Zaczełem ostatnio grzebać w słowiańskich bóstwach i natknałem się na coś, o czym wcześniej nie słyszałem prawie nic - Mołodzieck. Podobno bogini młodości, piękna, może też wiosny? Ale informacji jest tyle co kot napłakał, głównie jakieś urywki i wzajemne cytowanie tych samych trzech zdań. Ktoś coś wie o tej postaci? Czy to w ogóle dobrze udokumentowane bóstwo, czy może jedna z tych rekonstrukcji gdzie nie wiadomo gdzie kończy się mit a zaczyna czyjaś fantazja?!
O Mołodzieck słyszałem ale faktycznie żródła są tu mocno rozproszone. Problem ze słowiańską mitologią jest taki ze Słowianie nie zapisywali swoich wierzeń - wszystko szło przez ustny przekaz albo przez kronikarzy chrześcijańskich którzy mieli własną agendę. Więc Mołodzieck może byc zarówno bardzoo stara boginią jak i późnym wymysłem. Sam nie wiem jak to rozgryźć.
Powiem szczerze, bo tu trzeba być precyzyjnym: Mołodzieck jako samodzielna bogini to twór bardzo wątpliwy pod względem źródłowym. W większości opracowań naukowych to raczej przymiotnik lub epitet - "mołodoj" to po prostu "młody" w językach wschodniosłowiańskich. Brückner i inni poważni badacze słowiańszczyzny nie wymieniają jej jako osobnej postaci panteonowej. To nie znaczy, że kult młodości nie istniał, ale ostrożnie z przypisywaniem jej konkretnego imienia i funkcji jak gdyby to było pewne
No właśnie to jest ten problem z rodzimowierstwem i rekonstrukcją słowiańską w ogóle - granica między tym co rzeczywiście wynikło z tradycji a tym co ktoś chcial żeby było jest bardzo płynna. Ulistkowa71 a skąd więc pochodzi ten konkretny kult Mołodzieck, bo widziałam jej imię w kilku miejscach związanych z praktyką? 🙁 Ktoś to spopularyzował czy to może jakaś regionalna tradycja wschodnia?
Okej to trochę zmienia perspektywę. Ale z drugiej strony - czy brak zapisanych źródeł to już dyskwalifikacja? Dużo z tego co wiemy o celtach też jest pośrednie albo z późnych źródeł, a jednak nikt nie kwestionuje czy np. Brigid jest "prawdziwa". Chodzi mi o to, czy w praktyce duchowej nie ważniejszy jest żywy kontakt z daną energią niż to co napisał jakiś kronikarz?
No i tutaj zaczyna się ciekawy spór bo mamy dwa kompletnie różne podejścia. Jedno mówi - liczy się historia i dokumentacja, drugie - liczy się żywa tradycja i osobiste doświadczenie. I te dwie grupy ludzi chyba nigdy się nie dogadają do końca, haha. Sam jestem po stronie praktyki, ale rozumiem też argument o źródłach.
Brigid to jednak trochę inny przypadek... bo mamy ją w rękopisach irlandzkich z VIII-X wieku, w hagiografii, w folklorze który przetrwał nieprzerwanie. Mołodzieck tego nie ma. To nie jest kwestia otwartości na duchowość, po prostu poziomy dokumentacji są nieporównywalne. Można jej czcić jako archetyp czy aspekt boskości ale warto wiedziec co sie czci i na jakich podstawach.
A nie jest tak trochę ze kazda religia gdzies tam zaczynała od tego co nie było zapisane? może Molodzieck jest po prosty jeszcze "młoda" jako kult w sensie rekonstrukcji i dopiery sie buduje. Nie rozumiem czemu to takie złe. Ludzie czują cos przy tym imieniu i tej energii, i to chyaba sie liczy nie?
