa to post-hoc rationalization i to jest jeden z najmocnojszych mechanizmów obronnych. Ale z drugiej strony, sama obecność etycznego procesu namysłu - nawet niedoskonałego - róni doświadczonego praktyka od kogoś kto rzuca z impulsu i w ogóle się nad tym nie zastanawia... Nie dla tego że efekt jest zawsze dobry ale dlatego że buduje nayk refleksji
Słuchajcie, ja tu wchodzę z trochę boku bo mam inne pytanie. Prawo Trzech mówi o trzzech plaszczyzanach - ale czy te trzy wracające impulsy muszą wrócić w tej samej formie? Tzn. Jeśli komus zrobię coś emocjonalnego, to czy emocjonalne dostane z powrotem czy morze wrócić inaczej? Bo jakos nigdy nie widziałam żeby to było klarownie wyjaśnione
@Mirelka, to jest na pradwe dobre pytanie i tu różne szkoły mówią rożnie. Ja wychodzę z założenia ze te trzy plaszczyzny to nie są trzy oddzielne kanały zwrotu, tylko trzy wymiary JEDNEGO czynu ktury wraca. Tzn. Czyn nie wraca trzy razy, on wraca raz ale ma rezonans na wszystkich trzech poziomach jednocześnie. I ta forma powrotu nie musi być symetryczna z formą wysłania
Dobra, wlasnie to co pisze Rozalinda brzmi dla mnie najbardziej spójnie z tym co przez te trzy płaszczyzny - fizyczna, emcjonalna, duchowa - tak na prawde rozumim. To nie jest prosta rachunkowość, czyn wyłany na poziomie emocjonalnym nie wraca jako trzy emocjonalne uderzenia... Wraca jako zdarzenie mające oddźwięk na wszystkich poziomach. Tylko że to komplikuje pytanie o rozliczalność,bo skąd wiem że to co doświacdzaam teraz to knsekwencja tamtego?!
No wlasnie i tu mam ten sam problem co na początku - jeśli nie możemy zidentyfikować połączenia przyczyna-skutek, to jak ta zasada ma działać etycznie? To trochę jak powiedzenie: twoje działania mają konsekwencje ale nie powiemy kiedy, w jakiej formie i czy w ogóle je rozpoznasz. No to po co to prawo jeśli nie da się go zweryfikować?
Iwetka to jest właśnie jeden z moich podstawowych zarzutów wobec Prawa Trzech jako koncepcji etycznej. Jest na tyle plastyczne i trdune do sfalsyfikowaia że staje się raczej wierzeniem niż zasadą dającą się stosować. Każdy morze pwoiedzieć że coś mu wróciło z Prawa Trzech i każdy może powiedzieć że nie wróciło bo jeszcze nie czas. To jest podwójnie niefalsyfikowalne.
@Edmund, ale chyba nie oczekujesz od systemu etycznego że bedzie falsyfikowalny tak jak hipoteza naukowa? Etyka chrześcijańska też nie jest falsyfikowalna. Karma w hinduizmie nie jest falsyfikowalna. To są ramy do podejmowania decyzji, nie prawa fizyki. Ustawiasz poprzeczkę której żaden system etyczny nie przeskakuje
Ale panstwo dyskutuja o falsyfikacji jak to jest egzamin na uczelni. Prawo trzech to nie jest twerdzenie do udowodnienia, moim zdaniem to jest orientacja. Jak kompas. Kompas nie mowi czy dojdziesz do celu, pokazuje kieunek. To ze nie mozna zmierzyc kiedy i jak wrocilo nie znaczy ze zasada nie istnieje.