Hipolit poruszył coś ważnego, ale trzeba to dookreślić. Jest różnica między tworzeniem nowej tradycji (co jest ok, ba, zawsze tak powstawały religie) a twierdzeniem, że ta tradycja jest starożytna i autentyczna, gdy nie mamy na to dowodów. Jeśli ktoś mówi "czczę Mołodzieck jako aspekt młodości, buduję tę relację od nowa" - super, to uczciwe. jeśli mówi "tak czcili Słowianie od wieków" - to już manipulacja historią
Szeptucha - to bardzo ważne rozróżnienie i dziękuję za to. Bo właśnie często czytam na różnych stronach pewne rzeczy podane jako fakt historyczny a potem nie mogę tego nigdzie sprawdzić. Mam pytanie do was: jak wy w ogóle weryfikujecie takie rzeczy? Czytacie jakieś konkretne opracowania naukowe? Bo ja nie wiem od czego zacząć żeby dotrzeć do rzetelnych informacji.
Wracając do samej Mołodzieck - niezależnie od dyskusji o źródłach, interesuje mnie jak wyobrażają sobie tę boginię ci którzy z nią pracują. Bo widziałam opisy gdzie pojawia się jako dziewczyna w wianku, biała suknia, kwieciste łąki, typowy zestaw. Ale też takie gdzie jest bardziej ambiwalentna - piękno które przemija, nietrwałość, trochę jak vanitas. To już brzmi ciekawiej duchowo, nie? 😀
Ciekawa dyskusja. Ale mam pytanie praktyczne - skoro tak mało wiadomo o tej bogini to jak w ogóle wyglądałby rytuał do niej skierowany? Czym się przygotować... co jest odpowiednim offiarowaniem? Próbowałem szukać i albo są strony które podają wszystko pewnie jakby to była Afrodyta z pełnym kultem, albo zupełna pustka. Jakoś to trzeba sensownie skonstruować.
A co konkretnie masz na myśli mówiąc przygotowanie energetyczne? Medytacja, oczyszczenie przestrzeni, praca z czakrami? Bo różne tradycje mówią o tym roznie i nie zawsze wiadomo co jest naprawde potrzebne a co tylko zwyczaj kulturowy danej ścieżki
Aaa. Hej a czy ktoś próbował kiedyś pracować z jakimś słowiańskim bóstwem którego dokumentacja jest niepewna i czy cokolwiek z tego wynikło? Pytam szczerze, bez złośliwości. Bo z jednej strony rozumiem argument Ulistkowej o źródłach, z drugiej - skoro ktoś buduje relację duchową to trochę bym chciał wiedziec czy to "coś robi" czy nie. 😛
Pracowałam z Dziewanną przez jakiś czas i też miałam momentami wątpliwości czy to "ta właściwa" bo i o niej różne wersje się pojawiają. Ale nie wiem czy to ważne. To co czułam w tej relacji było dla mnie realne i coś we mnie poruszyło - niezależnie jak bardzo historycy by się spierali o imię. Nie mówię że dokumentacja nie ma znaczenia, ale duchowość to jednak nie egzamin z historii.
I właśnie to co napisałam o Dziewannie chyba odpowiada na pytanie Perepluta - ta relacja była realna dla mnie niezależnie od tego ile mamy zapisów. Ale przy Mołodzieck czuję jednak że brakuje mi czegoś na czym mogłabym się oprzeć, jakiegoś punktu startowego. Może dlatego że z Dziewanną miałam przynajmniej kilka spójnych obrazów które gdzieś przewijają się w folkloryke, a tu każda strona pisze coś innego.
no dobra ale skoro nie ma rdzenia to jak w ogóle podejść do przygotowania pod rytuał kierowany do niej? Lumina68 wcześniej mówiła że uziemienie jest ważne, ok, spoko - ale co potem? Jakoś trzeba to skierować. Siedzę teraz z kilkoma kamieniami na stole i kartką na której chciałem coś napisać i nie wiem od czego zacząć szczerze mówiąc 🙂
a ja mam takie glupie pytanie moze - czy jak sie przygotowuje energetycznie pod jakiś rytuał to to przygotowanie trzeba jakoś zamknac? Bo kilka razy robiłem medytacje przed i potem po prostu wstalem i se poszedlem i nie wiem czy to jest ok czy nie. Nikt mi tego nie wyjaśnił nigdy
o, właśnie o to chciałam zapytać od dawna. A to "dotknięcie ziemi" to dosłownie jak - wyjść boso na trawę, czy to może być jakiś przedmiot? Przepraszam że takie podstawy ale naprawdę nie wiem 🙂
Dreamweaver trafia w coś istotnego z tym zamknięciem. Pracowałam kiedyś bez tego i po kilku dniach miałam wrażenie ze jestem gdzieś między - niby tu, niby nie. Nie wiem czy to z braku zamknięcia, może to zbieżność, ale od tamtego czasu pilnuję tego bardziej. Szczególnie jak pracuje z czymś "miękkim" energetycznie, a energie mlodosci i piekna sa według mnie własnie takie - ulotne, trudne do zatrzymania.
Cyprysik to mnie trochę niepokoil ten opis "gdzieś między". Jak długo tak miałaś? I czym to zamknęłaś ostatecznie? Pytam bo sam raz miałem coś podobnego po intensywnej pracy z pewnym archetypem i trochę trwało zanim wróciłem do pełnego kontaktu z codziennością.
Niech będzie, to w ogóle wracam do pytania Kartomanty bo trochę to uciekło - on pytał co ofiarować. I tu właśnie mamy problem bo jak nie ma tekstów to co? Ja bym podeszła od strony symboliki która sie przewija w opisach tej postaci, czyli kwiaty wiosenne, może woda ze studni albo źródlana, może miód. 🙁 To są w ogóle bezpieczne ofiary w tradycji słowiańskiej - naturalne, nietrwałe, oddane naturze.
Kartomanta, woda źródlana to bardzo dobry wybór i zgadzam sie z Mniszkiem co do zasady. Ale dorzucę jedno - przy rytuałach intencyjnych ważne jest żeby ofiara była czymś czego rzeczywiście sie pozbywasz, nie zostawiasz sobie. Przyniesienie wody i wylanie jej z powrotem do ziemi ma sens. Przyniesienie wody do domu i wypicie jej po rytualne - już nie jest ofiarą tylko po prostu wzięciem wody. niby oczywiste ale widziałam że ludzie to mylą. :/
Szeptucha - to ważna uwaga, sam bym to przegapił. A jak to wygląda z kwiatami? Bo kwiat zerwany i położony gdzieś w naturze to jedno, ale czy np. zasadzony kwiat który zostawiam i on rośnie - to też może być rodzaj ofiary? Pytam bo przygotowanie energetyczne które robię przed jakimkolwiek rytuałem to u mnie często praca w ogrodzie i zastanawiałem się czy to nie jest jakaś naturalna forma kontaktu.
Zasadzony kwiat jako dar - to mi sie bardzo podoba i myslę że ma sens w logice tej tradycji. Dajesz życie, nie tylko przedmiot. I zostaje w ziemi, wraca do natury po swoim czasie. To jest w ogole ciekawsze niż zerwany i zostawiony bo niesie w sobie ten watek przemijania i młodości jednocześnie - kwitnie i więdnie.
Zgoda, to mam już wodę ze źródła, mam kilka kwiatów i mam intencję. ale teraz się zastanawiam - co z samym przygotowaniem energetycznym tuż przed? Szeptucha i Lumina mówiły o uziemieniu, Dreamweaver o zamknięciu, ale jak to wygląda w praktyce jako całość? Tzn. w jakiej kolejności to robić żeby miało ręce i nogi?!
a ja sie dopytam bo ciagle nei do konca rozumiem - to "oczyszczenie" na poczatku to musi byc cos konkretnego, jakis rytuał czy wystarczy ze po prostu siedze i oddycham pare minut? Bo czytam ze jedni palą szałwię, inni biją w dzwon, inni nic nie robia, i troche mi sie mieszają te wszystkie podejscia
